środa, 6 stycznia 2010

przygody matyldy /cz. 7/


Był środowy poranek, a mała Matylda właśnie się przebudziła. Gdy wyjrzała przez okno nie mogła uwierzyć własnym oczom. Cały świat był przykryty ogromną pierzyną śniegu. Wszystko było białe, wszędzie był widoczny puch. „Pomyśleć, że dopiero co wszędzie było słoneczko…” - powiedziała na głos Matylda. Jednakże dzieci potrafią znaleźć pozytywną stronę w każdej sytuacji, czy jest słońce, czy deszcz, czy nawet śnieg – dziecko zawsze wymyśli coś niesamowitego. Siedziałem sobie na półeczce i obserwowałem Matyldę, zastanawiając się co też Ona tym razem wymyśli, czy zabierze nas ze sobą… Aż tu nagle Matylda zerwała się z krzesełka, chwyciła mnie za ogonek i wybiegła z pokoju. Zdążyła się szybciutko ubrać, włożyć czapkę na głowę, grube rękawiczki chwyciła z półki, szarpnęła za szalik, wcisnęła mnie do kieszeni i wybiegła. Po drodze zawinęła się szczelnie szalikiem, wsadziła rękawiczki na dłonie, poprawiła mnie w kieszonce i tak przygotowani wyruszyliśmy na podbój zimowego – śnieżnego świata! Jak się okazało po przekroczeniu progu, na zewnątrz czekali już przyjaciele Matyldy, uzbrojeni w śnieżki przywitali nas bardzo serdecznie. Przygodę rozpoczęliśmy od wojny na śnieżki, następnie robiliśmy na śniegu Aniołki, na koniec robiliśmy rzeźby ze śniegu oraz bałwanki . To była naprawdę udana zimowa przygoda. Ciekawe co będziemy robić jutrzejszego dnia...
 
Kochani!
Po długiej przerwie wraca do Was Matylda i jej Spysio.
Zima to chyba ulubiona pora roku Matyldy.
Ciekawe jesteśmy czy u Was też spadł śnieg :) u Matyldy jest go bardzo dużo.
Zwłaszcza dzisiaj :) lubicie zimowe zabawy?
Jak spędzacie zimowe dni?
Po tak długiej przerwie w rysowaniu zapraszamy Was do wspólnego ilustrowania białych zabaw :)
Zosia (6 lat)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz