wtorek, 4 października 2011

Międzynarodowy Dzień Zwierząt

Drodzy Poczytnicy, nasz magiczny kalendarz pokazał nam, że dzisiaj mamy Międzynarodowy Dzień Zwierząt.
Każdy z nas ma jakieś ulubione zwierzątko albo domowe, albo dziko żyjące. Niektórzy lubią psy, inni wolą koty, a jeszcze inni np. rybki. Kto z Was nie chciałby w domu mieć małej małpki albo misia koala?? Poprzytulać się, pobawić. Pamiętajmy jednak, że nie każde zwierzę nadaje się do trzymania w domu. Wybierając pupilka trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw. Czy jesteśmy w stanie zapewnić mu odpowiednie warunki i czy będziemy się nim należycie opiekować.
Są niestety tacy ludzie, którzy pochopnie podejmują decyzję o posiadaniu zwierzaka. Często rodzice ulegają namowom swoich pociech i kupują im pupila, który jak podrasta, staje się większy i  jest tak rozkoszny jak wcześniej ... po prostu nudzi się i w najlepszym razie trafia do schroniska. 
Te biedne zwierzęta, chcące dać dużo ciepła i miłości swoim opiekunom czekają, aż ktoś je przygarnie. Może chociaż w taki dzień jak ten zastanówmy się na ich losem. Pomóżmy w miarę naszych możliwości. Okażmy im trochę serca.
Może odwiedźmy jakieś schronisko, a nóż widelec któryś ze zwierzaków tak nas chwyci za serce, że wychodząc stamtąd zabierzemy go ze sobą. I będzie o jednego nieszczęśliwego zwierzaka mniej.

Oto opowieści o ulubieńcach autorstwa Małych Twórców Bajecznej Fabryki oraz Bajkopisarek:


Martusia (7 lat):
Obecnie moim ulubionym zwierzęciem jakim się opiekuję jest rybka-a dokładnie trzy rybki.  Welon (przedstawiam go na rysunku) to najładniejsza rybka. Jest pomarańczowo złota i ma piękne weloniaste płetwy. Mam jeszcze glonojada i kirysa. Specjalnie dla nich mama kupiła mały zamek do akwarium. Rybki jedzą specjalną karmę dla ryb-takie suche  kolorowe płatki. Marzę jednak od dłuższego czasu o własnym piesku.



Zosia:
Kiedy miałam 10 lat otrzymałam na imieniny od koleżanek z klasy pieska. Był piękną kulką w kolorze toffi. Tofik to był pies indywidualista. Zawsze po spacerze odprowadzał mnie pod blok stawał, odwracał się i biegł przed siebie. Jak wyjeżdżałam z domu zawsze spał na moich ciapach. 
Niestety jak się wyprowadzałam z rodzinnego domu do swojego własnego nie mogłam go zabrać ze sobą. A bardzo chciałam mieć zwierzątko. Więc przygarnęłam małego kociaka. Pewna pani uratowała mu życie, ale nie mogła zostawić go u siebie ... tak znalazł się u mnie. Czesio to bardzo przyjacielski kot. Straszny pieszczoch. Kiedy goście są w domu, nie ma takiej możliwości żeby siedzieli bezczynnie. Muszą go głaskać. Zwierzęta są cudowne....



Miłoszek:
- Miłoszku, jakie jest twoje ulubione zwierzątko?
tak myślę mamo i myślę, i myślę, że to jest sarenka.
- Sarenka?
- Nooooo, sarenka, ona ma takie piękne oczy. 
- A jak ona wygląda, Miłoszku, narysujesz mi ją?
- Noooo narysowałbym, mamo, ale właśnie pomyślałem, że ja to bym chciał mieć moje ulubione zwierzątko w swoim domu, a sarenki nie da się zamknąć w domu, prawda? Postanowiłem ulubić kota.
- Ulubić?
- Noooo mamoooo, jak ty nic nie rozumiesz! Moje najulubione zwierzątko to będzie teraz kot!
- Ooo, a jak wygląda ten kot? 
- Normalnie, ma łapy i ogon. Nooo i jeszcze oczy, wieeeelkie, fioooletowe oczy, moje ulubione. Zapomniałem! Wąsy jeszcze ma! Mieszka w domu, razem ze mną. 
- Siebie też narysujesz?
- Nieee, bo on jest bardzo duży ten mój kot i mnie już nie widać jak on stoi.
- A co to jest tu obok, to okrągłe?
- Mamooo, to przecież jest miska.
- Miska? Taka kolorowa?
- Nooo bo tam jest mleko śliwkowo-jagodowo-czekoladowe. Jak myślisz mamo, czy ja takie mleko to mógłbym wypić? Razem byśmy go pili, z moim kotem.
- Zobacz, dorysowałem jeszcze niebo i słońce! Albo nieee, mamo, czy mogę narysować trzy słońca?
- Trzy? 
- Zobaczysz, będzie nam ciepło i cały czas będzie lato, przecież lubisz lato mamo!
- Ojej! A czemu zamalowujesz cały obrazek na fioletowo?
- Nooo mamooo! Przecież ja ściany maluję, w naszym domu!!!



Ania: 
Chomiki to bardzo miłe zwierzątka. Kiedy byłam mała w domu mieliśmy kilka chomików, ale najbardziej zapamiętałam dwa, które swoje imiona – Chip i Dale odziedziczyły po wesołych bohaterach pewnej kreskówki. 
Chomiki są bardzo przyjaznymi stworzonkami, bardzo szybko się przemieszczają, lubią biegać w kółko w specjalnych kółeczkach i zabawnie wyglądają, gdy ładują  pokarm do pyszczków. Są prawdziwymi łasuchami. 
Mój synek też miał swojego chomika i wiąże się z tym zabawna historia, bo nazwaliśmy go Gucio i myśleliśmy, że jest chłopcem, ale chomik po jakimś czasie okazał się dziewczynką i musieliśmy zmienić mu imię na Gucia.




Pola (3 lata i 9 miesięcy)
Jaki jest Twój ulubiony zwierzak?: Krokodylek.
Jak wygląda (Twój ulubiony zwierzak)?: Krokodylek jest zielony, długi ogon, uszy i oczy, ostre kły i zielone łapy.
Co je (Twój ulubiony zwierzak)?: Krokodylek je lewki i ryby.



Worms:
Gdy byłyśmy z moją siostrą małe, a raczej młode to miałyśmy dość dużo zwierzątek. Były między innymi: chomik, rybki, żółw, świnka morska i piesek. Część z tych zwierzątek była wpólna, a niektóre były tylko jednej z nas. Pamiętam, że jak miałam jakoś 9 może 10 lat dostałam kanarka od rodziców. Nie pamiętam czy był on z jakiejś konkretnej okazji, czy nie. Natomiast pamiętam, że był piękny, pomarańczowy i drobniutki. Był to samiec dlatego chyba nawet wspólnie doszliśmy do wniosku, że idealnym imieniem będzie Frycek - po Fryderyku Chopenie. Frycek nie od razu zaczął śpiewać, troszkę trzeba było czekać, aż się zaaklimatyzuje, aż nas polubi. Muszę jednak powiedzieć, że warto było czekać, bo jak już raz zaśpiewał, to potem były piękne długie serenady. Pamiętam, że codziennie gdy wracałam ze szkoły zbierałam mu młode liście mlecza, a następnie rozwieszałam w klatce by mógł je sobie dziobać. Niestety nie mam już mojego kanarka i patrząc w przeszłość, to uważam, że był to mój chyba największy pupil i gdybym miała teraz wybierać jakieś zwierzątko - to był by to właśnie taki pomarańczowy kanarek.

Zosia (8 lat):


Peggykombinera: 
Fred jest żółwiem greckim. Mimo tego, że nosi na grzbiecie swój domek jest bardzo ruchliwy i szybki. Uwielbia mleczowe liście, brzoskwinie i jabłka. Zimą, gdy za oknem mróz i śnieg, zapada w sen zimowy. Uwielbia promienie słoneczne i ciepło, wyciąga wtedy swoją głowę i kończyny. Potrafi tak leżakować godzinami. 




Iwo (9 lat):


Lavande:
W moim domu, oprócz rybek:) nie było zwierząt. I to była normalność, do której się przyzwyczaiłam. Dlatego wielkim zaskoczeniem było, kiedy przyjeżdżając na wakacje do mojej babci, koło mojej nogi ni stąd ni zowąd znalazł się mały, piskliwie szczekający szczeniak! W pierwszej chwili mocno się przestraszyłam i zaczęłam uciekać w stronę domu, on za mną. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego nie wbiegłam do tego domu tylko wylądowałam na drzewie, które rosło tuż obok domu! Podejrzewam, że nigdy wcześniej, ani nigdy później, tak szybko i zwinnie nie wdrapałam się na żadne drzewo. Minęło kilka dobrych dni, zanim ja przyzwyczaiłam się do tego małego potworka, bo powtórka z ucieczki na drzewo powtarzała się niemal każdego dnia. Z czasem babcia uświadomiła mi, że jeśli ja nie będę uciekać, to przekonam się, że nie mam się czego obawiać. I tak też się stało. Ja przestałam uciekać, a psiak stracił zainteresowanie moją osobą. On był mały i myślał, że to taka zabawa:)

Każde kolejne wakacje były mocno wyczekiwane a nasze przywitania najbardziej radosnym i niezapomnianym momentem. Dodam jeszcze, że ten psiak za młodości sprawiał tyle figli, tak psocił, robił ogromny bałagan wokół siebie, że nazwaliśmy go Figiel. Mój pierwszy zwierzakowy przyjaciel.

2 komentarze:

  1. podpisuję się obydwiema rękami pod postem ;-) Przez wiele lat sama byłam wolontariuszką fundacji zajmującej się pomocą bezdomnym kotom: leczyłam je a potem znajdywałam kochających i rozsądnych właścicieli.
    I baardzo podoba mi się rozmowa Miłoszka, rośnie z niego wrażliwy i mądry chłopiec

    OdpowiedzUsuń