środa, 17 lutego 2010

przygody matyldy /cz. 9/


Poobiednią drzemkę przerwały mi radosne piski Matyldy i nieznany dziewczęcy śmiech. Tata Matyldy położył mnie na najwyższej półce różowego regału, bym mógł kontrolować sytuację w matyldowym pokoju. Wychyliłem się i spojrzałem badawczo. Na dywanie, pod samym regałem, siedziała Matylda a obok niej nieznana mi dziewczynka. Dziewczynka miała piękne długie włosy, wielkie niebieskie oczy, uśmiech od ucha do ucha, sukienkę pełną groszków oraz magiczny kuferek. Nasłuchiwałem uważnie, a w zasadzie podsłuchiwałem ich rozmów. Dowiedziałem się, że tajemniczym gościem jest przyjaciółka Matyldy - Mila. Matylda często opowiadała mi o Mili, ale nigdy mi jej nie pokazała. Dziewczynki ciągle zaglądały do magicznego kuferka. Ja też chciałem. Wyciągałem więc szyję, by zobaczyć, co jest w środku, ale za każdym razem widziałem czubek milowej albo matyldowej głowy. Z pomocą pospieszył mi Henio. Trzymał mnie ze wszystkich sił za ogon, a ja wychyliłem się jak tylko mogłem najdalej. Nagle świat mi zawirował, łapki mi się ugięły, usłyszałem Krzyk Henia, poczułem ból w okolicy ogonka i runąłem w dół. Spadałem. Zaciskałem powieki, by niczego nie widzieć. Machałem łapkami najszybciej, jak tylko umiałem, licząc, że zacznę latać. Bardzo się bałem, że się rozbiję. Nawet nie wiecie, jak bardzo. Zamiast bolesnego zderzenia z podłogą poczułem, że otula mnie coś bardzo miękkiego. Otworzyłem oczy. Od razu je zamknąłem. Otworzyłem je znowu. I od razu zamknąłem. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Wokół mnie mnóstwo było kolorowych kwiatów, motyli i ważek. Przez chwilę zamykałem i otwierałem oczy. Uspokoiłem się, gdy zobaczyłem roześmianą buzię Matyldy i usłyszałem wesoły śmiech Mili. Rozejrzałem się dokładnie. Miałem szczęście. Wpadłem do magicznego kuferka Mili, pełnego pluszowych kwiatów i materiałowych, czarodziejskich motyli. Nie wiem ile leżałem na pluszowej łące, w towarzystwie najpiękniejszego motylka jakiego widziałem. Musiałem długo leżeć, bo zasnąłem. Obudziły mnie szepty Matyldy. Trzymała mnie kurczowo. Zacząłem się nerwowo rozglądać, poszukując wzrokiem Mili i jej wspaniałego motylka. Nie było już Mili, ani jej kuferka... kątem oka zobaczyłem, że na stoliku leży milowy motylek z moich snów. Zasypiając ukradkiem zerkałem na motylkowe cudo, w nadziei, że gdy się obudzę motyl nadal będzie w matyldowym pokoju.


Kochani!

może milowy motylek to sygnał zbliżającej się Pani Wiosny?
może kolorowe rysunki zachęcą Panią Wiosnę do odwiedzin jeszcze w lutym?

*Autorką motylka i motylkowego zdjęcia jest Llooka

niedziela, 14 lutego 2010

O kaczce niezdecydowanej

Dzień Dobry w ten niedzielny poranek!
Mamy nadzieję, że obudziliście się w dobrym humorze, nie kaprysicie za bardzo;) i obowiązkowo zjedliście śniadanie. Bo to jest najważniejszy posiłek dnia więc nie można o nim zapomnieć. A co może wyniknąć jeśli zapomnicie o nim?

Posłuchajcie....

Chciała kaczka wejść do wody
By pomoczyć kacze nogi
Jedną łapką już w niej była
Lecz się nagle rozmyśliła

Pomyślała ‘Będę latać!
i pod niebem muchy łapać’

Ale długo to nie trwało...

Teraz kaczka grzeje ciało
W stronę słońca jest wpatrzona
'Będę pięknie opalona'

Myśli kaczka dłuższą chwilę
Robi oczy przeraźliwe
Przypomniała sobie w porę
Że dziś bocian ma za żonę
Wziąć młodziutką pannę sowę
Przecież ma wygłosić mowę!

Równo wstaje na dwie nogi
I już pędzi w boćka progi

Wbiegła kaczka dysząc cała
Dała prezent jaki miała
I życzenia im złożyła
Mowy już nie wygłosiła

Pożegnała młodą parę
Bo już w myślach miała plany

'Może pójdę na zebranie
które będzie na polanie?
Albo zrobię w domu pranie?
Może w końcu zjem śniadanie?

Pomyślała o spacerze
I przejażdżce na skuterze
O zakupach z Zuzą kurką
Jej najlepszą przyjaciółkę

Cały dzień kombinowała
chciała wszystko zrobić naraz
Lista długa się zrobiła
rzeczy, których nie spełniła
Bo nastała późna pora
poszła głodna spać z wieczora

Oto morał z bajki płynie

Zjadaj zawsze swe śniadanie
bo w przeciwnym razie
grozi Ci choroba taka
że ci w myślach figle płata


Teraz już wiecie co spotkało naszą kaczkę;) Gdyby zjadła śniadanie, to być może jej dzień wyglądałby inaczej?
A może pomożecie spełnić plany kaczki i narysujecie to, czego nie udało jej się spełnić?

Miłej niedzieli;)