niedziela, 26 czerwca 2011

Co się stało Karolkowi?-Cz.I

Pewnego słonecznego dnia, mały Karolek po przyjściu ze szkoły i zjedzeniu obiadu, jak zwykle wyszedł na podwórko aby się pobawić razem ze swoimi przyjaciółmi na ulubionym placu zabaw. Prawie wszyscy już tam na niego czekali. Jednak z każdym kolejnym krokiem, kiedy Karolek przybliżał się do placu zabaw, miny jego kolegów stawały się coraz bardziej dziwne, a nawet były przerażone! Karolek z niepokojem podszedł do drabinek, na których siedzieli przyjaciele i przywitał się z nimi:

-Cześć, czy coś się stało? Macie takie strasznie straszne miny! jakbyście zobaczyli groźnego tygrysa albo grupę pająków, które złapały was w swoje sieci:)

Karolek w tym momencie zażartował sobie z kolegi Jasia, dla którego pająki były najstraszniejszymi stworzeniami, jakie po tym świecie chodzą. Jednym słowem Jasio bardzo ale to baardzo bał się pająków. Może dlatego sobie z niego zażartował, że mina Jasia była najbardziej przerażona i blada w tym momencie?

Po dłuższej chwili milczenia przyjaciele w końcu przemówili do Karola:

-No właśnie, co Tobie się stało? Masz całą zakrwawioną buzię! Czy ktoś cię napadł? pobił? a może przewróciłeś się na chodnik? -pytali przyjaciele.
-Wyglądasz strasznie! lepiej wracaj do domu i pokaż się swojej mamie, to nie wygląda dobrze. Jeśli źle się czujesz, to my odprowadzimy cię do domu- zaproponowali.

Karolek stał zdezorientowany na środku placu zabaw i nie wiedział co ma im odpowiedzieć. Przecież nikt go nie napadł, nikt go nie pobił i na pewno, tego dnia nigdzie się nie przewrócił! Skąd więc ta czerwona buzia? Pewnie żartują sobie ze mnie-pomyślał. Na szczęście Zosia miała ze sobą małe lustereczko.

-Masz przejrzyj się w lustrze, jak nam nie wierzysz-powiedziała Zosia i wręczyła Karolkowi swoje lustereczko. Karol zbliżył lusterko do twarzy i przestraszył się swego odbicia!

-Łaaaaaaaa- wrzasnął. Rzeczywiście moja buzia jest czerwona! Ale co mogło mi się stać? -Może to jakaś dziwna choroba, ja jestem chory!-krzyczał Karol.

-Szkoda czasu! Biegnijmy do twojej mamy, jest lekarzem i na pewno będzie wiedziała co ci dolega...... I tak też się stało.



Koniec części pierwszej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz