niedziela, 29 listopada 2009

Matylda niedzielna


Dzisiaj Marysia, mama Matyldy wraz z Matyldą zorganizowały wyjątkowy dzień. Zaprosiły koleżanki Matyldy z przedszkola i przygotowały przeróżne zabawy. Z początku spoglądaliśmy na te przygotowania z naszego regału, w ogromnym zdziwieniu i z ogromnym zainteresowaniem. Wraz z Mietkiem zastanawialiśmy się z jakiej okazji te wszystkie przygotowania, czy to jakieś urodziny – tylko ani Matylda, ani Marysia nie mają dziś urodzin, może zabawa tematyczna, a może coś świętujemy… Na szczęście dość szybko rozwiązał się problem, gdyż dowiedzieliśmy się, że dzisiaj przypadają Andrzejki, czyli wieczór wróżb i zabaw. Bardzo byliśmy ciekawi co też dzieje się w taki dzień.
Przygotowany został stół wraz z miską pełną wody oraz stopiony wosk, serce z wypisanymi imionami wraz ze szpilką oraz wiele, wiele innych. Cała zabawa odbywała się w pokoju Matyldy, więc mogliśmy spokojnie wszystko obserwować. Gdy tylko rozbrzmiał pierwszy dzwonek do drzwi, wszyscy podskoczyli na półkach, gdyż nie mogliśmy się doczekać kto do nas zawita i jakie zabawy nas czekają.
Pierwsza przyszła Anitka, po niej przyszła Ania wraz z Zosią, do nich dołączyły jeszcze Ewcia, Asia i Karolinka. Mama Marysia przyniosła różne smakołyki i dziewczynki przystąpiły do zabaw. Jedną z ciekawszych zabaw było ustawianie łańcucha z butów od ściany pokoju do progu. Okazało się, że według wróżby właścicielka buta, który jako pierwszy przekroczył próg, jako pierwsza wyjdzie za mąż. Jako pierwszy wyszedł bucik Karolinki. Dziewczynki zaczęły się śmiać, po czym przystąpiły do kolejnej wróżby. Wzięły serce z wypisanymi imionami po jednej stronie i za pomocą szpilki przekłuwały je. W miejscu gdzie znalazła się szpilka, po drugiej stronie było wypisane imię, jak się okazało – imię przyszłego męża.
Jednak według mnie najciekawsze było lanie wosku na wodę, a następnie wróżenie z kształtu zastygłego wosku. Najpierw każda dziewczynka lała wosk, a następnie gdy już zastygł starały się rozszyfrować co może znaczyć jej cudo. Anitka zobaczyła samochód, Ania drzewko, Zosia misia, Ewcia słonia, Asia piramidę, Karolinka kwiatka, a Matyldzia smoka. Dziewczynki opowiadały sobie wymyślone historie dotyczące ich woskowych cudeniek, a my wraz z Mietkiem zastanawialiśmy się co my moglibyśmy zobaczyć w takim woskowym dziwaku… :)

______________________________
______________________________
A Wy jak spędziliście Andrzejki? Jakie cudeńka wyszły z wosku?
Czekamy na wasze opowieści :)

środa, 25 listopada 2009

przygody matyldy /cz. 4/


Dziś rano weszła do pokoju Matylda z uśmiechem na twarzy. W ręce trzymała baloniki. Gdy tylko stanęła przed naszym zabawkowym regałem zaczęła śpiewać: „Sto lat, sto lat”. Z początku nie wiedzieliśmy o co chodzi. Z reguły pamiętamy kiedy, któreś z nas ma urodziny, a tym bardziej kiedy urodziny ma Matyldzia. Na szczęście dość szybko wyjaśniło się czyje to święto… a mianowicie, dzisiaj jest Święto Pluszowego Misia! Z tej okazji Matylda urządziła u siebie w pokoju małe przyjęcie, którego głównym bohaterem był jej najstarszy i najukochańszy miś – Henio.
Henia poznałem dość niedawno. Jest to wyjątkowy miś, miś jakiego nigdy wcześniej nie znałem. Jego wyjątkowość nie jest spowodowana tym, że posiada druciane okulary na nosku, lecz tym do czego Henio ich używa, Henio po prostu uwielbia czytać! Nie ma znaczenia, czy czyta gazetę, którą przypadkiem zostawił w pokoju Matyldy Pan Tatuś, czy kolorowe pismo Pani Mamusi, ani bajkę Matyldy. Sposób w jaki Henio czyta literkę za literką jest właśnie wyjątkowy. Najprawdopodobniej nauczył się tego od Dziadka Matyldy, który potrafi przepięknie czytać, skąd to wiem? Nigdy nie zapomnę jak co wieczór Marysia – Pani Mamusia Matyldy, trzymała mnie kurczowo w rączce i słuchała jak jej tatuś – Dziadek Matyldy, czyta bajki. Wystarczyło na chwilkę zamknąć oczy, a momentalnie przenosiło się w świat baśni. Nikt, tak jak on, nie potrafił tak pięknie, czytać ani opowiadać.
A Henio? Henio przez długi czas był misiem Pana Dziadka i to dzięki niemu nauczył się tej pięknej sztuki. Matylda była jeszcze mała, gdy dostała Henia na swoje urodziny. Niech no pomyślę, chyba trzecie. Od tego czasu Henio bardzo często jej towarzyszy, zwłaszcza podczas wieczornych seansów bajkowych i wizyt Pana Dziadka.
Nic więc dziwnego, że takie właśnie misie, Misie Pluszowe obchodzą dzisiaj swoje święto!
Ciekawe, czy jest święto małych pluszowych szczurków…?


A czy Wy pamiętaliście o Święcie Pluszowego Misia? Jak świętujecie ten wyjątkowy dzień Waszych ulubieńców?


Przypominamy, iż nadal czekamy na konkursowe prace Najmłodszych oraz komentarze Tych Nieco Starszych :) szczegóły znajdziecie TUTAJ.

niedziela, 22 listopada 2009

Landrynki

Wiele z nas, zarówno dużych jak i małych, zapomina jak bardzo ważne jest częste i systematyczne mycie ząbków, szczególnie po zjedzeniu słodyczy.
Wiele z nas boi się wizyty u dentysty.
A przecież nie ma nic piękniejszego, niż zdrowy i promienny uśmiech każdego z Was!
Dzisiejszym wierszykiem przypominamy, że należy o ząbki dbać i regularnie odwiedzać Pana Dentystę lub Panią Dentystkę.

LANDRYNKI
Były sobie dwie dziewczynki
Co lubiły jeść landrynki
Na kolację, na śniadanie
Słychać było wciąż chrupanie

Na nic srogie prośby Taty
Na nic głośne płacze Mamy
Dwie dziewczynki po kryjomu
Wciąż landrynki podjadały

Aż pewnego dnia pięknego
Nadciagnęły ciemne chmury
Bo dziewczynkom w białych ząbkach
Pojawiły się dwie dziury

Gwałtu rety do dentysty
Aby ząbek wnet był czysty
Dwie dziewczynki rzewnie płaczą
Że z dentystą się zobaczą

Pan Dentysta bardzo miły
Uspokoił dwie dziewczynki
Wnet sie usmiechnęły minki
I dwa ząbki naprawiły

Z tego morał krótki płynie

Żeby ząbki były zdrowe
Jedz owoce kolorowe
Zamiast landryn na śniadanie
Kilka warzyw na schrupanie

A co Wy lubicie jeść na śniadanie? Wolicie jeść słodycze czy chrupać zdrowe owoce? Jakie są Wasze ulubione owoce i warzywa?
Jak wyglądają Wasze ząbki? Czy macie swojego ulubionego Pana Dentystę lub Panią Dentystkę? Jak Oni wyglądają?
Czekamy na Wasze piękne rysunki :)
Przypominamy o wciąż trwającym w naszej fabryce konkursie z okazji Dnia Pluszowego Misia;) Szczegóły znajdziecie TUTAJ.
Zapraszamy do udziału w naszej zabawie, nagrody czekają:)

czwartek, 19 listopada 2009

Konkurs z okazji DNIA PLUSZOWEGO MISIA!

25 listopada wszystkie pluszowe Misie mają swoje święto.


Dosłownie wszystkie Misie: stare, nowe, duże, małe, szare, białe czy brązowe!
W najbliższą środę wypada Światowy Dzień Pluszowego Misia!

Z okazji tego wyjątkowego święta Zespół Bajkopisarek organizuje 2 konkursy: konkurs dla małych dzieci oraz konkurs dla dużych dzieci (czytaj: dorosłych). Poniżej zasady obu zabaw:


Konkurs dla DUŻYCH DZIECI:

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w losowaniu?

Wystarczy tylko:
1. zamieścic komentarz pod konkursowym postem. (Uwaga!!! Autorzy anonimowych komentarzy nie wezmą udziału w losowaniu)
2. zamiescić informację o Misiowym Konkursie na swoim blogu.

Zwycięzcę wyłonimy poprzez losowanie!

NAGRODA
Brelok "Misio-Krzysio" wykonany przez jedną z bajkopisarek - Anię z Zielonego Wzgórza


Konkurs dla MAŁYCH DZIECI:
Co trzeba zrobić, by wziąć udział w losowaniu?

1. Namówcie swoje dzieci do narysowania, namalowania, ulepienia itp, itd swojego ulubionego misia. (Technika dowolna)
2. Wyślijcie zdjęcia lub skany prac swoich Pociech na adres e-mailowy Bajecznej Fabryki:
BAJECZNAFABRYKA@GMAIL.COM

Zwycięzcę wyłonimy poprzez losowanie!

NAGRODADo wygrania jest wyjątkowy Miś.
Miś prosto z najsłynniejszej w Polsce Fabryki Misiów !!!


Po losowaniu jedna z Bajkopisarek skontaktuje się z Mamą Szczęśliwca, by zadać Jej mooooooorze pytań. Miś zostanie wyprodukowany według wskazówek Zwycięzcy. To właśnie wylosowane dziecko wybierze kolor swojego ukochanego Misia, imię, ubranko. Samo zadecyduje czy chce mieć Misia "grubaska" czy misia "w sam raz". Stworzony zgodnie z instrukacjami Miś, zaopatrzony w metrykę urodzenia oraz paszport zostanie wysłany pocztą do Szczęśliwca :)

Misiową Nagrodę sponsoruje Prezesina składu bajkopisarek - kolekcjonerka żółtych moniaków - Peggykombinera!
Niestety z przyczyn w/w zabawy zmuszona zostala do porzucenia swojego, jakże oryginalnego hobby (a już miała pełnych 7 dużych słoików po ogórach)! Spłukała się kobiecina, że hej...

Dzieciaczki, niech Wasze rysunki będą piękne! W Was nadzieja, że na twarzy naszej ukochanej Pani Prezes znów pojawi się uśmiech! :) Zatem czekamy na Wasze prace!!!


MISIO

Przyszedł misio niespodzianie
Na półeczkę wlazł po ścianie
Chce by wszyscy go widzieli
I nowinki usłyszeli
I tak z końcem listopada
Misiek ciągle gada, gada
Opowieściom nie ma końca
To jest urok tego brzdąca

A że dzisiaj Dzień Misiowy
Tłumy w sklepach kolorowych
Dzieci siedzą pod półeczką
Zachwycają się bajeczką

Misia dzień dziś świętujemy
i balony rozdajemy
W baloniku niespodzianka
Co da radość tego ranka

Misio prosi drogie dzieci:
"Namalujcie tak jak leci
Misiowego ulubieńca
Jego wygląd i rumieńca!

Szybko scan wyślijcie do nas
Nagród wkrótce będzie tona
Losy umieścimy w pięści
Może Tobie się poszczęści!

Wyślij misia więc rysunek
Piękny będzie to malunek!
Do tej środy wnet czekamy
Do udziału zachęcamy!


Losowania misiowych Szczęśliwców odbędą się 3 grudnia.
Zgłoszenia (komentarze i rysunki) przyjmujemy do 2 grudnia, do godziny 23.59.


środa, 18 listopada 2009

przygody matyldy /cz. 3/


To był dopiero szalony dzień. Zaraz po śniadaniu wyszliśmy z Matyldzią na spacer. Była piękna pogoda, słońce miało niebo tylko dla siebie, ani jedna chmurka nie śmiała nawet się pojawić w jego towarzystwie. Matylda miała misję do wykonania, uzbierać dla Mamy – mojej Marysi - piękny bukiet kwiatów, w tym celu udaliśmy się na pobliską łąkę. W taką pogodę spacer po łące to dopiero frajda. Wszędzie kolorowo, wysoka trawa i te zapachy… nawet sobie nie można tego wyobrazić. Wychodząc z domu Matylda schowała mnie w swojej kieszeni, z której mogłem wszystko obserwować. Ile tam było przepięknych roślin: czerwone maki, biało – żółte rumianki, małe stokrotki, można nawet było dojrzeć kaczeńce, nie zapominając oczywiście o wysokich, pięknych trawach, którymi Matylda przetykała kwiaty w bukiecie. W pewnym momencie, gdy Matylda schylała się po kolejnego kwiatka, wypadłem z kieszeni na łąkę. Ale to było przeżycie… Nie wiedziałem co się dzieje… wypadłem, spadałem, upadłem. Rozglądam się wokoło… a tu tylko ziemia, patyki, mech i płatki kwiatów na ziemi. Przycupnąłem pod jakimś makiem i nagle słyszę jakieś głosy. Rozglądam się – co to jest, skąd to dochodzi, ale nic nie widzę. Nagle moim oczom ukazał się niewielki żuk. Cały czarny, w pięknym, lekko błyszczącym pancerzyku, który maszerował w moją stronę. Gdy podszedł spytałem go: „Kim jesteś?”. Żuk był bardzo miły i opowiedział mi swoją historię oraz wyjaśnił, że nie jest jedynym stworzeniem mieszkającym na owej łące, ze jest ich tu całe mnóstwo! Są biedronki - wylegujące się na słońcu i liczące bez przerwy swoje czarne kropki, koniki polne - urządzające każdego wieczoru wyścigi wśród traw, mrówki - najmocniej pracujące łąkowe stworzonka oraz piękne, kolorowe motyle - fruwające to tu to tam w poszukiwaniu tęczy. Nawet nie wiedziałem, że tam jest tak fajnie, że tyle się dzieje. Zapragnąłem poznać ich wszystkich!
W tym momencie, Matylda zdała sobie sprawę z mojej nieobecności i zaczęła mnie nawoływać. Pomocny okazał się Tęczuś – motylek, którego poznałem. Pofrunał do Matyldzi i naprowadził ją na mnie. Znalazła mnie i ucieszyła się z nowych znajomych, niestety musieliśmy się pożegnać, gdyż zrobiło się już późno. Następnym razem zostaniemy dłużej i może weźmiemy ze sobą Miecia, jemu pewnie by się spodobało na łące.
Wieczorem opowiedziałem Mietkowi o łąkowych stworzeniach, już nie może się doczekać kiedy ich pozna. Kiedy starałem się zasnąć usłyszałem jakieś hałasy, nie był to pierwszy raz, zauważyłem to już kilka razy, postanowiłem więc sprawdzić skąd one dochodzą. Przypadkiem z pomocą przyszła Matyldzia, która zostawiła na mojej półce sznurek sięgający, aż do ostatniej półki z zabawkami. Zsunąłem się po nim w dół i zacząłem jeszcze uważniej nasłuchiwać. Dziwny dźwięk jakby przewracanie kartek: „Szsz, szsz”. Nagle moim oczom ukazał się pluszowy miś, niewielkich rozmiarów. Na nosie miał druciane okulary, przed nim leżała rozłożona książka, a obok niego siedziały zasłuchane zabawki. Zapytałem: „Kim jesteś?” Misio na to: „Cześć, jestem Henio. A Ty?"Tak oto dowiedziałem się, że Henio bardzo lubi czytać i gdy tylko Matylda leży już w łóżku, przykryta po sam czubek głowy, Henio zapala małą lampkę i zaczyna czytać bajki innym zabawkom.
Tak oto zakończył się mój niesamowity dzień pełen przygód. Poznałem łąkowych przyjaciół, rozwikłałem zagadkę tajemniczych dźwięków dochodzących wieczorami, teraz już mogłem spokojnie wrócić na swoją półkę i położyć się spać. Ciekawe czy Mietek poznał już Henia?


Jakich przyjaciół łąkowych można spotkać na kwiecistej łące? Czekamy na rysunki z waszymi propozycjami :)

niedziela, 15 listopada 2009

Śliwkowa przygoda II

Mamy nadzieję, że drzemie jeszcze w Waszych główkach bajka o Krysi, która nieświadomie zabrała w podróż po sadzie śliwkę, ukrytą w Krysinej kieszonce. My natomiast mamy w pamięci Wasze piękne rysunki, którymi przyozdobiliście tę bajkę..
Pewnie zastanawiacie się co też śliwka teraz porabia? Albo gdzie jest? A może ukryła się na jednym ze zdjęć prezentowanych poniżej? A może spotkaliście ją na spacerze i szepnęła Wam do uszka, że niecierpliwie czeka na dalsze przygody?;)





My już wiemy, gdzie tym razem powędrowała razem z Krysią ;) Was serdecznie zapraszamy do posłuchania i liczymy, że i tym razem nie zabraknie Waszych ilustracji.
Wzięła Krysia znów śliweczkę
W małą kieszeń na wycieczkę
Chcąc pokazać jej tym razem
Wielką działkę tuż za sadem

Bo ta śliwka jeszcze mała
Wiele w życiu nie widziała
Niech obejrzą ją w niedzielę
Ogrodowi przyjaciele

Mała Krysia dobrze wie,
że na działce nie jest źle
Tutaj grządki kolorowe,
Słoneczniki piękne, zdrowe

Te kolory marchewkowe
Takie ciepłe, całkiem nowe
I pietruszka też już czeka
na zerwanie przez człowieka

Nieopodal krzewy rosną
które rodzą agrest wiosną
Jest też kilka krzaków malin
To na syrop - proszę pani

Śliwka patrzy ze zdumieniem
Ileż smaków w tej arenie!
Zbiera Krysia wszystkie plony
Bo witamin w nich miliony

Tu sałata, groch, fasola
Wszystko: zerwij mnie! wciąż woła
A owoców cała masa
Mały królik też tu hasa

I kapusta zachwycona
Szybko robi się zielona
Już jest dumna z pochodzenia
I gotowa do kiszenia

Krysia często tutaj bywa
Je owoce i warzywa
Dzięki temu taka zdrowa
Choć to pora anginowa

Wkrótce przyjdzie przecież zima
Śnieg i mróz to inny klimat
Ale Krysia już gotowa
Je owoce – będzie zdrowa!


Mili moi pora kończyć
idzie przecież ciemna noc
Pięknie wszystkim dziękujemy
Teraz pora wejść pod koc

I wspomnijcie śliwkę czasem
Przygód jej tajemną moc
Śpijcie słodko, kolorowo
Tylko piękne bajki śniąc.

środa, 11 listopada 2009

przygody matyldy /cz. 2/

 
Wstało słońce. Rozpoczął się dzień. Do pokoju Matyldy zaglądały ciekawskie promyki. Za oknem tańczyły liście na wietrze. Matylda nadal spała. Zaspany zerkałem na moich sąsiadów. Wszyscy ustawieni byliśmy w równym rzędzie. Obok mnie siedział pluszowy borsuk. Badawczo zerkał na mnie.
- Jak masz na imię? - zapytał zawstydzony.
- Jestem Krzysio Spysio, a Ty? - odpowiedziałem.
- Mietek. Od dawna siedzę na tej półce i zerkam na wszystkich - wyszeptał Miecio - skąd się tu wziąłeś, Spyśku?
- To długa historia. Musimy się cofnąć w czasie - powiedziałem - To było wiele lat temu, za żadnymi górami ani lasami, po prostu w małym sklepiku… Jak wiele innych zabawek leżałem sobie na półce, gdy pewnego dnia ktoś mnie z niej ściągnął i zapakował w piękne świecące opakowanie. Pachniało tam papierem, było ciepło i bardzo ciemno. Tak stałem się prezentem. Nie ma to jak prezenty, kto ich nie lubi, prawda? - Miecio uśmiechnął się, a ja opowiadałem dalej - To był styczeń, zimowy miesiąc, za oknami padał śnieg. Nie wiedziałem do kogo trafię, ani z jakiej okazji. Leżałem w tym opakowaniu i czekałem… Aż w końcu po długim oczekiwaniu, nasłuchiwaniu - nadszedł ten dzień, tak to był właśnie TEN dzień. Poczułem jak się unoszę, aż w końcu spocząłem na czyichś dłoniach. Po chwili ktoś zaczął otwierać opakowanie i moim oczom ukazała się niewielka, dziecięca główka z figlarnymi oczkami. Naokoło główki sterczące kucyki związane kolorowymi gumkami i… o tak, tego widoku nigdy nie zapomnę, ten uśmiech… ona chyba naprawdę ucieszyła się na mój widok. Spojrzała na mnie, potem w górę, tak był tam ktoś jeszcze, chyba jej mama, to pewnie ona zabrała mnie ze sklepowej półki – za co jej jestem bardzo wdzięczny, ale wracając… dziewczynka przytuliła się do mamy. Podniosła mnie do góry i powiedziała: „Cześć, jestem Marysia, a Ty? Jesteś taki… inny, masz taki duży ogonek… Nazwę Cię Krzysio, dobra? Tak od dziś jesteś Krzysio Spysio, mój Krzysio Spysio!”. Tak poznałem Marysię, Mamę Matyldzi.To było wieki temu!
Miecio szturchnął mnie. Matylda szła w kierunku naszej półki. Chwyciła mnie za ogon, ściągnęła z półki i pobiegła ze mną do ogrodu. Innym razem dokończę Mieciowi moją historię. Muszę dowiedzieć się skąd pluszowy borsuk wziął się u Matyldzi.

Moi Drodzy!
wydłużamy termin nadsyłania drogą @ prac związanych z matyldowymi przygodami.
Czekamy na Wasze dzieła do końca niedzieli.
Rys. Zosia [6 lat]


Rys. Maja [9 lat]

niedziela, 8 listopada 2009

Psotnik Czesio

Kotek Czesio
Psotnik mały
Zawsze robi mi kawały.
Tu coś zrzuci,
Tam przesunie
Rozrabia jak tylko umie.
Nie pomaga płacz, proszenie
On rozrabia wciąż szalenie.
W chowanego bawi się,
Szukaj Czesia tam gdzie chcesz.
Znamy jego wszystkie skrytki,
Lecz Czesławek jest sprytniutki.
A to pralka lub wersalka,
Lodóweczka i półeczka
Na dodatek łakomczuszek
Lubi mieć pełniutki brzuszek.
Jak się naje, podziękuje,
Mruczy mi do ucha czule.
Wtedy czas jest na pieszczoty,
Uwielbiają je wszystkie koty.
Przytulanki i drapanki,
Mógłby tak całe noce i ranki.
Jak nie kochać tego drania,
Mimo jego rozrabiania??


Nasi Drodzy Poczytnicy i Ilustratorzy, czekamy na Wasze prace o Psotniku Czesławie. A może zechcecie opisać nam swojego pupilka?

Rys. Rozalka [11 lat]

środa, 4 listopada 2009

poznajcie Matyldę i Spysia


PRZYGODY MATYLDY
/część I/

Przez kilka długich lat mieszkałem w kwiecistym pudle na kapelusze. Na szczycie ogromnej szafy. Było tam bardzo ciemno i cicho.
Wczoraj moja właścicielka przypomniała sobie o mnie. Czułem, że ktoś ściąga pudło, w którym mieszkałem. Ucieszyłem się. Byłem bardzo zdziwiony, gdy zamiast małych rączek ujrzałem dorosłe dłonie. Zamiast małej dziewczynki, dorosłą kobietę. Przecierałem swoje guzikowe oczy kilka razy. To była Marysia. Moja Marysia. Nagle poczułem, że ktoś ciągnie mnie za ogon. Przerażony spojrzałem w dół, prosto w czekoladowe oczy mojego oprawcy. Nie wiem, jak to się stało, ale znalazłem się w ramionach właścicielki czekoladowych oczu. Tulenie nie mało końca.
Mieszkam teraz na drewnianej półce z widokiem na śpiącą Matyldę - właścicielkę czekoladowego spojrzenia. Matylda jest córeczką Marysi, która opiekowała się mną troskliwie, gdy byłem malutki. Matylda tak, jak już wspomniałem ma czekoladowe oczy. Uwielbiam czekoladki. Moja przyjaciółka ciągle się uśmiecha, ma różane policzki, czarne jak węgiel włosy i sto pomysłów na minutę.
A ja? Ja? Nazywam się Spysio. Krzysio Spysio. Jestem pluszowym szczurkiem z bardzo długim ogonkiem.
Wieczorami, gdy Matyldzia zaśnie będę dla was spisywał ptasim piórem nasze wspólne przygody.



Jak wygląda Matylda?
Jak wygląda Spysio?
Jak wygląda pokój, w którym oboje mieszkają?
Jakie będą mieli przygody?

Potrzebne są Wasze rysunki, malowidła, wyklejanki, wyszywanki, plastelinowe dzieła. Technika dowolna. Z najciekawszych prac stworzymy startową kompozycję, która zawsze będzie otwierała matyldowe przygody :)
Na zdjęcia Waszych prac czekamy do przyszłego wtorku.


Ps. W najbliższym czasie na ścianie bajecznej fabryki pojawi się specjalne wydanie listy bajecznych ilustratorów :] ale o tym w odpowiednim czasie!



Rys.Martusia [5lat]