poniedziałek, 14 stycznia 2013

Robaczek Zielony



W norkach mieszkają lisy, w kurnikach mieszkają kury, w gniazdach mieszkają ptaszki, a w jabłkach... zdarza się, że mieszkają małe robaczki. Dzisiejsza bajka traktuje o małym mieszkańcu wspaniałego, soczystego jabłka - eleganckim Zielonym Robaczku.

Stało w lesie, na polanie drzewo. Inne niż wszystkie dookoła. To była piękna dzika jabłoń. Co roku rodziła małe, ale bardzo słodkie jabłka. Zwierzęta uwielbiały ich smak. Miejsce pod jabłonią było ulubionym miejscem ich spotkań. Co roku spoglądały w górę i podziwiały jabłuszka, które dojrzewały w słońcu, a spadając jesienią stawały się ich przysmakiem. Tego roku na szczycie jabłonki bardzo długo wisiało przepiękne jabłko. Wyjątkowo duże. Miał na nie wielką ochotę Zajączek. Codziennie sprawdzał czy czasem już nie spadło. Aż któregoś dnia, właśnie wtedy gdy Zajączek był pod drzewem, powiał silniejszy wiatr i jabłko oderwało się i spadło na ziemię. Trach!
Uradowany Zajączek chwycił czym prędzej w łapki jabłuszko, zaczął je nawet wycierać o futerko, już zbliżał je do mordki by je ugryźć, aż tu nagle:
- Hola, hola Panie Kolego! - rozległo się głośne wołanie.
Zajączek rozejrzał się dokoła, ale nikogo nie zobaczył. Zdziwił się, ale chęć zjedzenia tak długo wyczekiwanego przysmaku była większa niż ciekawość. Gdy jabłko znów było na wysokości zębów, rozległo się głośne:
- No czyś Pan oszalał!!! Nie jedz mnie na kurczaki pierzaste!!!
Tego już było za wiele. Zajączek rozejrzał się ponownie, lecz nadal nikogo nie było w pobliżu.
- Tak, do Ciebie mówię! - głos znowu się odezwał, tym razem jeszcze głośniejszy niż poprzednio.
Zdziwiony jeszcze bardziej Zajączek, nie myśląc zbyt wiele, podniósł jabłuszko na wysokość ślepek. Nie mógł uwierzyć w to co zobaczył. Z jego wypatrzonego, wymarzonego, wyczekiwanego i przepięknego smakołyka wychylał się mały Robaczek z przerażonym wzrokiem. Robaczek był zielony jak trawa rosnąca przed jaskinią Misia Józka, na głowie miał czarny kapelusz, a na maleńkim nosie wielkie okulary. Patrzył w milczeniu na Zajączka, a Zajączek... wystraszył się i wypuścił jabłko z łapek. Jabłko spadło z hukiem na ziemię, poturlało się jak kłębek wełny po lesie prosto pod łapy Misia Józka.
Misio Józek słynął w lesie z tego, że był ogromnym łasuchem, więc nie zastanawiając się wiele chwycił za jabłko i już, już miał je ugryźć, gdy usłyszał:
- No czy wyście wszyscy poszaleli? Następny chce mnie zjeść! Zapewniam, że nie smakuję najlepiej!
Misio Józek tak się wystraszył (był duży, ale bardzo strachliwy), że wypuścił jabłko z łap, a ono potoczyło się wprost nad strumyk.
Jabłuszko turlało się i turlało, zanim dotarło nad strumyk, dlatego gdy tylko się zatrzymało Robaczek wypełznął na trawkę, wyprostował pogięty czarny kapelusz, poprawił okulary, które spadły mu z oczu i rozejrzał się dokoła.
- Co za zwariowany dzień, nie dość że zrzucają z drzewa, to jeszcze wszyscy chcą mnie dzisiaj zjeść, na rude lisowe ogony, to jeszcze na dodatek cały domek mi do góry nogami wywrócono!!! – rzekł zdenerwowany Robaczek.
- A któż to tak głośno narzeka? – ktoś zapytał nagle.
- Kto tam? Kto to powiedział? – zapytał zdziwiony Robaczek nikogo nie zobaczywszy.
Wyszedł Robaczek całkiem z jabłuszka, oddalił się na kilka pełznięć w lewo, potem popełzł w prawo i nagle jego oczom ukazał się raj. Sam nie mógł w to uwierzyć. Nawet nie śnił o czymś takim.
- Gdzie ja jestem? Kim Wy jesteście? – zapytał oniemiały.
- To Ty tak narzekałeś przed chwilą? Co Ci się stało? Brzmiało jak naprawdę kiepski dzień, może przysiądziesz się do nas na deserek, mamy szarlotkę przepyszną. To jest Wiola Robola, Markus Robakus, ja jestem Robalski Rafał, a tam niedaleko bawi się nasza Rogalska gromadka. Mieszkamy sobie na polance nieopodal strumyka, ale dwie polanki dalej mieszka rodzina Robalińskich. Na pewno ich polubisz, siadaj śmiało, Robola zaraz Ci ukroi ciasta.
- O jejku, cały czas byłem tak wysoko w górze, że nawet nie widziałem co dzieje się na ziemi, jedynie duże zwierzęta… Ja jestem Robaczek… Zielony Robaczek, bardzo mi miło.

Tak oto Robaczek został z rodziną Robalskich i nikt już nie próbował go zjeść, ani zrzucić z drzewa, ani nie turlał jego domkiem. Od tej pory pełzał sobie gdzie chciał, spokojnie, bez pośpiechu, no może czasem gdy jakiś ptak próbował go dorwać. Bądź co bądź, on sam uważał, że ten dzień, który wydawał się być najgorszym, okazał się być jego najlepszym. Zatem uważajcie, bo każdy zły dzień, może okazać się Waszym najlepszym, szybciej niż Wam się wydaje J



Ostatnio zespół Bajkopisarzy odkrył bloga pełnego niesamowitych pomysłów: ZRÓB CODZIENNIE COŚ FAJNEGO. Pomysłowa MAMA i pełna zapału CÓRKA dokumentują swoje niesamowite zabawy, efekty zapierają dech w piersi. Dzięki uprzejmości MAMY i CÓRKI przed Wami  pokaz - jak zrobić jabłko i robaczka w pomysłowy sposób?*

jednym konkretnym ruchem należy zrobić z jabłka 2 połówki, z których jedną mianujemy na pieczątkę, a drugą zjadamy

pieczątkę malujemy farbką do tekstyliów...
... po czym odbijamy na koszulce.

czas na robaczka: do tego potrzebujemy palców stopy, Gabi oczywiście była ochotnikiem
odbijamy robaczka na koszulce

dorabiamy robaczkowi oczka, czułka i inne niezbędne odstające rzeczy
Zaprzyjaźniona, wiewiórkowa grupa przedszkolaków z Przedszkola z Wilczy (KLIK) nadesłała do nas ilustracje do robaczkowej bajki. Oto prace przedszkolaków:








* oryginalny wpis znajdziecie TUTAJ; zdjęcia oraz szczegółowy opis wykonania jabłuszka i uroczego robaczka pochodzą właśnie z tego bloga.

Oczywiście, zamiast koszulki możecie wykorzystać kartkę papieru, zaś farby do tekstyliów zamienić na zwykłe farbki (akwarele lub plakatówki).

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. zaskakująco proste! koniecznie przetestuj produkcję robaczka z Polcią :)

      Usuń