środa, 1 czerwca 2011

Międzynarodowy Dzień Dziecka


Dzień Dziecka to taki wyjątkowy dzień. Można by powiedzieć, że jeden jedyny takie w roku. Każde dziecko czeka na niego z niecierpliwością, zaraz po dniu swoich urodzin i wakacjach. Tyle tylko, że dla rodzica, każdy dzień w roku jest takim Dniem Dziecka. Dniem, w którym uśmiech dziecka jest niemalże najważniejszą rzeczą w ciągu całego dnia. Jak na Dzień Dziecka patrzy zatem bohater tego dnia?


Dzień Dziecka widziany oczami dziecka

Gdy tylko kalendarz na nowy rok zagościł u nas w domu zostały zaznaczone najważniejsze daty. Na samym początku urodziny członków rodziny, potem Dzień Ojca, Matki, Babci, Dziadka i oczywiście… Dzień Dziecka. Tak, bardzo łatwo domyśleć się, kto zaznaczył właśnie ten dzień. Oczywiście nikt inny jak ja, jako przedstawiciel dzieci w naszym domu. Tak, tak zostały również zaznaczone wakacje, czyli dzień zakończenia roku szkolnego jak i 1 września, jako rozpoczęcie kolejnego. Święta Bożego Narodzenia oraz Wielkanoc jak zwykle zostały odgórnie zaznaczone w kalendarzu na wyjątkowy kolor czerwony, podobnie jak wszystkie niedziele – by nikt o nich nie zapomniał. Przyznam się, że ja bardzo lubię oczekiwać dnia, które już z nazwy mówi: to Twój wyjątkowy dzień – Dzień Dziecka!
Mijały kolejne miesiące, była zima, potem zaczęło się robić powoli coraz cieplej, aż w końcu słońce niemal na co dzień zagościło na niebie. Wtedy już wiedziałem, że ten dzień zbliża się niepostrzeżenie. Już tylko tygodnie dzieliły mnie od tak długo wyczekiwanego dnia, aż tu nagle kalendarz pokazał: 31 maj. Nie mogłem w to uwierzyć. Tak długo czekałem, zastanawiałem się, co też wyjątkowego się wydarzy, czy może rodzice i w tym roku wymyślą coś ciekawego? Czy gdzieś pojedziemy? Może zostaniemy w domu i razem spędzimy ten dzień? Nie miałem pojęcia, a to już dnia następnego… Byłem bardzo podekscytowany, ale postanowiłem nie psuć sobie zabawy i elementu zaskoczenia. Po kolacji wcale nie zabrałem się za wypytywanie rodziców, ani za poszukiwanie ewentualnych prezentów, wykąpałem się, chwilę się pobawiłem, a następnie – położyłem się spać.
Rano kalendarz pokazywał już datę: 1 czerwca!!! Ku mojemu zaskoczeniu, zamiast śniadania w kuchni, tradycyjnego przed wyjściem do szkoły, czekały naleśniki z bitą śmietaną, owocami i kolorowymi polewami, a rodzice powiedzieli, że zabierają mnie na wycieczkę. Przy drzwiach czekały na nas plecaki zapakowane po brzegi. Z radości nie śmiałem nawet zapytać gdzie się wybieramy. Wsiedliśmy do samochodu i zaczęła się nasza wyjątkowa przygoda! Słońce towarzyszyło nam od samego rana. Byliśmy w wesołym miasteczku, jeździliśmy na karuzelach, strzelaliśmy do balonów i puszek, jeździliśmy nawet kolorowymi samochodzikami. Potem wspinaliśmy się po górkach, dążenie do zamierzonego celu było ciężkie ale jakoś nam się udało. U szczytu była polanka, na której zjedliśmy „mini obiadek”, a byliśmy bardzo głodni i spragnieni. Widoki były przepiękne, naokoło wszędzie zielono i słonecznie, a nad nami piękne błękitne niebo. Jak się okazało, to nie był jeszcze koniec naszych przygód. Czekała nas jeszcze wyprawa do kina, a wieczorkiem zabawy w domku. Byłem tak zmęczony, że o mało nie przegapiłem ostatniej atrakcji jaką przygotowali dla mnie rodzice. Gdy wróciłem z kąpieli, na łóżku czekała na mnie nie za duża, ale i nie za mała paczuszka. Powiedziałbym, że była dokładnie w sam raz, zapakowana w jednokolorowy, zielonkawy papier, przewiązana kokardką. Gdy ją rozpakowywałem, potrząsając w każdą stronę, by dowiedzieć się co tam jest, moim oczom ukazało się jedno uszko, potem oczko, łapka, aż w końcu pojawił się przede mną miś. Był to najprawdziwszy niedźwiadek, taki jakie widuje się tylko w telewizji! Był po prostu wyjątkowy, tak jak i cały dzień. Nie wiem jak rodzicom udało się to wszystko zorganizować, ale właśnie dlatego lubię Dzień Dziecka, a tak naprawdę, to każdy dzień jest takim moim, wyjątkowym Dniem Dziecka z wyjątkowymi Rodzicami!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz