czwartek, 13 grudnia 2012

Pierwsza Książka Pawełka

Dzisiaj jest wyjątkowy dzień, w którym swoje święto obchodzą księgarze. To właśnie oni, jak mało kto, znają się na książkach, potrafią nam doradzić co będzie dla nas odpowiednie w zależności od wieku, nastroju, czy humoru. Z tej okazji zapraszamy na bajkę o Pawełku i jego wizycie w księgarni i jego pierwszej ulubionej książce. 

Gdy Pawełek był jeszcze malutkim chłopczykiem, mama zabrała go ze sobą po raz pierwszy do księgarni. Chłopczyk nie umiał jeszcze wtedy ani czytać ani pisać, ba, nie umiał nawet dobrze mówić! Ale mama Pawełka już od jakiegoś czasu rozmyślała o podarowaniu synkowi książeczki z pierwszymi czytankami. Nie spodziewała się jednak, że to będzie dzień, w którym Pawełek sam dokona wyboru.

Był mroźny dzień, gdy Pawełek z mamą wyszli na spacer do księgarni. Pawełek bardzo lubił zimę i nawet srogie mrozy nie odstraszały go przed spacerami, na które mama chętnie go zabierała. Chłopiec widząc śnieg wszędzie dookoła siebie, co i rusz nalegał (wymachiwał rączkami i nóżkami w wózku, wydając przy tym dzikie odgłosy), aby go wyjąć z jego wspaniałego czterokołowego transportu i postawić na jego własnych nóżkach, na których mógł zrobić parę niepewnych kroków po białym puchu. Przez te wszystkie Pawełkowe napady rączko-nóżko szału oraz wycieczki po białym puchu, dojście do księgarni tego dnia zajęło im przeszło dwie godziny.

Nad drzwiami wejściowymi księgarni wisiał dzwoneczek, który oznajmiał przyjście klientów - jak w każdej tradycyjnej księgarni. Na dźwięk tego dzwoneczka rozradowany Pawełek zaczął podskakiwać w wózeczku. Po chwili za kontuarem pojawił się pan księgarz. Chłopczyk spojrzał na lekko zgarbionego staruszka, zrobił wielkie oczy z przerażenia i już miał się prawie rozpłakać, gdy pan zawiesił mu przed oczami małego bałwanka, dyndającego na nitce. To zainteresowało Pawełka na tyle, że wodospady łez zostały wstrzymane.

Pan księgarz był przemiłym człowiekiem, który książki kochał ponad wszystko. Dbał o nie, naprawiał zniszczone tomy, czasami na nowo zszywał ich karty, odkurzał delikatną miotełką ze strusich piór. Był człowiekiem, który znał się na książkach i przeczytał ich w swoim życiu całe mnóstwo. Jego klienci często i chętnie dyskutowali o starych, dobrych książkach, zanim zdecydowali się na zakup czegokolwiek. Jego wiedza zadziwiała, a zdolność do zapamietywania najdrobniejszych szczegółów dotyczących bohaterów i wątków wprawiała w zdumienie.

Pawełek był malutkim smykiem, którego nie interesowały najdrobniejsze szczegóły. Nie rozumiał, co jest takiego zdumiewającego w pamiętaniu ich. A na domiar złego nie potrafił usiedzieć długo w tym samym miejscu. Czekając aż mama wybierze książki dla siebie i taty, Pawełek zdążył się znudzić bałwankiem podarowanym przez księgarza. Zaczął więc zwracać na siebie uwagę - głośnym udawanym płaczem - co poskutkowało tym, czego pragnął. Mama wyjęła Pawełka z wózka i postawiła na podłodze. Chłopiec, opanowawszy niedawno technikę biegania bez upadania na twarz co kilka kroków, dumnie pobiegł w głąb sklepu. Mama została z księgarzem, rozmawiając o nowych wydaniach książek dotyczących dekoracji wnętrz (akurat to był rok tzw. Wielkiego Chaosu, czyli remontu mieszkania), opowiadaniach dla dzieci oraz, tradycyjnie już, o bardzo starych, a zarazem rzadkich egzemplarzach, które czasem księgarz wyciągał spod lady dla klientów, których wyjątkowo lubił.

W tym czasie Pawełek buszował wśród regałów. Kilka okładek już zdążyło go przestraszyć, inne z kolei sprawiły, że się zaśmiał sam do siebie. Uświadomiwszy sobie, że śmieje się sam do siebie, ponownie się zaśmiał, chyba nawet radośniej niż poprzednim razem. Niektóre książki wyciągał z półek i nie umiejąc z powrotem schować na miejsce (a trzeba Wam wiedzieć, że próbował!) zostawiał je na podłodze przy danym regale. W głębi księgarni znalazł, jak mu się słusznie wydawało, świat dziecięcej literatury. Poznał go po tym, że ze wszystkich książek uśmiechały się do niego dzieci, zwierzątka, samochodziki i wiele, wiele innych. Pawełkowi zrobiło się bardzo miło. Zdjął z półek te książeczki, które miały najbardziej kolorowe okładki i usiadł na podłodze, oglądając je.

Gdy mama Pawełka wybrała i zapłaciła już za książki zaczęła szukać synka. Wiedziała, że jest w księgarni bezpieczny i że nie zrobi sobie żadnej krzywdy. Nie mógł też wyjść ze sklepu niezauważony, ponieważ gdyby próbował, to usłyszeliby dzwoneczek. Mama Pawełka szybko trafiła na ślad pozostawiony przez jej synka. Podążała śladem zostawionych na podłodze książek, które przy okazji odstawiała na ich miejsca na regałach. W końcu odnalazła synka zakopanego pod stosem przeróżnych książeczek w kącie księgarni. Wyraźnie podekscytowanego i uśmiechniętego szeroko. Pawełek oglądał właśnie przygody Koszmarnego Karolka i bardzo bawiły go ilustracje w tym wydaniu książeczki. Zobaczywszy mamę podniósł swój skarb nad głowę i mama już wiedziała, że zbyt wcześnie uregulowała rachunek. Tego, czego nie mogła wiedzieć, to to, że książeczka ta stanie się ulubioną lekturą jej synka, że będzie mu ją czytać setki razy na dobranoc i że nie raz, przyprawi jej powodów do zdziwienia. Karolek stał się dziecięcym przykładem dla Pawełka, który trzeba mu to przyznać, sprytem, talentem i inteligencją czasem nawet przewyższał swojego idola.

Jaka jest Wasza ulubiona książka? Czy pamiętacie swoją pierwszą książkę, bajkę, bez której dzień nie mógł się zakończyć? Podzielcie się z nami tymi wyjątkowymi tytułami :)

6 komentarzy:

  1. dzieci z Bullerbyn:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z nowości: "Pamiętnik Blumki", "Czarna książka kolorów", "Migotnik", "Rozbójnik Hotzenplotz", "Kosmita", "Pan Tom buduje dom", seria o Pettsonie i Findusie... Mnożyć można by ich wieeele, często przeżywam olśnienia, zachwycam się na równi z dzieciakami. Wiecznie młoda jest dla mnie Astrid Lindgren - tak samo intensywnie odbierana dawniej jak i dziś; książki, które poruszały mnie, kochają i moje dzieci- "Przygody Nieumiałka", "Tajemniczy ogród", "Gąska Balbinka"...

    OdpowiedzUsuń
  3. "Karolcia", baśnie z różnych stron świata Wandy Markowskiej i Anny Milskiej - to moja ulubiona dziecięca literatura, a mojej córci Kamili - "Ja i moja siostra Klara", "Dzieci z Bullerbyn", "Lotta z ulicy awanturników", "Zagubiona w śniegu", "Pyza na polskich dróżkach" i wiele wiele innych :)

    OdpowiedzUsuń