środa, 17 listopada 2010

przygody matyldy /cz. 12/




Tak wiem, jestem niepoprawnym małym szczurkiem, bo trzymam Was wszystkich w niepewności, nie tyle, że od dwóch tygodni, co od kilku miesięcy, kiedy to tak nagle, ot po prostu bez słowa zniknąłem, nie dając w ogóle o sobie znać. Na szczęście, jak możecie zauważyć, nic mi nie jest, a nawet wróciłem w swej dawnej formie.
Jak wiecie, razem z Matyldą i jej rodzicami lecieliśmy samolotem – nawet widzieliście zdjęcie chmurek. Gdy tylko dolecieliśmy, okazało się, że będziemy mieszkać zaraz obok znajomego Taty z pracy. Pan Zdzisiu przyleciał tam już parę miesięcy przed nami. Pan Zdzisiu miał synka o imieniu Kamil, który był starszy od Matyldy, chodził już nawet do szkoły. Kamil był bardzo miły, od razu oprowadził Matyldę po okolicy, pokazując najciekawsze zakamarki, w których później spędzaliśmy dużo czasu, ale o tym kiedy indziej.
Pamiętacie Heniowe, Mietkowe i moje obawy, czy poznamy jakąś fajną osobowość w nowym miejscu? Nie uwierzycie, ale Kamil – nowy kolega Matyldy – miał pluszowego pieska z dużym czarnym noskiem, dużymi oczkami oraz strasznie długimi uszkami. Właśnie chyba dzięki tym uszkom mówili na niego Uszatek. Poznaliśmy się pewnego dnia, gdy odwiedziliśmy Kamilka u niego w domu. Jak zwykle Matylda zabrała mnie ze sobą, siedziałem spokojnie w kieszonce i zerkałem na wszystko z ukrycia. Dom był po prostu wspaniały, ale pokój Kamilka… był całkiem inny niż Matyldzi czy nawet Marysi – Mamy Matyldzi. Było dużo samochodzików, przeróżnych: dużych i małych, metalowych i plastikowych, były nawet modele, jak potem się okazało Kamil z tatą je sklejali. Gdy tak rozglądałem się po pokoju, zauważyłem na łóżku właśnie Uszatka. Leżał sobie spokojnie, chyba mu się nawet przysnęło, ale jak tylko mnie zobaczył wychylającego się co raz bardziej z kieszonki, od razu podniósł jedno ucho do góry, spojrzał na mnie i powiedział: „Cześć, jestem Uszatek, Ty pewnie jesteś Spysio, od Matyldy? Kamil opowiadał mi o Was już nie mogłem się doczekać kiedy Was poznam.”
Tak o to poznałem Uszatka i Kamilka, a co było dalej, chyba zostawię na kolejny raz, bo już czas na podwieczorek. Trzymajcie się!!!

Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału.
szczegóły znajdziecie TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz