piątek, 26 października 2012

Kasztanek i Żołądek


Zespół Bajkopisarzy dziękuje Agnieszce za pomoc w uwiecznieniu bohaterów dzisiejszej bajki.
Agnieszki blog znajdziecie TUTAJ

Widzieliście może kasztany i żołędzie na drzewach? Tak, jeden to taki mały i grubawy kolega, do czasu  w zielonym kubraczku z kolcami, a drugi to taki szczuplutki, brązowy z beretem z antenką na głowie. Czy zastanawialiście się czasem jak to jest gdy jesienny wiatr zmiata ich z drzewa? Co się z nimi dalej dzieje? Jeśli tak, to zapraszamy dzisiaj na historię, której bohaterami są właśnie oni. Zatem, zaczynajmy...

W pewien jesienny poranek mały Żołądź wisiał na gałęzi. Czuł się bardzo szczęśliwy. Słoneczko ogrzewało jego twarz, a on, jak co dzień, z góry podziwiał piękno świata. Białe chmurki na jasnoniebieskim niebie, kolorowe listki na drzewach, wiewiórki grasujące na drzewach, ptaki, które czasem przysiadały na jego gałązce i śpiewały piękne i wesołe melodie. Ze swojego miejsca na drzewie widział cały otaczający go las.
-Jaki ten świat jest piękny – pomyślał Żołądź wisząc na gałęzi wsłuchując się w szum wiatru, śpiew ptaków i uśmiechając się do słońca, które ogrzewało jego mały kapelusik.
Nagle, niebo pociemniało, a słonko zasłoniły gęste chmury. Zaczął wiać silny, porywisty wiatr, a liście z drzew z głośnym szelestem opadały jeden za drugim na ziemię. Mały Żołądź był strasznie przerażony, wiatr wyginał jego gałęzią tak bardzo, że huśtało nim jak na zwariowanej karuzeli. W pewnym momencie poczuł, że nie jest już przyczepiony do gałązki, tylko leci bardzo szybko w dół i z przerażeniem stwierdził, że nie wie co go czeka.
-AAAAAAAAAAAA – krzyczał w nadziei, że ktoś go usłyszy. Po długim locie w końcu dotarł na ziemię. 
-Hmm – pomyślał – nie było aż tak źle, nawet nie bolało.
Niepewnie otworzył oczy i rozejrzał się w około, a to co zobaczył przeraziło go, gdyż na dole było ciemno i mokro. Listki, na których wylądował i które ochroniły go przed bolesnym upadkiem nie wyglądały już tak kolorowo i bajecznie jak na drzewach. Niebo było całkiem niewidoczne spod gałęzi, a drzewa, które mieniły się kolorami żółtymi i czerwonymi z dołu wyglądały poważnie, ponuro i smutno.
-Muszę stąd uciekać – pomyślał mały Żołądź. - Muszę iść gdzieś, gdzie znowu będę mógł uśmiechać się do słońca, gdzie będzie bajecznie i kolorowo, a nie tak strasznie, ponuro i mokro jak tutaj!
Jak postanowił, tak też zrobił i tak szybko jak tylko mógł, zaczął biec, szukając krainy, która przypominałaby mu o świecie, w którym żył mieszkając na drzewie do tej pory.
Biegnąc przez las i marząc o bajkowej krainie, mały Żołądź zapomniał, że powinien patrzeć na drogę. Nagle uderzył w coś dużego, zielonego i ….. kolczastego, a kolce były bardzo długie i kłujące!
-Ojojoj – powiedział mały Żołądź – dobrze, że mam moją czapeczkę, bo inaczej mogłoby się to źle skończyć.
Już miał wstawać i biec dalej, gdy nagle usłyszał płacz. Zaczął rozglądać się wkoło szukając kto tak płacze, aż niespodziewanie zdał sobie sprawę, że ten płacz dochodzi z zielonej, kolczastej kulki, o którą się niedawno potknął.
-Oj, niedobrze – pomyślał mały Żołądź – chyba zrobiłem tej kulce krzywdę, trzeba jej pomóc!
Powoli podszedł do kulki i ostrożnie, żeby nie dotknąć kolców, zapukał w jej zieloną warstwę.
-Halo, jest tam kto? Czy nic ci nie jest? Przepraszam, że na ciebie wpadłem.
-Idź sobie – powiedziało coś z wnętrza zielonej kulki.
-Nie mogę – powiedział mały Żołądź. Jeśli zrobiłem ci krzywdę, to chcę to naprawić i pomóc.
-Nic mi nie jest – odburknął głos z wnętrza kulki.
-To dlaczego płaczesz? – zapytał mały Żołądź.
-Bo się boję! – wykrzyknął głos – Tu jest ciemno i zimno. Jeszcze rano słoneczko mnie ogrzewało i byłem szczęśliwy, a teraz leżę tu i jest mi mokro i nieprzyjemnie.
-Nawet nie wiesz, jak dobrze cię rozumiem – powiedział mały Żołądź.
-Naprawdę? – z zielonej kulki wyłoniła się brązowa kulka – A skąd? – zapytała.
-Bo rano też wisiałem na drzewie – odpowiedział mały Żołądź.  – Wiesz co? Stwierdziłem, że nie będę siedział tu, gdzie jest zimno i ciemno i postanowiłem wyruszyć w podróż.
-Dokąd? – zapytała brązowa kulka.
-Powiem ci, ale najpierw muszę wiedzieć jak się nazywasz.
-Jestem Kasztanek. A ty?
-Mam na imię Żołądek.
-Powiedz mi, dokąd się wybierasz. Proszę…
-Szukam krainy, w której będzie tak fajnie jak na mojej gałązce, bo tu - wcale mi się nie podoba.
-Ale fajnie! Mogę iść z tobą? Ja też chcę! – zawołał Kasztanek.
-Wiesz co? – zapytał Żołądek –  To bardzo fajny pomysł, przydałby mi się towarzysz podróży, we dwoje zawsze raźniej!
-Naprawdę? Mogę iść z tobą?
-No pewnie! Jeśli tylko chcesz to zapraszam.
- Hura! – zawołał Kasztanek. – Ale super!
Tak oto Żołądek i Kasztanek wyruszyli w podróż w poszukiwaniu krainy, która przypominałaby ich domy na gałązkach. Jeśli jesteście ciekawi, czy nasi bohaterowie znaleźli wymarzoną krainę oraz na jakie przygody natrafili po drodze – zapraszamy do Bajecznej Fabryki już niebawem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz