sobota, 24 grudnia 2011


Bajecznych Świąt
oprószonych śniegiem i cukrem pudrem,
z zielonym igliwiem i drewnianą stajenką,
gwiazdką na niebie, kolędą "Bóg się rodzi",
bajkowymi opowieściami do poduszki
i dobrym życzeniem dla Wszystkich
Wesołych Świąt!
 

środa, 21 grudnia 2011

przygody Matyldy /cz. 33/



O jejku, aaaaa... Wybaczcie, ale jakiś ostatnio jestem nie wyspany. Słyszałem ostatnio w radio, że niewyspanie, zmęczenie i taki brak sił i energii to, czekajcie jak to było... Już wiem "przesilenie jesienne" i chyba właśnie dzisiaj mnie dopadło. W ostatnim dniu kalendarzowej jesieni:) Na szczęście Matyldzi to chyba nigdy nie będzie groziło. Ona jak zwykle jest pełna energii i taka radosna zawsze. W sumie wiecie, ja jestem już stary, więc nie mogę się porównywać z taką młodą Dziewczynką, która ładuje swoje akumulatorki energii w przedszkolu podczas zabaw ze swoimi przyjaciółmi. Ostatnio na przykład w przedszkolu była robiona dekoracja na choinkę bożonarodzeniową. Były papierowe bombki, gwiazdki i ogromny łańcuch z kolorowych obrączek, też z papieru. To była najfajniejsza zabawa!-tak mówiła Matylda, bo wszyscy po kolei doklejali swój papierowy pierścień. Niby mało pracy a jednak powstał bardzo dłuuuuugi łańcuch. Panie przedszkolanki pomogły go później zawiesić na choince, którą dostali od zaprzyjaźnionego pana leśniczego. Wprawdzie do świąt zostało jeszcze trochę czasu więc nie wiem po co ten pośpiech? Podobno będą się teraz uczyć śpiewu kolęd- to takie pieśni, które są śpiewane w okresie bożonarodzeniowym-słyszałem, jak Matylda mówiła swojej mamie. Jutro będą się uczyć kolędy- Cicha noc, to jedna z najsłynniejszych kolęd na świecie! Ciekawe czy Miecio z Heniem o tym wiedzą? Może i my nauczymy się jej śpiewać? No to zmykam ćwiczyć głos:)

Do następnego razu!!!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Śnieżak i Puszek cz. II

Pamiętacie Śnieżaka i Puszka? Jesteście ciekawi gdzie dolecieli? 
Zapraszamy do lektury drugiej części przygody śnieżnych przyjaciół.

Kiedy Śnieżak z Puszkiem trzymając się za rączki wirowali jak tancerze nagle zerwał się mocny wiatr. Myśleli, że opadną na plac zabaw, a tym czasem okazało się, że niespodziewany podmuch niósł ich daleko od zamierzonego celu. Puszek zadrżał, bo w jego naturze nie leżały takie nagłe zmiany, ale kiedy spojrzał na uradowaną minę Śnieżaka postanowił, że tym razem da się nieco ponieść...
- Śnieżaku i co teraz? Jak myślisz? Gdzie polecimy? – swoim pytaniem Puszek przerwał radosne okrzyki Śnieżaka.
- Nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie to niezapomniana przygoda.
To powiedziawszy, zauważył, że kolejny, bardzo mocny podmuch wiatru poniósł ich dużo dalej niż obaj myśleli. Przez chwilę Śnieżak nie mógł znaleźć Puszka. Wołał i wołał, ale nie słyszał odpowiedzi. Poprawił czapkę, która całkowicie zasłoniła mu oczka i dopiero wtedy zobaczył kawałek od siebie wystający z kupki śniegu melonik. Poturlał się w tamtą stronę i zaczął odkopywać swojego kolegę. Aż tu nagle dostał czymś w tył swojego kulkowatego ciałka. Zanim zdążył się obrócić, cios się powtórzył. Już miał się odwrócić i krzyknąć, ale w tym czasie usłyszał głos Puszka:
- Padnij!!! Leci kolejna! - tak, Puszkowi udało się wydostać spod warstwy śniegu, który na szczęście dopiero co spadł i nie był jeszcze ubity.
- O rany! Co to jest? Zapytał zdumiony Śnieżak?
- Bitwa na śniegowe kule – wyjaśnił Puszek. Jeśli zaraz stąd nie pofruniemy to dołączymy do kolegów i staniemy się jednym z tych pocisków. To jak? Zostajemy czy próbujemy lecieć dalej?
- Może jak chwycimy się za ręce i trochę podskoczymy to wiatr nas dalej poniesie? – zaproponował Śnieżak, który miał ochotę coś jeszcze zobaczyć.
- Może uda nam sie wykorzystać nasze czapki, dzięki którym wiatr nas poniesie - powiedział Puszek.
- Uwaga nadchodzi duży podmuch Śnieżaku. Jesteś gotowy?
- Tak jest! Czapka w ręce.
- Zatem na trzy! Raz, dwa... trzy!
W tym momencie obaj równocześnie unieśli swoje czapki, w które powiał wiatr. Nagle obaj zaczęli ponownie się unosić, a ponieważ byli leciutcy, niemalże od razu jak tylko poderwali się z ziemi zaczęli dryfować bez użycia czapeczek.
- Jesteś cały? Wszystko w porządku? - zapytał Puszek Śnieżaka.
- W jak najlepszym porządku! – krzyknął Śnieżak. A co byś powiedział na to żebyśmy zamknęli oczy i zdali się na wiatr? Gdzie nas poniesie tam wylądujemy?
- Ojojoj ja chyba kompletnie oszalałem, ale zgadzam się – odpowiedział Puszek.
- No to spontaniczna podróż nas czeka koleżko!!!
Potem obaj zamknęli oczy. Gdy ponownie je otworzyli, nie mogli uwierzyć, że na prawdę im się udało. Nawet nie przyszło im do głowy, by marzyć o czymś takim. Tak, dotarli do Laponii. Właśnie tam, gdzie mieszka Święty Mikołaj.
- Czy to na prawdę TO?! - zapytał niedowierzając Puszek.
- Yyyy, ale... Ale jak? Serio? To TUTAJ?! - tylko tyle był w stanie z siebie wydusić zaszokowany Śnieżak.
Faktycznie, gwałtowne podmuchy wiatru zaniosły śnieżnych przyjaciół do Laponii. Śnieżak i Puszek wylądowali akurat na parapecie domku Świętego Mikołaja. Przyglądali się jak małe skrzaty pomagają Mikołajowi w pakowaniu prezentów i jak potem ładują wszystkie pakunki na wielkie sanie.

- Puszku, jak myślisz? Zostaniemy już tu na zawsze? Mi się tu w sumie podoba... – odezwał się po jakimś czasie Śnieżak.
- A co byś powiedział na to żebyśmy usiedli na saniach i polecieli razem z Mikołajem? Nikt nic nie zauważy, a my zwiedzimy jeszcze wiele ciekawych miejsc? – zaproponował niespodziewanie Puszek, który bardzo się zmienił odkąd poznał Śnieżaka.
I wiecie co? Tak zrobili. Polecieli w daleki świat. Ciekawe gdzie dolecieli i co zobaczyli? Kto wie, może właśnie wirują sobie za oknem i ujrzysz ich, gdy się dokładnie przyjrzysz płatkom śniegu? 

wtorek, 13 grudnia 2011

Dzień Księgarza

Lubicie czytać książki? Mamy nadzieję, że tak. Dzisiaj swoje święto obchodzą księgarze, czyli osoby, które zajmują się sprzedażą książek. Zapraszamy do lektury opowiadania o Panu Karolu - dla którego księgarnia to nie tylko praca, ale zdecydowanie coś więcej...

Pan Karol był księgarzem z pokolenia na pokolenie. Jego pradziadek był księgarzem, dziadek prowadził księgarnię i jego ojciec również zajmował się księgarstwem. Pan Karol nie wyobrażał sobie, żeby mógł zajmować się czymś innym w życiu niż sprzedażą książek. Zresztą dla niego to nie była wyłącznie praca. Jego całe życie to były książki, również w domu miał ich ogromne ilości. Chociaż w domu to właściwie bywał rzadko, bo wolał przesiadywać w swojej małej, przytulnej księgarni.
Jednak od pewnego czasu w księgarni pojawiało się coraz mniej klientów i pan Karol bardzo poważnie zastanawiał się nad jej zamknięciem. Pan Karol martwił się, że jego księgarnia jest po prostu stara i klienci wolą robić zakupy w dużych i nowoczesnych księgarniach w centrach handlowych. Właśnie wtedy zdarzyła się niespodziewana rzecz. Pan Karol nie wiedział, że jego księgarnię zamieszkują skrzaty. Niezwykłe stworzenia, które od wieków opiekują się książkami. Normalnie nie ujawniają swojej obecności, ale gdy wyczują, że coś złego dzieje się w księgarni to ruszają z pomocą. Tak było i tym razem. Skrzaty postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc panu Karolowi.
Zastanawiały się co zrobić, żeby ludzie chętniej przychodzili do księgarni pana Karola. Zwołały zebranie i uradziły, że napiszą do Pana Karola list ze wskazówkami co ma zrobić, żeby uratować księgarnię.
Rano gdy Pan Karol wszedł do księgarni, na półce przy kasie zastał taki oto list:



„Żeby uratować naszą księgarnię proponujemy:
1.       Posprzątać wszystkie pomieszczenia i odkurzyć książki.
2.       Urządzić kącik dla czytelników z wygodą kanapą, na której będą mogli usiąść i przejrzeć książkę.
3.       W każdy piątek zorganizować spotkania z dziećmi i czytać im bajki.
My zajmiemy się punktem 1, a resztą musisz się Karolu zająć sam.
Z poważaniem,
S….”
Pan Karol nie wiedział co ma o tym wszystkim sądzić i kim są tajemniczy „S…”. Ale gdy się zastanowił to stwierdził, że są to ciekawe pomysły. Zorganizował kanapę i kącik czytelniczy dla dzieci oraz wywiesił na drzwiach plakat z zaproszeniem na piątkowe spotkanie. Wydrukował też kilka mniejszych plakatów i miał zamiar rozwiesić je na słupach, kiedy będzie wracał do domu. Gdy następnego dnia wszedł do księgarni długo przecierał oczy ze zdziwienia. Wszystko lśniło, a książki zostały odkurzone i równo poustawiane na półkach. Zastał też mały liścik z krótką treścią „Powodzenia”.
I wiecie co się stało? Księgarnia na nowo zaczęła tętnić życiem. Pan Karol odzyskał radość sprzedawania książek, a nawet świetnie odnalazł się w roli czytającego bajki dzieciom. A skrzaty? Skrzaty mogły nadal z ukrycia podglądać co się dzieje w księgarni, ale nie wtrącały się do pracy Pana Karola. Mogły znowu nie zajmować się księgarnią, bo wszystko było w należytym porządku, ale jak zwykle były w gotowości do kolejnego zadania.

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołaj, czyli piernik z lukrem-zróbmy to razem!

Jest taki dzień, w którym wszystkie dzieci piszą listy. Tradycyjne. Na papierze ozdobionym w najpiękniejsze rysunki. A w tym liście marzenia: piesek w cztery łatki, kolejka na szynach, lalka z brązowymi warkoczami, drewniane klocki...Choć zmieniają się czasy, zmieniają się marzenia, On jest taki sam: serdeczny starszy pan, z czerwoną czapką, białą brodą i z duuuużym workiem na plecach, po prostu Mikołaj. Trudno uwierzyć, ale dzisiejsi mikołajowie są pomocnikami tego pierwszego Mikołaja-biskupa Miry (obecne terytorium Turcji). To właśnie On swoim życiem zaświadczył, że więcej radości jest w dawaniu niż braniu...

A potem jest taka noc, kiedy dzieci zamiast spać, wyczekują odwiedzin Mikołaja, by spotkać się z Nim osobiście, podziękować za wizytę i drobne podarki, które zawsze ze sobą niesie. A nade wszystko, by zapytać, jak On to robi, że o jednym czasie odwiedza wszystkie dzieci? ;)
Pewnie nielicznym udaje się dotrwać do tej wizyty, za to większość może zrobić coś dla Niego, by poczuł się serdecznie w naszym domu.





dwie małe rączki

dwie większe dłonie

osiem pierniczków stygnie na stole

cztery kolory

lukier oblały

mikołajowi twarz zmalowały





...takie piernikowe mikołaje są dowodem na to, że Mikołaj może przyjść do każdego, wystarczy tylko zakasać rękawy:)
Przepis na mikołajkowe smakołyki pochodzi z książki Beaty Lipov "Dzieciaki szykują Święta".





A co mikołaj zostawił pod Waszą poduszką?

niedziela, 4 grudnia 2011

DZIEŃ PLUSZOWEGO MISIA 2011 - ODSŁONA DRUGA


Galeria Misiów nadal się powiększa. Do Bajecznej Fabryki napływają kolejne zdjęcia ukochanych pluszaków. Oto przed Wami kolejne zdjęcia wspaniałych Misiów. Całą Galerię Misiów możesz zobaczyć TUTAJ.



77. Misie Ewy i jej dzieci 78. Gromadka pluszaków Ptasi 79. Miś Antka i Agnieszki 80. Misie Weroniki i Kasi 81. Miś Przedszkolaka 82. Miś Przedszkolaka 83. Miś Przedszkolaka 84. Miś Przedszkolaka 85. Misie Asi 86. Miś Merry od Agi 87. Królik Miodzik od Bloga Czekolady 88. Miś Majany.

Tradycyjnie Zespół Bajkopisarek zorganizował Akcję Adopcyjną Misiów (TUTAJ). Poczytnicy stworzyli kilka wspaniałych projektów pokoi dla pluszowych przyjaciół. Zobaczcie sami! 






Bajeczna maszyna losująca została dzisiaj odkurzona, a efektem jej pracy są wyniki:


Miś Lawenduś zamieszka u Kasi i Karolinki.


Miśki Zroślaczki zamieszkają u Perełki i jej córeczki.

A u Starszej Siostry i Młodszej Siostry zamieszka Miś niespodzianka.

Prosimy o przesłanie adresów, na które mają zostać wysłane misie.

sobota, 3 grudnia 2011

Śnieżak i Puszek

Był piękny zimowy dzień. Na niebie zaledwie kilka chmurek. Jesienne krople deszczu zamieniły się w drobne zimowe płatki śniegu spadające w dużych ilościach, tworząc na ziemi wyjątkowe białe krajobrazy. Coraz częściej w przydomowych ogródkach można było zobaczyć ulepione bałwanki. Dzieci wracając ze szkoły urządzały sobie śnieżne bitwy, zjeżdżały z pobliskich górek na sankach i ślizgały się na drobnych ślizgawkach, zamieniając buty na łyżwy. 
Właśnie w taki zwykły zimowy dzień zaczął spadać z nieba śnieg. Początkowa mała, lekko zauważalna ilość płatków zamieniła się w całą gromadę spadających białych kuleczek.
Gdy Puszek - bo właśnie tak nazywał się jeden z płatków śniegu, spadał sobie spokojnie i z zamkniętymi oczkami poddawał się porywom wiatru, nagle usłyszał dziwny dźwięk:
- Juhuuuuuuuuuuuuuu, ale czaaaaaaaaaaaad!!!
Ten nagły, bardzo głośny dźwięk, wyrwał go z jego spokojnego stanu. Otworzył oczka i zaczął się rozglądać za źródłem tego dźwięku, gdy nagle usłyszał kolejne:
- Jupi jupi jupijajej!!!
A zaraz po nich:
- Siema biały, niezła jazda bez trzymanki, co nie???

Puszek spojrzał na kolegę wielkimi oczami i zapytał:
- Słucham? Mówiłeś coś do mnie? A właściwie to krzyczałeś... Dlaczego tak hałasujesz?
- Jak to? Ziomuś, to największa jazda jaka może być. Wirujesz i wirujesz, jak i kiedy chcesz. Tylko popatrz....Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! - i w tym momencie Puszek mógł ponownie zaobserwować akrobacje w powietrzu w wykonaniu Śnieżaka, który musiał przytrzymywać łapką swoją ciągle spadającą czapeczkę z daszkiem.
- Wirowanie to ja rozumiem, ale można wirować w ciszy. Podziwiać widoki i zastanawiać się dokąd się doleci... – upomniał Śnieżaka Puszek.
- A właściwie to dokąd się kolego wybierasz? – zapytał Puszek lekko zaciekawiony.
- Yyyyyy, ale białasku o czym Ty w ogóle gadasz? Jak to gdzie? Przecież sama frajda jest w lataniu, w tych wywrotkach jest po prostu magia! Nie czaisz? Czy może być coś fajniejszego??? – dopytywał się Śnieżak.
- Ja tam nie lubię takiego szaleństwa. Muszę mieć cel, muszę mieć wszystko zaplanowane. Zaplanowałem sobie opaść na przepięknym pomniku w parku i razem z innymi otulić go śnieżną kołderką. A Ty? Masz zamiar tak wirować bez końca? – spytał Puszek
- Nigdy się nad tym nie zastanawiałem... to mówisz, że jest tam coś na dole? Coś wartego tego by przestać tak szaleć? Nie mieści się to w mojej białej kulce... To jest niemożliwe!!
- No tak. Można opaść na pomnik, drzewo lub dach albo po prostu na ziemię, ale wtedy nigdy nie wiadomo co się zdarzy kiedy pojawią się mali ludzie, znaczy dzieci – tłumaczył Puszek.
- No co Ty? Ale to co można robić na drzewie, pomniku czy dachu? Tak leżeć po prostu bez sensu? Zero zabawy, łeeee...
- Przyznaję, że to nie do końca ciekawe zajęcie. I tak myślę, że może bym się z Tobą zabrał. To może powirujmy razem i wylądujmy na placu zabaw, tam gdzie przychodzi najwięcej dzieci i zobaczymy co się wydarzy? – zaproponował Puszek.
Tak oto Śnieżak z Puszkiem wirowali razem wraz z porywami wiatru. Raz w prawo, raz w lewo. Raz wolniej, a raz szybciej. Śnieżak nadal robił swoje ukochane wywrotki, ale nieco ciszej. Natomiast Puszek, już nie tak spokojnie dryfował, ale dał się ponieść nieco wiatrowi i od czasu do czasu robił delikatny obrót. Wirując i oglądając okolice spadali i spadali, aż nagle…

Jak myślicie drogie Dzieci, gdzie Śnieżak i Puszek wylądowali i co się z nimi dalej stało? 
Tych, którzy są ciekawi dalszych losów naszych dwóch małych białych kuleczkowych przyjaciół zapraszamy do śledzenia Bajecznej Fabryki. Już niebawem dowiecie się co spotkało Śnieżaka i Puszka. 

środa, 30 listopada 2011

Zróbmy to razem-listnik!




jak masz na imię?
mały żółty listku
skąd się tu wziąłeś?
na kartach w listniku
bajkowe pisarki
w parku mnie zebrały
i moje imię
w listniku spisały...







Korzystając z tego, że jesień jeszcze z nami, że liści pod dostatkiem, że pogoda wciąż piękna, powstał pomysł na listnik, to taki odpowiednik naszego zielnika. Pomysł, by zatrzymać odrobinę jesieni na kartach papieru. By zapoznać się bliżej z przyrodą i nauczyć rozpoznawać drzewa po liściach.






Do wykonania listnika potrzebujemy:

-zeszyt lub pojedyncze kartki
-jesienne liście
-klej lub taśma dwustronna










Zebrane liście suszymy (polecamy zamknąć liście w starej gazecie i obciążyć grubszymi książkami, to bezpieczniejsza metoda niż np. włożenie brudnych często wilgotnych liści do ulubionej książki:)) Po 2-3 dniach, gdy liście nam się wyprostują, wklejamy je do zeszytu lub na pojedyncze karty, na dole umieszczamy podpis..( dla pewności warto zajrzeć do literatury fachowej lub skorzystać z pomocy internetu:))


Jak jeszcze inaczej można wykonać listnik?

Jak wiemy, wszystkie dzieci uwielbiają kredki. Niektóre dzieci uwielbiają mazać nimi po ścianie! Pewnie ta metoda nie sprawi, że kredki powędrują w kąt a ściany pozostaną białe na...jakiś czas:) ale warto zaangażować dzieci i wykonać wspólnie bezpieczny projekt na ścianę. A jak wykorzystać do tego liście? To proste, wystarczy w ramce na zdjęcia umieścić kolorowe liście i zawiesić w pokoju dziecka. Póki jesień z nami:)




piątek, 25 listopada 2011

Dzień Pluszowego Misia 2011

Karta z bajkopisarskiego kalendarza pokazuje, że dzisiaj mamy DZIEŃ PLUSZOWEGO MISIA. Z tej okazji zespół Bajkopisarek składa wszystkim Pluszowym Misiom, tym dużym i tym małym, tym nowym i tym starym, tym chcianym i niechcianym najserdeczniejsze życzenia.


Dzień Pluszowego Misia oraz jego obchody stały się już tradycją Bajecznej Fabryki oraz jej czytelników. Zeszłoroczne wspomnienia Dnia Pluszowego Misia możecie znaleźć TU i TU


Bajkopisarki oraz czytelnicy Bajecznej Fabryki w ramach akcji ODKURZ SWOJEGO MISIA stworzyli wielką galerię zdjęć pluszaczków. Oto przed Wami efekty wspólnych działań:



1. Miś Alfred od Oli 2. bardzo elegancki Miś od Ani 3. Miś od Poli i jej mamy Kasi 4. Miś Kasia od Ani z Krakowa 5. Dwa Misie od Ewy Czarli (duży) i Czokuś (mały) 6. Miś od Amelki 7. kochający zwierzęta Ucholek 8. Adasiowy Miś 9. Kasiowy miś o zabawnym imieniu - Jurek Jurek 10. Miś od Oczka 11. Miś od Asi 12. Miś od Ewy 13. Miś od Patrycji 14. Miś od Olka i Joli 15. Miś Tadeusz od Kasi 


16. Miś od Jagienki wraz z uśmiechniętą Jagienką 17. śpiący miś od Eli 18. Miś od Cottie 19. Miś Ryszard od Iwonki 20. Miś Margaretta od Asi 21-25. Misie przedszkolaków 26. Miś Stefan 27. Miś - przyjaciel Misia Stefana 28. Wiolinka od Teresy 29. Olbrzymi Miś od Karaluszka 30. Miś Nikodem od Iki

31. Miś Franek od Magdy 32. Miś od Delie 33. Króliczek o imieniu Grażynka od Petry 34. Owca Oja od Małgosi 35. Małpka Pikuś od Roberta 36. Bogusław, który mieszka z Peggy 37. Cudny Zenek, który mieszka u Katarzynki 38. Misio Tomisiek od Iwa 39. Miś od Kasi z Otwocka 40. Miś od Agi 41. Misiowa dama od maleńkiej Julci 42. Jednooki Miś od Anielki z Lublina 43. Błękitny Miś od Madzi 44. Miś od Kasi 45. Miś od "Szmaciany Miś" 46. Miś od Zosi, Rozalki i ich Mamy 47. Miś Tadeusz od Kasi
48. Bejnika (w czerwieni) i Alfreda (w niebieskim) od Roberta 49. Miś Pilot od Łukasza 50. Miś od Konrada (synka Rybiookiej) 51. Miś i opiekuńczy piesek Saba z Lublina 52. Zajączek Poziomka od Grażynki 53. Misie od Alicji 54. Barry&Ralph od Lidki i Piotka 55. Misie Łasuchy od Ewy 56. Fifu i Piesek od Gosi 57. Misie od Joasi 58. Misie od Kamilki 59. Misie od Kasi 60. Miś i Owieczka od Kasi 61. Misie od Mikołaja i Agatki 62. Misie Natalii 63. Misie od Jurka




64. Misie Ewuni, Ola i Ani 65. Misie synów Ewy 66. Miszka, Patyś i mały miś od Karolci 67. Misiowa rodzinka Uli i Piotrka z Białegostoku 68. Miś Kupla z małżonką pingwinicą Sitą 69. Misie Karolinki z Grabiny 70. Florek i Gienio od Olka 71. Misie Ewy 72. Mors Przedszkolaka 73Misie od Marty 74. Wesoła gromadka Piotrka i Ewy 75. Grzesiowe ukochane pluszaki 76. Pieszczoch i Mieciu od Atiny.

77. Misie Ewy i jej dzieci 78. Gromadka pluszaków Ptasi 79. Miś Antka i Agnieszki 80. Misie Weroniki i Kasi 81. Miś Przedszkolaka 82. Miś Przedszkolaka 83. Miś Przedszkolaka 84. Miś Przedszkolaka 85. Misie Asi 86. Miś Merry od Agi 87. Królik Miodzik od Bloga Czekolady 88. Miś Majany.

Zespół Bajkopisarek dziękuje wszystkim pluszaczkom oraz ich przyjaciołom za pomoc w stworzeniu tej magicznej galerii. 

O akcji ODKURZ SWOJEGO MISIA wspomnieli autorzy następujących blogów: 

Around the kitchen table - KLIK 
Atelier Penelopy - KLIK
Bluszczem oplątane - KLIK
CZŁIŚ - pół CZŁowiek pół mIŚ - KLIK
Moja Toskania - KLIK
Mój świat i hafty - KLIK
O jak oliwka - KLIK 
Strawberries from Poland - KLIK
Z zielonej wyspy - KLIK
Maliny w Maju - KLIK

Do akcji ODKURZ SWOJEGO MISIA przyłączyły się również dzieci z TEGO przedszkola.

środa, 23 listopada 2011

Przygarnij misia!!!



Misie szukają ciepłego domu. Własnego kąta. Przyjaciela. Miłości. 
Rozpoczynamy wielką AKCJĘ ADOPCYJNĄ :)

Co trzeba zrobić, by przygarnąć jednego z pluszowych Misiów?
1. Namówcie swoje dzieci do narysowania, namalowania itd projektu nowego pokoju Misia (technika dowolna);
2. Wyślijcie zdjęcia lub skany prac swoich Pociech na adres e-mailowy Bajecznej Fabryki:

BAJECZNAFABRYKA@GMAIL.COM

Lawenduś

Niedźwiadkowe Zroślaczki

Spośród nadesłanych prac Bajkopisarki wylosują misiowych Szczęśliwców-nowych opiekunów Misiów.
Wszystkie dzieci, które wezmą udział w tym niezwykłym konkursie otrzymają drogą elektroniczną dyplomy prosto z Bajecznej Fabryki.

Losowania misiowych Szczęśliwców odbędą się 4 grudnia.
Zgłoszenia (rysunki) przyjmujemy do 3 grudnia, do godziny 23.59.


Przypominamy o pluszowej akcji!
ODKURZ SWOJEGO MISIA!
szczegóły znajdziesz TUTAJ

poniedziałek, 21 listopada 2011

Czapka, szalik i rękawiczki

Jesień już na dobre się u nas rozgościła, a zanim się obejrzymy będzie zima. To czas niezbyt miłej pogody, chociaż są i tacy, którzy lubią zimno i wiatr. Jedno jest pewne: na taką pogodę musimy się odpowiednio ubierać i zadbać o to żebyśmy nie zmarzli. Ale czy wszyscy o tym pamiętają? Posłuchajcie...

Czapka, szalik i rękawiczki. 
Czapka, szalik i rękawiczki długo w szafie leżały.
Cierpliwie, po cichutku na swoją kolej czekały.
Nadeszła jesień, a wraz z nią chłody i zawieruchy.
Zaczęły marznąć głowy, czerwone się robić paluchy.
Otworzyła mama szafę z ciepłymi ubraniami.
Wyjęła szalik, rękawiczki i czapkę z pomponami.
Dała je Kubusiowi, by jutro w drodze do szkoły
nie marzł lecz szedł ubrany od stóp aż po czubek głowy.
Lecz Kubuś tylko szalik niedbale na szyję zarzucił.
A czapkę i rękawiczki do tornistra wrzucił.
Cały z zimna się trzęsie jak to jesienią bywa.
Aż tu nagle z tornistra głos się jakiś odzywa:
Włóż nas szybko Kubusiu żebyś nie chorował!
Jeśli to zrobisz z pewnością nie będziesz żałował!
Kubuś się bardzo zdziwił, ale nie posłuchał
I nawiało mu wiatru zimnego do ucha.
Przemarzły mu palce i się rozchorował.
Źle, że ciepłe ubrania do tornistra schował.
Musiał w łóżku leżeć, kropelki brać do ucha.
Żałował bardzo, że czapki i rękawiczek nie słuchał.
Ale gdy już wyzdrowiał do głowy po rozum poszedł:
To fakt, że nie choruję kiedy ciepłe rzeczy noszę.
Szalik, czapka i rękawiczki zawsze już go zdobią.
A Kubuś się nie poddaje niedobrym chorobom. 


Rys. Olek /7 lat/




Przypominamy o pluszowej akcji!
ODKURZ SWOJEGO MISIA!
szczegóły znajdziesz TUTAJ



środa, 16 listopada 2011

przygody Matyldy /cz.32/



Pewnie jesteście ciekawi, dlaczego nie zostaliśmy u dziadków dłużej? Pamiętacie, że Kamilek chodzi już do szkoły? No więc właśnie, on musiał wracać na lekcje, natomiast Matylda po raz pierwszy w tym roku poszła do zerówki! Nie mogła się doczekać tego dnia już od dłuższego czasu, ale pomyślałem, że nie będę Wam wspominał i poczekam na odpowiedni moment i oto on nadszedł. W prawdzie Matylda do tej pory chodziła do przedszkola, ale zerówka to coś innego i nie wszystkie koleżanki i koledzy poszli do tej samej zerówki. Matylda była bardzo ciekawa kto będzie nowy, czy ją polubią, na szczęście już pierwszego dnia oprócz swoich dotychczasowych przyjaciół Matylda miała nowe koleżanki. Wróciła do domu bardzo zadowolona i ciągle tylko opowiadała jaką ma fajną panią, jakie koleżanki, a jaka fajna sala. Rodzice Matyldy bardzo się cieszyli wraz z Matyldą, był spacer, deser z bitą śmietaną oraz kino, a po powrocie rodzice opowiadali historie jak Matylda była malutka, pokazywali zdjęcia i wspominali, a nawet Marysia opowiedziała Matyldzi kolejny raz jak to dostała mnie od swoich rodziców. O tak, był to dzień pełen wrażeń, na samo wspomnienie wąsiki mi drgają, a ogonek wywija w prawo i lewo. Tyle lat już minęło, tyle przygód, tyle wspomnień. Moja mała Marysia jest już taka duża, a Matylda tak bardzo do niej podobna, czasem mam nawet wrażenie, że znów spędzam czas z Marysią… moją Marysią. Oj chyba muszę zakończyć nasze spotkanie, bo się za bardzo rozmarzyłem, ale musze Wam powiedzieć, że sam jestem ciekawy jak to jest w zerówce. Może… może Matylda zabierze mnie pewnego dnia ze sobą? Jeśli tylko mnie zabierze to na pewno Wam opowiem jak było!!! Do zobaczenia niebawem!

poniedziałek, 14 listopada 2011

ODKURZ SWOJEGO MISIA

Drodzy Poczytnicy!
Wielkimi krokami zbliża się Dzień Pluszowego Misia. Do pluszowego święta pozostało kilka dni. Bajeczna Fabryka trzeci rok z rzędu zaprasza wszystkich do zabawy [2009 i 2010]. 



Gdzie jest Twój miś? 
Może leży na dnie szafy przyciśnięty stertą ubrań? 
Może wpadł kilka lat temu za łóżko?  
Może siedzi od miesięcy zakurzony na regale obok równego rzędu książek?

Nie pozwól, by w tak magicznym dniu Twój Miś stał zapomniany w kącie. 
Przyłącz się do pluszowej akcji! 
Stwórzmy wspólnie wielką galerię Misiów!

To proste!!!
Odkurz swojego misia, 
zrób mu zdjęcie 
(lub poproś o pomoc kogoś dorosłego)
i wyślij je na adres:
BAJECZNAFABRYKA@GMAIL.COM

Zdjęcie należy przesłać do końca dnia 24 listopada, by 25 listopada na ścianach Bajecznej Fabryki pojawiły się kolorowe zdjęcia radosnych Misiów!

niedziela, 13 listopada 2011

Pająk i jego sieć

W złocistym słońcu, za kolorowymi liśćmi, między gałęziami srebrzą się delikatne pajęcze nitki. Skąd się tam wzięły? -Pająki je uprzędły..
W jaki sposób? -Za pomocą gruczołów przędnych produkujących ciekłą substancję, która po zetknięciu z powietrzem zastyga tworząc nić pajęczą.
W jakim celu?- Chociażby po to, by złapać ofiarę na pożywienie;)



Pewnie nie raz widzieliście takie nitki i nie dwa pająka, który na niej przysiadł;) ale Nasz pająk, o którym możecie przeczytać poniżej miał trochę mniej szczęścia...Posłuchajcie:


wspinał się pan pająk

po swej pajęczynie

zaczął padać deszczyk

zerwał cienkie linie

nagle wyszło słonko

wszystko osuszyło

zaczął więc pan pająk

łatać nić pajęczą

znów się wspina pająk

po swej nowej sieci

a po cichu liczy

że w nią mucha wleci

*

właśnie zaczął z chmury

padać deszczyk drobny

nie ma szczęścia pająk

będzie dzisiaj głodny
(?)


Może pomożemy panu pająkowi i zbudujemy dla niego mocną pajęczynę? Porwane kawałki cienkiej nici stały się inspiracją do powstania czegoś, co przypomina pajęczą sieć, tylko taką domową, własnoręczną i bardzo prostą w wykonaniu- dla każdego! Gdy na jednym kawałku nici zawiążemy grubszy supełek, to może nam przypominać pająka lub złapaną w sieci muchę:)

- Miłej zabawy:)


czwartek, 10 listopada 2011

Dzień Jeża

Czy wiecie, że dzisiaj Dzień Jeża? Widzieliście może kiedyś jakiegoś? Te miłe, kolczaste stworzenia zamieszkują lasy lub ogrody i żywią się głównie owadami. Kiedy się przestraszą to zwijają się w kulkę i groźnie posapują. Zostają z nami  na zimę, ale zimą ich nie spotkamy, bo już jesienią zasypiają w zimowy sen. Zapraszamy do lektury wierszyka o pewnym jeżu, który się wszędzie spóźniał.
Spóźnialski jeż
W pewnym lesie dość daleko, za górami i doliną,
mieszkał sobie jeż Marek z jeżową rodziną.
Jeż ten od innych jeży wyglądem się nie wyróżniał,
ale taką miał naturę, że wszędzie się spóźniał.
Kiedy jeży rodzina się gdzieś umawiała,
to było pewne, że na Marka będzie dłużej czekała.
A Marek się spóźniał, bo miał tak z natury,
że gdy szedł to wysoko głowę zadzierał do góry.

W górze zawsze coś ciekawego było do zobaczenia
i przeważnie się stawało powodem spóźnienia.
Zawsze jednak Marek był punktualnie gotowy,
kiedy trzeba się było udać na długi sen zimowy .
Dziwiły się inne jeże: z głową w chmurach spaceruje,
a swoją norkę zawsze na czas dzielnie wyszykuje.
A jeż Marek odpowiadał: nie ma w tym sensacji!
Moja punktualność wynika z codziennych obserwacji!

Gdy głowę zadzieram do góry to zmiany obserwuję
i widzę jak się przyroda do jesieni szykuje.
Gdy liście opadają i robią się kolorowe,
to dla mnie sygnał bym posłanie na zimę miał gotowe.
A gdy zachód słońca coraz szybciej widuję,
wtedy od stóp do głów w liściach się zasypuję.
I choć może w mojej naturze punktualność nie leży,
to zasypiam w tym samym czasie co cała rodzina jeży.
Rys. /Olek 7 lat/

sobota, 5 listopada 2011

dzień postaci z bajek

Wszystkim Postaciom z Bajek, 
tym dużym i tym malutkim, 
złym i dobrym, 
starym i młodym 
najserdeczniejsze życzenia składają Bajkopisarki 
z Bajecznej Fabryki.


Rok temu Bajeczna Fabryka również pamiętała o tym nietypowym święcie, szczegóły znajdziecie TU i TU.  Zapraszamy do bajecznych wspomnień!

wtorek, 1 listopada 2011

Rudy gryzoń

Podczas jesiennego spaceru po parku nie sposób oderwać wzroku od opadłych rudawo żółto czerwonych liści. Są wszędzie, zwłaszcza pod podeszwą naszych butów:) Dlatego trzeba wykazać się sokolim wzrokiem, by wśród rudawych liści dostrzec równie rudą, co liście wiewiórkę. Tym razem nam się udało i wróciłyśmy ze zdjęciem oraz garścią nowinek z życia wiewiórki. Zapraszamy na spotkanie z rudym gryzoniem:)

Zwinna i szybka w rudości ubrana
Z nadejściem zimy szata jej szara
Z puszystą kitą po parku biega
Wszelkie nasiona, owoce zbiera
I do swej dziupli zanosi jedzenie
By w czasie zimy mieć pożywienie
Więc jeśli znienacka dostaniesz łupiną
Pewny to znak, że wiewiórki tu żyją
Jest dość płochliwa więc w jej imieniu
Bardzo was proszę o kilka orzechów
:)




Ciekawostki z życia wiewiórek:

- wiewiórki nie zapadają w sen zimowy, ale są aktywne przez cały rok;

- budują domki w górnej partii korony drzewa z gałązek i liści oraz wyścielają je mchem, dopiero w okresie zimy przenoszą się do dziupli, by schronić się przed mrozem i silnym wiatrem;

- jej znakiem rozpoznawalnym jest długa i puszysta kita, która odgrywa ważną rolę podczas skoków – stabilizuje kierunek lotu;

- jej pokarm stanowią: pędy, nasiona, owoce, grzyby i owady;

- gromadząc zapasy na zimę, często zakopuje nasiona do ziemi przez co przyczynia się do ich rozsiewu;

- w Polsce podlegają całkowitej ochronie.

sobota, 29 października 2011

Gość Specjalny



Pewnego jesiennego dnia na spacjalne zaproszenie Adasia jedna z bajkopisarek przybyła do kolorowego przedszkola, by opowiedzieć o działalności Bajecznej Fabryki. Ta niecodzienna wycieczka oraz spotkanie z młodymi poczytnikami jest ogromnym wyróżnieniem dla całej Bajecznej Fabryki. Specjalnie z tej okazji zespół bajkopisarek przygotował dla przedszkolaków bajkę o dwóch psotnych misiach. Młodzi poczytnicy wysłuchali opowieści z dużym zaciekawieniem :-) Teraz kolej na Was, oto przed Wami bajka o dwóch Misiach:

Za dziewięcioma rzekami, za siedmioma górami, za pięcioma morzami i trzema wyspami, na zielonym wzgórzu w drewnianym domu mieszkała rodzina misiów: Tata Miś, Mama Miś, Miś Felek i Miś Franek. Felek i Franek codziennie bawili się przed domem w berka. Pewnego dnia, znudzeni zabawą, postanowili, że pójdą nad staw. Felek dzielnie ruszył w stronę stawu, a mały Franek pamiętając ostrzeżenie Mamy, by bez Rodziców nie chodzić nad wodę, stał smutny pod domem. Franek wahał się dłużą chwilę i mimo tego, że nie chciał iść – pobiegł szybko za bratem, by nie wyjść na słabeusza. I dobrze się stało, bo gdy byli już nad stawem Felek stracił równowagę i wpadł do wody. Na szczęście mały Franek podał mu grubą gałąź i wyciągnął swojego brata z wody. Misie szybko wróciły do domu. Felek był cały przemoczony i od razu się wydało, że nie posłuchali Mamy. Mama była bardzo zła, że złamali zakaz, ale cieszyła się, że wszystko się dobrze skończyło. Felek podziękował swojemu młodszemu bratu za pomoc, a Mamę przeprosił za to, że był niegrzeczny. Cała przygoda na szczęście dobrze się skończyła, ale nauczyła go, by zawsze słuchał Mamy i nigdy nie wybierał się na samotne wycieczki.


Po wspólnym czytaniu bajki rozpoczęło się wielkie kolorowanie misiów. W ruch poszły kredki w kolorach tęczy. Salę wypełnił radosny śmiech przedszkolaków.
 

To było pierwsze spotkanie z małymi poczytnikami, mamy nadzieję, że nie było ono ostatnie.

środa, 26 października 2011

przygody Matyldy /cz.31/


Zaniedbałem się z naszymi opowieściami od jakiegoś czasu i potem tylko wspominam i wspominam, więc postaram się Wam dzisiaj opowiedzieć do końca nasz pobyt w Gdańsku, by nie trzymać Was dłużej w niepewności. Jak już wiecie było plażowanie, opalanie, lepienie z piasku i wspomniałem o zwiedzaniu. Dziadkowie Matyldy, mieszkają w Gdańsku już bardzo długo, my z resztą byliśmy tam już wiele razy, w sumie to kilka razy w roku tam jeździmy, ale ze względu na Kamilka i jego rodziców, dziadkowie postanowili oprowadzić nas po tym przepięknym mieście. Jest tam bardzo dużo niesamowitych budowli, a ile historyjek opowiadano, ale powiem Wam, że Matylda i Kamilek mieli inne zajęcia, a co za tym idzie – my z Uszatkiem również. Najpierw udaliśmy się grzecznie na „starówkę”, ale nie wiem czy wiecie, ale czasem w miastach są to place, a tutaj była to jakby ulica gdzie pooglądaliśmy wąskie kamienice, mijaliśmy dużo sklepów z pamiątkami, a na końcu dotarliśmy do fontanny. Wspominałem Wam o fontannach we Włoszech, no to ta była właśnie taka fajna i tutaj zaczyna się szalone zwiedzanie Matyldy i Kamila. Zamiast słuchać opowieści o Neptunie, którą opowiadała babcia Lena, do Matylda zaczęła się chlapać z Kamilem wodą z fontanny przy okazji wrzucając mnie do wody, jak się domyślacie, byłem cały mokry i resztę zwiedzania spędziłem głową w dół trzymany za ogon przez Marysię, bym wysechł szybciej na słonku. To jednak nie przeszkodziło Matyldzi w dalszych zabawach. Gdy tylko dotarliśmy do ZOO w dzielnicy Gdańska, w której mieszkają dziadkowie, w Oliwie, oni już nie mogli doczekać się by zobaczyć zwierzaki. Biegali jak szaleni, dobrze że Matylda zna to miejsce bardzo dobrze, bo co roku wraz z dziadkami się tam wybierają na spacery, jest to jedno z ulubionych naszych miejsc. Widzieliśmy żółwie, foki, pingwiny, hipopotamy, wielbłądy i wiele, wiele innych zwierząt, których nazw nie pamiętam, ale najbardziej podobał nam się park linowy. Jejku nigdy nie byłem w takim miejscu, nie wiem czy wiecie w ogóle co to jest. Jest to w sumie park, gdzie na drzewach są liny do zabawy. Tak bardzo dobrze myślicie, super zabawa, na szczęście już byłem suchutki, więc Matylda schowała mnie do kieszonki w swoich spodenkach i mogłem wraz z nią wspinać się, jeździć i robić inne fajne rzeczy. Niestety nie mogliśmy zostać tam tak długo jakbyśmy chcieli, musieliśmy wracać do domku, bo chcieli zamykać już zoo. Tak o to spędziliśmy tydzień w Gdańsku z rodzinką i przyjaciółmi, a dlaczego tylko tydzień? Opowiem Wam następnym razem. Trzymajcie się!!

sobota, 22 października 2011

O jamniku

   
rys /Mikołaj/

 Był sobie pies jamnik. Nie był on ani zbyt duży, ani też zbyt mały, była taki, jakby to powiedzieć, jak to jamnik - w sam raz. Miał ciemną sierść, jak to jamnik - ciemnobrązowa, błyszcząca. Był on z tych tak zwanych - krótkowłosych jamników. Miał uszy, jak jamnik - nieco długie, ale nie jak u Spanieli, takie zgrabne, szczupłe i ładne, jak u jamnika ucho wyglądać powinno. Miał on i ogon, bo pies bez ogona, to jak mawiają - nie pies. Miał mały, czarny nosek, jak to u psa - mokry i zimny, bo był to zdrowy piesek. Miał on też i łapy, miał ich cztery. Krótkie były, bo po co mu długie, skoro biegać on za wiele nie biega? Tak też wyglądał nasz zwykły, brązowy jamniczek. Lecz po czym poznać można jamnika? Jamnik to taki wyjątkowy pies, że jego tułów jest szczupły i długi. Jamnik ten był wyjątkowy, gdyż jego tułów często płatał mu figle.
      Razu pewnego, nasz mały jamniczek postanowił wyjść na spacer, gdyż była piękna, słoneczna pogoda. Zadowolony ogonem machał, uszy mu podskakiwały do rytmu marsza jakim to właśnie jamniczek zwiedzał okolice. Mijał budynki, sklepy, wieżowce, targ i stragany i ludzi mijał. Ludzi i ich zwierzęta, a wszyscy spoglądali ze zdziwieniem na małego jamniczka. Ten zaś nie wiedział skąd w nich takie zdziwienie, przecież sami z pogody skorzystać zechcieli i widoki także podziwiali. Nic sobie nie robiąc z min i okrzyków, szedł dalej jamniczek chodnikiem ulicznym. Aż nagle buldog do niego się zwraca: Panie Kochany, a cóż to się Panu stało? Na to, tym razem zdziwiony jamniczek odpowiada: Na spacer wyszedłem, ogrzać się nieco, cóż w tym dziwnego? Panie, przecież Pan żeś się rozciągnął w niebiosa. Pan ogona nie dojrzy!!! – odparł wnet buldog. Odwrócił się szybko przestraszony i z niedowierzaniem na usłyszane słowa jamnik. Nie spodziewał się biedak takiego widoku. Tak się rozciągnął podczas spaceru, iż faktycznie nie mógł zobaczyć swojego końca. Zmartwił się, oj zmartwił bardzo jamniczek. Na szczęście z pomocą szybko zjawiła się karetka, wezwana przez opiekuna buldoga i uratowali biednego jamnika. Od tamtej pory już sam nie wychodzi i zawsze ogląda się za siebie i pilnuje czy mu tylne łapki nigdzie nie uciekły.

wtorek, 18 października 2011

Dzień Listonosza

Dzisiaj obchodzony jest Dzień Listonosza. Bycie listonoszem to bardzo ciężka i odpowiedzialna praca. Listy i paczki muszą dotrzeć do adresatów niezależnie od pogody. 
Z tej okazji proponujemy Wam lekturę wierszyka o pewnym liście. 
A czy Wy dostajecie i piszecie listy?


Co Ty jesteś?
Jestem list.
Kto Cię wysłał?
Mały Krzyś.
Wiesz do kogo?
Wiem, do dziadka.
A wiesz gdzie??
Mam to w adresie.
Jak tam trafisz?
Taki Pan mnie zaniesie.
A jak długo?
Bardzo szybko, w oka mgnieniu.
Jak Pan wygląda?
Ma wielką torbę na ramieniu.
A co w niej jest?
Właśnie ja w niej podróżuję.
Coś w niej robisz?
Na dostarczenie oczekuję.
A wiesz jak ten Pan się nazywa?
Nie wiem, nie wiem,
Powiedz proszę.
A ja wiem,
Nazywają go Listonoszem.

Rys. /Olek 7 lat/

piątek, 14 października 2011

przyjęcie urodzinowe

"W głebi duszy każdy z nas jest bajkopisarzem. Często ta magiczna zdolność pojawia się bardzo niespodziewanie. Zaczynamy w głowie tworzyć rymy, wymyślać nowe postaci, tworzyć dla nich przygody. Tak było w przypadku każdej z nas. Mamy nadzieję, że i w Waszym tak będzie, bo przecież w każdym z nas drzemie coś z dziecka."


Te słowa towarzyszyły nam dwa lata temu podczas otwarcia Bajecznej Fabryki. Czas biegnie bardzo szybko! Od tego dnia minęły 24 miesiące, 730 dni, 166 postów i  166 bajek. 
Kochani Poczytnicy! Dzisiaj Bajeczna Fabryka ma urodziny. Bajkopisarki zdmuchując dwa płomyczki urodzinowych świeczek pomyślą w imieniu Bajecznej Fabryki życzenie. Za dziewięcioma rzekami, siedmioma górami, za pięcioma wyspami, za trzema morzami, za jednym Zielonym Wzgórzem... na skraju iglastego lasu, gdzie mieści się Bajeczna Fabryka będzie grała dzisiaj głośno muzyka. Wszystkie komnaty Fabryki wypełnione są już kolorowymi balonami. Bajkopisarki czekają na gości! Na urodzinowe przyjęcie Zaproszeni są wszyscy bohaterowie bajek, które znacie z Bajecznej Fabryki. Relacja już wkrótce! Jak myślicie, którzy bajeczni bohaterowie pojawią się na dzisiejszym przyjęciu w Fabryce?

/rys. Kamilka/

Tymczasem zapraszamy Was na kawałek urodzinowego tortu!