sobota, 13 sierpnia 2011

Przygody Twardego i Skorupki cz.2


Już kolejny tydzień padał deszcz. Wszyscy chodzili zdenerwowani. Sami powiedzcie, jak tu mieć dobry nastrój kiedy ciągle pada i pada. 
„To nie jest fajny sezon” - pomyślał Twardy.
Skorupka był ciągle smutny i marudny, zaś jego kompan był „elektryczny”. Nie można było się do niego słowem odezwać, bo wybuchała z tego wielka awantura. Myśleli, że nigdy to się nie skończy, że całe wakacje przesiedzą w swoich śpiworkach. Kładąc się spać w sobotni wieczór burknęli do siebie tylko „dobranoc” i poszli spać. Każdy z nich zastanawiał się, co będą robić w kolejny deszczowy dzień. Tak na prawdę, ostatnie tygodnie upływały im na marzeniach o podróżach i nie mogli się doczekać, kiedy się spełnią
Skorupka obudził się wcześniej i nie uwierzył własnym oczom. Za oknem świeciło piękne słońce. Niewiele myśląc zaczął budzić Twardego. 
Twardy... wstawaj wstawaj, zobacz co się dzieje za oknem. Dzisiaj na pewno pojeździmy, zobaczysz.
Możliwe – odpowiedział znudzony Twardy – zobacz na te chmury za lasem, nie wróżą nic dobrego. Mówię Ci, zaraz spadnie deszcz i znowu cały dzień będziemy siedzieć w domu.
Oj, Twaaaardyyyy, przestań zrzędzić. Trzeba się cieszyć i być dobrej myśli.
Twardy przeprosił Skorupkę, przyznał mu rację i zaczęli się licytować gdzie pojadą. Uznali za pewnik, że wyjadą, bo przecież ich właściciele też już nie mogli się doczekać przejażdżki. No i w końcu stało się... Państwo wzięli ich na wypad do parku. Było tak ciepło i tak fajnie.
Twardy został z Jadzią i jej pilnował schowany w kufrze, natomiast Skorupka poszedł z Panią. Siedli na ławce. Pani czytała książkę, a on położył się na zielonej trawce i wygrzewał się na słoneczku. Pan Twardego jeździł na rolkach. 

Skorupka był szczęśliwy, ładował swe akumulatory, bo słyszał jak Państwo rozmawiali, że znowu ma być brzydka pogoda i muszą korzystać ile się da z tego słoneczka. Ale.... niestety zawsze musi być jakieś „ale”, radość Skorupki i Państwa była krótka. Pan zdążył zrobić jedno okrążenie, Pani nie przeczytała nawet jednego rozdziału książki, jak zaczęło grzmieć. 
Skorupka spojrzał w górę i się przeraził. Czarne chmurzyska nacierały bezczelnie na słońce. Myślał, że zaraz się popłacze. No i trzeba było szybko się zwijać, pakować, żeby zdążyć przed deszczem. Zanim doszli do motocykla zaczęło kropić, wskoczyli na motocykl i odjechali. 
Twardy pokazał Skorupce ciężkie ołowiane chmury przed nimi. Skorupka odwrócił się, a za sobą miał przepiękne słońce, pokazał to Twardemu. 
czy nie możemy pojechać w stronę słońca?? Na prawdę musimy jechać w samo serce burzy??
Nim skończył mówić, popłynęła na nich ściana deszczu. Czuli się jakby ktoś wylewał na nich kubły wody. Jechali tak w strugach deszczu, zmoknięci i niezbyt szczęśliwi. Tak długo czekali na ten dzień i deszcz pokrzyżował im plany. Jak byli już jakieś 5 minut od domu przestało padać i znów wyszło słonko. Myśleli, że pojadą dalej i będą korzystać ze słońca. Ale nie, Pan skręcił do domu, zostawili Jadzię w garażu i poszli do mieszkania. 
Skorupka zaczął marudzić, że jak to, dlaczego..... aż tu nagle zrobiło się czarno i zaczął padać taki deszcz jakiego jeszcze w swoim krótkim życiu nie widział. I dziękował, że wrócili do domu. 
Teraz pozostaje mu czekać na następną wyprawę. Czas oczekiwania umilą mu wspomnienia o deszczowej wycieczce. Oczywiście opowie Twardemu ze szczegółami wszystko co widział tego dnia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz