sobota, 18 lutego 2012

Ferie cz. II

Nastał poniedziałek, Julek zgarnął swoje łyżwy, ubrał ciepłe spodnie, naszykował czapkę, szalik i rękawice. Usiadł na łóżku w swoim pokoju, ale nie mógł zbytnio wysiedzieć. Zaczął chodzić po pokoju, co chwilkę zaglądając przez okno i wypatrując swojej opiekunki. Nagle zadzwonił dzwonek, mama otworzyła drzwi, a Julek usłyszał dźwięki rozmowy obu kobiet. Po chwili mama pojawiła się w drzwiach pokoju synka, pożegnała się z nim i życzyła mu udanego dnia. Oczywiście dodała, by był grzeczny i dobrze się zachowywał, na co Julek odparł:
- Tak mamo, będę grzeczny, chociaż nie wiem czego się po NIEJ spodziewać. Powiedz co wymyśliliście…
- Kochanie, już jest Pani Krysia, więc nie ukrywaj się w pokoju, tylko sam się przekonaj. Paaaaa! – powiedziała mama, wychodząc z mieszkania.
- Dzień dobry Pani. – powiedział niepewnie Julek.
- Witaj chłopie – przywitała go Pani Krysia - mów do mnie Krysia. Mama mówiła, że jesteś po śniadaniu. To co, zbieramy się? Gotowy jesteś?
Julek spojrzał na starszą panią. Była w dresie, sportowych butach, a przez szyję miała przewieszone łyżwy związane sznurówkami.
- Jestem gotowy. Możemy jechać. – odpowiedział Julek.
Przez całą drogę na lodowisko zastanawiał się o co w tym wszystkim chodzi. Pani Krysia jednak nic mu o sobie nie mówiła tylko wypytywała o szkołę, o kolegów, a on grzecznie odpowiadał.
Kiedy dojechali na lodowisko, zostawili swoje rzeczy w szatni i włożyli łyżwy. Wtedy Pani Krysia powiedziała:
- Wiesz Julku, chyba powinnam Ci teraz powiedzieć również coś o sobie. Pewnie zdziwiło Cię, że starsza pani wyciąga Cię na łyżwy? Otóż Twoi rodzice wiedząc, że lubisz jazdę na łyżwach poprosili mnie o udzielenie Ci lekcji w czasie ferii. Nadal zastanawiasz się czemu akurat mnie? Otóż w młodości byłam łyżwiarką... i to całkiem niezłą. Potem całe życie pracowałam jako trenerka jazdy na lodzie, a teraz jestem na emeryturze i nadal lubię i jazdę na łyżwach i uczenie młodych ludzi.
- Pani? - zapytał Julek, ale w tym momencie Krysia, spojrzała na niego groźnie - no tak, Ty Krysiu?
- Tak ja, aż trudno uwierzyć, że kiedyś byłam młoda i bez zmarszczek, prawda? - zaśmiała się Krysia. - Tak, byłam łyżwiarką. Naukę zaczęłam będąc mniej więcej w Twoim wieku, no może troszeczkę byłam młodsza. Początki były trudne: kolana poobijane, siniaki na całym ciele. Potem było lepiej i wtedy stwierdziłam, że to jest to. Nim się obejrzałam, rodzice zapisali mnie na lekcje do takiego niesamowitego trenera. Stopniowo uczył mnie nowych trików i technicznych zagadnień. Jak dziś, pamiętam swój pierwszy obrót. Niby nic szczególnego, żadne latanie w powietrzu, ale obrót bez upadku. Mówię Ci, to było coś... – Krysia z rozmarzeniem westchnęła i spojrzała na Julka.
- A... nauczysz mnie? Ja lubię jeździć, ale na pewno nie jestem taki dobry... - zmartwił się Julek.
- Nie ma co tracić czasu na gadanie, lepiej przekonajmy się co potrafisz i oceńmy co jesteśmy w stanie zrobić przez te 2 tygodnie. - rześko stwierdziła Krysia, wstając z ławki.
Na lodzie okazało się, że Krysia porusza się jakby była rówieśniczką Julka. Pokazała mu proste figury i zaczęli trening. Julek nawet się nie obejrzał kiedy minęły trzy godziny.
- No cóż, na dzisiaj to tyle – powiedziała Krysia.
- W takim razie jak mnie oceniasz? – Julek nie mógł się doczekać tego co usłyszy na swój temat.
- Myślę, że jeszcze dużo pracy przed Tobą, ale z przyjemnością będę Cię uczyć. Masz prawdziwy talent i z tego co widzę duże zaangażowanie. A teraz wracajmy już, bo obiecałam Twojej mamie, że na obiad zrobię Ci naleśniki z serem.
- To Ty umiesz też gotować? – zapytał bardzo zdziwiony Julek.
- Pewnie – zaśmiała się Krysia. A po obiedzie obejrzymy sobie film z tańcem na lodzie. Co Ty na to?
- Super! – krzyknął Julek bardzo uradowany.
Zmęczeni kilkugodzinną jazdą na łyżwach, spacerkiem udali się do domu, gdzie Krysia przygotowała obiecane naleśniki oraz obejrzeli film. Julek z rozmarzeniem obserwował ekran i wyobrażał sobie jak on sam będzie po dwóch tygodniach jeździł na łyżwach. Zmęczony po pierwszym dniu ferii pożegnał się z Krysią i udał się do swojego pokoju. Leżąc w łóżku stwierdził, że takiego początku ferii się nie spodziewał i nadal nie mógł uwierzyć, że tak dobrze spędził czas ze starszą kobietą.
To był dopiero początek ferii, jednakże tego co nastąpiło w kolejnych dniach się nikt nie spodziewał…

Rys. Olek /7 lat/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz