sobota, 22 października 2011

O jamniku

   
rys /Mikołaj/

 Był sobie pies jamnik. Nie był on ani zbyt duży, ani też zbyt mały, była taki, jakby to powiedzieć, jak to jamnik - w sam raz. Miał ciemną sierść, jak to jamnik - ciemnobrązowa, błyszcząca. Był on z tych tak zwanych - krótkowłosych jamników. Miał uszy, jak jamnik - nieco długie, ale nie jak u Spanieli, takie zgrabne, szczupłe i ładne, jak u jamnika ucho wyglądać powinno. Miał on i ogon, bo pies bez ogona, to jak mawiają - nie pies. Miał mały, czarny nosek, jak to u psa - mokry i zimny, bo był to zdrowy piesek. Miał on też i łapy, miał ich cztery. Krótkie były, bo po co mu długie, skoro biegać on za wiele nie biega? Tak też wyglądał nasz zwykły, brązowy jamniczek. Lecz po czym poznać można jamnika? Jamnik to taki wyjątkowy pies, że jego tułów jest szczupły i długi. Jamnik ten był wyjątkowy, gdyż jego tułów często płatał mu figle.
      Razu pewnego, nasz mały jamniczek postanowił wyjść na spacer, gdyż była piękna, słoneczna pogoda. Zadowolony ogonem machał, uszy mu podskakiwały do rytmu marsza jakim to właśnie jamniczek zwiedzał okolice. Mijał budynki, sklepy, wieżowce, targ i stragany i ludzi mijał. Ludzi i ich zwierzęta, a wszyscy spoglądali ze zdziwieniem na małego jamniczka. Ten zaś nie wiedział skąd w nich takie zdziwienie, przecież sami z pogody skorzystać zechcieli i widoki także podziwiali. Nic sobie nie robiąc z min i okrzyków, szedł dalej jamniczek chodnikiem ulicznym. Aż nagle buldog do niego się zwraca: Panie Kochany, a cóż to się Panu stało? Na to, tym razem zdziwiony jamniczek odpowiada: Na spacer wyszedłem, ogrzać się nieco, cóż w tym dziwnego? Panie, przecież Pan żeś się rozciągnął w niebiosa. Pan ogona nie dojrzy!!! – odparł wnet buldog. Odwrócił się szybko przestraszony i z niedowierzaniem na usłyszane słowa jamnik. Nie spodziewał się biedak takiego widoku. Tak się rozciągnął podczas spaceru, iż faktycznie nie mógł zobaczyć swojego końca. Zmartwił się, oj zmartwił bardzo jamniczek. Na szczęście z pomocą szybko zjawiła się karetka, wezwana przez opiekuna buldoga i uratowali biednego jamnika. Od tamtej pory już sam nie wychodzi i zawsze ogląda się za siebie i pilnuje czy mu tylne łapki nigdzie nie uciekły.

1 komentarz: