wtorek, 25 grudnia 2012

pierniczkowe wspomnienia



Święta bez pierniczków - to nie święta! 
Przed Wami kolejna świąteczna bajka o słodkim cynamonowym zapachu. Pamiętacie o pierniczkowych kolorowankach? Słodki konkurs nadal trwa! Koniecznie zerknijcie TUTAJ.  

"Pierniczkowy przepis"
Przed każdymi świętami jest coś, 
co lubią robić nawet lenie.
I chodzi mi w tym miejscu
o pierników pieczenie.

Gdy rano budzisz się i czujesz
miód, mleko i cynamon,
już wiesz, że będziesz dzisiaj
robić pierniczki z mamą.

Mama miesza składniki,
Ty szykujesz foremki.
Pracy w kuchni niemało,
lecz i ubaw jest wielki!

Pierniczki będą różne:
gwiazdki, choinki, serca!
Znajdzie tu coś dla siebie
każdy piernikożerca!:)

Uciecha przy tym przednia,
to chwile pełne laby.
Lecz proszę Cię uważaj 
w trakcie owej zabawy!

Gdy mikser podłączony-
-lepiej go nie dotykać.
Trzymaj się także z dala
od żaru z piekarnika.

Tym zajmą się dorośli,
tak będzie najbezpieczniej.
Ty rób, co każe mama
pomagając jej grzecznie.

Po wyjęciu pierników
wymieszaj białka z cukrem.
Polej pachnące ciastka
tym pysznym, słodkim lukrem.

Pierniczki są gotowe
koleżanko, kolego!
Pozostaje mi tylko
życzyć Wam dziś smacznego!

poniedziałek, 24 grudnia 2012

mikołajowa bajka




Święta trwają w najlepsze, a tymczasem Poczytnik Bartosz nadesłał mikołajową bajkę do Bajecznej Fabryki. Dziękujemy! To wspaniała instrukcja - JAK ZWABIĆ MIKOŁAJA :-) 
Zapraszamy wszystkich do nadsyłania bajek, z wielką chęcią je opublikujemy w Bajecznej Fabryce!

Kiedy pierwsza gwiazdka świeci,
wtedy wszystkie grzeczne dzieci
wypatrują, zaglądają 
Mikołaja tam szukają.

Jego buzia uśmiechnięta,
worek od podarków pęka
sto prezentów Ci zostawi
cały rok się będziesz bawił.

Jak go zwabić? - To jest sztuka!
chesz to wiedzieć? - To posłuchaj!
Małe ciastko, trochę mleka,
bo Mikołaj na to czeka!

Zostaw prowiant tuż przy oknie,
a na pewno nic nie zmoknie.
W nocy wszystko szybko zniknie,
Pani Zima śniegiem sypnie. 

Jeszcze jedna ważna sprawa!
Żeby magia zadziałała
trzeba spać i wierzyć w niego! -
- wyobraźnia jest od tego!

A gdy bladym świtem wstaniesz
Mikołaja nie zastaniesz.
Za to prezent będzie czekał,
weź go otwórz i nie zwlekaj!

Weź pudełko duże, ładne,
zerwij papier i kokardę.
Teraz baw się do wieczora
bo to właśnie taka pora. 

Korzystając z okazji - życzymy wszystkim raz jeszcze Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt




Życzymy Wam bajecznych świąt Bożego Narodzenia.
Życzymy Wam marzeń najskrytszych spełnienia. 
Życzymy Wam dużo zdrowia, siły i radości.
Niech szczęście i optymizm w Waszych sercach gości!

                                                                                                Bajkopisarze

rys. Kuba

Rys. Maja

Rys. Olek

niedziela, 23 grudnia 2012

świąteczne lampiony


W ramach trwającego tygodnia świątecznego, zapraszamy Was do wspólnej zabawy, dzięki której Wasze mieszkania i domy nabiorą świątecznego klimatu. Post wraz z instrukcją przygotowała dla nas jedna z naszych Poczytniczek - Piegowata Agnieszka, której bardzo serdecznie DZIĘKUJEMY, a więcej jej pomysłów znajdziecie tutaj.

1. Do zrobienia mini lampionów potrzebujemy:

  • mały słoiczek
  • tealight
  • czarny pisak
  • kalkę techniczną (może być papier śniadaniowy, papier do pieczenia/pergaminowy)
  • klej
  2. Kalkę techniczną składamy na pół (wzdłuż) i przecinamy. Pasek przykładamy wokół słoiczka i odcinamy zbędą końcówkę.

  3. Czarnym pisakiem rysujemy gwiazdki, bałwany, choinki...

  4. słoiczek smarujemy klejem i przyklejamy ozdobioną kalką techniczną - pamiętając by strona, którą ozdobiliśmy pisakiem była na wierzchu.

  5. Do środka wkładamy tealight...

 6. I cieszymy się mini lampionami :)


Inspirację dla tego posta znajdziecie TUTAJ

***

Przypominamy o trwającym pierniczkowym konkursie. Na Wasze prace czekamy do końca 5 stycznia 2013 roku, szczegóły dostępne TUTAJ.

czwartek, 20 grudnia 2012

Dzień ryby

Świętuj Dzień Ryby z Tatą lub Mamą
Zróbcie dziś razem rybkę szmacianą!
Zabawa wspólna da Wam wiele  radości,
no i bezpieczna, bo rybka jest bez ości!




Do przygotowania rybki potrzebujemy:
skarpetkę
wypełnienie (np. wata)
guziki (na oczy rybki)
kawałek sznurka

Wykonanie:

1. Obcinamy skarpetkę na wysokości pięty - tak, by pozbyć się części piętowej oraz by została część paluszkowa.
2. Wypełniamy skarpetkę watą.
3. Ogon rybki powstaje przez zawiązanie końca skarpetki sznurkiem.
4. Na koniec przyszywamy rybce guzikowe oczy i gotowe!




Przypominamy o trwającym pierniczkowym konkursie. Na Wasze prace czekamy do końca 05 stycznia 2013 roku, szczegóły dostępne TUTAJ.

wtorek, 18 grudnia 2012

piernikowy KONKURS



Co powiecie na piernikową zabawę z nagrodami?

Zadaniem uczestników jest pokolorowanie/pomalowanie/wyklejenie (technika dowolna) jednej z zamieszczonych poniżej piernikowych kolorowanek. Wybór piernikowego obrazka należy do uczestnika. Następnie pokolorowany obrazek powinien zostać opatrzony imieniem dziecka oraz jego wiekiem. Skan lub zdjęcie pracy należy przesłać na adres - bajecznafabryka@gmail.com do końca 05 stycznia 2013 roku. Spośród nadesłanych prac maszyna losująca wylosuje t-r-z-y-n-a-s-t-u szczęśliwców, do których trafią bajeczne zakładki*. 

Przed dokonaniem wyboru kolorowanki koniecznie zapoznajcie się z piernikową bajką (KLIK). 







* zakładki przygotowała dla Bajecznej Fabryki Wróżka Zosia - DZIĘKUJEMY!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

W ciasteczkowym lesie


Kochani, święta już za pasem, czas rozpocząć bożonarodzeniowy tydzień, który otwieramy piernikową bajką. Przeczytajcie ją uważnie - jutro zostanie ogłoszony piernikowy konkurs z bajecznymi nagrodami! 

"W ciasteczkowym lesie"

W ciasteczkowym lesie
W słodkim cieniu zagajnika
Żyła sobie miód rodzinka
Cała ulepiona z piernika

Był poważny tata Cynamon
Miła mama Goździkowa
Oraz dwójka małych dzieci
Anyżek i siostra Waniliowa

Żyli sobie bardzo słodko
Bo spokojna to była okolica
Do czasu, aż się nie pojawiła
Bardzo zła Słona Czarownica

Nie mogła znieść, że wszyscy
Są dla siebie dobrzy, życzliwi
Więc rzuciła czary słoną solą
Zmieniając ich w nieszczęśliwych

Tata Cynamon spoważniał bardziej
Uśmiech już wcale u niego nie gości
Mamę dopadła dziwna choroba
Żadnych nie daje oznak radości

Olek /lat 8,5/

Anyżek schował się w lesie
Pod grzybkiem całym z soli
Smutny czeka aż przyjdzie zima
I czarownicę z solą wygoni

A cóż się stało z małą Wanilią?
W co i nam trudno uwierzyć
Nie dosięgły jej czary z soli
Musi się z Czarownicą zmierzyć

Upiekła Wanilia słodkie pierniki
O pomoc sąsiadów poprosiła
Złą czarownicę słodkością karmili
Wierzyli, że w nich drzemie siła


Rys. /Iga lat 6,5/

Dodali do nich mnóstwo miodu
Przypraw korzennych i miłości
Wygnali precz Słoną Czarownicę
Tam gdzie tylko sama sól gości

I Wam Kochani też polecamy
Pieczenie pierników na święta
Zatem biegnijcie do swojej mamy
Pieczcie pierniki chłopcy i dziewczęta

Niech dobry humor towarzyszy Wam stale
A słonej Czarownicy nie spotkacie wcale

czwartek, 13 grudnia 2012

Pierwsza Książka Pawełka

Dzisiaj jest wyjątkowy dzień, w którym swoje święto obchodzą księgarze. To właśnie oni, jak mało kto, znają się na książkach, potrafią nam doradzić co będzie dla nas odpowiednie w zależności od wieku, nastroju, czy humoru. Z tej okazji zapraszamy na bajkę o Pawełku i jego wizycie w księgarni i jego pierwszej ulubionej książce. 

Gdy Pawełek był jeszcze malutkim chłopczykiem, mama zabrała go ze sobą po raz pierwszy do księgarni. Chłopczyk nie umiał jeszcze wtedy ani czytać ani pisać, ba, nie umiał nawet dobrze mówić! Ale mama Pawełka już od jakiegoś czasu rozmyślała o podarowaniu synkowi książeczki z pierwszymi czytankami. Nie spodziewała się jednak, że to będzie dzień, w którym Pawełek sam dokona wyboru.

Był mroźny dzień, gdy Pawełek z mamą wyszli na spacer do księgarni. Pawełek bardzo lubił zimę i nawet srogie mrozy nie odstraszały go przed spacerami, na które mama chętnie go zabierała. Chłopiec widząc śnieg wszędzie dookoła siebie, co i rusz nalegał (wymachiwał rączkami i nóżkami w wózku, wydając przy tym dzikie odgłosy), aby go wyjąć z jego wspaniałego czterokołowego transportu i postawić na jego własnych nóżkach, na których mógł zrobić parę niepewnych kroków po białym puchu. Przez te wszystkie Pawełkowe napady rączko-nóżko szału oraz wycieczki po białym puchu, dojście do księgarni tego dnia zajęło im przeszło dwie godziny.

Nad drzwiami wejściowymi księgarni wisiał dzwoneczek, który oznajmiał przyjście klientów - jak w każdej tradycyjnej księgarni. Na dźwięk tego dzwoneczka rozradowany Pawełek zaczął podskakiwać w wózeczku. Po chwili za kontuarem pojawił się pan księgarz. Chłopczyk spojrzał na lekko zgarbionego staruszka, zrobił wielkie oczy z przerażenia i już miał się prawie rozpłakać, gdy pan zawiesił mu przed oczami małego bałwanka, dyndającego na nitce. To zainteresowało Pawełka na tyle, że wodospady łez zostały wstrzymane.

Pan księgarz był przemiłym człowiekiem, który książki kochał ponad wszystko. Dbał o nie, naprawiał zniszczone tomy, czasami na nowo zszywał ich karty, odkurzał delikatną miotełką ze strusich piór. Był człowiekiem, który znał się na książkach i przeczytał ich w swoim życiu całe mnóstwo. Jego klienci często i chętnie dyskutowali o starych, dobrych książkach, zanim zdecydowali się na zakup czegokolwiek. Jego wiedza zadziwiała, a zdolność do zapamietywania najdrobniejszych szczegółów dotyczących bohaterów i wątków wprawiała w zdumienie.

Pawełek był malutkim smykiem, którego nie interesowały najdrobniejsze szczegóły. Nie rozumiał, co jest takiego zdumiewającego w pamiętaniu ich. A na domiar złego nie potrafił usiedzieć długo w tym samym miejscu. Czekając aż mama wybierze książki dla siebie i taty, Pawełek zdążył się znudzić bałwankiem podarowanym przez księgarza. Zaczął więc zwracać na siebie uwagę - głośnym udawanym płaczem - co poskutkowało tym, czego pragnął. Mama wyjęła Pawełka z wózka i postawiła na podłodze. Chłopiec, opanowawszy niedawno technikę biegania bez upadania na twarz co kilka kroków, dumnie pobiegł w głąb sklepu. Mama została z księgarzem, rozmawiając o nowych wydaniach książek dotyczących dekoracji wnętrz (akurat to był rok tzw. Wielkiego Chaosu, czyli remontu mieszkania), opowiadaniach dla dzieci oraz, tradycyjnie już, o bardzo starych, a zarazem rzadkich egzemplarzach, które czasem księgarz wyciągał spod lady dla klientów, których wyjątkowo lubił.

W tym czasie Pawełek buszował wśród regałów. Kilka okładek już zdążyło go przestraszyć, inne z kolei sprawiły, że się zaśmiał sam do siebie. Uświadomiwszy sobie, że śmieje się sam do siebie, ponownie się zaśmiał, chyba nawet radośniej niż poprzednim razem. Niektóre książki wyciągał z półek i nie umiejąc z powrotem schować na miejsce (a trzeba Wam wiedzieć, że próbował!) zostawiał je na podłodze przy danym regale. W głębi księgarni znalazł, jak mu się słusznie wydawało, świat dziecięcej literatury. Poznał go po tym, że ze wszystkich książek uśmiechały się do niego dzieci, zwierzątka, samochodziki i wiele, wiele innych. Pawełkowi zrobiło się bardzo miło. Zdjął z półek te książeczki, które miały najbardziej kolorowe okładki i usiadł na podłodze, oglądając je.

Gdy mama Pawełka wybrała i zapłaciła już za książki zaczęła szukać synka. Wiedziała, że jest w księgarni bezpieczny i że nie zrobi sobie żadnej krzywdy. Nie mógł też wyjść ze sklepu niezauważony, ponieważ gdyby próbował, to usłyszeliby dzwoneczek. Mama Pawełka szybko trafiła na ślad pozostawiony przez jej synka. Podążała śladem zostawionych na podłodze książek, które przy okazji odstawiała na ich miejsca na regałach. W końcu odnalazła synka zakopanego pod stosem przeróżnych książeczek w kącie księgarni. Wyraźnie podekscytowanego i uśmiechniętego szeroko. Pawełek oglądał właśnie przygody Koszmarnego Karolka i bardzo bawiły go ilustracje w tym wydaniu książeczki. Zobaczywszy mamę podniósł swój skarb nad głowę i mama już wiedziała, że zbyt wcześnie uregulowała rachunek. Tego, czego nie mogła wiedzieć, to to, że książeczka ta stanie się ulubioną lekturą jej synka, że będzie mu ją czytać setki razy na dobranoc i że nie raz, przyprawi jej powodów do zdziwienia. Karolek stał się dziecięcym przykładem dla Pawełka, który trzeba mu to przyznać, sprytem, talentem i inteligencją czasem nawet przewyższał swojego idola.

Jaka jest Wasza ulubiona książka? Czy pamiętacie swoją pierwszą książkę, bajkę, bez której dzień nie mógł się zakończyć? Podzielcie się z nami tymi wyjątkowymi tytułami :)

czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajki Pawełka


Czym są dla Was Mikołajki? Lubicie otrzymywać prezenty? Zastanawialiście się może, co w obdarowywaniu innych jest najważniejsze? Pawełek, z naszej dzisiejszej bajki, już o tym wie!

Zbliżały się Mikołajki - święto, które zawsze kojarzyło się Pawełkowi z czekoladowymi mikołajami, które grzeczne dzieci dostawały w nagrodę za cały rok spełniania dobrych uczynków. Rodzice Pawełka nauczyli go, że dobre uczynki są bardzo ważne w życiu. Że sprawienie komuś radości jest czasem ważniejsze od dostania własnego prezentu. To dlatego w każde Mikołajki Pawełek z rodzicami kupowali całe mnóstwo czekoladowych mikołajów i zanosili je do pobliskiego domu dziecka, gdzie biedne dzieci nie miały wszystkiego, czego by pragnęły.
Ten rok miał być podobny. Pawełek wstał rano, umył buzię, ubrał się i zszedł na śniadanie - jego ulubione kanapeczki z żółtym serem i kiszonym ogórkiem zrobionym na jesieni przez mamę. Za oknem była już sroga zima. Śnieg leżał wszędzie dookoła domu, dach i drzewa były obsypane białym puchem, a mróz ściął już nawet maleńkie oczko wodne, które każdej zimy służyło Pawełkowi jako ślizgawka.
- Mamusiu, czy dzisiaj idziemy do tych smutnych dzieci?
- Do domu dziecka, tak, Pawełku. Jak co roku przyniesiemy im czekoladowe łakocie, żeby wiedziały, że pamiętamy o nich na święta.
- A dlaczego?
- Widzisz Pawełku, w domu dziecka mieszkają dzieci, które nie mają rodziców z różnych przyczyn. Te dzieci mają tylko siebie nawzajem i często czują się samotne, opuszczone. Ty, a także mamusia i tatuś, niewiele możemy zrobić, żeby na ich twarzach zagościł uśmiech, ale co roku próbujemy.
Pawełek uśmiechnął się do mamy, następnie zjadł czym prędzej swoje kanapeczki, wypił herbatkę i już był prawie gotowy do wyjścia. Mama opatuliła Pawełka szalikiem, założyła mu kurtkę i czapkę i razem wyszli do sklepu. Jak co roku, to Pawełek wybierał czekoladowe mikołaje dla dzieci, bo to właśnie on był ekspertem od czekolady. W koszyku wylądowały duże i małe, czekoladowe i orzechowe mikołaje w kolorowych sreberkach.
Dom dziecka, do którego Pawełek z rodzicami chodzili co roku był oddalony o trzy ulice od ich domu. Czasami Pawełek spotykał, jak to je nazywał - smutne dzieci, bawiące się na tym samym placu zabaw, co on i bardzo chętnie przyłączał się do ich zabaw. W tegoroczne Mikołajki dzieci wyglądały na wesołe. Panie opiekunki krzątały się wokół nich i ustawiały je grupkami, aby nie wszystkie na raz podbiegały do Pawełka, który rozdawał łakocie i gawędził z tymi, których znał z placu zabaw.
Jednakże jego uwadze nie umknęła dziewczynka o brązowych długich włosach, która siedziała samiuteńka w kącie sali, a rękoma mocno oplatała kolana i przyciągała je do siebie. Pawełek zobaczył jej smutną buzię i zostawił dla niej największego mikołaja. Dziewczynka podniosła na niego swoje niebieskie oczy i grzecznie podziękowała.
- Dlaczego ta dziewczynka jest najsmutniejsza ze wszystkich dzieci? - zapytał Pawełek.
- To jest Zosia, jest z nami od niedawna. Jej rodzice odeszli do nieba, Pawełku. - powiedziała pani opiekunka i uroniła łzę.
Wychodząc z domu dziecka Pawełek wyraźnie posmutniał. Cały czas myślał o Zosi, dziewczynce skulonej w kącie sali. Myślał intensywnie, co mógłby zrobić, żeby ją rozweselić. Żeby choć na chwilę zagościł uśmiech na jej buzi. Aż w końcu wymyślił.
 
Rys. Olek /lat 8,5/


- Mamo, mamo! Czy możemy kupić Zosi misia w sklepie starego Tomasza? Proszę, proszę! Mnie mój miś zawsze rozwesela, więc może Zosia też się uśmiechnie?
Dumna mama spojrzała na męża, następnie na synka, wzięła go mocno za rączkę i skierowała swe kroki do sklepu z zabawkami. Tam Pawełek wybrał najładniejszego i największego misia, do kupna którego dołożył swoje jakże cenne, oszczędzane tak długo, kieszonkowe w wysokości 10zł. Był z siebie bardzo zadowolony, gdy wracali do domu dziecka.
Zosia nadal siedziała w kącie i nie chciała z niego wyjść nawet za namową pań opiekunek. Inne dzieci były właśnie na obiedzie na stołówce. Pawełek podbiegł do dziewczynki, pociągnął ją nagle, acz delikatnie, za rączkę tak, że wstała i wcisnął jej w ramiona misia - dużego jak ona sama. Zosia zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia, po czym zapełniły się one łzami, a następnie dziewczynka tuląc do siebie misia powiedziała cichutko: dziękuję. I uśmiechnęła się.
Pawełka rozpierała od środka radość. Gdyby nie to, że był już poważnym i dużym chłopcem, to zacząłby skakać do góry i klaskać w dłonie. Tak właśnie się czuł wewnątrz. Spełnianie dobrych uczynków w Mikołajki ucieszyło go bardziej w tym roku, niż kiedykolwiek przedtem.
Gdy wrócili do domu mama i tata Pawełka podziękowali synkowi i powiedzieli, że są z niego bardzo dumni. Powiedzieli też, i to miał Pawełek zapamiętać, że dobro i ciepło, którym darzymy innych, wraca do nas ze zdwojoną siłą. Tych słów chłopiec nie do końca zrozumiał, ale po szczęśliwych twarzach rodziców wnioskował, że tego dnia spisał się na medal. Na medal i na duży tort czekoladowy, który mama zaproponowała, że mu upiecze. Pawełek pokiwał szybciutko główką i od razu zapytał:
- Czy będę mógł się podzielić tortem ze smutnymi dziećmi? Oj, mamo proszę, proszę!

Rys. Ania

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Sówkowy tydzień - kulinarnie


Pewnie tak jak Bajkopisarze lubicie przekąsić słodkie małe co nieco?
W ramach Sówkowego Tygodnia przygotowaliśmy w Bajecznej Fabryce sówki, które można z przyjemnością schrupać:)


Do przygotowania 12 sówek potrzebne będzie:

  • 12 muffinek (możecie skorzystać z któregoś z tych przepisów - klik)
  • kolorowe cukierki (na dzióbki i źrenice - po 3 sztuki na jedną sowę)
  • małe ciastka typu markizy z jasnym nadzieniem - po 2 na każdą sowę
  • 100 g czekolady (gorzka lub mleczna) + 2 łyżki masła
Krok pierwszy: upiecz muffinki.


Krok drugi: muffinki ostudź i odkrój wypukłą część (można ją od razu zjeść, nie będzie potrzebna do wykonania sowy).


Krok trzeci: rozpuść czekoladę z dodatkiem masła (najlepiej w kąpieli wodnej) i posmaruj nią każdą muffinkę - uwaga gorące!


Krok czwarty: każde z ciasteczek podziel na dwie części (tak aby na jednej pozostał cały krem) i połóż na tężejącej czekoladzie tworząc w ten sposób oczy.


Krok piąty: umieść kolorowy cukierek tworząc dziób sowy (lekko wciśnij go w muffinkę).


Krok szósty: na każde ciasteczko z kremem przyklej kolorowego cukierka tworząc sowie źrenice.


Krok siódmy: z części ciasteczka (bez kremu) uformuj sowie piórka - ciasteczko przetnij na pół.


Krok ósmy: zajadaj ze smakiem:)



sobota, 1 grudnia 2012

Sówkowy tydzień - papierowe sówki





Przed nami kolejny dzień sówkowego tygodnia.
Dzisiaj zapraszamy Was do Krainy Fiołków (KLIK)*, 
w której mieszkają papierowe sówki.
Papierowe sówki w kolorach tęczy są łatwe do wykonania!
Zaraz sami się o tym przekonacie.



Aby wykonać sowę, potrzebujemy: rolkę po papierze toaletowym (1), nożyczki, klej, papier kolorowy, czarny flamaster. Z papieru kolorowego wycinamy prostokąt i oklejamy nim rolkę (2). Następnie zaginamy brzegi rolki do środka (3). Z papieru innego koloru wycinamy oczy. Dorysowujemy dziób (4). Potem prosimy Pomocnika o dorysowanie sowie źrenic, rzęs, skrzydeł i innych niezbędnych elementów (5). Sowa gotowa. Nasza kolekcja śpi w wózku dla lalek (6)

* powyższe zdjęcie oraz opis wykonania papierowej sówki przygotowała Poczytniczka Bajecznej Fabryki - Dragonfly, prowadząca blog W KRAINIE FIOŁKÓW 

piątek, 30 listopada 2012

Sówkowy tydzień - orzechowe sówki


Witajcie!
Przed nami drugie  spotkanie z sowami!!!
Korzystając, że jesień hojnie rozsypała swoje skarby, oprócz jesiennych liści, wpadły nam też do koszyka żołędzie i orzechy laskowe-pierwsze owoce pochodzą z dębu, a orzechy wydała leszczyna. Te pierwsze są przysmakiem rudowłosych wiewiórek, a drugie chętnie zajadają ludzie. Ale dzisiaj nie będziemy ich jeść. Dzisiaj zrobimy z nich wspólnie orzechowe sówki ;-)




Do wykonania sówek potrzebne nam będą:

- żołędzie lub orzechy lub kasztany (orzechy mają stabilniejsze podstawy)

- ciastolina w kilku kolorach lub skrawki materiału, dobrze sprawdzi się tutaj filc!
- opcjonalnie klej (jeśli wybierzemy materiał)

Z powyższych materiałów wycinamy lub modelujemy odpowiednie kształty i przytwierdzamy do orzechów. Orzechowe sówki gotowe!

Tylko jest jeden problem, nasze powstałe sówki nie mają jeszcze imion...

...może Wy zaproponujecie imiona naszym trzem sówkom? :)





środa, 28 listopada 2012

Sówkowy tydzień - bajka


zdjęcie pochodzi od Piegowatej - KLIK

Wszyscy lubią sowy!
Tymi słowami zapraszamy Was na sówkowy tydzień, który dniem dzisiejszym rozpoczynamy.
Jak się zapewne już domyślacie, tematem przewodnim będą sowy. 

Sowy, sowy, mądre głowy!
Nie bez powodu są one symbolem mądrości. 

Jeżeli jesteście ciekawi, co przyniosą kolejne dni tygodnia sowiego, 
zapraszamy Was do Bajecznej Fabryki.
Pokażemy Wam domowe sposoby stworzenia sówek.

Tymczasem zapraszamy Was na bajkę o magicznym drzewie.

rys. Emilka /9 lat/
W bajkowym lesie rosło drzewo. Jak wszystko w bajkowym świecie i to drzewo było niezwykłe. Korona drzewa mieniła się wszystkimi kolorami tęczy, a pień lśnił niczym pozłacana zbroja. Jednak mimo tego, że było tak piękne, drzewo nie było szczęśliwe. Stało od kilku lat w bezruchu. Nawet wiatr nie był w stanie zaprosić jego liści do tańca. Wokół drzewa trawa była szara jak papier. Ci, którzy je znali, wiedzieli, że drzewo z natury jest bardzo pogodne. Jednak z jakiegoś powodu smuciło się od dłuższego czasu. Smutek był tak wielki, że zaczęło usychać. Któregoś dnia odpadła mu wielka, uschnięta gałąź robiąc w pniu dużą dziurę. Nastała cisza. Nawet wiatr zamilkł. Zwierzęta przerwały swoje leśne zabawy i nasłuchiwały uważnie. Nagle z dziury wyleciała wielka, czarna i szeleszcząca chmura. Mieszkańcy lasu byli przerażeni - Musimy poprosić o pomoc Wielką Czarodziejkę, bo w przeciwnym razie to drzewo sprowadzi jeszcze na nas jakieś nieszczęście - myśleli głośno.
rys. Hania /5 lat/ 

Sprowadzono więc Wielką Czarodziejkę, a ona dokładnie zbadała drzewo, a w szczególności przyjrzała się dziurze jaka powstała w pniu.
- Chyba już wiem co mu dolega – powiedziała.
Wszyscy mieszkańcy bajkowego lasu słuchali z zapartym tchem.
- Ono jest samotne...
rys. Iga /6 lat/

Zwierzęta zamilkły. Stały tak dłuższą chwilę i patrzyły z troską na drzewo. Z przerażeniem odkryły, że Wielkiej Czarodziejki już z nimi nie ma. W milczeniu udały się na wielką, jasną polanę, gdzie o tej porze urzędowała wśród starych ksiąg Mądra Sowa, licząc, że ptak pomoże im zwalczyć samotność drzewa. Przekazały Mądrej Sowie słowa Wielkiej Czarodziejki, a ona zamyśliła się z poważną miną. Potem uśmiechnęła się i powiedziała:
rys. Emilka /9 lat/

- Znam sposób na rozwiązanie tego problemu. Znam pewne stworzenia, które właśnie szukają domu. Po czym napisała krótki list o treści "Drogie kuzynki. W naszym lesie czeka na Was samotne drzewo, z wielką dziuplą. Serdecznie zapraszamy".
rys. Natalka /9 lat/

Następnie coś zamruczała pod nosem w sowim języku, dmuchnęła na list, a on poszybował w kierunku sąsiedniego lasu. Mądra Sowa siadła na stosie starych książek, poprawiła druciane okulary i zapaliła fajkę.

rys. Ewa (2,5 roku) z Mamą

Zasnęła, a wraz z sową zasnęły wszystkie zgromadzone na polanie zwierzęta. Nastała noc, a po nocy nastał dzień. Słońce świeciło radośnie i błyszczało na błękitnym i bezchmurnym niebie.
rys. Pola /4,5 roku/
Nagle, od strony sąsiedniego lasu nadleciała brązowa, trzepocząca chmura, która otoczyła Mądrą Sowę. Zwierzęta zbudziły się i z przejęciem obserwowały co takiego się wydarzy. Brązowa chmura zawirowała trzy razy i wszyscy posłyszeli ciche pohukiwanie. Kiedy chmura zniknęła, okazało się, że obok Mądrej Sowy stoją trzy małe sówki.
rys. Kubuś /6 lat/
Ciszę panującą na polanie przerwały szepty zwierząt. Dwa dorosłe dziki podziwiały duże oczy sówek. Trzy małe liski zachwycały się kolorowymi ich skrzydełkami. Gromadka niedźwiadków była zdziwiona wielkością sówek.
rys. Karolinka /7 lat/

Mądra Sowa przemówiła:
 - Kochani mieszkańcy bajkowego lasu. Przedstawiam Wam moje kuzynki - małe sówki. Od dłuższego czasu szukały mieszkania, ale nie mogły go znaleźć. Kiedy więc usłyszałam o problemach naszego samotnego drzewa od razu o nich pomyślałam. Są z natury bardzo pogodne i myślę, że drzewo będzie zadowolone z ich towarzystwa.
rys. Grzesiu /2,5 roku/

Nie czekając dłużej, zwierzęta bardzo zadowolone z pomysłu Mądrej Sowy, poprowadziły sówki do samotnego drzewa. Drzewo na widok radosnej gromady zakołysało gałęziami, a opadłe liście stworzyły kolorowy dywan, prowadzący prosto do dziupli.
rys. Kubuś /6 lat/
Małe sówki udały się do dziupli, rozejrzały się wokoło i cichutko pohukując do siebie, rozgościły się każda w innym kącie. Gdy tylko któraś z sówek uwijała sobie posłanie w dziupli, można było niemalże usłyszeć melodię jaką tworzyły poruszające się liście na gałęziach. Od tej pory sówki codziennie przesiadywały na gałęziach bajecznego drzewa, wygrzewały się w słońcu, latały pohukując radośnie, a drzewo jak zaczarowane odżyło z dnia na dzień. Znów w bajkowym lesie było bajeczne drzewo, radość zagościła ponownie wśród zwierząt i każdy dbał o to, by nikt nie czuł się samotny.



Rys. Łukasz /3 lata/
z Przedszkola "Pod Nutką"

Sówkowe prace dzieci z Przedszkola Publicznego w Rogowie 
Grupa "Słoneczka"

rys. Antosia /3 lata/

rys. Julia /3 lata/

rys. Kamilka /4 lata/

rys. Karolinka /4 lata/

rys. Oliwia /3 lata.

rys. Radek /3 lata.

rys. Ala /4 lata/

rys. Maja /4 lata/

rys. Ola /3 lata/

rys. Karol /4 lata/

Sówkowe prace dzieci ze szkoły nr 9 w Rumi
Grupa zero


rys. Maciek /5 lat/


rys. Oliwia /5 lat/

rys. Julka /5 lat/

rys. Róża /5 lat/

rys. Piotruś /5 lat/

rys. Natalia /5 lat/


rys. Olivia /5 lat/

rys. Jola /5 lat/

rys. Adrian /5 lat/

rys. Marcel /5 lat/

rys. Kacper /5 lat/

rys. Maja /5 lat/

rys. Maciek /5 lat/

rys. Julianna /5 lat/

rys. Róża /5 lat/


rys. Kalinka /5 lat/

rys. Ada /5 lat/

Inną sowią bajkę z Bajecznej Fabryki znajdziecie TUTAJ