poniedziałek, 31 stycznia 2011

Międzynarodowy Dzień Przytulania

Każdy lubi się przytulać, bez względu na okoliczności. Jak jest nam źle i coś nas boli biegniemy szybko do mamy żeby się przytulić. Przytulenie to najlepsze lekarstwo na wszelkie bolączki.
Ale... przytulamy się też jak jest nam dobrze i jesteśmy szczęśliwi.
Każdy powód jest dobry żeby się przytulić do kogoś bliskiego. O ile świat byłby lepszy gdyby tak ludzie przytulali się do siebie zamiast na siebie krzyczeć, denerwować się i obrażać.
Dlatego też, jako że jesteście nam bardzo bliscy i chcemy, żeby było Wam ciepło na duszy  -  rozkładamy nasze bajkowe ramiona i wszystkich po kolei wirtualnie przytulamy.

Jestem sobie Przytulaczek
Ja nie krzyczę i nie płaczę
Lubię kiedy mnie przytula
Mama, tata, ciocia Ula
Kiedy widzę swą rodzinkę
To mam uśmiechniętą minkę
Biegnę do nich jak szalony
Jak ja lubię być przytulony

Przytulić się to chwila jest
Lubi to nawet mój mały pies
Więc zabierzmy się za przytulanie
Takie dzisiejszy dzien ma przesłanie
Żeby cieplej na duszy sie robiło
I wszystkim lżej się żyło
Niech ten dzień nie kończy się nigdy
A przytulanie nie będzie tylko, gdy dzieją się krzywdy

Przytulajmy się zawsze i wszędzie
Dzięki temu milej nam będzie
Ja Przytulaczek
Co nigdy nie krzyczę i nie płaczę
Przesyłam Wam wszystkim uściski
Przekażcie je wszystkim Waszym bliskim
Oni niech przekażą je dalej
Żeby cały świat przytulał się stale
 

piątek, 28 stycznia 2011

Obłoczkowa Rodzinka

Hej wysoko, hej tam w niebie są pierzaste chmurki białe
Dokąd one sobie płyną? O czym myślą, gdy nas widzą?
O tym trudno się dowiedzieć, ale warto pytać siebie.
Jakie myśli są w twej głowie, kiedy spojrzysz w nieba stronę?

My dzisiaj zerknęłyśmy w niebo i były tam chmurki, całe stado
A teraz z Wami się dzielimy, co nam chmurki zdradziły...


Po niebie płynęły chmurki
Mama, Tata i dwie Córki
Białe, piękne i puszyste
Przejrzyste i czyste

Zazwyczaj razem sobie pływały
Wiele ciekawych rzeczy z nieba widziały
Czasem samolot obok przeleciał
Wielkie wrażenie robił na dzieciach

Najbardziej dzieci lubiły latawce
bo były piękne, tak różne i barwne
Czasem na chmurce jeden przystanął
Oj wtedy chmurki cieszyły się bardzo

Gdy chmurki chmurzą się chmurnie
To znak, że nie będzie przytulnie
Zwiastują nam niepogodę,
Spuszczają na ziemię wodę

Latem z wysoka pogrożą
Piorunem, grzmotem postraszą
Lecz nie ma się czego obawiać
Wszak chmurki łagodne są dla nas

Więc gdy tak po niebie płyną
Unieś wysoko głowę swoją
Dobrze się przyjrzyj im uważnie
Może dostrzeżesz jakieś postacie

Może to będzie piesek, motylek
A może domek z dużym kominem
Może dostrzeżesz tatę z mamą
Za nimi córki biegnące pomału

Taka zabawa dobrze wpływa
bo wyobraźnię naszą rozwija




Może i Wam uda się dzisiaj podpatrzeć płynące po niebie chmurki? Ciekawe, co opowiedzą tym razem. Koniecznie dajcie znać:)

A oto pierwsze Wasze prace chmurkowe:
Zosia /lat 7/ z mamą

środa, 26 stycznia 2011

przygody matyldy /cz. 16/


Błon dziorno Bambini (znaczy się dzień dobry Dzieci) ... już zabieram się za opowieść.
Kamilek wraz z rodziną i Uszatkiem mieszkają w malowniczej miejscowości pod Rzymem. W pięknym domu z ogrodem, w którym rosną piękne różnokolorowe kwiaty. Wieczorem jest tyle fascynujących zapachów, że aż mi dech zapierało w mej małej pluszowej piersi. Widziałem zachwyt w oczach Matyldy, Marysi i Maksa (tata Matyldy i mąż Marysi – zauważyliście, że wszyscy są na literkę „M”??), uśmiech na twarzy... piękny jest to widok. Bardzo lubię na nich patrzeć, zawsze są tacy szczęśliwi i uśmiechnięci, mam farta, że do nich trafiłem.
Ale wracając do tematu.. W związku z tym, że do Rzymu był tylko rzut beretem, to następnego ranka wybraliśmy się na podbój tego miasta. W Rzymie jest bardzo dużo starych budowli, szkoda że nie wszystkie przetrwały w całości, kościołów, bazylik, pałaców i muzeów. W jeden dzień nie da się obejrzeć wszystkiego. Nasi gospodarze mieli dla nas wiele atrakcji nie tylko związanych z Rzymem, bo zaplanowali zwiedzanie też innych miast, a my też nie przyjechaliśmy na długo. Więc sami rozumiecie, że z tych wszystkich wspaniałych miejsc, musieliśmy wybrać te najpiękniejsze, najsławniejsze .. Nie ukrywam, że chciałbym zobaczyć je wszystkie, ale jak to mówią ludzie: co się odwlecze to nie uciecze.
A wiecie, że takim nieoficjalnym symbolem Rzymu jest wilczyca? Tak, bo to ona uratowała życie legendarnym założycielom tego miasta czyli (mam nadzieje, że dobrze pamiętam) Romulusa i Remusa. Znalazła ich w koszyku nad brzegiem rzeki i co dzień tam przychodziła, żeby ich karmić. Jej posąg można zobaczyć na najstarszym placu czyli na Forum Romanum.
Koloseum, Watykan, Schody Hiszpańskie, Kapitol, Panteon i wiele wiele innych. Chciałbym, oj jak ja bym chciał opowiedzieć Wam te wszystkie fascynujące historie które usłyszałem. Ale przecież nie będę Wam ich wszystkich opowiadał, chociaż są fascynujące. Wiem, że na pewno do nich sięgniecie, na prawdę warto.
Dużo chodziliśmy, dużo zwiedzaliśmy. Wszystkich już bolały nogi, no poza moimi nóżkami i Uszatka, bo my podróżowaliśmy w plecakach. Dzięki temu, że nie musieliśmy uważnie stawiać kroków mogliśmy więcej zobaczyć. Oczywiście wszystkich mijających nas ludzi pozdrawialiśmy machając łapkami i krzycząc „ciao, ciao”. Sprawialiśmy im tym wielką radość.
I na koniec wycieczki aby móc już chwilę odpocząć i posilić się troszkę .... rodzice Kamilka czyli Roberta i Zdzisio poprowadzili nas wąskimi uliczkami wprost do małej pizzerii. Sprzedawali tam pizzę na kawałki. Każdy wziął sobie po kawałku w dłoń i pałaszując prawdziwą pyszną pizzę poszliśmy w dalszą drogę za naszymi przewodnikami. Doszliśmy w przepiękne miejsce. Zobaczyłem najcudowniejszą fontannę (wprawdzie nie widziałem ich wiele). Usiedliśmy sobie na brzeżku i zmoczyliśmy nasze obolałe stópki. Och jak było przyjemnie.. Matylda i Kamilek zrobili psikusa Uszatkowi i mi .. posadzili nas obok siebie a później ochlapali zimną wodą. Nie powiem, ale na początku się przestraszyłem, ale później zrobiło się całkiem przyjemnie, tak orzeźwiająco.
Chwilę posiedzieliśmy przy fontannie, odpoczęliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną. W samochodzie wszyscy, poza kierowcą (i kimś jeszcze) zasnęli. A ja z noskiem przyklejonym do szyby obserwowałem piękne krajobrazy.. ke bello – to znaczy jak pięknie.
No dobrze już dobrze przyznam się. Ja też na chwilę przysnąłem, ale to było już niedaleko domu. Zjedliśmy pyszną kolację i położyliśmy się do łóżek. Tata Kamilka obiecał nam dłuższą podróż i wizytę nad morzem. Nie mogę się doczekać.
Błonanotte.

sobota, 22 stycznia 2011

Dzień Dziadka

Wczoraj Kochane Babcie obchodziły swoje święto, dzisiaj kolej na Dziadków, którym również życzymy dużo zdrowia, pogody ducha oraz radości z przebywania wśród najbliższych. Jeśli babcie rozpieszczają swoje wnuki łakociami, to dziadkowie wiodą prym w opowiadaniu najpiękniejszych i najmądrzejszych bajek na świecie!

Bez Dziadków życie byłoby uboższe. Dziękujemy, że jesteście z nami..


Swego dziadka Kasia bardzo kochała
Co wieczór przy jego opowieściach zasypiała
Były one ciekawe niesamowicie
Bo dziadek opowiadał w nich swoje życie

Kasia w tych opowiadaniach zasłuchana
Mogłaby ich słuchać od wieczora do rana
I od rana do wieczora
Zawsze była dobra pora

Zanim Kasia wstała dziadek na rower wsiadał
DO pobliskiego sklepu po bułeczki jechał
Bo jego ukochana wnusia je lubiła
I jak jadła śniadanie to szczęśliwa była

Zabierał ją na wycieczki piesze
Zwiedzali okolice, ku jej uciesze
Dziadek by jej przychylił nieba
Dawał jej zawsze co potrzeba

Kiedy za oknem było biało i zimno
I tak zupełnie  już ciemno
Sadzał Kasię na kolanie
I rozpoczynał opowiadanie

Przy kominku opowieści słucha się najlepiej
Gdy drzewo w płomieniach skrzypi
Te chwile wspominam  najczulej
Gdy siedziałam w objęciach dziadunia

piątek, 21 stycznia 2011

Dzień Babci



Dzisiaj jest święto najwspanialszych osób na świecie. Najcieplejszych, najukochańszych..... Tak, tak Dzień Babci świętujemy. To one pieką najlepszą szarlotkę na świecie, gotują najpyszniejsze obiadki i są w stanie przekonać każdego niejadka do zjedzenia całego obiadu ze smakiem. Babcie mają wielką moc, mogą wszystko. Nawet jak już będziemy duzi i będziemy mieć swoje rodziny - dla Babci zawsze będziemy małymi wnusiami.
W podziękowaniu za troskę, opiekę i wszystkie wspaniałe rzeczy bajkopisarki chcą złożyć wszystkim Babciom dużo zdrowia, szczęścia, uśmiechu na twarzy, pociechy z wnucząt.

Kazio to chłopiec niemożliwy
Cały dzień jest bardzo żywy
Psoci od rana do nocy
Tyle ma w sobie mocy

Zawsze grzecznym dzieckiem był
„Co się stało z synkiem mym??”
Mama się zastanawiała
I tatę Kazia tak pytała

Rodzice nie dawali sobie z nim rady
Postanowili zasięgnąć porady
Mama za telefon chwyciła
Do babci Kazia wnet zadzwoniła

„Babciu kochana ratunku, pomocy,
Kazio wciąż psoci i psoci”
„Nie martwcie się moi Kochani
Zawsze możecie liczyć na pomoc babci Ani”

Chwilka nie minęła
W drzwiach babunia stanęła
Kazio miał minę zachwyconą
Gdy zobaczył babcię ukochaną

„Babuniu moja kochana
Ile trzeba na Ciebie czekać od rana??”
Babcia zakłopotana
Wnuczka nie zrozumiała

Kazio na chwilę w pokoju zniknął
Po chwili się wychylił z dziwną minką
Oczy kazał zamknąć babci
Nawet nie pozwolił założyć jej kapci

Wyleciał jak strzała do przedpokoju
A w rączkach trzymał coś w rodzaju rulonu
„Babciu, babciu otwórz oczęta
W mych rączkach laurka dla Ciebie zwinięta”

Zrozumieli wnet wszyscy
Co malec miał na myśli
Zachowując się niegrzecznie
Babcię zwabił podstępnie

Chociaż Kazio ma niewiele latek
Wiedział jakie święto ten gagatek
W swej małej główce wymyślił plan niecny
Aby babci niespodziankę wręczyć

Babunia z radości się popłakała
Wnunia wyściskała i wycałowała
Jak do domku wróciła
Laurkę w ramki oprawiła

Wszyscy od małego wiecie
Że babunie są najlepsze na świecie
Dlatego z okazji ich święta
Życzenia składają wszystkie wnuczęta

Babunie nasze wspaniałe
Uczucia nasze są stałe
Bardzo Was kochamy
I mocno pozdrawiamy

wtorek, 18 stycznia 2011

Dzień Kubusia Puchatka


Mógłbym miły ranek spędzić,
Iść przez Las,
I z Prosiaczkiem pogawędzić
Jakiś czas.
Bo nie można miłego ranka spędzić,
Nie gawędząc choćby trochę
Z Prosiaczkiem...

Chyba wiecie kto to powiedział?? Tak, właśnie tak .... tak powiedział pewien miś o bardzo małym rozumku. Według naszego bajecznego, magicznego kalendarza dziś jest dzień Kubusia Puchatka. My, Bajkopisarki, bardzo lubimy tego wdzięcznego żółtego łasucha i jego powiedzonka. Lubimy też jego przyjaciół i wszystkie ich przygody.
Tak na prawdę Kubuś Puchatek urodził się 14 października. Było to w roku 1926. Czyli bardzo dawno temu. Aby uczcić urodziny twórcy Kubusia - Alana Alexandra Milne – ten dzień został ogłoszony dniem Kubusia Puchatka.
Oto nasze ulubione Kubusiowe powiedzonka, a jakie są Wasze? Podzielcie się z nami i pokażcie nam kolejną odsłonę Kubusia i jego przyjaciół.

Zosia lubi:


''Jeśli będzie Ci dane
żyć sto lat,
to ja chciałbym żyć
sto lat minus jeden dzień,
abym nie musiał żyć ani jednego
dnia bez Ciebie."
(Puchatek)

Worms lubi:

"Prosiaczek, idąc w tyle za Puchatkiem, wspiął się na paluszki i szepnął:
-Puchatku!
-Co, Prosiaczku?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę - chciałem się tylko upewnić, czy jesteś."
 
Lavande lubi:
 
“ A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś ściskając Misiowi łapkę - Co wtedy?
-Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha to ten ktoś nigdy nie znika tylko siedzi gdzieś i czeka na Ciebie. ” 
 
 Peggykobinera lubi:
"Wiesz, Prosiaczku, miłość jest wtedy, kiedy kogoś lubimy... za bardzo" 

Anitku lubi: 

"Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku" 

Polka lubi:

"Dorosłe Strumyki (czyli Prawie Małe Rzeczki) wiedzą bardzo dobrze, że nie ma pośpiechu. Któregoś dnia i tak dostaną się tam, gdzie trzeba."


sobota, 15 stycznia 2011

Kamyczek i Patryczek


Stuk, stuk zgadnij co mam w dłoni? Podpowiem Ci. Są małe, czarne i lśniące. A jak przyłożysz je do ucha to opowiedzą Ci historię.

Już wiesz?
To kamyczki.
Na krętej drodze, prowadzącej do bram Bajecznej Fabryki spotkałyśmy bardzo przyjacielskiego kamyczka, który opowiedział nam bardzo ciekawą historię.
Chcesz posłuchać?

Nadstaw ucho
Przymknij oczy
Niech Cię bajka zauroczy...



Mały kamyczek przy drodze leżał
Nudził się bardzo bo nikt go nie odwiedzał
Nie wiedział co ma zrobić
Żeby przyjaciół zdobyć
Przejeżdżał kiedyś obok rowerek
A na nim chłopiec co miał kolorowy sweterek
'A kto Ty jesteś?'- pyta kamyczek
Powiedział chłopczyk – 'Jestem Patryczek
Co tutaj robisz sobie kamyczku?'
'Leżę i marzę o zimnym strumyczku'
'Ja i mój rumak jedziemy nad wodę
Chcesz przeżyjemy fajną przygodę!'
Kamyczkowi powtarzać dwa razy nie trzeba
Poczuł się jakby dotknął nieba
Włożył go Patryk do plecaczka swego
Hej przygodo! Czas na coś szalonego
Po drodze minęli piękny gaj zielony
Grupę kolarzy na rowerach kolorowych
Zwiedzili także przydrożne stragany
By w końcu dotrzeć nad brzeg Bełdany
Odstawił Patryk swego rumaka
I spieszno wyciągnął kamyk z plecaka
Ten na sam widok wody podskoczył
A już po chwili w wodzie się moczył
Patryk pokazał co można zrobić
Mając jedynie kamyczek w dłoni
Zamachnął się szybko i rzucił go w wodę
Lecz ten zamiast tonąć odbija się od niej,
I pędzi dalej niczym rakieta!
Ot jaka sztuczka z jednego kamienia
Tutaj nasuwa się myśl złotą zwana
Że dobrze mieć w swoim życiu kompana
I żeby zrobić nie lada sztuczki
Wystarczy głowę podnieść z poduszki
Z uśmiechem śmiało wyruszyć w drogę
I nie zważając na niepogodę
Stąpać śmiało trzeba przez życie
Przykład? Kamyczek! Teraz wierzycie?





środa, 12 stycznia 2011

przygody matyldy /cz. 15/


Kochani, ja wiem, że jestem roztrzepany .... i to bardzo. Matylda nie raz się ze mnie śmiała, że coś zaczynam, a za chwilę zabieram się za coś innego. Dlatego też wszystko jest w takich strzępkach. Oczywiście kończę wszystkie rozpoczęte sprawy, ale taki już jestem, że chcę wszystko na raz zrobić. Tak też jest z moimi opowiadaniami. Bo ja tak chcę Wam wszystko na raz opowiedzieć więc wybaczcie proszę, że skaczę tak sobie z opowiadaniowego kwiatka na kwiatek.
Te słowa wyjaśnienia były konieczne, bo chcę Wam opowiedzieć, co to za tajemnicze miejsce, gdzie poznaliśmy Kamilka i jego rodzinę. Otóż, byliśmy za granicą... taaaak i to w pięknym państwie, co się bardzo śmiesznie nazywa. Ha ha ha ha jak sobie przypomnę, jaki ubaw miałem jak usłyszałem nazwę tego kraju ... Wiecie co to za kraj?? Włochy, hihihi Pamiętam, że gdzieś kiedyś słyszałem tę nazwę, ale myślałem, że to jakaś dziwna planeta, którą zamieszkują takie bardzo włochate stwory. Ale nie... okazało się, że to kraj w Europie, na dole Europy, fachowo to się nazywa Południe Europy.
W ogóle te całe Włochy leżą na półwyspie, czyli takim czymś co nie do końca jest wyspą, bo otacza je wielka woda, ale nadal są przyłączone do lądu. I ten twór co nie do końca jest wyspą ma śmieszny kształt. Nie wiem czy mi uwierzycie czy nie ale jak zobaczyłem mapę.. to Włochy wyglądają jak taki damski kozak na obcasie :)
A ten dziwny język, którego uczyła nas Marysia to włoski... Nauczyłem się kilku zwrotów... wiem co znaczą i z chęcią bym się z Wami moją wiedzą podzielił, ale nie wiem jak to się pisze, więc powiem Wam jak się mówi.
Na ten przykład jak poszliśmy całą rodziną na spacer i zwiedzanie stolicy Włoch, czyli Rzymu to wszyscy ludzie co nas mijali byli bardzo sympatyczni, uśmiechnięci i mówili do nas „ciao”, a niektórzy mówili „błon dziorno” ... ciao to znaczy cześć, a błon dziorno – dzień dobry. Ten język jest dziwny taki bo jak pierwszy raz usłyszałem rozmowę dwóch Włoszek to wydawało mi się, że one krzyczą na siebie. A później mama Kamilka powiedziała, że one wcale się nie kłóciły tylko to tak słychać. Jak się już przyzwyczaiłem i wsłuchiwałem w słowa, to chyba nawet zacząłem rozumieć o czym ktoś mówi. W paru przypadkach myliłem się, ale wtedy nasi gospodarze wszystko nam tłumaczyli i już wiedziałem, gdzie zrobiłem błędy.
Powiem Wam, że bardzo zaimponowało mi, że Kamilek, mimo że ma dopiero 8 lat tak świetnie mówi po polsku i po włosku. Wyobraźcie sobie, że on też uczy się jeszcze angielskiego. Zauważyłem, że Matyldzi też się to spodobało i poprosiła Kamilka żeby ją uczył. Och, jak świetnie im to wychodziło. Bawili się i uczyli jednocześnie. A mnie w nauce pomagał Uszatek.
Tak, ja Spysio postanowiłem, że będę się uczył języków obcych. Bo teraz jak mam swojego dwupłata to zamierzam dużo podróżować, a w podróżach znajomość języków jest bardzo ważna.
Spysiu Spysiu... miałeś opowiedzieć Dzieciom o przygodach we Włoszech i całe opowiadanie poświęciłeś nauce języka – powiedziała Matylda – ale chyba będziesz musiał tę opowieść przełożyć na następne spotkanie, bo czas, żebyś pomógł mi zasnąć. Pożegnaj się ładnie,a ja w tym czasie zagrzeję Ci miejsce pod kołderką.
No sami widzicie, moja Pani mnie potrzebuje, ale obiecuję, że następnym razem opowiem jak zwiedzaliśmy Rzym, Wenecję i jak pływaliśmy w morzu raz w morzu tyreńskim, a raz w adriatyckim ;) A teraz nie pozostaje mi życzyć Wam nic innego jak „błonanotte” czyli dobranoc. Do następnego ....

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Wyniki Bałwankowego Konkursu!!!

Dziękujemy wszystkim za przesłane prace. Były na prawdę cudowne. Nie spodziewałyśmy się tak licznego odzewu z Waszej strony. Dlatego Bajeczne Siostry nie mogąc dojść do porozumienia w trakcie wyłaniania zwycięzcy postanowiły przeprowadzić losowanie.
Nad poprawnością losowania czuwał Bałwanek. 
A oto relacja z losowania
Przygotowanie maszyny losującej....


Maszyna losująca poszła w ruch....



Maszyna wyłoniła zwycięzców.....



Zapraszamy do zapoznania się z nagrodzonymi pracami:

miejsce pierwsze Angelika 6 lat

miejsce drugie Olek 6 lat


wyróżnienie Agnieszka za swoje bałwankowe zawieszki


G R A T U L U J E M Y!!!!
Szczególne podziękowania należą się rodzinie naszej zwyciężczyni czyli jej rodzicom Bernadetcie  i Piotrowi oraz siostrzyczce Oli, między innymi za wspaniały wierszyk oraz zdjęcie  bałwanka leśniaka, które w ramach wyróżnienia publikujemy poniżej.

"Śniegowy  Chichotek"
Jestem mała Angelika,
co po śniegu żwawo fika.
Proszę  tatę już od ranka
Ulep ze mną dziś bałwanka.

Śniegu trochę nasypało
 już w ogrodzie go nie mało
wielką kulę tato toczy
a śnieg sypie prosto w oczy

Pierwsza kula, brzuch i głowa
 to zabawa jest fajowa
Mam wiaderko i węgielki
 nasz bałwanek będzie wielki

Oczka - czarne śliczne dwa
A marchewkę mama da ....

Buźka śliczne uśmiechnięta,
W nos marchewka już wetknięta
Guzikami brzuszek świeci,
Cieszą się z bałwana dzieci.

Gdy tak sobie będzie stał ,
 będzie się słoneczka bał.
Bo gdy przyjdą dni gorące
 to mu główkę stopi słońce.

A bałwanka przeznaczenie?
Wygrać dla mnie wyróżnienie.




Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie i zapraszamy do dalszej zabawy z Bajeczną Fabryką. Jeśli macie prace Waszych pociech, którymi chcielibyście się podzielić, albo jakieś wspaniałe wierszyki i opowiadania ... z radością opublikujemy je na łamach Bajecznej Fabryki.
Ze zwycięzcami konkursu skontaktujemy się drogą mailową.

sobota, 8 stycznia 2011

Zosieńka Chorusieńka



Zima to taki czas, gdy często chorujemy. Przechodzenie z miejsc ciepłych: domy, sklepy, autobusy do zimnych: wychodzenie na dwór, nie sprzyja naszemu zdrowiu. Dlatego trzeba pamiętać by mimo wszystko dbać o siebie, ubierać się ciepło, nie zapominać o czapce, szaliku i rękawiczkach. Gdy jednak już się przeziębimy warto słuchać rodziców i lekarzy i stosować się do ich zaleceń. Nasza koleżanka Zosia właśnie tej zimy się rozchorowała i z myślą o niej oraz o wszystkich chorych i ku przestrodze tym, którzy jeszcze nie zachorowali powstała bajka rymowanka, oto ona:


Razu pewnego Zosieńka mała
Bardzo się rozchorowała

Mocno kaszlała
W chusteczkę smarkała
Głowa ją ciągle bolała
Gorączkę wysoką też miała

W łóżeczku się chowała
Dnie całe przesypiała
Pod kołderką się grzała
Dzielnie się wylegiwała

Lekarstwa zażywała
Syropki wypijała
Zaleceń wysłuchiwała
I do nich się stosowała

Ale kogoś bliskiego przy sobie miała
Aniołka małego, na którego ciągle spoglądała

Do niego się uśmiechała
I z nim też rozmawiała
Aż w końcu chorobę swą wyleżała
Kaszelek wykurowała

Po prostu ozdrowiała
Od tego czasu mocno uważała

Na zimnie nie przesiadywała
Czapkę i szalik zawsze zakładała
Ciepło się ubierała
I z chorobą nie zadzierała!

Życzymy zdrowia Zosi oraz wszystkim tutaj zaglądającym!!! ;)

czwartek, 6 stycznia 2011

Listy od Kamilka /cz.1/

Witajcie! Dzisiaj do Bajecznej Fabryki przyszedł list. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie było nasze zdziwienie gdy po jego otwarciu okazało się, że to Kamilek do nas napisał. Tak, dokładnie ten Kamilek, którego poznała Matylda podczas kilkumiesięcznego pobytu we Włoszech. Nie będziemy więc przedłużać i oddajemy list w Wasze ręce...



30 grudnia 2010, Włochy

Hmmm, ja… naprawdę nie wiem jak mam zacząć. Nie wiem jak… w sumie to niby najprościej zacząć od początku, więc spróbuję…

Mam na imię Kamil i mam osiem lat. Niedawno poznałem Matyldę i jej przyjaciół: Spysia, Miecia oraz Henia. Ja również mam takich swoich przyjaciół pomimo, iż mam już osiem lat i co niektórzy pewnie mogliby powiedzieć, że robię się za duży na zabawy pluszowymi zabawkami. Jednak mój miś nie jest zwykłym misiem. Mój miś jest moim przyjacielem i razem przeszliśmy już bardzo wiele przygód. Uszatek, bo właśnie tak nazywa się mój przyjaciel ma również osiem lat, dostałem go od rodziców jak byłem całkiem malutki i od tej pory jesteśmy praktycznie nierozłączni. Ale chwilka, bo ja chyba miałem powiedzieć co ja tutaj robię i skąd tak naprawdę się tutaj wziąłem.

Jak wspomniałem, poznałem niedawno Matyldzię i Spysia i od nich się wszystko zaczęło. Pewnego dnia Matylda opowiedziała mi o Was i zapytała czy i ja nie chciałbym się z Wami zaprzyjaźnić. Oczywiście, że chciałem, jednak nie mogę ukrywać, że się trochę tego bałem. No bo jak tu tak, listowo opowiadać o sobie, a co jak mnie nie polubicie, jak się Wam nie spodobam ani ja, ani Uszatek, ani nasze przygody i opowieści. Jednak Matylda tak zachęcała, że postanowiłem spróbować… i o to jest właśnie mój pierwszy list do Was, musi on niestety pokonać dość długą drogę, więc nie wiem kiedy go dostaniecie. Dlaczego daleką drogę, nie wiem czy Wam Matylda ze Spyśkiem wspominali o mnie, ale obecnie mieszkam z rodziną we Włoszech, więc list będzie pewnie musiał do Was dotrzeć pocztą lotniczą.
To może na dzisiaj, jak na pierwszy nasz list starczy, a następnym razem postaram się opowiedzieć coś o sobie.

Pozdrawiam Was bardzo mocno,

Kamilek

p.s. o ile list się gdzieś nie zapodział po drodze to pewnie akurat jest już nowy rok, dlatego chciałbym Wam życzyć wszystkiego dobrego!!! U nas mówimy: Felice Anno Nuovo, tanti auguri e dolci!


Na koniec chciałybyśmy powiedzieć, że dzisiaj jest podwójnie wyjatkowy dzień, ponieważ nie tylko dostałyśmy list od Kamilka, aż z zagranicy, ale również mamy wewnętrzne święto. Otóż dzisiaj jedna z Bajkopisarek obchodzi urodziny i z tej okazji, chciałybyśmy złożyć Jej najserdeczniejsze życzenia: zdrowia, szczęścia, pomyślności, radości, spełnienia marzeń i byś dalej szła uśmiechnięta przez ten bajeczny świat!!!

Sto latek Peggy od nas Wszystkich! ;*




poniedziałek, 3 stycznia 2011

Wyniki Cyklicznego Konkursu Bajkopisarskiego - Miejsce Pierwsze

Dzisiaj publikujemy bajkę Olka i to właśnie jego bajką kończymy przygodę z Cyklicznym Konkursem Bajkopisarskim. Dziękujemy tym, którzy przyłączyli się do naszej zabawy i zachęcamy Was do dalszego pisania oraz przysyłania do Fabryki swoich prac. A teraz czas na piękną choinkową opowieść Olka.

"Choinkowa opowieść" 
Amelka z tatą i bratem Frankiem jak co roku wybrali się na rynek żeby kupić choinkę. W tym roku to Amelka miała wybierać drzewko, bo w zeszłym roku decyzję podejmował Franek. Na rynku było bardzo dużo stoisk z choinkami. Były jodły i świerki. Drzewka cięte i w doniczkach. Małe i duże. Dosłownie las choinek. Tata namawiał Amelkę na zakup dużej jodły a Franek na ogromnego świerka. Amelka chodziła od choinki do choinki i ciężko jej było się zdecydować. Nagle usłyszała cieniutki głosik:
 – Weź mnie, proszę.
Amelka zdziwiona przystanęła przed mało urokliwą choinką z rzadkimi gałązkami.
- To ty do mnie mówisz? - spytała dziewczynka
- Tak. To ja – odparło drzewko – Zabierz mnie ze sobą do domu. Straszliwie tutaj marznę.
Dziewczynce żal się zrobiło drzewka i powiedziała:
 - Wybieram to drzewko.
 - Cooo? Wybrałaś chyba najbrzydsze drzewko z wszystkich – zawołał oburzony Franek.
 - Amelko jesteś pewna, że to ma być właśnie to drzewko? – zapytał tata.
 - Tak tatusiu, chcę właśnie to – zdecydowanym tonem oświadczyła Amelka i mrugnęła okiem do choinki.
Tatuś z Frankiem zapakowali choinkę do samochodu i wszyscy pojechali do domu.
Okazało się, że już jest bardzo późno i mama poprosiła ich żeby szybko zjedli kolację i poszli spać a ubieraniem choinki zajęli się następnego dnia rano. Amelka przed snem poszła jeszcze do pokoju, w którym stało drzewko i powiedziała:
 - Nie przejmuj się. Jutro tak cię przystroję, że będziesz najpiękniejszą choinką na świecie.
Choinka nie odezwała się. Amelka stwierdziła, że widać to wszystko jej się tylko wydawało
i poszła spać.
Rano do pokoju Amelki wpadł zdyszany Franek krzycząc:
 - Choć szybko do dużego pokoju i zobacz co się stało z choinką.
Amelka pobiegła i ujrzała drzewko przystrojone w najcudowniejsze na świecie ozdoby: złotą gwiazdę, piękne, lśniące łańcuchy i kolorowe bombki a także mnóstwo przepysznych słodyczy: cukierków, ciasteczek i pierników.
Cała rodzina była wielce zdumiona. Amelka gdy wszyscy wyszli już z pokoju podeszła do choinki i powiedziała:
 - Naprawdę jesteś najpiękniejsza na świecie.
A choinka odpowiedziała cichutko:
 - Bardzo Ci dziękuję Amelko, że te święta będę mogła spędzić w twoim domu..
To były najbardziej magiczne święta Amelki. Amelka codziennie podlewała choinkę bo to była choinka w doniczce. Po świętach Amelka zdjęła z choinki wszystkie ozdoby i słodycze.  Gdy nadeszła wiosna Amelka z tatą zawiozła choinkę do lasu. Tata zabrał ze sobą łopatę
i ponownie zasadził drzewko. Choinka przyjęła się i jeszcze przez wiele długich lat była prawdziwą ozdobą lasu.

 

sobota, 1 stycznia 2011

Witamy Nowy Rok!!!


Chciałybyśmy wraz z naszymi bajkowymi przyjaciółmi
powitać Nowy 2011 Rok,
który właśnie do nas zawitał
i będzie z nami przez najbliższe 365 dni.
Mamy nadzieję, że okaże się wspaniałym rokiem
obfitującym na Bajecznej Fabryce
bajki oraz duże grono przyjaciół i jeszcze więcej zabawy.
Tego oraz jeszcze więcej życzymy Wam i sobie.
Zatem:

Bajecznego Nowego 2011 Roku!!!