środa, 11 listopada 2009

przygody matyldy /cz. 2/

 
Wstało słońce. Rozpoczął się dzień. Do pokoju Matyldy zaglądały ciekawskie promyki. Za oknem tańczyły liście na wietrze. Matylda nadal spała. Zaspany zerkałem na moich sąsiadów. Wszyscy ustawieni byliśmy w równym rzędzie. Obok mnie siedział pluszowy borsuk. Badawczo zerkał na mnie.
- Jak masz na imię? - zapytał zawstydzony.
- Jestem Krzysio Spysio, a Ty? - odpowiedziałem.
- Mietek. Od dawna siedzę na tej półce i zerkam na wszystkich - wyszeptał Miecio - skąd się tu wziąłeś, Spyśku?
- To długa historia. Musimy się cofnąć w czasie - powiedziałem - To było wiele lat temu, za żadnymi górami ani lasami, po prostu w małym sklepiku… Jak wiele innych zabawek leżałem sobie na półce, gdy pewnego dnia ktoś mnie z niej ściągnął i zapakował w piękne świecące opakowanie. Pachniało tam papierem, było ciepło i bardzo ciemno. Tak stałem się prezentem. Nie ma to jak prezenty, kto ich nie lubi, prawda? - Miecio uśmiechnął się, a ja opowiadałem dalej - To był styczeń, zimowy miesiąc, za oknami padał śnieg. Nie wiedziałem do kogo trafię, ani z jakiej okazji. Leżałem w tym opakowaniu i czekałem… Aż w końcu po długim oczekiwaniu, nasłuchiwaniu - nadszedł ten dzień, tak to był właśnie TEN dzień. Poczułem jak się unoszę, aż w końcu spocząłem na czyichś dłoniach. Po chwili ktoś zaczął otwierać opakowanie i moim oczom ukazała się niewielka, dziecięca główka z figlarnymi oczkami. Naokoło główki sterczące kucyki związane kolorowymi gumkami i… o tak, tego widoku nigdy nie zapomnę, ten uśmiech… ona chyba naprawdę ucieszyła się na mój widok. Spojrzała na mnie, potem w górę, tak był tam ktoś jeszcze, chyba jej mama, to pewnie ona zabrała mnie ze sklepowej półki – za co jej jestem bardzo wdzięczny, ale wracając… dziewczynka przytuliła się do mamy. Podniosła mnie do góry i powiedziała: „Cześć, jestem Marysia, a Ty? Jesteś taki… inny, masz taki duży ogonek… Nazwę Cię Krzysio, dobra? Tak od dziś jesteś Krzysio Spysio, mój Krzysio Spysio!”. Tak poznałem Marysię, Mamę Matyldzi.To było wieki temu!
Miecio szturchnął mnie. Matylda szła w kierunku naszej półki. Chwyciła mnie za ogon, ściągnęła z półki i pobiegła ze mną do ogrodu. Innym razem dokończę Mieciowi moją historię. Muszę dowiedzieć się skąd pluszowy borsuk wziął się u Matyldzi.

Moi Drodzy!
wydłużamy termin nadsyłania drogą @ prac związanych z matyldowymi przygodami.
Czekamy na Wasze dzieła do końca niedzieli.
Rys. Zosia [6 lat]


Rys. Maja [9 lat]

4 komentarze:

  1. Pięknie, już się nie mogę doczekać aż Spysio wyjaśni zagadkę borsuka i co Matyldzia wymyśliła w ogrodzie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. WSPANIAŁY POMYSŁ. JA TEŻ SIĘ DOŁĄCZAM!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest zdjęcie obrazka mojej córki, Mai!
    Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich milusińskich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy nadzieję, że Maja będzie ilustrowała dalsze losy Matyldy i jej pluszowych przyjaciół :)

    OdpowiedzUsuń