sobota, 24 grudnia 2011


Bajecznych Świąt
oprószonych śniegiem i cukrem pudrem,
z zielonym igliwiem i drewnianą stajenką,
gwiazdką na niebie, kolędą "Bóg się rodzi",
bajkowymi opowieściami do poduszki
i dobrym życzeniem dla Wszystkich
Wesołych Świąt!
 

środa, 21 grudnia 2011

przygody Matyldy /cz. 33/



O jejku, aaaaa... Wybaczcie, ale jakiś ostatnio jestem nie wyspany. Słyszałem ostatnio w radio, że niewyspanie, zmęczenie i taki brak sił i energii to, czekajcie jak to było... Już wiem "przesilenie jesienne" i chyba właśnie dzisiaj mnie dopadło. W ostatnim dniu kalendarzowej jesieni:) Na szczęście Matyldzi to chyba nigdy nie będzie groziło. Ona jak zwykle jest pełna energii i taka radosna zawsze. W sumie wiecie, ja jestem już stary, więc nie mogę się porównywać z taką młodą Dziewczynką, która ładuje swoje akumulatorki energii w przedszkolu podczas zabaw ze swoimi przyjaciółmi. Ostatnio na przykład w przedszkolu była robiona dekoracja na choinkę bożonarodzeniową. Były papierowe bombki, gwiazdki i ogromny łańcuch z kolorowych obrączek, też z papieru. To była najfajniejsza zabawa!-tak mówiła Matylda, bo wszyscy po kolei doklejali swój papierowy pierścień. Niby mało pracy a jednak powstał bardzo dłuuuuugi łańcuch. Panie przedszkolanki pomogły go później zawiesić na choince, którą dostali od zaprzyjaźnionego pana leśniczego. Wprawdzie do świąt zostało jeszcze trochę czasu więc nie wiem po co ten pośpiech? Podobno będą się teraz uczyć śpiewu kolęd- to takie pieśni, które są śpiewane w okresie bożonarodzeniowym-słyszałem, jak Matylda mówiła swojej mamie. Jutro będą się uczyć kolędy- Cicha noc, to jedna z najsłynniejszych kolęd na świecie! Ciekawe czy Miecio z Heniem o tym wiedzą? Może i my nauczymy się jej śpiewać? No to zmykam ćwiczyć głos:)

Do następnego razu!!!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Śnieżak i Puszek cz. II

Pamiętacie Śnieżaka i Puszka? Jesteście ciekawi gdzie dolecieli? 
Zapraszamy do lektury drugiej części przygody śnieżnych przyjaciół.

Kiedy Śnieżak z Puszkiem trzymając się za rączki wirowali jak tancerze nagle zerwał się mocny wiatr. Myśleli, że opadną na plac zabaw, a tym czasem okazało się, że niespodziewany podmuch niósł ich daleko od zamierzonego celu. Puszek zadrżał, bo w jego naturze nie leżały takie nagłe zmiany, ale kiedy spojrzał na uradowaną minę Śnieżaka postanowił, że tym razem da się nieco ponieść...
- Śnieżaku i co teraz? Jak myślisz? Gdzie polecimy? – swoim pytaniem Puszek przerwał radosne okrzyki Śnieżaka.
- Nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie to niezapomniana przygoda.
To powiedziawszy, zauważył, że kolejny, bardzo mocny podmuch wiatru poniósł ich dużo dalej niż obaj myśleli. Przez chwilę Śnieżak nie mógł znaleźć Puszka. Wołał i wołał, ale nie słyszał odpowiedzi. Poprawił czapkę, która całkowicie zasłoniła mu oczka i dopiero wtedy zobaczył kawałek od siebie wystający z kupki śniegu melonik. Poturlał się w tamtą stronę i zaczął odkopywać swojego kolegę. Aż tu nagle dostał czymś w tył swojego kulkowatego ciałka. Zanim zdążył się obrócić, cios się powtórzył. Już miał się odwrócić i krzyknąć, ale w tym czasie usłyszał głos Puszka:
- Padnij!!! Leci kolejna! - tak, Puszkowi udało się wydostać spod warstwy śniegu, który na szczęście dopiero co spadł i nie był jeszcze ubity.
- O rany! Co to jest? Zapytał zdumiony Śnieżak?
- Bitwa na śniegowe kule – wyjaśnił Puszek. Jeśli zaraz stąd nie pofruniemy to dołączymy do kolegów i staniemy się jednym z tych pocisków. To jak? Zostajemy czy próbujemy lecieć dalej?
- Może jak chwycimy się za ręce i trochę podskoczymy to wiatr nas dalej poniesie? – zaproponował Śnieżak, który miał ochotę coś jeszcze zobaczyć.
- Może uda nam sie wykorzystać nasze czapki, dzięki którym wiatr nas poniesie - powiedział Puszek.
- Uwaga nadchodzi duży podmuch Śnieżaku. Jesteś gotowy?
- Tak jest! Czapka w ręce.
- Zatem na trzy! Raz, dwa... trzy!
W tym momencie obaj równocześnie unieśli swoje czapki, w które powiał wiatr. Nagle obaj zaczęli ponownie się unosić, a ponieważ byli leciutcy, niemalże od razu jak tylko poderwali się z ziemi zaczęli dryfować bez użycia czapeczek.
- Jesteś cały? Wszystko w porządku? - zapytał Puszek Śnieżaka.
- W jak najlepszym porządku! – krzyknął Śnieżak. A co byś powiedział na to żebyśmy zamknęli oczy i zdali się na wiatr? Gdzie nas poniesie tam wylądujemy?
- Ojojoj ja chyba kompletnie oszalałem, ale zgadzam się – odpowiedział Puszek.
- No to spontaniczna podróż nas czeka koleżko!!!
Potem obaj zamknęli oczy. Gdy ponownie je otworzyli, nie mogli uwierzyć, że na prawdę im się udało. Nawet nie przyszło im do głowy, by marzyć o czymś takim. Tak, dotarli do Laponii. Właśnie tam, gdzie mieszka Święty Mikołaj.
- Czy to na prawdę TO?! - zapytał niedowierzając Puszek.
- Yyyy, ale... Ale jak? Serio? To TUTAJ?! - tylko tyle był w stanie z siebie wydusić zaszokowany Śnieżak.
Faktycznie, gwałtowne podmuchy wiatru zaniosły śnieżnych przyjaciół do Laponii. Śnieżak i Puszek wylądowali akurat na parapecie domku Świętego Mikołaja. Przyglądali się jak małe skrzaty pomagają Mikołajowi w pakowaniu prezentów i jak potem ładują wszystkie pakunki na wielkie sanie.

- Puszku, jak myślisz? Zostaniemy już tu na zawsze? Mi się tu w sumie podoba... – odezwał się po jakimś czasie Śnieżak.
- A co byś powiedział na to żebyśmy usiedli na saniach i polecieli razem z Mikołajem? Nikt nic nie zauważy, a my zwiedzimy jeszcze wiele ciekawych miejsc? – zaproponował niespodziewanie Puszek, który bardzo się zmienił odkąd poznał Śnieżaka.
I wiecie co? Tak zrobili. Polecieli w daleki świat. Ciekawe gdzie dolecieli i co zobaczyli? Kto wie, może właśnie wirują sobie za oknem i ujrzysz ich, gdy się dokładnie przyjrzysz płatkom śniegu? 

wtorek, 13 grudnia 2011

Dzień Księgarza

Lubicie czytać książki? Mamy nadzieję, że tak. Dzisiaj swoje święto obchodzą księgarze, czyli osoby, które zajmują się sprzedażą książek. Zapraszamy do lektury opowiadania o Panu Karolu - dla którego księgarnia to nie tylko praca, ale zdecydowanie coś więcej...

Pan Karol był księgarzem z pokolenia na pokolenie. Jego pradziadek był księgarzem, dziadek prowadził księgarnię i jego ojciec również zajmował się księgarstwem. Pan Karol nie wyobrażał sobie, żeby mógł zajmować się czymś innym w życiu niż sprzedażą książek. Zresztą dla niego to nie była wyłącznie praca. Jego całe życie to były książki, również w domu miał ich ogromne ilości. Chociaż w domu to właściwie bywał rzadko, bo wolał przesiadywać w swojej małej, przytulnej księgarni.
Jednak od pewnego czasu w księgarni pojawiało się coraz mniej klientów i pan Karol bardzo poważnie zastanawiał się nad jej zamknięciem. Pan Karol martwił się, że jego księgarnia jest po prostu stara i klienci wolą robić zakupy w dużych i nowoczesnych księgarniach w centrach handlowych. Właśnie wtedy zdarzyła się niespodziewana rzecz. Pan Karol nie wiedział, że jego księgarnię zamieszkują skrzaty. Niezwykłe stworzenia, które od wieków opiekują się książkami. Normalnie nie ujawniają swojej obecności, ale gdy wyczują, że coś złego dzieje się w księgarni to ruszają z pomocą. Tak było i tym razem. Skrzaty postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc panu Karolowi.
Zastanawiały się co zrobić, żeby ludzie chętniej przychodzili do księgarni pana Karola. Zwołały zebranie i uradziły, że napiszą do Pana Karola list ze wskazówkami co ma zrobić, żeby uratować księgarnię.
Rano gdy Pan Karol wszedł do księgarni, na półce przy kasie zastał taki oto list:



„Żeby uratować naszą księgarnię proponujemy:
1.       Posprzątać wszystkie pomieszczenia i odkurzyć książki.
2.       Urządzić kącik dla czytelników z wygodą kanapą, na której będą mogli usiąść i przejrzeć książkę.
3.       W każdy piątek zorganizować spotkania z dziećmi i czytać im bajki.
My zajmiemy się punktem 1, a resztą musisz się Karolu zająć sam.
Z poważaniem,
S….”
Pan Karol nie wiedział co ma o tym wszystkim sądzić i kim są tajemniczy „S…”. Ale gdy się zastanowił to stwierdził, że są to ciekawe pomysły. Zorganizował kanapę i kącik czytelniczy dla dzieci oraz wywiesił na drzwiach plakat z zaproszeniem na piątkowe spotkanie. Wydrukował też kilka mniejszych plakatów i miał zamiar rozwiesić je na słupach, kiedy będzie wracał do domu. Gdy następnego dnia wszedł do księgarni długo przecierał oczy ze zdziwienia. Wszystko lśniło, a książki zostały odkurzone i równo poustawiane na półkach. Zastał też mały liścik z krótką treścią „Powodzenia”.
I wiecie co się stało? Księgarnia na nowo zaczęła tętnić życiem. Pan Karol odzyskał radość sprzedawania książek, a nawet świetnie odnalazł się w roli czytającego bajki dzieciom. A skrzaty? Skrzaty mogły nadal z ukrycia podglądać co się dzieje w księgarni, ale nie wtrącały się do pracy Pana Karola. Mogły znowu nie zajmować się księgarnią, bo wszystko było w należytym porządku, ale jak zwykle były w gotowości do kolejnego zadania.

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołaj, czyli piernik z lukrem-zróbmy to razem!

Jest taki dzień, w którym wszystkie dzieci piszą listy. Tradycyjne. Na papierze ozdobionym w najpiękniejsze rysunki. A w tym liście marzenia: piesek w cztery łatki, kolejka na szynach, lalka z brązowymi warkoczami, drewniane klocki...Choć zmieniają się czasy, zmieniają się marzenia, On jest taki sam: serdeczny starszy pan, z czerwoną czapką, białą brodą i z duuuużym workiem na plecach, po prostu Mikołaj. Trudno uwierzyć, ale dzisiejsi mikołajowie są pomocnikami tego pierwszego Mikołaja-biskupa Miry (obecne terytorium Turcji). To właśnie On swoim życiem zaświadczył, że więcej radości jest w dawaniu niż braniu...

A potem jest taka noc, kiedy dzieci zamiast spać, wyczekują odwiedzin Mikołaja, by spotkać się z Nim osobiście, podziękować za wizytę i drobne podarki, które zawsze ze sobą niesie. A nade wszystko, by zapytać, jak On to robi, że o jednym czasie odwiedza wszystkie dzieci? ;)
Pewnie nielicznym udaje się dotrwać do tej wizyty, za to większość może zrobić coś dla Niego, by poczuł się serdecznie w naszym domu.





dwie małe rączki

dwie większe dłonie

osiem pierniczków stygnie na stole

cztery kolory

lukier oblały

mikołajowi twarz zmalowały





...takie piernikowe mikołaje są dowodem na to, że Mikołaj może przyjść do każdego, wystarczy tylko zakasać rękawy:)
Przepis na mikołajkowe smakołyki pochodzi z książki Beaty Lipov "Dzieciaki szykują Święta".





A co mikołaj zostawił pod Waszą poduszką?

niedziela, 4 grudnia 2011

DZIEŃ PLUSZOWEGO MISIA 2011 - ODSŁONA DRUGA


Galeria Misiów nadal się powiększa. Do Bajecznej Fabryki napływają kolejne zdjęcia ukochanych pluszaków. Oto przed Wami kolejne zdjęcia wspaniałych Misiów. Całą Galerię Misiów możesz zobaczyć TUTAJ.



77. Misie Ewy i jej dzieci 78. Gromadka pluszaków Ptasi 79. Miś Antka i Agnieszki 80. Misie Weroniki i Kasi 81. Miś Przedszkolaka 82. Miś Przedszkolaka 83. Miś Przedszkolaka 84. Miś Przedszkolaka 85. Misie Asi 86. Miś Merry od Agi 87. Królik Miodzik od Bloga Czekolady 88. Miś Majany.

Tradycyjnie Zespół Bajkopisarek zorganizował Akcję Adopcyjną Misiów (TUTAJ). Poczytnicy stworzyli kilka wspaniałych projektów pokoi dla pluszowych przyjaciół. Zobaczcie sami! 






Bajeczna maszyna losująca została dzisiaj odkurzona, a efektem jej pracy są wyniki:


Miś Lawenduś zamieszka u Kasi i Karolinki.


Miśki Zroślaczki zamieszkają u Perełki i jej córeczki.

A u Starszej Siostry i Młodszej Siostry zamieszka Miś niespodzianka.

Prosimy o przesłanie adresów, na które mają zostać wysłane misie.

sobota, 3 grudnia 2011

Śnieżak i Puszek

Był piękny zimowy dzień. Na niebie zaledwie kilka chmurek. Jesienne krople deszczu zamieniły się w drobne zimowe płatki śniegu spadające w dużych ilościach, tworząc na ziemi wyjątkowe białe krajobrazy. Coraz częściej w przydomowych ogródkach można było zobaczyć ulepione bałwanki. Dzieci wracając ze szkoły urządzały sobie śnieżne bitwy, zjeżdżały z pobliskich górek na sankach i ślizgały się na drobnych ślizgawkach, zamieniając buty na łyżwy. 
Właśnie w taki zwykły zimowy dzień zaczął spadać z nieba śnieg. Początkowa mała, lekko zauważalna ilość płatków zamieniła się w całą gromadę spadających białych kuleczek.
Gdy Puszek - bo właśnie tak nazywał się jeden z płatków śniegu, spadał sobie spokojnie i z zamkniętymi oczkami poddawał się porywom wiatru, nagle usłyszał dziwny dźwięk:
- Juhuuuuuuuuuuuuuu, ale czaaaaaaaaaaaad!!!
Ten nagły, bardzo głośny dźwięk, wyrwał go z jego spokojnego stanu. Otworzył oczka i zaczął się rozglądać za źródłem tego dźwięku, gdy nagle usłyszał kolejne:
- Jupi jupi jupijajej!!!
A zaraz po nich:
- Siema biały, niezła jazda bez trzymanki, co nie???

Puszek spojrzał na kolegę wielkimi oczami i zapytał:
- Słucham? Mówiłeś coś do mnie? A właściwie to krzyczałeś... Dlaczego tak hałasujesz?
- Jak to? Ziomuś, to największa jazda jaka może być. Wirujesz i wirujesz, jak i kiedy chcesz. Tylko popatrz....Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! - i w tym momencie Puszek mógł ponownie zaobserwować akrobacje w powietrzu w wykonaniu Śnieżaka, który musiał przytrzymywać łapką swoją ciągle spadającą czapeczkę z daszkiem.
- Wirowanie to ja rozumiem, ale można wirować w ciszy. Podziwiać widoki i zastanawiać się dokąd się doleci... – upomniał Śnieżaka Puszek.
- A właściwie to dokąd się kolego wybierasz? – zapytał Puszek lekko zaciekawiony.
- Yyyyyy, ale białasku o czym Ty w ogóle gadasz? Jak to gdzie? Przecież sama frajda jest w lataniu, w tych wywrotkach jest po prostu magia! Nie czaisz? Czy może być coś fajniejszego??? – dopytywał się Śnieżak.
- Ja tam nie lubię takiego szaleństwa. Muszę mieć cel, muszę mieć wszystko zaplanowane. Zaplanowałem sobie opaść na przepięknym pomniku w parku i razem z innymi otulić go śnieżną kołderką. A Ty? Masz zamiar tak wirować bez końca? – spytał Puszek
- Nigdy się nad tym nie zastanawiałem... to mówisz, że jest tam coś na dole? Coś wartego tego by przestać tak szaleć? Nie mieści się to w mojej białej kulce... To jest niemożliwe!!
- No tak. Można opaść na pomnik, drzewo lub dach albo po prostu na ziemię, ale wtedy nigdy nie wiadomo co się zdarzy kiedy pojawią się mali ludzie, znaczy dzieci – tłumaczył Puszek.
- No co Ty? Ale to co można robić na drzewie, pomniku czy dachu? Tak leżeć po prostu bez sensu? Zero zabawy, łeeee...
- Przyznaję, że to nie do końca ciekawe zajęcie. I tak myślę, że może bym się z Tobą zabrał. To może powirujmy razem i wylądujmy na placu zabaw, tam gdzie przychodzi najwięcej dzieci i zobaczymy co się wydarzy? – zaproponował Puszek.
Tak oto Śnieżak z Puszkiem wirowali razem wraz z porywami wiatru. Raz w prawo, raz w lewo. Raz wolniej, a raz szybciej. Śnieżak nadal robił swoje ukochane wywrotki, ale nieco ciszej. Natomiast Puszek, już nie tak spokojnie dryfował, ale dał się ponieść nieco wiatrowi i od czasu do czasu robił delikatny obrót. Wirując i oglądając okolice spadali i spadali, aż nagle…

Jak myślicie drogie Dzieci, gdzie Śnieżak i Puszek wylądowali i co się z nimi dalej stało? 
Tych, którzy są ciekawi dalszych losów naszych dwóch małych białych kuleczkowych przyjaciół zapraszamy do śledzenia Bajecznej Fabryki. Już niebawem dowiecie się co spotkało Śnieżaka i Puszka.