wtorek, 24 stycznia 2012

Bal karnawałowy II

Pamiętacie historię Kacpra, którego odwiedził dziwny stworek Maniek? Jak myślicie, czy chłopiec dostanie swoje upragnione karnawałowe przebranie?


Kacper zastanawiał się jak długo będzie czekał na powrót Mańka. Minęła godzina i druga i chłopiec zaczął się już poważnie zastanawiać czy niespodziewana wizyta i sam Maniek nie byli tylko tworami jego wyobraźni. Po upływie trzeciej godziny wzruszył zrezygnowany ramionami i postanowił, że pójdzie do kuchni coś przekąsić. Był już w drzwiach kiedy usłyszał jakiś rumor. Obrócił się i zobaczył Mańka trzymającego w ręku wieszak z ... różową balową suknią, pełną falbanek i świecidełek.
Kacper przetarł oczy, gdyż nie mógł uwierzyć, po pierwsze, że Maniek się pojawił, a po drugie, że to co Maniek trzyma w ręce to jest jego WYMARZONY strój na bal.
- Co... To... Co to jest? - wydukał zdziwiony Kacper.
- Ta sukienka różowa
To kreacja balowa...
Maniek nie dokończył zdania, ponieważ swoim zwyczajem, bez pukania, do pokoju weszła Ania. Na jej twarzy pojawił się wyraz zdziwienia i nie skrywanej radości:
- Jaka pieeeękna suknia. Zawsze o takiej marzyłam! O, widzę że poznałeś Mańka - cześć Kochany! Ona jest idealna. Wiedziałam, że zrobicie coś wyjątkowego. Nie wiem jak Wam dziękować!!!! - Ania podbiegła do Mańka, ucałowała go w policzek, zarzuciła ręce na szyję i mocno przytuliła.
Maniek podał jej sukienkę, a Ania zaczęła tańczyć tuląc swoją kreację mocno do siebie.
- No dobra – powiedział zdezorientowany Kacper – jeśli to nie żart i jeśli mi się nie śni to możecie mi wyjaśnić skąd się znacie?
- Na to pytanie odpowiedź jest prosta.
Przebrania potrzebowała siostra
Więc Maniek przyniósł ubranie.
Zaraz i Ty swoje dostaniesz.
To powiedziawszy, Maniek zakręcił się dookoła siebie i zniknął.
Kacper spojrzał pytająco na siostrę, a ona mu wyjaśniła, że Maniek pojawił się u niej już w zeszłym roku, też przed balem karnawałowym.
- Pamiętasz jak rodzice nawalili i nie mieliśmy nowych strojów? Ty poszedłeś wtedy w przykrótkim stroju Batmana, ale ja nie chciałam iść kolejny raz w tym samym przebraniu i rozpłakałam się. No i właśnie wtedy pojawił się Maniek.
- Pamiętam, że miałaś świetny strój czarodziejki, zastanawiałem się skąd, ale że byłem obrażony to Cię nie spytałem. No dobra, a jak wyjaśniłaś to rodzicom? Że niby skąd go masz...?
- Powiedziałam, że mojej koleżanki siostra Ola mi pożyczyła, bo dostała od cioci nowy strój. Rodzice po długich rozmowach, w końcu się zgodzili, ale w ramach podziękowań zaprosiliśmy dziewczyny na noc. Pamiętasz, to wtedy co Ty poszedłeś na noc do Piotrka i graliście w gry.
- Pamiętam, pamiętam. Ale to co my powiemy rodzicom w tym roku? Oboje nowe stroje? Jak oni nam uwierzą?
- Wiesz co, może Maniek coś doradzi. On chyba ma duże doświadczenie w tym temacie – zaproponowała Ania.
W tym momencie rodzeństwo usłyszało znajome “pyk” i przed nimi stanął Maniek ze strojem dla Kacpra. 
- Wow! – Ania aż krzyknęła – ale super! Wszystkim chłopakom szczęki poopadają jak Cię zobaczą w tym stroju!
- Jejusiu! – Kacper aż zapiszczał – o takim właśnie marzyłem i odebrał z rąk Mańka strój kropka w kropkę identyczny z kombinezonem astronauty. Na piersi wyhaftowano złotymi literami “Kacper – lot na Marsa”

Rys. Olek /7 lat/
Dzieci zaczęły dziękować Mańkowi na co on odrzekł:
- No naprawdę nie ma sprawy!
Życzymy Wam jutro miłej zabawy!
- Tylko Mańku, mamy pewien problem – zaczął Kacper – nie wiemy jak to wszystko wytłumaczyć rodzicom, a nie chcielibyśmy kłamać.
Nim Maniek zaczął podpowiadać co mogą zrobić w zaistniałej sytuacji, do pokoju weszła Mama. Otwierając drzwi powiedziała:
- Co to za krzyki? Czemu tak hałasujecie? - w tym momencie zauważyła, że w pokoju jest jeszcze ktoś.
- Zastanawiałam się kiedy się poznacie - uśmiechnęła się i podeszła do Mańka, który otworzył szeroko ramiona i przytulił ją mocno.
-Dawno się nie widzieliśmy. Wszyscy się mocno za Tobą stęskniliśmy.
Dzieci otworzyły szeroko oczy, zaczęły spoglądać to na siebie, to na Mamę,  to na Mańka, gdy nagle usłyszały:
- Jacek! Chodź na chwilę do pokoju Kacpra!
Gdy Tata wszedł do pokoju, dzieci nie mogły wyjść ze zdziwienia po usłyszeniu:
- No nie wierzę własnym oczom! Zastanawiałem się czy jeszcze się kiedyś zobaczymy! - podobnie jak Mama, podszedł do Mańka i go przytulił serdecznie.
- Własnym oczom nie wierzę
Toż to Jacuś i Hania?
Ale Wy urośliście
Normalnie nie do poznania.
No i wszystko się wyjaśniło. Maniek odwiedzał również rodziców kiedy byli mali i im również pomagał z karnawałowymi kreacjami i nie tylko. Nic więc nie trzeba było wymyślać, bo rodzice ucieszyli się, że Maniek pomaga również ich dzieciom. Następnego dnia Ania i Kacper bawili się świetnie na balu. Każdy w swoim wymarzonym przebraniu.
Wieczorem dzieci usiadły z rodzicami i wysłuchały opowieści o tym jak Maniek i jego koledzy odwiedzali ich rodziców i im pomagali. Ale to były historie...
Z tego co nam wiadomo, to Maniek odwiedzał Kacpra i Anię jeszcze przez wiele, wiele lat. Zawsze pozwalał sobie na chwilę rozmowy ze swoimi wcześniejszymi podopiecznymi.

sobota, 21 stycznia 2012

Dzień Babci i Dziadka

Nie zapomnijcie, że dzisiaj obchodzimy Dzień Babci, 
a jutro Dzień Dziadka. 
Bajeczna Fabryka dołącza się do życzeń dla wszystkich Babć i Dziadków.
Wszystkiego najlepszego!!!


Jasio siedział nad kartką papieru i się trudził.
Sapał, język wystawiał i strasznie marudził.
"Nie, to się w życiu do wręczania nie nadaje"
Idę do mamy, albo ona pomoże, albo się poddaję.

Poszedł Jasio do mamy, o problemie opowiedział.
Jutro święto Babci i Dziadka i choć dwie godziny siedział,
To laurka za nic w świecie mu się nie udaje.
"Nie mam prezentu i jutro chyba ze wstydu się spalę!"

Mama od swojej roboty szybko się oderwała.
Na syna swego jak zwykle z miłością spojrzała.
"Zaraz coś wymyślimy! Nie martw się synku drogi,
czekoladę zrobię do picia, ona nas postawi na nogi"

A wiadomo, że czekolada najlepsza przy myśleniu.
Wymyśliła mama prezent prawie w oka mgnieniu.
"Zapraszam Cię synku do kuchni na ciasta pieczenie.
Upieczemy szarlotkę, prezent będzie jak marzenie".

Faktycznie, skoro mi nie wychodzi z laurką rysowaną,
To jadalny prezent babcia z dziadkiem dostaną.
Tak Jasio pomyślał i za mamą do kuchni się udał.
Bo w kuchni najsmaczniejsze wyczarowuje się cuda.

Razem z mamą szarlotkę upiekli. Bardzo się udała.
A nazajutrz Babcia z Dziadkiem ciastem się zajadała.
Prezent był wyborny, bo Jasio swe serce w nie włożył.
Wieczorem zaś wierszyk powiedział, który sam ułożył:

"Kochani dziadkowie dziś święto jest wyjątkowe.
I wszystko dla Was jest już gotowe.
Prezent wraz z mamą wspólnie w kuchni stworzony
Za to wierszyk przeze mnie samego jest ułożony.

Sto lat Babciu, Sto lat Dziadku - tego życzy wnuczek Wasz.
Dziękuję Ci Babciu za to, że zawsze czas dla mnie masz!
Dziękuję Ci Dziadku za Twe ciekawe opowieści!
Tyle mam dla Was miłości, że w sercu się nie mieści!

Bardzo chcę Wam dzisiaj za wszystko podziękować.
Każde z osobna z miłości wyściskać i ucałować,
Niech Wam ciasto przeze mnie upieczone smakuje.
A ja razem z Wami chętnie go spróbuję".

niedziela, 15 stycznia 2012

Na łyżwy



"Na łyżwy" 

a kiedy wreszcie spadnie śnieg
na termometrze minus pięć
gdy tafla wody lodem się staje
wyciągam z szafy ciepłe ubranie
dobieram łyżwy z zeszłego roku
na lodowisko biegnę w podskoku
co tam upadki i zadrapania
siniak na nodze?-żadna mi sprawa
i to, że Tomek umie lepiej
jechać na łyżwie na nodze lewej!
ten wiatr na twarzy, mrozem szczypanie
gdy sunę po tafli z szybkością fali
to wtedy radość we mnie się wzbiera
czuję się mistrzem, czuję powera!
nie dla mnie w domu- klocki, siedzenie
gdy sezon łyżew na wyciągnienie
jutro gdy tylko wrócę ze szkoły
pędzę na łyżwy na tor lodowy
kto się nie boi? kto chce zabawy?
jutro na lodzie niech się spotkamy

wtorek, 10 stycznia 2012

Bal karnawałowy

Wczoraj w szkole pani ogłosiła, że w piątek urządzany jest bal karnawałowy. Kacper nie miał ochoty na niego iść, ponieważ trzeba było się przebrać. Sam nie był w stanie przygotować jakiegoś przebrania, a rodzice jak zwykle wszystko zostawiają na ostatnią godzinę i nie chciałby tak jak w zeszłym roku iść w przykrótkim stroju odziedziczonym po kuzynie. Zresztą, w tym stroju Batmana był już na dwóch szkolnych imprezach. Obawiał się, że koledzy się z niego będą naśmiewać. Kiedy tak siedział i obmyślał, co by tu wykombinować żeby w piątek nie pójść do szkoły, usłyszał dziwne chrząknięcie...a potem jeszcze jedno...
- Ekhmmm...Ekhmmm...
Kacper rozejrzał się po pokoju: może to znowu Anka? - pomyślał.
Anka, czyli młodsza siostra Kacpra, miała w zwyczaju przychodzić do niego bez pukania i zadawać miliony pytań. Kacper bardzo lubił swoją młodszą siostrę, ale czasem męczyła go pytaniami albo denerwował się, że tak nagle się u niego pojawiała. Jednak tym razem nie znalazł ani Ani, ani nikogo innego w swoim pokoju. Już myślał, że może mu się zdawało, gdy usłyszał kolejne dźwięki dochodzące tym razem z okolic dużej szafy.
Zakradł się na palcach i stanął oko w oko z dziwnie wyglądającym stworzeniem, które całe było pokryte brązowym futrem. Stworzenie miało jakieś 50 cm wysokości, ubrane było w czerwone spodnie ogrodniczki, a na nosie miało wielkie okulary. Kacper podejrzewał jakiś dowcip Ani i postanowił dotknąć stworzenia. Aż podskoczył, kiedy się okazało, że to nie dowcip... tylko coś...ktoś żywy.

Olek /lat 7/

Kacper wycedził przez zęby:
- Istniejesz czy śnię?
I w odpowiedzi usłyszał:
- Jestem żywy stworzeniem,
A nie sennym marzeniem.
Wyprzedzając twe pytanie:
Nazywam się Maniek.
- Maniek? Ale jaki Maniek? Kim Ty jesteś? Jak się tu znalazłeś? I czego ode mnie chcesz? - zapytał zdziwiony i wystraszony Kacper.
-Gdy smutno Ci i źle
To sygnał się do nas śle.
Wnet przybywamy, by
humor poprawić Ci.
– powiedziało stworzenie, wkładając przy tym ręce w wielkie kieszenie czerwonych ogrodniczek.
- Jaki sygnał? Ja nikogo nie wzywałem – odpowiedział Kacper.
- Jak to nas nie wzywałeś?
To problem już rozwiązałeś?
Że bal karnawałowy
A strój jest nie gotowy?
 – dopytywał Maniek.
- To ja wysłałem jakiś sygnał? Jejku ja nie wiedziałem! - krzyknął wystraszony Kacper. - To Ty jesteś z jakiejś straży? Jak to działa?
- Jestem strażnikiem dziecięcych marzeń,
Pomysłów i innych wrażeń.
Gdy tylko poczujesz sie źle,
Wnet zawiadamiasz mnie.
- Trochę to brzmi jak reklama z telewizji. Tata mi mówił, że w tych reklamach często oszukują albo zmieniają rzeczywistość, ale Ty nie jesteś z telewizji, prawda? – Kacper nie bardzo wiedział co sądzić na temat Mańka.
- Ja nikogo nie oszukuję
Ja szczęścia dla innych poszukuję.
Jestem tu, bo masz marzenie,
Które czeka na spełnienie.
 – odpowiedział Maniek.
- Zatem czego życzysz sobie
Bym mógł pomóc Tobie? 
– spytał zakładając ręce na brzuchu.
- Ja...no tego...chciałbym jakieś fajne przebranie na bal karnawałowy – odpowiedział Kacper.
- Na bal karnawałowy
Strój będzie gotowy
Już pomysł jakiś masz
Czy na nasz gust się zdasz?
- Chciałbym coś innego, coś do mnie pasującego.
Gdy Kacper z Mańkiem uzgodnili szczegóły stroju, Maniek się pożegnał, wszedł do szafy i z cichym „PYK” zniknął. Kacper został sam w pokoju nie mogąc uwierzyć w to co właśnie miało miejsce. Pomyślał, że to był tylko sen i pewnie nie pójdzie na bal. Miał jednak małą iskierkę nadziei, że to była prawda i nie mógł się już doczekać stroju jaki Strażnik jego marzeń dla niego przygotuje.

A Wy jak myślicie, jaki strój Maniek przygotuje dla Kacpra? Czy chcielibyście mieć takiego Strażnika przy sobie? Może już jest, tylko nie zdajecie sobie z tego sprawy? Jeśli spodobała się Wam ta historia to śledźcie uważnie Bajeczną Fabrykę, a dowiecie się jak skończyła się ta historia - zapraszamy!!!

sobota, 7 stycznia 2012

Termometr

Czy kiedy zachorujecie to rodzice mierzą Wam temperaturę? Wiecie jaka jest prawidłowa temperatura człowieka? Termometry to bardzo przydatne urządzenia. Przyjrzyjcie się termometrom za oknem, w pokoju czy na przykład w piekarniku. A może gdzieś jeszcze w domu znajdziecie takie urządzenie?
Zapraszamy do lektury wierszyka o Krzysiu, który się trochę rozchorował i którego termometr bardzo zainteresował.

Termometr

A po co jest termometr? - Krzyś mamę wypytuje.
To przydatne urządzenie, kiedy ktoś zachoruje.

A taki termometr, który wisi za oknem to po co?
Żebyśmy wiedzieli czy ciepło jest w dzień i jak nocą.

A po co nam potrzebna wiedza o temperaturze?
Po to, żeby wiedzieć czy iść bez czy w kapturze.

A jakby termometr się popsuł albo jakby się pomylił?
To mogłoby się zdarzyć, że byśmy się przeziębili.

Wtedy termometr nam zmierzy ciała temperaturę?
Tak, pokaże czy nie czas na jakąś leczniczą miksturę.

To bardzo przydatne z niego jest urządzenie
i wiem już po co jest to temperatury mierzenie.

Po czym mama Krzysiowi temperaturę zmierzyła,
a termometr pokazał, że się choroba skończyła.

Cieszy się Krzysiu, że zdrowy i lody już może jeść,
bo termometr pokazał trzydzieści sześć i sześć. 


niedziela, 1 stycznia 2012

idzie nowy rok

Stary Rok nie chciał odejść
jak jego poprzednicy
Czemu Rok trwa tylko rok?
myślał od miesięcy
Niechby rok trwał ze trzy lata
albo cztery, a tam, pięć!
Cóż to byłyby za lata!
no i czasu dużo więcej!

Myślał nad tym już od czerwca
aż posiwiał z grudniem
Nim obejrzał się za siebie
został starym rokiem
Nowy Rok zrobił krok
żwawszy od starego
i tak Nowy został nowym
choć szkoda tamtego

Zamyślony stał w kąciku
widać nie mógł się pogodzić
Coś pod nosem bąknął cicho
i odwrócił się, by odejść
Na odchodnym jeszcze rzucił
w stronę już Nowego
"Tylko nie bądź zbyt surowym
Bywaj. Szczęśliwego!"