piątek, 19 listopada 2010

Jesienne opowieści



Za oknem pora jesienna – szaro, mokro czasami ponuro, ale bywa, że jesień wygląda nieco inaczej. Pani Jesień ma kilka wersji swojej osoby, zapewne udało Wam się już zaobserwować niektóre z nich w tym roku. Oto jak może zaskoczyć nas Pani Jesień oraz jak można wykorzystać jej słoneczne wcielenie.

Pewnego jesiennego poranka, małą dziewczynkę obudziło świecące prosto w jej małą twarzyczkę światło dochodzące zza okna. Najpierw nie wiedziała co się dzieje, ale światło nie przestawało świecić. Gdy podeszła do okna, nie zobaczyła żadnego dźwigu, ani ludzi którzy by świecili prosto w jej okno. Natomiast ku jej zdziwieniu zobaczyła, że światło dochodzi z nieba, „To niemożliwe, przecież to jesień” – pomyślała. Ale to była prawda, był to jesienny, piękny słoneczny poranek. Dawno już nie pamiętała, kiedy jesień była taka piękna. Czym prędzej się wyszykowała, pidżamkę zamieniła na spodenki i sweterek, pościeliła łóżeczko, zjadła śniadanko i wyciągnęła mamusię na spacerek.
Udały się w kierunku pobliskiego parku, słońce świeciło, było ciepło, miło i przyjemnie. Liście tworzyły wielobarwny dywan pośród drzew, który dziewczynka wraz z mamą swoimi krokami na boki nieco rozrzucały. Po drzewach przechadzały się wiewiórki, na gałązkach siedziały i śpiewały ptaszki.
Nie tylko dziewczynka wpadła na pomysł, by wykorzystać tak piękną pogodę, w parku aż roiło się od dzieci. Ich rodzice usiedli sobie na ławeczkach i patrzyli na swoje pociechy, które szybciutko się zintegrowały i bawiły wspólnie.
Nie trzeba było długo czekać by zobaczyć jak kolorowe liście unoszą się w górę, by następnie opaść na stojące z otwartymi ramionami dzieci. Gdzieś obok dzieci biegały uśmiechnięte i bawiły się w berka, inne chowały się za drzewami. Dziewczynka bawiła się z nowo poznanymi przyjaciółmi wyśmienicie, przynosząc co jakiś czas mamusi prezenty.
Gdy wieczorem usiadła wraz z rodzicami po kolacji, okazało się że prezentami były kolorowe suche liście oraz kasztany i żołędzie. Tatuś przyniósł patyczki, wykałaczki, klej oraz kartki papieru i cała rodzinka zabrała się do zabawy. Powstała cała gromadka pięknych kasztankowo- żołędziowych ludzików oraz piękny zielnik, który składał się z liści z parku oraz nazwami drzew, z których pochodziły.

Tak dobiegł końca jeden z jesiennych, pięknych dni. A jak Wam mijają jesienne poranki? Co lubicie robić gdy jest słońce oraz gdy pada deszcz? Jakie skarby znaleźliście podczas ostatniego spaceru?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz