środa, 12 października 2011

przygody Matyldy /cz. 30/


Ostatnio zacząłem chyba opowiadać Wam, jak fajnie było w Gdańsku u dziadków z Kamilek i Uszatem, zgadza się? Taaak, zrobili piekny zamek z piasku, ale powiem Wam, że tych zamków zrobili bardzo dużo, niemal codziennie był inny, a raz nawet postanowili zrobić konkurs rzeźby w piasku. Na początku Matylda nie do końca wiedziała na czym ten konkurs ma polegać, ale na szczęście Kamilek przyszedł szybko z pomocą i powiedział, że rzeźba to taka… figurka. Chodziło o to by zrobić jakąś rzecz z piasku, tak jak robi się zamek czy babkę, ale Wy an pewno wiecie o czym mówię. Ale wracając do piaskowego konkursu, to Kamil zrobił auto, było bardzo duże, miało ogromne koła. To był taki sportowy samochód, nawet miał numer na drzwiach – Kamil wysypał go kamyczkami, podobnie jak opony by się odznaczały od reszty. Matylda zrobiła… nie uwierzycie ale ulepiła Spysia i Henia. Henio miał okulary z wodorostów i książkę z patyków, a ja miałem taki długi pozawijany ogonek. Wyglądaliśmy śmiesznie, szkoda że Henia nie było i nie mógł tego zobaczyć, ale może rodzice zrobili zdjęcie i kiedyś mu pokażę. W nagrodę Matylda i Kamil dostali lody, takie duże i kręcone, wyglądały na bardzo smaczne, a wieczorem poszliśmy na zachód słońca. Powiem Wam, że bardzo mi się spodobało jak słonko schowało się do wody, a na moment przed – tak fajnie rozświetliło wodę, że wyglądała jakby była pomarańczowa, heh jaki to był piękny widok, będzie mi tego brakowało…
Następnym razem opowiem Wam co jeszcze przydarzyło nam się w Gdańsku, trzymajcie się, papa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz