poniedziałek, 19 grudnia 2011

Śnieżak i Puszek cz. II

Pamiętacie Śnieżaka i Puszka? Jesteście ciekawi gdzie dolecieli? 
Zapraszamy do lektury drugiej części przygody śnieżnych przyjaciół.

Kiedy Śnieżak z Puszkiem trzymając się za rączki wirowali jak tancerze nagle zerwał się mocny wiatr. Myśleli, że opadną na plac zabaw, a tym czasem okazało się, że niespodziewany podmuch niósł ich daleko od zamierzonego celu. Puszek zadrżał, bo w jego naturze nie leżały takie nagłe zmiany, ale kiedy spojrzał na uradowaną minę Śnieżaka postanowił, że tym razem da się nieco ponieść...
- Śnieżaku i co teraz? Jak myślisz? Gdzie polecimy? – swoim pytaniem Puszek przerwał radosne okrzyki Śnieżaka.
- Nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie to niezapomniana przygoda.
To powiedziawszy, zauważył, że kolejny, bardzo mocny podmuch wiatru poniósł ich dużo dalej niż obaj myśleli. Przez chwilę Śnieżak nie mógł znaleźć Puszka. Wołał i wołał, ale nie słyszał odpowiedzi. Poprawił czapkę, która całkowicie zasłoniła mu oczka i dopiero wtedy zobaczył kawałek od siebie wystający z kupki śniegu melonik. Poturlał się w tamtą stronę i zaczął odkopywać swojego kolegę. Aż tu nagle dostał czymś w tył swojego kulkowatego ciałka. Zanim zdążył się obrócić, cios się powtórzył. Już miał się odwrócić i krzyknąć, ale w tym czasie usłyszał głos Puszka:
- Padnij!!! Leci kolejna! - tak, Puszkowi udało się wydostać spod warstwy śniegu, który na szczęście dopiero co spadł i nie był jeszcze ubity.
- O rany! Co to jest? Zapytał zdumiony Śnieżak?
- Bitwa na śniegowe kule – wyjaśnił Puszek. Jeśli zaraz stąd nie pofruniemy to dołączymy do kolegów i staniemy się jednym z tych pocisków. To jak? Zostajemy czy próbujemy lecieć dalej?
- Może jak chwycimy się za ręce i trochę podskoczymy to wiatr nas dalej poniesie? – zaproponował Śnieżak, który miał ochotę coś jeszcze zobaczyć.
- Może uda nam sie wykorzystać nasze czapki, dzięki którym wiatr nas poniesie - powiedział Puszek.
- Uwaga nadchodzi duży podmuch Śnieżaku. Jesteś gotowy?
- Tak jest! Czapka w ręce.
- Zatem na trzy! Raz, dwa... trzy!
W tym momencie obaj równocześnie unieśli swoje czapki, w które powiał wiatr. Nagle obaj zaczęli ponownie się unosić, a ponieważ byli leciutcy, niemalże od razu jak tylko poderwali się z ziemi zaczęli dryfować bez użycia czapeczek.
- Jesteś cały? Wszystko w porządku? - zapytał Puszek Śnieżaka.
- W jak najlepszym porządku! – krzyknął Śnieżak. A co byś powiedział na to żebyśmy zamknęli oczy i zdali się na wiatr? Gdzie nas poniesie tam wylądujemy?
- Ojojoj ja chyba kompletnie oszalałem, ale zgadzam się – odpowiedział Puszek.
- No to spontaniczna podróż nas czeka koleżko!!!
Potem obaj zamknęli oczy. Gdy ponownie je otworzyli, nie mogli uwierzyć, że na prawdę im się udało. Nawet nie przyszło im do głowy, by marzyć o czymś takim. Tak, dotarli do Laponii. Właśnie tam, gdzie mieszka Święty Mikołaj.
- Czy to na prawdę TO?! - zapytał niedowierzając Puszek.
- Yyyy, ale... Ale jak? Serio? To TUTAJ?! - tylko tyle był w stanie z siebie wydusić zaszokowany Śnieżak.
Faktycznie, gwałtowne podmuchy wiatru zaniosły śnieżnych przyjaciół do Laponii. Śnieżak i Puszek wylądowali akurat na parapecie domku Świętego Mikołaja. Przyglądali się jak małe skrzaty pomagają Mikołajowi w pakowaniu prezentów i jak potem ładują wszystkie pakunki na wielkie sanie.

- Puszku, jak myślisz? Zostaniemy już tu na zawsze? Mi się tu w sumie podoba... – odezwał się po jakimś czasie Śnieżak.
- A co byś powiedział na to żebyśmy usiedli na saniach i polecieli razem z Mikołajem? Nikt nic nie zauważy, a my zwiedzimy jeszcze wiele ciekawych miejsc? – zaproponował niespodziewanie Puszek, który bardzo się zmienił odkąd poznał Śnieżaka.
I wiecie co? Tak zrobili. Polecieli w daleki świat. Ciekawe gdzie dolecieli i co zobaczyli? Kto wie, może właśnie wirują sobie za oknem i ujrzysz ich, gdy się dokładnie przyjrzysz płatkom śniegu? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz