poniedziałek, 18 marca 2013

Kubusiowe niedoparki

Poranki bywają ciężkie. Właśnie wtedy, kiedy chce się nam najmocniej spać zaczyna dzwonić budzik! Ale najgorszy koszmar to brakujące części garderoby...właśnie wtedy kiedy śpieszy nam się najbardziej... Czy Wam też zdarzają się takie poranne koszmary?

Zapraszamy do lektury bajki nadesłanej przez Poczytniczkę - Karolinę.


W skubankowej chatce, zegar dzwonił już dobre 5 minut, jednak Kuba, jak zwykle miał poważny problem by otworzyć chociażby jedno oko, o wstaniu z łóżka już nawet lepiej nie wspominać. Za oknem ptaki rozpoczynają swój poranny koncert, zza chmur nieśmiało wygladają pierwsze promyki słońca. Dzień powoli budzi się do życia. Po kolejnym już oddzwonieniu przez budzik melodii pobudki, Kuba postanawia wstać. Spogląda na zegarek i jest przerażony faktem – jak to czas szybko mija. W popłochu przystępuje do porannych czynności – mycie, ubieranie, pakowanie książek do szkoły itd. itp. Już prawie gotowy spogląda na swoje stopy i zauważa, że coś się nie zgadza. Nie potrzeba detektywa, by stwierdzić – brak jednej skarpetki. Goła stopa wesoło wystaje sobie z nogawki spodni, a małe paluszki, zdawać by się mogło – mają całkiem niezły ubaw z całej tej sytuacji. Kubuś rozpoczyna gorączkowe poszukiwania zaginionej skarpetki. Szuka w szafie, pod szafą, na łóżku, pod łóżkiem, za biurkiem, zajrzał nawet za okno i nic. Skarpetka zapadła się pod ziemię. W Kubusiowej głowie pojawiają się myśli z gatunku – co się mogło stać ze skarpetką? I tak oto Kuba widzi pralkę z wielkimi oczyma i jeszcze większymi od oczu zębami, która grubymi łapami przeszukuje pranie w celu znalezienia smacznego skarpetkowego kąska. Widzi brzuch owej pralki pełen kolorowych, wirujących, bawełnianych skarpet. Szybko przegania ten widok ze swojej wyobraźni. Ale kiedy ten znika, pojawia się następny. Kuba widzi Tolka, swojego psa, który przez nikogo niezauważony, zaczaił się w łazience i obwąchuje stos prania, łapką wygrzebuje poszukiwaną przez Kubę skarpetkową zgubę, formuje z niej kulkę i następnie rozpoczyna piłkarskie zawody. Bramką jest jego posłanie, dookoła którego nagromadził się już cały zapas skarpetkowych piłek. Tą wizję również przegonił. A tu nagle Kuba widzi wywieszone w ogrodzie, na lince pranie. Tam skarpetki wszystkich domowników. Obok mama z telefonem przy uchu, pogrążona w rozmowie. Ściąga pranie, w tym również skarpety i łączy swoje z Kuby, taty ze skarpetkami siostry Majki... Jednym słowem – niezłe pomieszanie z poplątaniem. Wszystko nie do pary! Czarne z białym, białe z czarnym itp., itd. No nic, Kuba pomyślał chwilkę, zajrzał jeszcze raz do szuflady... głośno powiedział: trudno, ubiorę inną, nie do pary - i mocno spóźniony pognał do kuchni na śniadanie. W kuchni pusto, cicho jak makiem zasiał. Nawet czajnik smacznie sobie pochrapywał na kuchence. Żadnego śniadania to nie wróżyło. Kubuś szybko pobiegł do sypialni rodziców i powiedział błagalnym tonem: Mamo, na dwie pierwsze lekcje to ja już zna pewno nie zdążę... najpierw nie mogłem znaleźć skarpetki, teraz nie ma śniadania, Mamo!!. Mama odwróciła się z uśmiechem na ustach i odpowiedziała: Kochanie, idź spać, synku przecież dziś jest niedziela... I tak oto stał Kuba w jednej żółtej, drugiej czerwonej skarpecinie. A te skarpety śmiały się już z niego na całego, do utraty tchu !!

Ilustracje do bajki zrobiły dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 9 w Rumi Janowie






2 komentarze:

  1. Ile w tym uroku, tylko dzieci tak mogą.
    Obserwuję i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Dziękujemy w imieniu dzieci:)

      Pozdrawiamy

      Usuń