sobota, 11 lutego 2012

Ferie cz. I

Zbliżały się ferie zimowe. Wszyscy najlepsi koledzy gdzieś wyjeżdżali: Karol do babci na wieś, Michał na narty do Austrii, a Kuba na zimowisko do Zakopanego. W sąsiedniej szkole co prawda organizowano zajęcia dla dzieci, które zostawały w mieście, ale mama nie zdążyła w porę zanieść podania i nie było już wolnych miejsc. Zresztą Julek wcale nie miał ochoty chodzić na takie zajęcia. Tylko co on będzie robił tyle czasu w mieście? Tata obiecał basen w weekend, ale do weekendu trzeba było jakoś dotrwać... A do tego mama wymyśliła, że Julek nie może siedzieć w domu sam i wynajęła mu opiekunkę. Tego chłopiec najbardziej się obawiał... To pewnie będzie jakaś starsza, nudna pani, która zajmie się szydełkowaniem, a jemu zaleci czytanie książek. Świetna perspektywa...
Julek nie chciał by dzień, w którym pozna swoją feriową towarzyszkę nadszedł. Bał się, że będzie to pani z jego największych i najstraszniejszych koszmarów. Taka, która na nic nie pozwala, ciągle krzyczy, ma o wszystko pretensje, nic jej nie pasuje. Taka, która sprawi, że czas, na który większość dzieci czeka ze zniecierpliwieniem, stanie się największym koszmarem. Niestety... ten dzień nadszedł, to miało się wydarzyć już dzisiaj. Pierwsze spotkanie, wraz z rodzicami, takie zapoznawcze. ONA miała przyjść wieczorem. Julek miał plan, by zamknąć się w pokoju i po prostu nie wyjść - Może ona się sama zniechęci? - pomyślał. Jak pomyślał, tak też zrobił. Zamknął się w pokoju i nie wychodził. Bawił się klockami, żołnierzykami, puścił sobie muzykę - bawił się bardzo fajnie, a czas leciał. Zdziwiony, że nikt po niego nie przychodzi ściszył muzykę, uchylił drzwi do swojego pokoju, wysunął przez szparę głowę i zaczął nasłuchiwać.
- W takim razie chyba czas żebyście się poznali – usłyszał głos mamy.
- Julek, chodź tu do nas – zawołał go tata.
Ociągając się Julek poszedł do pokoju rodziców. Podniósł wzrok i zobaczył straszą panią w dresie. Dziwne – pomyślał.
- Witaj Julku, mam na imię Krysia i z tego co się orientuję spędzimy ze sobą sporo czasu w ciągu ferii – powiedziała pani z uśmiechem i uścisnęła Julkowi dłoń. Uścisk był pewny i silny.
Wydała się Julkowi sympatyczna, ale co on ciekawego mógłby robić ze starszą panią.
- Wiesz Julku, rodzice mi trochę opowiedzieli o Tobie i Twoich zainteresowaniach, więc pozwoliłam sobie już wcześniej kupić dla nas karnet na lodowisko, na całe dwa tygodnie. Przygotuj swoje łyżwy. W poniedziałek zaczynamy ostry trening – starsza pani zaśmiała się i mrugnęła do Julka okiem.
- No to na mnie już czas. Do zobaczenia w poniedziałek! – pani Krysia pożegnała się i już jej nie było.
- Co jest grane? – spytał Julek rodziców.
Rodzice spojrzeli najpierw na siebie, potem na Julka, a potem buchnęli oboje gromkim śmiechem.
- Już myślałam, że się w ogóle nie pojawisz – powiedziała mama – a jeśli chodzi o Krysię… no cóż przekonasz się już w poniedziałek.
No nieźle, ciekawe co też Ci moi rodzice wymyślili. – pomyślał Julek wlokąc się do swojego pokoju. – Dobranoc – krzyknął od drzwi do rodziców.


Rys. Olek /7 lat/

Jeżeli zainteresowała Was historia Julka to śledźcie uważnie Bajeczną Fabrykę, a dowiecie się co zdarzyło się dalej. Serdecznie zapraszamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz