poniedziałek, 13 czerwca 2011

Święto Dobrych Rad


Przygody Twardego i Skorupki
Dwa kaski mieszkały sobie w jednym sklepie, ale na różnych półkach, więc nie miały okazji się poznać. Twardy nie raz słyszał jak, ktoś cichutko piszczy „weź mnie ze sobą, proszę... a będę oddany i nie zawiodę Cię w potrzebie”. Był bardzo ciekawy, kto to taki. Ale pewnego dnia przyszedł On i zabrał Twardego. Twardy został zapakowany do pudełka i zanim zamknęli wieko usłyszał cichutkie prawie płaczące „a jaaa?? ja też chcę stąd iść, chcę podróżować”.
Dwa dni później wrócił On, ten sam Pan, który zabrał tamten kask. Skorupka poruszył się na półce, bo obok tego Pana była jakaś Pani. Wyprężył się, ustawiał do światła żeby pięknie lśnić i już miał przywołać Ją do siebie... ale Ona podeszła sama, wzięła Go do ręki i powiedziała, że to właśnie on będzie podróżował z nią po świecie. Och jak się Skorupka ucieszył, a jak go założyła na głowę.... Było mu wygodnie. Z uśmiechem dał się zapakować do pudełka.
W domu Pani wyjęła go z pudełka i położyła obok Twardego, który był już tu od dwóch dni i brakowało mu towarzysza. 

 - Cześć jestem Twardy, a Ty jak masz na imię?? - powitał nowego towarzysza Twardy - Powiedz mi czy to Ty tak sobie piskałeś na dolnej półce w sklepie??
- Cześć, ja jestem Skorupka, miło mi Cię poznać – odpowiedział dodając - tak to ja piskałem. Już nie mogłem patrzeć na to jak inne kaski wychodzą, a ja zostaję. Ale doczekałem się. Powiedz mi, jeździłeś już??
 - Ahaaa, jeździłem. Mówię Ci jaka to frajda – odpowiedział Twardy.
 - Ciekawe kiedy mnie zabiorą na przejażdżkę?? - dało się wyczuć nutkę zazdrości w głosie Skorupki.
Muszę tu powiedzieć, że te kaski były niezwykłe, żądne przygód, a przy okazji miały swoją misję zawsze i wszędzie chronić tych, którzy je wybiorą. 
Skorupka nie musiał długo czekać na spełnienie swojego marzenia. Zanim skończył rozmawiać z nowym kolegą zauważył dziwne poruszenie. Najpierw do pokoju wszedł On w fachowym ubraniu motocyklowym, za chwilę weszła Ona ubrana podobnie do Niego. Chwycili swoje kaski i zbiegli na dół po schodach. W garażu była ONA – Państwo mówili o niej Jadzia. Jadzia była piękna, czarna i  lśniąca.
Twardy i Skorupka wygodnie usadowiły się na głowach i wybrały się na przejażdżkę po stolicy (bo właśnie tam mieszkali ich Państwo). Przejeżdżali (kaski i ich właściciele) przez jeden most, przez drugi, byli po prawej i po lewej stronie Wisły. Mijali Starówkę i Pałac Kultury, Dworzec Centralny i wiele wiele innych ciekawych obiektów. A jaki ubaw miały, gdy zobaczyły na jednym z rond wielką palmę... 
 

Po skończonej wyprawie Państwo zabrali ich do domu, przemyli im buzie i ułożyli w ciepłe śpiworki. Wieczorem żaden z nich nie mógł zasnąć. 
 - Och, jak cudownie – rzekł Skorupka do Twardego – jakie to wspaniałe uczucie jak wiatr smaga mnie po mej krągłej główce.
 - Wiem co czujesz Skorupko – odpowiedział Twardy 
 - Od dawna czekałem na tą chwilę. Wiedziałem, że taka podróż musi być ekscytująca i przyjemna. Nie wiem czy zasnę, tak jestem podekscytowany.
 - Ja też nie wiem Skorupko, ale pozwól, że jeszcze dam Ci dobrą radę - powiedział bardziej doświadczony Twardy - pamiętaj! przede wszystkim bezpieczeństwo na drodze. Nie szarżujcie i przypominaj swojej Pani, żeby nigdy nie zapominała zabrać Cię ze sobą i żeby zawsze odpowiednio ubierała się na motocyklowe przejażdżki. Jak jesteś razem z nią to nic nie może się jej stać.
- Zrobię jak mówisz, kolego.
Nagle nastała cisza, a po chwili ze śpiworków dobiegło cichutkie chrapanie. Tak ekscytujące wydarzenie sprawiło, że nasi bohaterowie smacznie przespali całą noc. Obudzili się dopiero następnego ranka i już nie mogli doczekać się następnej podróży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz