wtorek, 10 stycznia 2012

Bal karnawałowy

Wczoraj w szkole pani ogłosiła, że w piątek urządzany jest bal karnawałowy. Kacper nie miał ochoty na niego iść, ponieważ trzeba było się przebrać. Sam nie był w stanie przygotować jakiegoś przebrania, a rodzice jak zwykle wszystko zostawiają na ostatnią godzinę i nie chciałby tak jak w zeszłym roku iść w przykrótkim stroju odziedziczonym po kuzynie. Zresztą, w tym stroju Batmana był już na dwóch szkolnych imprezach. Obawiał się, że koledzy się z niego będą naśmiewać. Kiedy tak siedział i obmyślał, co by tu wykombinować żeby w piątek nie pójść do szkoły, usłyszał dziwne chrząknięcie...a potem jeszcze jedno...
- Ekhmmm...Ekhmmm...
Kacper rozejrzał się po pokoju: może to znowu Anka? - pomyślał.
Anka, czyli młodsza siostra Kacpra, miała w zwyczaju przychodzić do niego bez pukania i zadawać miliony pytań. Kacper bardzo lubił swoją młodszą siostrę, ale czasem męczyła go pytaniami albo denerwował się, że tak nagle się u niego pojawiała. Jednak tym razem nie znalazł ani Ani, ani nikogo innego w swoim pokoju. Już myślał, że może mu się zdawało, gdy usłyszał kolejne dźwięki dochodzące tym razem z okolic dużej szafy.
Zakradł się na palcach i stanął oko w oko z dziwnie wyglądającym stworzeniem, które całe było pokryte brązowym futrem. Stworzenie miało jakieś 50 cm wysokości, ubrane było w czerwone spodnie ogrodniczki, a na nosie miało wielkie okulary. Kacper podejrzewał jakiś dowcip Ani i postanowił dotknąć stworzenia. Aż podskoczył, kiedy się okazało, że to nie dowcip... tylko coś...ktoś żywy.

Olek /lat 7/

Kacper wycedził przez zęby:
- Istniejesz czy śnię?
I w odpowiedzi usłyszał:
- Jestem żywy stworzeniem,
A nie sennym marzeniem.
Wyprzedzając twe pytanie:
Nazywam się Maniek.
- Maniek? Ale jaki Maniek? Kim Ty jesteś? Jak się tu znalazłeś? I czego ode mnie chcesz? - zapytał zdziwiony i wystraszony Kacper.
-Gdy smutno Ci i źle
To sygnał się do nas śle.
Wnet przybywamy, by
humor poprawić Ci.
– powiedziało stworzenie, wkładając przy tym ręce w wielkie kieszenie czerwonych ogrodniczek.
- Jaki sygnał? Ja nikogo nie wzywałem – odpowiedział Kacper.
- Jak to nas nie wzywałeś?
To problem już rozwiązałeś?
Że bal karnawałowy
A strój jest nie gotowy?
 – dopytywał Maniek.
- To ja wysłałem jakiś sygnał? Jejku ja nie wiedziałem! - krzyknął wystraszony Kacper. - To Ty jesteś z jakiejś straży? Jak to działa?
- Jestem strażnikiem dziecięcych marzeń,
Pomysłów i innych wrażeń.
Gdy tylko poczujesz sie źle,
Wnet zawiadamiasz mnie.
- Trochę to brzmi jak reklama z telewizji. Tata mi mówił, że w tych reklamach często oszukują albo zmieniają rzeczywistość, ale Ty nie jesteś z telewizji, prawda? – Kacper nie bardzo wiedział co sądzić na temat Mańka.
- Ja nikogo nie oszukuję
Ja szczęścia dla innych poszukuję.
Jestem tu, bo masz marzenie,
Które czeka na spełnienie.
 – odpowiedział Maniek.
- Zatem czego życzysz sobie
Bym mógł pomóc Tobie? 
– spytał zakładając ręce na brzuchu.
- Ja...no tego...chciałbym jakieś fajne przebranie na bal karnawałowy – odpowiedział Kacper.
- Na bal karnawałowy
Strój będzie gotowy
Już pomysł jakiś masz
Czy na nasz gust się zdasz?
- Chciałbym coś innego, coś do mnie pasującego.
Gdy Kacper z Mańkiem uzgodnili szczegóły stroju, Maniek się pożegnał, wszedł do szafy i z cichym „PYK” zniknął. Kacper został sam w pokoju nie mogąc uwierzyć w to co właśnie miało miejsce. Pomyślał, że to był tylko sen i pewnie nie pójdzie na bal. Miał jednak małą iskierkę nadziei, że to była prawda i nie mógł się już doczekać stroju jaki Strażnik jego marzeń dla niego przygotuje.

A Wy jak myślicie, jaki strój Maniek przygotuje dla Kacpra? Czy chcielibyście mieć takiego Strażnika przy sobie? Może już jest, tylko nie zdajecie sobie z tego sprawy? Jeśli spodobała się Wam ta historia to śledźcie uważnie Bajeczną Fabrykę, a dowiecie się jak skończyła się ta historia - zapraszamy!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz