piątek, 29 kwietnia 2011

Leniwy kocurek


Pewien kotek niesłychanie
Lubił myszki na śniadanie
A że kotem był leniwym
Śniadań nie jadał prawie nigdy

Siadał rankiem pod piec stary
Czekał aż mu wpadną same
Myszki jednak nie są głupie
Omijały kota łukiem

Liczył też na mleka miskę
Mleko zdrowe jest i pyszne
Ale samo się nie wleje
I znów kotek nic dziś nie je

Babci szkoda kota było
Więc warunek dała jemu
Albo myszki mi przepędzisz
Albo głodny dalej będziesz

Kotek nie jadł cały dzień
Potem drugi aż przestraszył się
Mruknął coś pod swoim nosem
I wymyślił chytry sposób

Wiedział dobrze, że z myszkami
Trudno będzie coś ustalić
Ale wziął je na rozmowę
Rzekł im głosem przestraszonym:

Proszę byście cicho były
Cały dzień nie wychodziły
Nocą harce urządzajcie
Babci się nie naprzykrzajcie

Wy będziecie ocalone
A mi mleko dadzą zdrowe
Kotek skończył swą wypowiedź
I już czeka na odpowiedź

Lecz co myszki powiedziały
Tego żeśmy nie dosłyszały
Jednak dobrze się skończyło
Bo kotkowi już się lepiej żyło

 
Myszki w dziurce swej mieszkają
Babci już nie przeszkadzają 



....Ciekawe czy w Baśnioborze też są leniwe kocurki??? .... już niebawem przekonacie się o tym ....
Obserwujcie uważnie Bajeczną Fabrykę....

piątek, 22 kwietnia 2011

Wielkanocne pisanki

Pisanki, kraszanki, kolorowe wydmuszki już za chwilę pojawią się na naszym stole i w niejednym koszyczku wielkanocnym. Bogato zdobione różną techniką- malowane woskiem, oklejane ozdobnym papierem lub tkaniną, barwione naturalnym barwnikiem pochodzenia roślinnego. W sklepach pisankowe zatrzęsienie, do wyboru i koloru i na wyciągnięcie ręki oraz portfela:) A może by tak samemu pofarbować jajka, i ozdobić po swojemu? To nic, jak wyjdzie trochę krzywo, trochę pstrokato ale po swojemu. Takich pisanek, na pewno nie znajdziesz w koszyczku u sąsiada:) a te najbardziej tradycyjne nie wymagają wielkich umiejętnosci. Jeśli chcemy np. by jajko nabrało koloru brązowego, wystarczy gotować je w łupinach cebuli. Dla uzyskania koloru zielonego potrzebujemy wywaru z barwinka, a dla koloru różowego, potrzebny nam będzie sok z buraka. A potem już tylko pozostaje ozdobić jajko techniką, która nam najbardziej odpowiada.


W Bajecznej Fabryce ruszyły właśnie prace nad wielkanocnymi pisankami. Charakteryzją się one tym, że może je zrobić każdy: mały, duży, zdoly bardziej lub mniej:) Chodzi o to, by samodzielnie, lub pod okiem rodzica, wykonać swoje własne wielkanocne pisanki.

Do wykonania pisanek a'la przepiórki potrzebujemy:

-jajka ze styropianu różnej wielkości
-kolorowe farby w barwie wiosennej (akrylowe)
-pędzelek, patyczek
-lakier ochronny

Jajka farbujemy wybranym kolorem i czekamy aż farba całkowicie wyschnie. Małym patyczkiem zanużonym w farbie o kontrastujacej barwie robimy kropki na całej powierzchni jajka, czekamy aż farba wyschnie. Na sam koniec zabezpieczamy nasze pisanki lakierem ochonnym i gotowe:)

Druga nasza propozycja na ozdobienie wielkanocnych jajek wykonana jest w technice decoupage i polega na przyklejeniu na przedmiot wzoru wyciętego z papieru lub papierowej serwetki. Ta technika jest nieco trudniejsza i wymaga czasu dlatego najlepiej jest zabrać się za dekorowanie już dzisiaj.

Przepis na Decoupage'owe pisanki:

Tą techniką możemy pomalować każde jajko, nawet to prawdziwe. Bajeczne siostry do swojego koszyczka wybrały jednak jajka drewniane.
Najpierw należy przygotować podłoże, czyli przetrzeć papierem ściernym nasze jajo, aby było gładkie. Następnie nakładamy farbę (akrylową) i cierpliwie czekamy aż wyschnie. Ponieważ drewno jest materiałem dość chłonnym możemy dla lepszego efektu nałożyć kilka warstw farby, pamiętając, że każda musi dokładnie wyschnąć. Możemy także użyć podkładu do drewna.


Z pomalowanym jajem możemy zrobić dosłownie wszystko. Jednak najfajniejszy efekt mają "popękane jajka. Aby zrobić na jaju spękania należy pomalować jajo najpierw ciemną farbą, następnie (po wyschnięciu) nałożyć na nie specjalnie do tego celu przeznaczony klej, poczekać aż wyschnie i zdecydowanym ruchem pędzla nałożyć jaśniejszą farbę. Znów musimy uzbroić się w cierpliwość i dać czas na przeschnięcie. Na tak popękane jajo możemy za pomocą specjalnego kleju nakleić powycinane wcześniej z serwetek motywy świąteczne, wycieniować... Pozostawić do wyschnięcia, zabezpieczyć lakierem, znów poczekać aż wyschnie i włożyć do świątecznego koszyczka.

Mamy nadzieję, że skorzystacie z powyższych przepisów lub wybierzecie inną technikę ozdobienia wielkanocnych jajek.

A jakie pisanki zagoszczą w Waszych domach? Jeśli chcecie podzielić się z nami swomi pisankami, to bardzo chętnie opublikujemy je w Bajecznej Fabryce. Zapraszamy do wspólnej zabawy! Niech w te święta zagoszczą pisanki wykonane przez nas własnoręcznie .

środa, 20 kwietnia 2011

przygody Matyldy /cz. 21/


Skończyliśmy na tym, że Luigina rozmawiała z Robertą i mamą Matyldzi, Matyldzia skakała i piszczała z radości a ja nie wiedziałem o co chodzi. Znaczy się domyślałem się co nieco, ale skoro nie uczestniczyłem w rozmowach to nie mogłem mieć stuprocentowej pewności.
Nie minęła chwila jak Matyldzia wzięła mnie na rączki i zaczęła ze mną tańczyć, śpiewając "Przyjadą, przyjadą..." I wtedy wszelkie niejasności zostały rozwiane, wiedziałem już kto przyjedzie i po co. 
Luigina powiedziała, że wieczorem mają przyjechać rodzice Matyldzi ze Zdzisiem. Niestety Kamilek z Robertą nie mogli się z nimi zabrać, gdyż przyjechali jacyś goście, którymi musieli się zająć. Dowiedziałem się też, że nasi chwilowi opiekunowie poprosili ich abyśmy jeszcze zostali z nimi kilka dni, że bardzo nas polubili i nie chcą się rozstawać. 
Podejrzewam, że Zdzisio będzie chciał wracać do Kamilka i Roberty.. bo skoro mają gości to nie chce ich zostawiać tak samych. Szkoda, bo bardzo mi się tu podoba. Jeszcze tyle zakątkó do zobaczenia. Ale nie mówmy hop, a nóż widelec zostaniemy tu jeszcze chwilę, byłoby miło. Chociaż i tak nie będę marudził, bo w końcu zobaczymy naszych bliskich, za którymi tęsknimy.
I bliżej wieczora było tym bardziej się niecierpliwiłem. Zrobiło się już tak późno, że była pora kolacji, a ich nie było i nie było. Stół był już zastawiony po brzegi, burczało nam już w brzuszkach, ale zawzięliśmy się i powiedzieliśmy, że dopóki nie przyjadą nie zjemy kolacji. 
Cały czas staliśmy z Matyldzią w ogródku i wyglądaliśmy znajomego samochodu. Fabio kilka razy wołał nas do domu, ale my byliśmy twardzi. A wieczór wtedy był piękny i tak cudnie pachniały kwiaty.
W końcu zobaczyliśmy na drodze światła reflektorów samochodowych. Serduszko szybciej zaczęło mi bić, ogonek naprężył się a jego końcówka znow tak śmiesznie drgała. To musieli być oni, na bank to byli oni, ja i mój ogonek już to czuliśmy. 
Tak, tak, tak huuuuraaaaaa to oni, to oni. Matyldzia pobiegła otworzyć bramę, ja klaskałem w łapki. Ależ była radość.....
Chyba już mnie znacie na tyle, żeby wiedzieć, że właśnie w tym momencie skończę i zaproszę Was do następnego odcinka mej opowieści. 
Do następnego Kochani ......

niedziela, 17 kwietnia 2011

Świąteczne Wypieki


Zdjęcie udostępniła nasza bajeczna siostra Polka:)



W małej kuchni na stoliku
Tam gdzie skarbów jest bez liku
Leżał zeszyt do wypieków

Wzięła Kasia go do ręki
Wpadł jej w oko przepis wielki
Niespodziankę zrobię mamie
Będzie babka na śniadanie
Pomyślała
Wnet rękawy zakasała
i do pracy się zabrała
Bo ambitne plany miała

Już na stole stoi miska
Wokół niej składniki ciasta
Słychać cichy szum miksera
Obok leży kostka sera
Mleko, skórka z cytryn, masło
Ucierają się na ciasto
Mąka pięknie już przesiana
Zaraz z ciastem zatańczy kankana
Wszystko ładnie połączone
Formy są już omączone

Zawołała Kasia mamę
By do pieca włożyć babę
Po godzinie już rumiana
Baba Kasię przywitała

Duża, piękna i pachnąca
i zachwytów nie ma końca
Pięknie pachnie w całym domu
A już Kasia po kryjomu

Babę pędzlem lukrowała
By ta pięknie się błyszczała

Mama Kasię pochwaliła
Babę na stół postawiła
Wnet rodzina cała
Pyszną babę zajadała

wtorek, 12 kwietnia 2011

Dzień Czekolady



Czekoladę lubią wszyscy? Jeśli nie wszyscy, to zdecydowana większość.

Przyjemnie dostawać i przyjemnie jest dzielić się słodkościami, a kto tego nie rozumie, ten może się srodze przeliczyć. Dlaczego? Posłuchajcie historii, jaka spotkała pewną sroczkę..

 
Zakukała kukułka, że podobno dają
Niedaleko rzeczki, cukierki za darmo

Pierwsza sroczka poleciała
I słodkości obejrzała
Ze zdziwieniem stwierdziła
że się kukułka przeliczyła
Zamiast cukierków obiecanych
Były tylko tabliczki czekolady

Chwilę sroka pomyślała
Coś na palcach obliczała
Wprawdzie cukierki  bardziej lubię
ale z czekolad więcej zrobię

Już myślała nad torcikiem
Nad czekoladowym naleśnikiem
Marzył jej się chleb czekoladowy
indyk w sosie albo lody

Dość tych rozmyślań-przestraszyła się sroka
Bo mi zabiorą wszystko sprzed nosa
Do głowy by mi nigdy nie przyszło
By dzielić z innymi, co moje było

Więc wzięła w dziób tabliczki dwie
I już leci ukryć je
Wymyśliła, że po trochu
Uda jej się ukryć w domku
Wszystko to, co tutaj jest

Leci sroka wedle planu
I już myśli co zje rano
Lecz po chwili - Wielkie Nieba!
Sroce z dzioba coś wypływa!

W swej chytrości nie zauważyła
że czekolada jest na ciepło wrażliwa
Chciała wszystko mieć dla siebie
Teraz musi żyć o chlebie

Bo gdy z powrotem doleciała
Nad brzeg rzeki-oniemiała
Tyle chętnych było wkoło
że już dla niej nie starczyło

Niepocieszona odleciała
I taką nauczkę zabrała:
Czekolady lubią wszyscy
Więc się podziel nie bądź chytry

środa, 6 kwietnia 2011

przygody Matyldy /cz. 20/


Kochani, tak jak obiecałem poprzednio zamierzam Wam opowiedzieć jak to się stało, że w końcu odnaleźliśmy rodziców. 
U naszych gospodarzy byliśmy już trzeci dzień. W tym czasie sporo zwiedzaliśmy, spacerowaliśmy, ale był też czas na leniuchowanie i obiadanie się. Jedliśmy przeeepyyyyyyszneeee rzeczy. Muszę Wam powiedzieć w tajemnicy, że Luigina gotuje o niebo lepiej niż mama Matyldzi i Kamilka razem wzięte. Nie twierdzę, że one gotują źle, ale wiecie, to chyba doświadczenie Luiginy powoduje, że jej potrawy są tak pyszne. Na pewno jak Marysia i Roberta będą w jej wieku to będą równie dobrymi kucharkami, a może nawet lepszymi.
No ale tak jak już pisałem Luigina i Fabio opiekowali się nami już trzeci dzień. Właśnie siedzieliśmy przy śniadaniu... ja skubałem sobie kawałek pysznego serka, Matyldzia jadła płatki na mleku, Luigina już zjadła     i krzątała się po kuchni, a Fabio popijał już tylko kawę iczytał poranną gazetę. 
Nagle zerwał się jak oparzony, krzyknął, usiadł ponownie na stołku, klepnął ręką w udo i pokazał swej żonie to co przeczytał. Luigina wyciągnęła z szuflady okulary i zaczęła czytać i nagle też krzyknęła. Nie uwierzycie ale zaczeli tańczyć, a my z Matyldzią patrzyliśmy na nich z otwartymi buziami i nie wiedzieliśmy co się stało.   O co im chodzi. Tak na prawdę to myślałem, żewygrali na jakieś loterii, bo wczoraj coś mówili, że muszą sprawdzić jutro losowanie. Kupili jakiś los czy kupon. Nie wiem dokładnie.
Jak już się uspokoili to się okazało, że Marysia i Maks zamieścili w gazecie ogłoszenie, że zaginęliśmy.Było tam nawet nasze zdjęcie. Czarno-białe, ale ja wiem, że na tym zdjęciu Matyldzia miała na sobie swoją ulubioną koszulkę – białą z kotkiem – krótkie niebieskie spodenki, białe skarpetki i białe tenisówki. Na główce miała czapeczkę, którą kiedyś dostała od taty, a w małej rączce trzymała moją łapkę. Oprócz zdjęcia i informacji o nas był jeszcze numer telefonu, pod który należało zadzwonić.
Luigina szybko chwyciła za telefon i zadzwoniła pod wskazany numer. Odebrała Roberta.... Chwilę rozmawiały, a później Matyldzia została poproszona do telefonu, jak skończyła rozmowę była bardzo szczęśliwa. Przekazała jeszcze słuchawkę Luiginie. Niestety nie słyszałem o czym była rozmowa bo Matyldzia cały czas skakała i piszczała z radości. 
Ale tego co się wydarzyło później dowiecie się następnym razem. 
Do zobaczenia Zuchy
Aha... pozdrowienia od Matyldzi.

sobota, 2 kwietnia 2011

Dzień Naleśnika




Robi się je szybko, wręcz błyskawicznie, mogą być tak płaskie, że aż przeźroczyste. Mogą być też grube, puszyste i mięciutkie. Czy na słodko czy na słono zawsze smakują wybornie. 
Jednak chyba najlepsze są te słodkie.... z dżemem, ze słodkim twarożkiem i rodzynkami, z bitą śmietaną. Na samą myśl cieknie ślinka. 


Trochę mąki trochę mleka
Naleśnik już prawie na Ciebie czeka
Nie zapomnij też o jajku
Szczyptę soli daj do smaku

Mleko i woda w tych samych proporcjach
Zaraz będzie naleśników spora porcja
Wszystko dokładnie wymieszane
I na patelni usmażone

Skoro dziś jest święto jego
Zjedzmy go syto nadzianego
Nadziej go czym chcesz
I tak go ze smakiem zjesz

Więc śwętujmy moi mili
Smażmy naleśniki w wolnej chwili