środa, 9 grudnia 2009

przygody matyldy /cz.6/


Matylda wróciła dziś z przedszkola bardzo podekscytowana. Nie była w stanie spokojnie zjeść obiadu, który mama – Marysia przygotowała. Razem z Mietkiem i Heniem zastanawialiśmy się co takiego się tam wydarzyło. Nie mogliśmy się doczekać kiedy Matyldzia skończy jeść i zajmie się nami. Wiedzieliśmy, że coś się święci, dlatego też czekaliśmy na nią z niecierpliwością i wielkim zaciekawieniem. Nareszcie Matylda przyszła, zdjęła nas z półki i podeszła do okna, za którym, jak to w zimowe popołudnie, było już dosyć ciemno. Wylądowaliśmy na parapecie a Matyldzia usiadła obok na swoim krzesełku i zaczęła opowiadać bardzo ciekawe rzeczy o tym czego dowiedziała się w przedszkolu... Otóż dzisiaj dzieci miały spotkanie z panem astronomem. Nazwa ta wydała nam się bardzo dziwna i tajemnicza, a od Matyldy dowiedzieliśmy się, że astronomowie to tacy naukowcy, którzy zajmują się badaniem kosmosu i wszystkiego co się w nim znajduje. Teraz już wiedzieliśmy dlaczego Matylda posadziła nas na parapecie, chciała nam pokazać gwiazdy i gwiazdozbiory, o których słyszała w przedszkolu. Dzięki niej mogliśmy zobaczyć na niebie Wielką Niedźwiedzicę zwaną inaczej Wielkim Wozem oraz Małą Niedźwiedzicę zwaną inaczej Małym Wozem, a potem jeszcze gwiazdozbiór Kasjopei. Matyldzia powiedziała nam, że istnieje legenda według której Kasjopeja była piękną, lecz zarozumiałą królową pewnego kraju w Afryce – Etiopii. Wszystko co nam mówiła było takie tajemnicze i piękne, tak bardzo podobało nam się oglądanie nieba, że kiedy mama Marysia zawoła Matyldzię na kolację nie chcieliśmy zejść z parapetu. Niestety musieliśmy grzecznie powędrować na półkę, ale Matylda obiecała, że następnym razem opowie nam jeszcze o planetach i księżycu. Już nie możemy się doczekać, a to dzisiejsze miłe popołudnie będziemy długo wspominać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz