niedziela, 28 listopada 2010

Bez prądu


Znacie powiedzenie: „W czasie deszczu dzieci się nudzą”? A jakby tak zamienić deszcz na brak prądu? Gdy nie ma prądu dzieci i nie tylko dzieci w obecnych czasach się nudzą. Kto z Was lubi oglądać telewizję, bajki, filmy i programy dla dzieci w niej zawarte? Kto lubi grać w gry komputerowe? A kto lubi bajki, te czytane przez rodziców, dziadków i babcie, rodzeństwo, a nawet te które już sam potrafi przeczytać? Zapraszamy na bajkę o prądzie i jego braku. Jak myślicie będzie nudno?

W wielkim mieście zawsze wieczorem
Widać było, kto siedzi przed telewizorem
W każdym oknie niebieska poświata była
Gdzieniegdzie tylko lampka świeciła

Tam się książki czytało
Nudą nigdy nie wiało

Pewnego wieczoru wszystko się zmieniło
Nagle nad miastem ciemno się zrobiło
Zgasły latarnie i światła w domu
I nikt nie znał ciemności powodu

Wielki przestrach ogarnął ludzi
Bo w ciemności nic się nie widzi
Po pewnej chwili, jak na choince zielonej
Zabłysły świece niemal w każdym oknie

To awaria sprawiła, że prądu nie było
Jednak dobrze się stało, że się tak skończyło
Bo teraz rodziny siedzą zapatrzone
I wsłuchane w rozmowy ze sobą toczone

Nie ma telewizji, która czas odbiera
Nie ma komputera, czasu złodzieja
Jest czas dla rodziny i oby tak było
Przez kolejne wieczory, a nie dzisiaj tylko

Trzeba by rodziny ze sobą bywały
By więzi rodzinne były podtrzymywane
Czas został nam dany by go nie marnować
A od nas zależy, jak go spożytkować


Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału.
szczegóły znajdziecie TUTAJ


KONKURS***KONKURS***KONKURS


Przypominamy o trwającym konkursie z okazji Dnia Pluszowego Misia!!!
Szczegóły znajdziecie TU

czwartek, 25 listopada 2010

Dzień Pluszowego Misia i pluszowy konkurs




Bajkopisarski magiczny kalendarz nadal dzielnie czuwa i informuje, że dzisiaj mamy DZIEŃ PLUSZOWEGO MISIA. Z tej okazji zespół Bajkopisarek składa wszystkim Pluszowym Misiom, tym dużym i tym małym, tym nowym i tym starym, tym chcianym i niechcianym najserdeczniejsze życzenia... by spełniły się ich wszystkie marzenia :)

Z okazji tego wyjątkowego święta Zespół Bajkopisarek organizuje 2 konkursy: konkurs dla MAŁYCH DZIECI oraz konkurs dla DUŻYCH DZIECI (czytaj: dorosłych). Poniżej zasady obu zabaw:

Konkurs dla DUŻYCH DZIECI:


Co trzeba zrobić, by przygarnąć jednego z foremkowych misiów?

Wystarczy tylko:
1. zamieścić komentarz pod konkursowym postem (Uwaga!!! Autorzy anonimowych komentarzy nie wezmą udziału w losowaniu);
2. zamieścić informację o Misiowym Konkursie na swoim blogu wraz z konkursowym banerkiem, który znajduje się poniżej (dotyczy posiadaczy własnego bloga)

Zwycięzców (trzech) wyłonimy poprzez losowanie!

Konkursowy banerek:


Konkurs dla MAŁYCH DZIECI:

Kochani, w zasadzie to nie konkurs, a bardzo odpowiedzialne zadanie. Do Bajecznej Fabryki kilka dni temu trafiły trzy samotne Misie. Oto przed Wami:

Miś Teofil



Misia Kasia



Miś Funiek



Każdy z Misiów szuka ciepłego domu. Własnego kąta. Przyjaciela. Miłości. Aby poznać historię pluszaka, wystarczy kliknąć na zdjęcie danego Misia. Wobec tego rozpoczynamy wielką AKCJĘ ADOPCYJNĄ :)



Co trzeba zrobić, by przygarnąć jednego z pluszowych Misiów?
1. Namówcie swoje dzieci do narysowania, namalowania itd projektu nowego pokoju Misia (technika dowolna);
2. Wyślijcie zdjęcia lub skany prac swoich Pociech na adres e-mailowy Bajecznej Fabryki:

BAJECZNAFABRYKA@GMAIL.COM


Zwycięzcę wyłonimy poprzez losowanie!

Wszytskie dzieci, które wezmą udział w tym niezwykłym konkursie otrzymają drogą elektroniczną dyplomy prosto z Bajeczej Fabryki.

Losowania misiowych Szczęśliwców odbędą się 4 grudnia.
Zgłoszenia (komentarze i rysunki) przyjmujemy do 3 grudnia, do godziny 23.59.

Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału - szczegóły znajdziecie TUTAJ

niedziela, 21 listopada 2010

Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień


Z racji dzisiejszego święta – ŚWIATOWEGO DNIA ŻYCZLIWOŚCI I POZDROWIEŃ – przesyłamy Wam multum uśmiechów i chcemy Wam bardzo podziękować za to, że dzięki Wam mamy dla kogo tworzyć :)
Pozdrawiamy Was gorąco, gdyż na dworze zimno, i ściskamy czule.

"Pani Życzliwa" 
Pewnego pięknego zimowego dnia
Po ulicach spacerowała Pani Życzliwa
Wszystkich pozdrawiała, szczerze się uśmiechała
Niektórzy myśleli, że Pani oszalała
A taka natura tej miłej Pani była
Od małego mama życzliwości jej uczyła
Bądź miła dla ludzi, uśmiechem dzień im umilaj
A szybko i pięknie zleci każda chwila
Gdy tak Życzliwa Pani spacerowała
W jednej chwili posmutniała
Taki oto obraz zobaczyła
Jak się dzieci kłócą o jednego misia
Wyrywają i ciągną w jedną, to w drugą stronę
a przy tym przykrości nie szczędzą sobie
Życzliwa Pani dobre serce miała
Zamiast krzyczeć na dzieci coś im przypomniała
Bardzo starą regułkę lecz mądrą i ważną
O której zapewne zapomnieć im przyszło
Jeśli kogoś skrzywdzimy, to należy Przeprosić
Jeśli chcemy coś pożyczyć, należy Poprosić
A jeśli otrzymamy w darze od kogoś
Prezent, dobre słowo, czy pomoc
To wtedy pięknym słowem odwdzięczyć się należy
To słowo, to Dziękuję, a znaczy tak wiele
Dzieci wysłuchały tej rady z pokorą
I po chwili bawiły się już razem wesoło
A Życzliwa Pani dalej spaceruje
Uśmiecha się szczerze, dobrym słowem częstuje

Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału.
szczegóły znajdziecie TUTAJ


piątek, 19 listopada 2010

Jesienne opowieści



Za oknem pora jesienna – szaro, mokro czasami ponuro, ale bywa, że jesień wygląda nieco inaczej. Pani Jesień ma kilka wersji swojej osoby, zapewne udało Wam się już zaobserwować niektóre z nich w tym roku. Oto jak może zaskoczyć nas Pani Jesień oraz jak można wykorzystać jej słoneczne wcielenie.

Pewnego jesiennego poranka, małą dziewczynkę obudziło świecące prosto w jej małą twarzyczkę światło dochodzące zza okna. Najpierw nie wiedziała co się dzieje, ale światło nie przestawało świecić. Gdy podeszła do okna, nie zobaczyła żadnego dźwigu, ani ludzi którzy by świecili prosto w jej okno. Natomiast ku jej zdziwieniu zobaczyła, że światło dochodzi z nieba, „To niemożliwe, przecież to jesień” – pomyślała. Ale to była prawda, był to jesienny, piękny słoneczny poranek. Dawno już nie pamiętała, kiedy jesień była taka piękna. Czym prędzej się wyszykowała, pidżamkę zamieniła na spodenki i sweterek, pościeliła łóżeczko, zjadła śniadanko i wyciągnęła mamusię na spacerek.
Udały się w kierunku pobliskiego parku, słońce świeciło, było ciepło, miło i przyjemnie. Liście tworzyły wielobarwny dywan pośród drzew, który dziewczynka wraz z mamą swoimi krokami na boki nieco rozrzucały. Po drzewach przechadzały się wiewiórki, na gałązkach siedziały i śpiewały ptaszki.
Nie tylko dziewczynka wpadła na pomysł, by wykorzystać tak piękną pogodę, w parku aż roiło się od dzieci. Ich rodzice usiedli sobie na ławeczkach i patrzyli na swoje pociechy, które szybciutko się zintegrowały i bawiły wspólnie.
Nie trzeba było długo czekać by zobaczyć jak kolorowe liście unoszą się w górę, by następnie opaść na stojące z otwartymi ramionami dzieci. Gdzieś obok dzieci biegały uśmiechnięte i bawiły się w berka, inne chowały się za drzewami. Dziewczynka bawiła się z nowo poznanymi przyjaciółmi wyśmienicie, przynosząc co jakiś czas mamusi prezenty.
Gdy wieczorem usiadła wraz z rodzicami po kolacji, okazało się że prezentami były kolorowe suche liście oraz kasztany i żołędzie. Tatuś przyniósł patyczki, wykałaczki, klej oraz kartki papieru i cała rodzinka zabrała się do zabawy. Powstała cała gromadka pięknych kasztankowo- żołędziowych ludzików oraz piękny zielnik, który składał się z liści z parku oraz nazwami drzew, z których pochodziły.

Tak dobiegł końca jeden z jesiennych, pięknych dni. A jak Wam mijają jesienne poranki? Co lubicie robić gdy jest słońce oraz gdy pada deszcz? Jakie skarby znaleźliście podczas ostatniego spaceru?

środa, 17 listopada 2010

przygody matyldy /cz. 12/




Tak wiem, jestem niepoprawnym małym szczurkiem, bo trzymam Was wszystkich w niepewności, nie tyle, że od dwóch tygodni, co od kilku miesięcy, kiedy to tak nagle, ot po prostu bez słowa zniknąłem, nie dając w ogóle o sobie znać. Na szczęście, jak możecie zauważyć, nic mi nie jest, a nawet wróciłem w swej dawnej formie.
Jak wiecie, razem z Matyldą i jej rodzicami lecieliśmy samolotem – nawet widzieliście zdjęcie chmurek. Gdy tylko dolecieliśmy, okazało się, że będziemy mieszkać zaraz obok znajomego Taty z pracy. Pan Zdzisiu przyleciał tam już parę miesięcy przed nami. Pan Zdzisiu miał synka o imieniu Kamil, który był starszy od Matyldy, chodził już nawet do szkoły. Kamil był bardzo miły, od razu oprowadził Matyldę po okolicy, pokazując najciekawsze zakamarki, w których później spędzaliśmy dużo czasu, ale o tym kiedy indziej.
Pamiętacie Heniowe, Mietkowe i moje obawy, czy poznamy jakąś fajną osobowość w nowym miejscu? Nie uwierzycie, ale Kamil – nowy kolega Matyldy – miał pluszowego pieska z dużym czarnym noskiem, dużymi oczkami oraz strasznie długimi uszkami. Właśnie chyba dzięki tym uszkom mówili na niego Uszatek. Poznaliśmy się pewnego dnia, gdy odwiedziliśmy Kamilka u niego w domu. Jak zwykle Matylda zabrała mnie ze sobą, siedziałem spokojnie w kieszonce i zerkałem na wszystko z ukrycia. Dom był po prostu wspaniały, ale pokój Kamilka… był całkiem inny niż Matyldzi czy nawet Marysi – Mamy Matyldzi. Było dużo samochodzików, przeróżnych: dużych i małych, metalowych i plastikowych, były nawet modele, jak potem się okazało Kamil z tatą je sklejali. Gdy tak rozglądałem się po pokoju, zauważyłem na łóżku właśnie Uszatka. Leżał sobie spokojnie, chyba mu się nawet przysnęło, ale jak tylko mnie zobaczył wychylającego się co raz bardziej z kieszonki, od razu podniósł jedno ucho do góry, spojrzał na mnie i powiedział: „Cześć, jestem Uszatek, Ty pewnie jesteś Spysio, od Matyldy? Kamil opowiadał mi o Was już nie mogłem się doczekać kiedy Was poznam.”
Tak o to poznałem Uszatka i Kamilka, a co było dalej, chyba zostawię na kolejny raz, bo już czas na podwieczorek. Trzymajcie się!!!

Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału.
szczegóły znajdziecie TUTAJ

piątek, 12 listopada 2010

Bez pracy nie ma kołaczy

Słodkie lenistwo zapukało do drzwi i weszło rozanielone w poszukiwaniu towarzystwa do ... nicnierobienia!
Kto by nie wpuścił takiego towarzysza do swojego domu- ręka do góry. Nikogo nie widzę więc śmiało mogę rzec, że lenistwo dopada każdego z nas. I nie ma się czego wstydzić, wszak każdemu należy się odpoczynek, a najlepiej dłuuuugi odpoczynek:)
A wiecie, co jest fajnego w nicnierobieniu? To, że wtedy możemy np. wsłuchać się w ciszę, możemy zaobserwować otaczający nas świat i wyłapać takie elementy, na które pewnie byśmy nie zwrócili uwagi, gdyby nasze umysły były pochłonięte pracą. Najważniejsze, by we wszystkim co robimy, zachować umiar bo w przeciwnym razie... A z resztą, jeśli jesteście ciekawi, do kogo zapukało lenistwo w naszej rymowance, to posłuchajcie..




Na gałązkę wróbel przysiadł
Ani myśli fruwać dzisiaj
Kwaśną minę pokazuje
'Oj jak źle się dzisiaj czuję
Obolały cały jestem
Chyba wolne sobie wezmę'


Tak minęło minut kilka
Potem dziesięć i godzinka
Po godzince jeszcze dwie
Aż tu wieczór zrobił się

Myśli wróbel- 'Czas na łowy
Bo mi brzuszek burczy głodny
Cały dzień odpoczywałem
i energię nazbierałem
Mogę fruwać, muchy łapać
Nad jeziorem figle płatać'

W końcu ruszył swój ogonek
I poleciał w jeziora stronę
Tam pewnie dużo lata muszek
Wnet pełny będzie brzuszek
Znalazł sobie duże drzewo
Oczkiem rzuca w prawo, w lewo

Muszek nie ma w okolicy!!!

Trzeba było wcześniej łowić
Teraz o jedzeniu nie ma mowy
Ciężko spać jest na głodniaka
Więc jest rada moja taka

Tylko to w życiu zyskamy
Co własnymi rękami uzbieramy




Chyba każdy z nas miał taki dzień, jak bohater naszej bajki. W takie dni możemy się przekonać jak wiele zależy od nas samych i od naszej pracy. Dlatego w ramach pracy domowej prosimy o rysunki na których pokażecie nam, jak wróbelek spędza pracowicie swój dzień i czy udało mu się w końcu upolować coś na ten swój głodny brzuszek:)


Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału.
szczegóły znajdziecie TUTAJ



środa, 10 listopada 2010

Dzień Jeża


Jak wiecie Bajkopisarki posiadają magiczny kalendarz, który pokazuje nam wyjątkowe święta. Dzisiaj świętujemy dzień Jeża. Posłuchajcie opowieści o naszym znajomym jeżyku. Oto ona:

Pani Maria w domu jeża hodowała
 Co wieczór jabłuszko mu dawała
 I było słychać radosne chrupanie
 Zaraz pewnie drugie danie dostanie
 A raczej następną porcję jabłuszka
 Aż jeżykowi z radości zatrzęsą się uszka

Kim jest jeż, czy go znacie?
 Zadajcie pytanie Mamie i Tacie
 Tymczasem usiądźcie wygodnie
 I posłuchajcie bajki spokojnie
 O małym jeżyku co razu pewnego
 Pani Marysi kolegę sprowadził nowego

Jak co dzień wieczorne jabłuszko
 Dostał nasz jeżyk na uszko
 I zaraz po posiłku zjedzonym
 Bardzo ładnie przyrządzonym
 Jeżyk nasz na spacer się udał
 Z jabłuszkiem które na kolcach miał

Bo jak już od rodziców wiecie
 Wszystkie jeże na świecie
 Te duże i te całkiem małe
 Są w kolcach prawie całe
 Kolce te na plecach mają
 Na nie różne rzeczy nadziewają

Marysiowy jeżyk sobie spaceruje
 Słyszy jak ktoś sobie podśpiewuje
 W jego kierunku się jeżyk kieruje
 I do rytmu sobie przytupuje
 Od czasu do czasu Śpiewaka nawołuje
 I odzewu jego dzielnie nasłuchuje

Gdy jeżyk Śpiewaka namierzył
 To własnym oczom nie wierzył
 Śpiewakiem był polny konik
 Co na głowie miał melonik
 Na sobie miał również kubraczek
 I wyglądał jak mały raczek

Teraz jeżyk i jego kolega
 Co skacze a nie biega
 Do domu swobodnie się udają
 Małymi kroczkami się zbliżają
 Tam Pani Marysia na jeżyka czeka
 I korale nowe sobie nawleka

Pani Marysia się bardzo zdziwiła
 Gdy jeżyka ze świerszczem zobaczyła
 Od teraz posiłki razem jadają
 Wspólnie koncerty Pani swej dają

 Fajnie jest mieć przyjaciela
 By swą osobą nas wspierał
 Fajnie jest mieć przyjaciela
 By swą osobą nas wspierał
 Fajnie jest mieć przyjaciela
 By swą osobą nas wspierał
 
Fajnie jest mieć przyjaciela
By swą osobą nas wspierał

Jeżyk bardzo by chciał, żebyście z okazji jego święta zrobili coś dla niego. Może jakieś piękne rysunki, wycinanki, wyklejanki, albo figurki z plasteliny lub innych materiałów??
To do dzieła. Jeżyk czeka na Wasze prace :)
Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału.

szczegóły znajdziecie TUTAJ

niedziela, 7 listopada 2010

druga garść bajecznych wspomnień


Poczytnik Alizee wspomina...
w życiu najbardziej lubiłam krasnoludki i święcie w nie wierzyłam. Wydawało mi się, że mieszkają w radiu wymoszczonym pachnacym siankiem. Kiedyś tata zrobił mi psikusa i przezyłam największe rozczarowanie w życiu. Rano patrzę a tam pod krzakiem porzeczek coś się czerwieni.... biegnę po rosie, bo to lato było (a tata wcześniej woła popatrz w ogrodzie są krasnoludki) podchodzę i co widzę. Drewniany grzybek i drewniane krasnoludki. O mało co serce mi nie pękło z rozpaczy [...] nie wiem czy był to moment kiedy przestałam w nie wierzyć...

Poczytnik Majka wspomina...
chyba byłam dość nietypowym dzieckiem i tak mi już zostało ;) Nie przepadałam specjalnie ani za bajkami (dobranocki zaczęły mnie chyba nudzić jak miałam jakieś 3 lata), ani za telewizją (w latach 80 oferta była dość uboga), video jeszcze praktycznie nie było. Nie chciałam jednak iść na łatwiznę i zbyć Twoje pytania milczeniem... Mogę powiedzieć, że będąc nieco starsza, miałam swoje ulubionego "bohatera bajki", a był nim - Pan Samochodzik :) z zapartym tchem przeczytałam wszystkie jego przygody, marząc o takiej karierze, jak i o takim automobilu ;) jakieś 5 lat przeczytałam je ponownie i choć patrzyłam już na te książki nieco inaczej (jako dziecko nie dostrzegałam pewnych subtelności tamtych czasów), to pod względem dostarczonej rozrywki stawiam je równie wysoko co wtedy :)

Poczytnik Patrycja wspomina...
Nie mam konkretnego bohatera, takiego wiesz, Bohatera-Idola. Wiele postaci pamiętam, wiele lubię, ale to nie to samo. Może to dlatego, że czytałam mnóstwo, ogromne ilości, i wszystkiego niemalże, mało popularnych i tych znanych autorów też (chyba mniej oglądałam w tv, choć pewnie to samo co wszyscy wtedy) i tych postaci, a może częściej tytułów niż samych postaci, było sporo. Nie potrafię jednak wskazać tego jednego wyjątkowego, i do tego bajecznego bohatera... Mogę za to wskazać ulubione tytuły do których najczęściej wracałam: Ania i jej Zielone Wzgórze, Dzieci z Bullerbyn, Karolcia i jej koralik, Doktor Dolittle, Tajemniczy Ogród, Słonecznikowa Dziewczynka, Wakacje na guziku, czy malutka książeczka Z. Żurawlowej "Oczekiwanie"

Poczytnik Arek wspomina...
zawsze chciałem być Robin Hoodem.

Poczytnik Ania wspomina...
Mary Poppins. Bo jest babką z charakterem, jest niezależna, samodzielna i silna. A do tego ma fajne pomysły na umilenie życia swoim podopiecznym. Nie zapomnę jej zabawy w zmniejszanie -
odtwarzałam później mikro świat w moim ogrodzie.

Poczytnik Iwona wspomina...
Gdy byłam mała uwielbiałam Karolcię. Chciałam mieć taki magiczny koralik. Od zawsze pociagały mnie magiczne rzeczy. Później fascynował mnie Pan Kleks i cała Akademia. Chciałam zamieszkać w magicznej Akademii Pana Kleksa i mieć Pana Klesa za nauczyciela. Później pojawiło się zainteresowanie magicznym Harry Potterem.


Mimo, że Dzień Postaci z Bajek już za nami nadal czekamy na Wasze bajeczne zwierzenia.
Swoje wspomnienia przesyłajcie na adres Bajecznej Fabryki:

ponadto zespół Bajkopisarek przypomina o trwającym Cyklicznym Konkursie
szczegóły znajdziecie TUTAJ

piątek, 5 listopada 2010

Dzień Postaci z Bajek i garść bajecznych wspomnień



W dniu dzisiejszym nasi bajeczni ulubieńcy mają swoje święto. Każdy z nas [mały i duży] ma swojego bajecznego bohatera, którego przygody zna na pamięć i do których często wraca. Z tej okazji grupa Poczytników uchyliła rąbka tajemnicy i każdy z nich zdradził kto był jego bajecznym bohaterem.
To magiczne święto stało się znakomitym pretekstem do wspomnień oraz okazją do powrotu do lat dzieciństwa.

Oto przed Wami bajeczne wspomnienia Poczytników i Bajkopisarek:


Bajkopisarka Peggykombinera wspomina...
Uwielbiam Karolcię i jej błękitny koralik :) Zdarzało się, że przed zaśnięciem wyobrażałam sobie, że wspólnie z Karolcią poznaję nieznany mi świat. Wlaścicielka błękitnego koralika w świecie mojej wyobraźni miała mnóstwo przygód. Te książkowe zdecydowanie mi nie wystarczały :) Błękitny koralik jest magiczny. Ma czarodziejską moc:) Nawet teraz, po tylu latach :)

Bajkopisarka Worms wspomina....
Nie wiem czy ktoś kojarzy "Bajkę o królu". To ona była moją ulubioną, najczęściej przynoszoną bajką do czytania, a jej bohater, chyba wszyscy z rodziny to potwierdzą w ciemno, pozostał moją ulubioną postacią, a mianowicie Król Kaszojad i Mlekopij we własnej osobie i to nie bez powodu ;)

Bajkopisarka Zosia wspomina...
Ja uwielbiałam Zosię Samosię (była kiedyś taka bajka, strasznie wyświechtałam tę książkę), a jako "starsze dziecko" ukochałam sobie Tweetiego :D

Do moich ulubieńców należą też dzieci z Bulerbyn, Pipi ;)

Bajkopsarka Polka wspomina...
Moją Mała Wredna Mi z Muminków :) Bo jest dokładnie taka jak ja :D

Bajkopisarka Lavande wspomina...
Spośród filmowych bajek- Kiedyś Miś uszatek, obecnie Krecik..Z książkowych postaci niezmiennie Kubuś Puchatek..Pamiętam też projekcje bajek na domowym projektorze na które zawsze wyczekiwałam z niecierpliwością i jedna jedyna bajka- Kopciuszek. Uwielbiałam moment przeobrażenia Kopciuszka w księżniczkę:)

Poczytnik Mania wspomina...
Moją ulubienicą jest ruda Pipi, maniaczka pasiastych pończoszek :)

Poczytnik Mrofka wspomina...
Koziołek Matołek był genialny a i wszystkie wiersze i bajki Brzechwy, tudzież Tuwima uwielbiałam. Potem zachwyciły mnie Dzieci z Bullerbyn i nieco ambitniejsze jak na wiek szkolny powieści Pani Astrid Lindgren, np. "Bracia Lwie Serce", nadal płacze jak to czytam ;)
Poczytnik Maccc wspomina...
Ja zawsze uwielbiałem dzieci z Bullerbyn i chyba dalej pamiętam większość ich przygód... chyba przeczytam jeszcze raz.

Poczytnik Beata wspomina...
Mały Książę i jego metafizyczne rozterki były dla mnie źródłem głębokich rozważań. Lubiłam go i żałowałam, trochę nie rozumiałam, a trochę mi było przez niego smutno. Ale ja byłam taką płaczliwą panienką. Do kompletu pewien miś o bardzo małym rozumku. Mam stare wydanie tej książki, gdzie nie ma kolorowych obrazków, a papier jest bardzo siermiężny. Książką z mojego dzieciństwa zaczytujemy teraz z moimi córkami. Przy historii z balonikiem wszystkie cztery ryczymy po prostu ze śmiechu :)

Poczytnik Gosia wspomina...
Hmmm....Tej jednej ulubionej chyba nie moge wymienic,bo i na szczegolne wspomnienie zasluguje uwielbiany przeze mnie Kubus Puchatek i Krecik i Dzieci z Bullerbyn,jako dziecko bardzo lubilam Liska i Pania Sroczke :)

Poczytnik Kamila wspomina...
Zdecydowanie ,,Ania z Zielonego Wzgórza,, była moją ulubiona bohaterką. I teraz z perspektywy czasu myślę ,że nawet się z nią troszkę utożsamiałam.
Miałam to wielkie szczęście ,że scenerie książkową, bez problemu przenosiłam na własne podwórko, oj działo się wtedy...

Poczytnik Artystyczna Dusza wspomina...
Pamiętam szaleństwo na punkcie Plastusia :-). Plastuś ulepiony z plasteliny mieszkał w moim różowym, chińskim piórniku i chodził ze mną do szkoły :-)
Inni bohaterowie zmieniali się wraz z czytanymi książeczkami czy oglądanymi bajeczkami. Był:
Reksio, Włóczykij z Muminków, Bromba, Fraglesi, Rumcajs, Karolcia, Aslan i cała Narnia i dużo, dużo innych.

Poczytnik Zuzialka wspomina...
- Rumcjas i Jego ukochana Hanka - uwielbiałam tę Jej wielką szeroką czerwoną kiecę
- Przygody Baltazara Gąbki - Kucharz (nie pamiętam jak się zwał)
- Reksio
- standardowo Kubuś Puchatek
- no i co powiecie na Małego Księcia? W poprzednim tygodniu znów to przeczytałam, polecam :)

Poczytnik enid85 wspomina...
Przypomnialam sobie wlasnie moje szczenięce lata... 20 lat temu :p
uwielbialam Smurfy, ale ponieważ mielismy czarno-bialy telewizor, nie moglam wyobrazić sobie jak bardzo są niebieskie :)
gdy rodzice zakupili kolorowy odbiornik, czekalam tylko na piątek... bo w wieczorynce byly Smurfy i byly jeszcze ladniejsze w kolorze, niż zdolaam sobie wyobrazić...
lubilam też Misia Uszatka i Kubusia Puchatka, Krecika i Rumcajsa :) Żwirek i Muchomorek i Wodnik Szuwarek- też zaskarbili sobie moją milosć...
I jeszcze Pyza :) tylko nie wiem, jak na prawdę się nazywala, ale byla taką malą Pyzą w stroju krakowianki:)
i zwierzaki z Wiklinowej Zatoki:)
kurcze... moglabym wymieniać bez liku...

Poczytnik Basia wspomina...
Mama: To poczytac ci dzis jakas bajke?
Dziewczynka: Tak Mamusiuuuu!
Mama: A o czym dzisiaj moglabym ci poczytac?
Dziewczynka: mamo, Mamo poczytaj mi prosze o Awanturym!

Ta Mama, to moja Mama, ta dziewczynka to ja. Gdy mialam lat chyba mniej niz 3 prosilam Mame: poczytaj mi o Awanturym. Nie jestem w stanie wymyslec teraz jak wpadlam na to, ze Awantury ktore staly w tytule mojej ulubionej bajki (czyli "Awantury i wybryki małej małpki Fiki Miki" Kornela Makuszynskiego z rysunkami Mariana Walentynowicza) moga oznaczac czyjes imie? Moze wiedzialam wtedy jaka kiedys bede - czesto slysze, ze ze mnie niezly awanturnik :)
Moim bajkowym bohaterem jest Malpka, malpka pstonik, malpka zywiol, czasem rzucajaca kokosami, ale i ratujaca z opresji, prowadzaca z Goga-Goga sklepik z orzechami i czekolada. Moim bajkowych bohaterem jest Fiki Miki, a zycie to Wybryki.

Poczytnik Figa wspomina...
Pamiętasz Karolcię i jej magiczny koralik? :o)
Lubiłam tę postać i to jedna z pierwszym bohaterek książek czytanych samodzielnie...

Poczytnik Ania wspomina...
W dzieciństwie w ogóle nie oglądałam bajek, i prawie nie czytałam...cały wolny czas spędzałam w lesie obserwując zwierzątka wszelakie.
ale pierwszymi moimi miłościami bajkowymi były i są do dziś:
1. mały książe odwiedzający także naszą planetę
2. paszczak z muminków- bo on "starał się być Paszczakiem, którego wszyscy lubią, i starał się być Paszczakiem, którego nikt nie lubi. Lecz co z tego, kiedy i tak ciągle był tylko Paszczakiem, który wszystko robi jak umie najlepiej, ale nic mu naprawdę dobrze nie wychodzi"
...właściwie te słowa są kwintesencją mojego paszczakowactwa, poza tym paszczak był zbieraczem, znaczków itp... ja w swoim życiu kolekcjonuję: piórka, żuczki, motyle, kurki, wstążeczki, guziki, książki.... mogłabym tak w nieskończoność.
i w ogóle uwielbiam najbardziej na świecie czytać muminki....

Poczytnik Mała Mi wspomina...
Bajkę, którą pamiętam najlepiej oglądałam już jako trochę starsze dziecko.
Oglądałam bowiem namiętnie "Czarodziejkę z Księżyca" ;p
Byłam ogromną fakną Minako Aino (Czarodziejki z Wenus) : )
Uwielbiałam oglądać te kreskówkę / bajkę. Fabuła była intrygująca i bardzo skomplikowana.
Potem zainteresowałam się komiksami i mangami z tej serii : )

Poczytnik Jaszmurka wspomina...
(z miliona bajek/opowiadań) którymi raczyła mnie familia chyba jednak tak dosyć sztampowo najdłużej był ze mną Kubuś Puchatek. Zdecydowanie tak.
Uwielbiałam te ilustracje (chociaż to właściwie były szkice) i tą magie zamkniętą w kartach książki. Chodziłam nawet po domu ze swoim misiem ciągnąc go po podłodze jak to robił Krzysio :P.
Kubuś Puchatek przenosił mnie w inny świat- a dzięki mojej mamie która dodawała zawsze jakiś morał od siebie- stawał się ten świat bardziej rzeczywisty.

Poczytnik Agata wspomina...
Nie jestem pewna, czy mój bajkowy bohater jest do końca bajkowy, ale uznajmy, że film to współczesna forma bajkopisarstwa.
Tak więc uprzejmie proszę się nie śmiać, ale bohaterem mojego dzieciństwa był Janek z "Czterech pancernych i psa"... Większa część moich zabaw opierała się na budowie czołgu z babcinych foteli i udawaniu, że (naturalnie!) jestem właśnie Jankiem Kłosem, nieustraszonym generałem (bo w moich zabawach Janek nadzwyczaj szybko awansował).
I tak właśnie wyglądało moje militarne dzieciństwo:)
Jeśli zaś chodzi o postać klasycznie bajkowo- książkową, to obawiam się, że nie miałam jednego wybrańca. Bardzo lubiłam bajki Puszkina, Ferdynanda Wspaniałego Ludwika Jerzego Kerna i naturalnie Kubusia Puchatka. Pamiętam wydanie jego przygód w twardej okładce, w tłumaczeniu Ireny Tuwim. Klasyka najlepsza z najlepszych.

Poczytnik Enchocolatte wspomina...
Bohaterów było wielu i było to wiele wiele lat temu. Wielu z tych bohaterów już nie istnieje, a jeśli już to tylko w pamięci ich wielbicieli takich jak ja... mam tu na myśli Gąskę Balbinkę, Smoka Telesfora, Jacka i Agatkę, Misia Koralgola, Baltazara Gąbkę, Żwirka i Muchomorka. I myślę, że właśnie Ci dwaj ostatni byli moimi ulubionymi postaciami. Mieszkali w niezwykłym lesie, wśród mchu i paproci i mieli niezwykłe przygody z rusałkami i innymi leśnymi mieszkańcami. Jeden był wysoki i chudy, a drugi mały i gruby, mieli urocze buźki z ogromnymi nochalami. Uwielbiałam oglądać ich przygody zwłaszcza wieczorową porą. I choć minęło ponad 30 lat od kiedy byłam mała dziewczynką do dziś mile wspominam tych dwóch śmiesznych leśnych ludków. Mamy nawet w domu bardzo starą książkę z przygodami Żwirka i Muchomorka, która teraz bawi moich trzech synów tak jak kiedyś mnie. Bo niektórzy bajkowi bohaterowie nie przemijają mimo upływu czasu... tacy już są!

Poczytnik Felunia wspomina...
Z dzieciństwa najmilej wspominam Kubusia Puchatka, pierwszą prawdziwą książkę do czytania, którą dostałam jak miałam 4 czy 5 lat.
Jako nieudane dziecko, często chorowałam, nie chodziłam do przedszkola i z nudów nauczyłam się czytać. Czytałam to co było w bibliotece u babci i w domu, czyli najpopularniejsze bajki Brzechwy, Andersena ale także powieści np. Sienkiewicza. Pamiętam książkę Serce Amicisa, są to jednak traumatyczne wspomnienia, bo jest bardzo smutna no i się nie nadaje, bo niezbyt bajeczna. Miłą odmianą był Mały Książe ale to też nie była moja książka tylko chyba cioci. A Kubusia Puchatka dostałam z dedykacją no i na dodatek był dużo ciekawszy dla osoby w wieku lat 4 :)
Nieco później zafascynowała mnie Dolina Muminków i czytałam wszystkie części po kolei a jak się skończyły to od początku. Ale w najdziecinniejszym dzieciństwie zdecydowanie najważniejszy był Kubuś i jego koledzy.

Poczytnik Lisiczka_bez_kitki wspomina...
Niebohatersko tu będzie, w mojej bajce. Mój bohater, który mi utkwił nie ma imienia. Jest zwykłym królem. Zwykłym, ale takim, który ma rację do dziś, ciągle go podziwiam i przyznaję rację. Takim, który oddał wszystkie swoje złoto i skarby za... sól. Nie smakowało mu jedzenie bez soli. Bajka nosi tytuł - 'Sól cenniejsza niż złoto'. Za każdym razem kiedy solę zupę, tak, zupę szczególnie to myślę sobie, że to był bardzo mądry król.

Poczytnik Elle wspomina...
chyba nie umiem wskazać jednego idola, bo takiego nie było - miałam takich ulubieńców wielu :)
Pszczółka Maja, Krecik, Reksio, Bonifacy i Filemon... Poza tym uwielbiałam bajkę "Sąsiedzi", "Muminki" i "Plastusiowy pamiętnik" :)
No i czasem były bajki Walta Dysneya, które w czasach mojego dzieciństwa emitowane były od wielkiego święta :)

Poczytnik Kornik wspomina...
To będzie bohater zbiorowy, mianowicie Opowieści z Narnii, z Lwem na czele:) Oglądanie Opowieści kojarzy mi się wyłącznie z okresem przedświątecznym, ciemno za oknami, świat zasypany śniegiem, choinka ubrana, a my z bratem między wycinaniem jednych a drugich ciasteczek wpatrujemy się w magiczny świat, który znajduje się po przejściu przez szafę. Dla mnie do bajka dzieciństwa.

Poczytnik Aromatyczny wspomina...
Za bajkami nigdy bardzo nie przepadałem, zostało mi do dziś. Bajecznych bohaterów w latach dzieciństwa kilkoro jednak było. Z Dziećmi z Bullerbyn spędzałem wiele czasu, podobnie z Anią, tą na wzgórzu i na uniwersytecie. Muminki i Smerfy a nawet Gumisie z gumisiowego lasu pamiętam też całkiem nieźle. Miś Uszatek, Plastusiowy Pamiętnik, Reksio, Przygód Kilka Wróbla Ćwirka? A jakże! Nie ma to jednak jak Akademia, ta jeszcze sprzed Hogwartu - Pan Kleks to była klasa z gadającym krukiem! Niezgódka powinien być nazwany Przygódka i możemy iść na jagody...

Poczytnik Emi wspomina...
nie pamiętam ulubionego bohatera bajek, ale za to do tej pory znam tekst piosenki o muchomorku, który był samotny i z powodu idącego za tym smutku płakał, "a z łez, które w mech wpadały, muchomorki wyszły trzy" :D bo płakałam razem z muchomorkiem, jak Tata śpiewał :D
miałam też pluszową maskotkę - szczurka Ciumka, który był moją jedyną przytulanką w życiu - uwielbiałam go. Chyba był psiuknięty taką wodą po goleniu mojego Taty, w której zanużona pływała gałązka konwalii - do tej pory
a). nie boję się szczurów
b). uwielbiam konwalie
c). lubię męskie zapachy

Poczytnik Ewa wspomina...
Jeśli chodzi o mojego bohatera z dzieciństwa to był nim niezaprzeczalnie Miś Uszatek. Uwielbiałam go. Zawsze z niecierpliwością czekałam na jego przygody i przygody jego przyjaciół. Zawsze zazdrościłam im tego, że chodzą do przedszkola i że są taką fajną gromadką. Mną opiekowała się babcia i mieszkałam w miejscu, gdzie było mało dzieci. Lubiłam sobie wyobrażać, że ja też uczestniczę w ich życiu Zakończenie bajki, kiedy to miś ubrany w piżamkę śpiewał piosenkę na dobranoc przekonywało mnie, że już czas na kąpiel i sen. Oj teraz kiedy włączam te bajki Jaśkowi to buzia mi się śmieje i zawsze oglądam je chętnie razem z nim.

Ewa wspomina również w imieniu swojego męża - Radka ...
jego ulubionym bohaterem bajkowym najpierw był Reksio, ale później i przez długi czas był Smok Falkor z Niekończącej się opowieści. Był 7 razy w kinie na tym. Smok ten był zrobiony tak realistycznie i miał taką kochaną mordkę i był taki puszysty, że aż chciało się w niego wczepić i polatać na nim. Myślę, że wielu młodych chłopców marzyło o takich fantastycznych przygodach.

Poczytnik Hania wspomina...
moją ulubioną postacią była czy też może raczej były DZIECI Z BULLERBYM.
Pamiętam, że strasznie prosiłam moją mamę, żebyśmy się przeniosły na wieś gdzie mieszka Lisa i reszta dzieciaków. Uwielbiam tamtą atmosferę. ich wędrówki do szkoły. Sklep gdzie kupowali cukierki. Ich zabawy....
I kolejną postacią była Ronja Córka Zbójnika :-))))))) Pamiętam jak zaczytywałam się książkami Astrid Lindgren. Teraz je trzymam dla mojej córki i mam nadzieje, że i ona pokocha te postacie tak jak ja :))

Poczytnik Ola wspomina...
Zainspirowana waszym bajkowym postem zapytałam moją 8 letnią już Jusię o ulubioną postać książkową. Byłam przekonana, że bedzie to jeden z bohaterów Dzieci z Bullerbyn, wspominając jak obie zaśmiewałyśmy się w głos czytając o perypetiach z calą pewnością moich ulubionych postaci. Przekonana tym mocniej ,że Julka niedawno sama wzięła się za czytanie tej książki. Zdziwiłam się jednak, gdy zobaczyłam jej rysunek. Okazało się, że jej ulubione postacie to przesympatyczna i genialna Matylda z książki Roalda Dahla i równie sympatyczna i rezolutna Karolcia Mari Kruger. Ale nie czuje się zawiedziona, wręcz przeciwnie. I choć nie planowałam wcale brać udziału w konkursie, to jednak wysyłam jej prace, ciesząc się, że moja córka obrała sobie tak fajne dziewczyny za idolki:).
A teraz uciekam, bo moja Julka właśnie zaprasza mnie na czytane przez siebie przygody Pipi.

Poczytnik Monika wspomina...
Nie wiedziałam, że świętuję razem z postaciami z bajek, do tej pory uważałam że 5.11 to taki średni dzień na urodziny, zmieniam zdanie :))) A ulubiony bohater? Chyba Matołek i cała ta zgraja z bajek Makuszyńskiego, oni wszyscy podróżowali i mieli tyyyle przygód, też tak chciałam :) A z telewizyjnych - Wodnik Szuwarek, Miś Uszatek, Ćwirek i te dwa kocury Filemon i Bonifacy. Ale najbardziej to Matołek :)

Poczytnik Nina wspomina...
Mam kilka ulubionych bohaterów, zarówno książkowych, jak i bajkowych. Od najmłodszych lat uwielbiałam bajki o księżniczkach i Kopciuszka - wyobrażałam sobie nieraz, że jestem jedną z nich i że poślubiam księcia żyjąc długo i szczęśliwie - jak to w bajkach bywa. Nie wiem czemu - ale nie lubiłam księżniczki na ziarnku grochu - dziś myślę, że może dlatego, że nie rozumiałam dziwnego kaprysu księżniczki i jej wygodnictwa.
Uwielbiałam zatapiać się w świat bajek i baśni. Za każdym razem utożsamiałam się z bohaterami, także stale byłam kimś innym. Bardzo przejmowałam się losem pokrzywdzonych przez los i mocno ściskałam kciuki by wszystko dobrze się skończyło- gdy dojdę do końca baśni.
Jak byłam nieco starsza ukochałam sobie Anię z Zielonego Wzgórza - i to nie od razu, ale zdaje się po bajkowym wręcz filmie - ekranizacji. Oj, wtedy marzyłam o tym by jeszcze raz była powtórka tego filmu. Kochałam Anię, byłam nią - a książkę czytałam wielokrotnie. Oczywiście tylko wybrane fragmenty, całą serię przeczytałam powiedzmy 1,5 razy.
A z bajek - tych na ekranach telewizorów? Lubiłam pszczółkę Maję i Misia Uszatka. Kaczora Donalda nie lubiłam, choć pokazywano go w telewizji - powód był prozaiczny - nie rozumiałam CO on mówi... W latach 90. pokochałam bajkę, którą miała moja ciocia i wujek na kasecie wideo - o królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach. Ta bajka pozostanie chyba moją ulubioną. Za każdym razem gdy odwiedzaliśmy wujostwo prosiłam o włączenie mi tej bajki. Oczywiście zawsze wtedy wcielałam się w rolę królewny Śnieżki ;) byłam zachwycona fabułą i... długością bajki. Wychodziliśmy z PRL-u, wtedy zachwycaliśmy się tym czego u nas nie było.
no i jeszcze ukochałam sobie Króla Lwa, miałam może 14, może 15 lat gdy poszliśmy z klasą do kina na film. Popłakałam się na nim, ale nie byłam jedyna.
Obecnie też mam swojego ulubionego bohatera bajek - Shreka. Mogę oglądać bajki z jego "udziałem" kilka razy - nie szkodzi, że już wiem co się dalej wydarzy. Przecież to już dziś klasyka :)

Poczytnik Edyta wspomina...
Moją ulubioną postacią jeśli można ją nazwać "bajeczną" ale pierwsze co mi się nasunęło to Ania z Zielonego Wzgórza.
Mała ruda dziewczynka z domu dziecka, która znalazła rodzinny dom, ciepło, miłość. Z brzydkiego kaczątka stała się śliczną kobietką. Do tej pory ta postać mnie rozczula tak samo w książce jak i w filmie.

Poczytnik Mariusz wspomina...
Koziołek Matołek

Poczytnik Robert wspomina...
Jako baaardzo mały chłopiec bardzo lubiłem kiedy tata przed zaśnięciem opowiadał mi... o dźwigu (bynajmniej, nie chodzi o zamknij dźwi gu...).
O tym jak dźwig jest przywożony na budowę w częściach, składany, jak pracuje... Wiem! Nie jest to może do końca normalne , ale...
W TVP w tym czasie “dostępny” był “Jacek i Agatka” na zmianę z “Ptysiem i Balbiną”... więc nie mogły to być moje ulubione bajki.
Wszelkie księżniczki na ziarnkach, w wieżach i z krasnoludkami raczej nie miały, wówczas u mnie żadnych szans... Numerem jeden był więc dźwig.
Pamiętam jeszcze książeczkę o jelonku Bambi. Bardzo ją lubiłem chociaż była po angielsku...
Później był oczywiście Bolek i Lolek, Koziołek Matołek i smok w Krainie Deszczowców...

Poczytnik Paula wspomina...
Mój ulubiony bohater? hmmmm tak naprawde nie mam jednego ulubionego. Jest ich wielu ;) Mam wiele różnych wspomnienń z dzieciństwa związanych z bajkami które wywarły na mnie tak niesamowite wrażenie że pamiętam tą ekscytację do dziś.Jedną z moich ulubionych był Wilk i Zając. Oglądałam je codziennie. Dziś kiedy słysze tą charakterystyczną muzykę moje serce zaczyna szybciej bić. Pamiętam również Piękną i Bestię. Tak strasznie przeżywałąm tą bajkę. O i Król Lew :) Alicje w Krainie Czarów przepłakałam całą :) właściwie do dziś nie wiem do końca dlaczego :)
Pamiętam również bajki czytane przez moją mamę. Śpiąca Królewna, Księżniczka na Ziarnku Grochu, Czerwony Kapturek - tą uwielbiałam słuchać przed snem.
I domowe przedszkole (właściwie można podciągnąć pod bajkę ). Codzienie rano przed wyjściem do zerówki oglądałam je pijąc ciepłe kakao i jedząc pyszne śniadanie zrobione przez moją mamę :)

Poczytnik Cynka wspomina...
Od zawsze uwielbiam czytać...a raczej pochłaniać książki zachłannie, intensywnie zapominając o całym świecie (dosłownie: np. o gotujących się jajkach to przy Małej Syrence- stąd wiem, że jak się zapomni o takich jajkach, to one wybuchają) dużo jest książek z dzieciństwa do których lubię wracać (teraz już ze swoimi dziećmi) ale jeden Bohater, który towarzyszy mi do dziś: Mały Książę
do teraz pamiętam zaskoczenie moje treścią książki i wciąż zadziwia mnie jak wraz z upływem lat zmienia się mój jej odbiór i wciąż mam nadzieję, że nigdy nie będę Dorosła

Poczytnik Magda wspomina...
Moją ulubioną postacią z bajki jest Tołdi z Gumisiów. Jest najmniejszy, najśmieszniejszy i zawsze na koniec bajki wylatywał w kosmos i lądował na głowie. Wszyscy się z niego śmiali, chociaż to on zawsze był najbliżej schwytania gumisiów. Pozostał biedny i niedoceniony, a gumisie przemądrzałe. Zawsze mu kibicowałam, wierząc, że w końcu mu się uda.

Poczytnik Maciek wspomina...
Smerf Maruda. Najbliższy mi światopoglądowo, ten sam entuzjazm do życia i otwartość na nowe wyzwania, zaraźliwy optymizm, empatia i nieschodzący uśmiech z twarzy.

Poczytnik Krokodyl wspomina...
Uwielbiałam Rumcajsa, za jego miłość do przyrody, bezpretensjonalność, sprawiedliwość. Podobało mi sie jego miejsce zamieszkania i to jak wspaniale strzelał żółędziami i jak krzesał ogień. Imponowały mi jego przygody, bo sobie przecież bardzo dzielnie radził. A to, jaką piękną obrączkę podarował swojej ukochanej uważałam za bardzo romantyczne. No, gość z fantazją i z humorem. :-) A jego życie pełne przygód. Pod bajkę podkładał głos mój Tata, który czytał mi ją wieczorami. Do tej pory lubię czeską literaturę. ;-))

Poczytnik Trufla3 wspomina...
Numerem jeden była bajka "Zaczarowany ołówek". Nawet nie wiesz jakie malowidła powstawały na ścianach naszego domu:))))Do dziś pamiętam olbrzymią lalkę z długimi włosami....tylko ta cholera nie chciała zejść ze ściany:) "Pszczółka Maja" też odegrała swoja rolę w dzieciństwie. Śpiewałyśmy z siostrą na dwa głosy:"Tę pszczółkę, którą tu widzicie zowią Mają...." Ryczałyśmy do mikrofonów-kredek;)
A bohater z książek? Lubię wszystkie bajki, które mają dobre zakończenie:)

Poczytnik Oliwka wspomina...
Właściwie to wydawało mi się, że ja nie miałam swojego bohatera, lubiłam większość bajek. No może Muminków tylko nie rozumiałam i się ich bałam :):)
Ale faktycznie przypomniało mi się, że uwielbiałam Karolcię i strasznie, strasznie chciałam mieć jej koralik.
No a potem to już Ania z Zielonego Wzgórza ojejej od tego czasu uwielbiam klimat poczatku XX wieku

Poczytnik Pikinini wspomina...
Dla mnie bohaterami wszechczasów są niezmiennie "Dzieci z Bullerbyn"!
Moje córki wytypowały jednak w tym roku trochę innych bohaterów: Zosia Czerwonego Kapturka (nie umie powiedzieć dlaczego; ale jak pisze Bettelheim, dzieci wiedzą to tylko dzięki podświadomości;)
Rozalia lubi najbardziej Kubusia Puchatka bo jest najzabawniejszą postacią ze wszystkich jakie zna.

Poczytnik Asia-eight wspomina...
Ja uwielbiałam i nadal uwielbiam "Dzieci z Bullerbyn", pewnie dlatego teraz tak lubię pewnien sklep rodem ze Skandynawii :)

Poczytnik Nobleva wspomina...
A ja uwielbiałam Ariettę z "Pożyczalskich", chyba troszkę się z nią utożsamiałam, ale bardziej fascynował mnie miniaturowy świat pod podłogą, gdzie rzeczy, które nam się wydają małe i o niewielkim znaczeniu urastają do rangi wielkich i bardzo użytecznych. Ah, do czego może przydac się napartek!

Poczytnik Gosia wspomina...
Ulubiona bajkowa postacia jest dla mnie Kubus Puchatek :)


Poczytnik Majana wspomina...
Moją ulubioną postacią z bajek był chyba Reksio :)

Poczytnik Venea wspomina...
Z bajkowych postaci chyba najmilej wspominam Kubusia Puchatka.

Poczytnik Tomasz wspomina...
Kaj i Gerda z Królowej Śniegu :)

Poczytnik Aga wspomina...
Dawno, dawno temu - zanim smerfy "przyjechały" na krajowe, szklane ekrany, a w naszym kraju nie było zawielu kolorowych zabawek -znalazłam małego, kauczukowego smerfa na ruchomych wydmach nad morzem. Znaleziona w piasku zabawka bardzo spodobała mi się . Nie miałam wówczas "zielonego" , a tym bardziej "niebieskiego" pojęcia kim jest ten błękitny jegomość. Wydał mi się wtedy sympatyczny i zabawny w swojej białej czapce przpominającej szlafmycę. Oczywiście zabrałam nowego, wakacyjnego przyjaciela do domu. Minęły jakieś dwa lata zanim w Polsce wyświetlono poraz pierwszy bajkę o smerfach. Wtedy dopiero dowiedziałam się kim jest mój "kumpel" z ruchomych wydm. Okazało się nawet, że jest całkiem pokaźna gromadka niebieskich ludków, które wiodą bardzo ciekawy żywot w smerfnej wiosce ;-)

Poczytnik Słomka wspomina...
Pamiętam misia Koralgola którego uwielbiałam oglądać. Chyba on był moja ulubiona postacia z bajek i mozna powiedzieć, że pewnego rodzaju bohaterem.

Poczytnik Bartek wspomina...
Otóż nie miałem jakiegoś jednego bohatera, wszystko to zależało, w co się bawiłem z koleżankami i kolegami, kiedy miałem jakieś 6-8 lat ;p

Raz jeżdżąc na BMX-ie wydawało mi się, że jestem moto-myszą z Marsa ;p Mój rowerek był motorem, klakson przy nim był moją bronią, z której wydawało mi się, że strzelam ;p Kolejny raz biorąc pokrywkę od garnka i dużą drewnianą łyżkę do mieszania stawałem się walecznym rycerzem króla Artura ganiając przy tym po domu i obijając wszystkie krzesła ;p

Oczywiście nie może zabraknąć także Zorro - mistrza szpady i bożyszcze pięknych kobiet ;p W zerówce chyba z dziesięciu chłopaków na balu przebierańców ubrało właśnie ten strój. Achhh...! Cóż to były za pojedynki na zabawki-plastikowe szabelki ;p

Poczytnik Magdalena wspomina...
Zastanawialam sie wczoraj nad postaciami z bajek...i powiem szczerze iz wiecej jest tych ktorych nie lubilam, ktorych sie balam, bo przedstawiane byly w sposob pokraczny...ale pamietam ze moimi wieczorynkowymi ulolubiencami byla Pszczolka Maja i jej drogi Gucio...chec poznawania swiata,historia za kazda mala istota...fakt ze kazda z nich miala uczucia bardzo poruszaly moja fantazje...to chyba dlatego wierzylam szczerze ze kazda moja zabawka ma dusze i wlasne zycie...ze kazda mroweczka,zuczek czy nawet karaluch maja swoj wdziek...pozniej na ekranach pojawily sie Muminki...do dzisiaj wiele osob mowi mi ze jestem "lilla My", mala My...ja lubilam ksiazkowe wydanie Muminkow...coz jescze...moze nie jako postac z bajki...ale lubilam pan Kracego...chyba dlatego iz zawsze chcialam miec pieska,ale niestety nie bylo na to w moim dziecistwie warunkow , ani czasu...wiesz...wiele razy poprostu wymyslam sobie postacie,dorabialam do wszystkiego historie...nigdy nie przepadalam za gotowymi ksiezniczkami, krasnoludami czy potworami...



Zespół Bajkopisarek dziękuje wszystkim Poczytnikom za morze bajecznych wspomnień. Dzięki Wam na chwilę cofnął się czas, a my miałyśmy znowu po 5 lat. Dziękujemy Wam za tak duży odzew i czynny udział w przygotowaniach do dzisiejszego bajecznego święta. Ponadto Peggykombinera serdecznie dziękuje Wszystkim, którzy za pośrednictwem jej bloga oraz prywatnej korespondencji włączyli się do Bajecznej Akcji.

Julka lat 8

***
Przypominamy o trwającym Cyklicznym Konkursie Bajkopisarskim i zapraszamy do wzięcia w nim udziału.
szczegóły znajdziecie TUTAJ