sobota, 3 grudnia 2011

Śnieżak i Puszek

Był piękny zimowy dzień. Na niebie zaledwie kilka chmurek. Jesienne krople deszczu zamieniły się w drobne zimowe płatki śniegu spadające w dużych ilościach, tworząc na ziemi wyjątkowe białe krajobrazy. Coraz częściej w przydomowych ogródkach można było zobaczyć ulepione bałwanki. Dzieci wracając ze szkoły urządzały sobie śnieżne bitwy, zjeżdżały z pobliskich górek na sankach i ślizgały się na drobnych ślizgawkach, zamieniając buty na łyżwy. 
Właśnie w taki zwykły zimowy dzień zaczął spadać z nieba śnieg. Początkowa mała, lekko zauważalna ilość płatków zamieniła się w całą gromadę spadających białych kuleczek.
Gdy Puszek - bo właśnie tak nazywał się jeden z płatków śniegu, spadał sobie spokojnie i z zamkniętymi oczkami poddawał się porywom wiatru, nagle usłyszał dziwny dźwięk:
- Juhuuuuuuuuuuuuuu, ale czaaaaaaaaaaaad!!!
Ten nagły, bardzo głośny dźwięk, wyrwał go z jego spokojnego stanu. Otworzył oczka i zaczął się rozglądać za źródłem tego dźwięku, gdy nagle usłyszał kolejne:
- Jupi jupi jupijajej!!!
A zaraz po nich:
- Siema biały, niezła jazda bez trzymanki, co nie???

Puszek spojrzał na kolegę wielkimi oczami i zapytał:
- Słucham? Mówiłeś coś do mnie? A właściwie to krzyczałeś... Dlaczego tak hałasujesz?
- Jak to? Ziomuś, to największa jazda jaka może być. Wirujesz i wirujesz, jak i kiedy chcesz. Tylko popatrz....Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! - i w tym momencie Puszek mógł ponownie zaobserwować akrobacje w powietrzu w wykonaniu Śnieżaka, który musiał przytrzymywać łapką swoją ciągle spadającą czapeczkę z daszkiem.
- Wirowanie to ja rozumiem, ale można wirować w ciszy. Podziwiać widoki i zastanawiać się dokąd się doleci... – upomniał Śnieżaka Puszek.
- A właściwie to dokąd się kolego wybierasz? – zapytał Puszek lekko zaciekawiony.
- Yyyyyy, ale białasku o czym Ty w ogóle gadasz? Jak to gdzie? Przecież sama frajda jest w lataniu, w tych wywrotkach jest po prostu magia! Nie czaisz? Czy może być coś fajniejszego??? – dopytywał się Śnieżak.
- Ja tam nie lubię takiego szaleństwa. Muszę mieć cel, muszę mieć wszystko zaplanowane. Zaplanowałem sobie opaść na przepięknym pomniku w parku i razem z innymi otulić go śnieżną kołderką. A Ty? Masz zamiar tak wirować bez końca? – spytał Puszek
- Nigdy się nad tym nie zastanawiałem... to mówisz, że jest tam coś na dole? Coś wartego tego by przestać tak szaleć? Nie mieści się to w mojej białej kulce... To jest niemożliwe!!
- No tak. Można opaść na pomnik, drzewo lub dach albo po prostu na ziemię, ale wtedy nigdy nie wiadomo co się zdarzy kiedy pojawią się mali ludzie, znaczy dzieci – tłumaczył Puszek.
- No co Ty? Ale to co można robić na drzewie, pomniku czy dachu? Tak leżeć po prostu bez sensu? Zero zabawy, łeeee...
- Przyznaję, że to nie do końca ciekawe zajęcie. I tak myślę, że może bym się z Tobą zabrał. To może powirujmy razem i wylądujmy na placu zabaw, tam gdzie przychodzi najwięcej dzieci i zobaczymy co się wydarzy? – zaproponował Puszek.
Tak oto Śnieżak z Puszkiem wirowali razem wraz z porywami wiatru. Raz w prawo, raz w lewo. Raz wolniej, a raz szybciej. Śnieżak nadal robił swoje ukochane wywrotki, ale nieco ciszej. Natomiast Puszek, już nie tak spokojnie dryfował, ale dał się ponieść nieco wiatrowi i od czasu do czasu robił delikatny obrót. Wirując i oglądając okolice spadali i spadali, aż nagle…

Jak myślicie drogie Dzieci, gdzie Śnieżak i Puszek wylądowali i co się z nimi dalej stało? 
Tych, którzy są ciekawi dalszych losów naszych dwóch małych białych kuleczkowych przyjaciół zapraszamy do śledzenia Bajecznej Fabryki. Już niebawem dowiecie się co spotkało Śnieżaka i Puszka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz