wtorek, 14 maja 2013

Dźwig I

Czasem droga powrotna ze szkoły nieplanowanie wydłuża się w czasie... Zwłaszcza wtedy, gdy na drodze napotkamy na przykład...wielką budowę. Chłopców z naszego opowiadania na tej budowie zafascynowała szczególnie jedna wielka maszyna. Przeczytajcie co z tego wynikło. 

Był letni dzień, a Michaś wracał z kolegami ze szkoły. Wesoło podrygiwały im plecaki na plecach i słychać było dziecięce śmiechy. Nagle chłopcy przystanęli. Ich oczom ukazała się wielka brama, która po jednej i drugiej stronie sąsiadowała z wysokim płotem. Zaciekawieni zaczęli zaglądać przez szczeliny w bramie, ale niewiele mogli zobaczyć. Aż tu nagle usłyszeli dziwny dźwięk. Gdy tylko podnieśli głowy do góry ich oczom ukazał się dziwny widok.
Chłopcy zobaczyli coś niewyobrażalnie wysokiego, z wielkim ramieniem, na którym przy pomocy sznurów zamontowano jakąś platformę. Platforma pełna była wielkich cegieł.
- Niesamowite... - Wyszeptał pod nosem Michaś. Wygląda jak wielki potwór...
- Chyba wielki żuraw – poprawił go jeden z kolegów.
- W ogóle nie jest podobny to ptaka! – powiedział Krzyś, najmłodszy z chłopców, pierwszoklasista, brat Piotrka.
- Haha, nie młody, nie o takiego żurawia chodzi. Miałem na myśli taką maszynę, która pomaga na budowie, dokładnie jak ta! – wyjaśnił Paweł.
- Musimy go zobaczyć w akcji, chodźcie, znajdźmy jakaś dziurę w płocie! – zawołał radośnie Michaś i chłopcy pobiegli za nim.
Chłopcy znaleźli się na wielkiej budowie. Dookoła szum maszyn i pełno pyłu, bo akurat z ciężarówki wysypano piasek i przez chwilę nic nie było widać. Kiedy pył opadł, oczom chłopców ukazał się...pan w kasku i odblaskowej kamizelce.
- A co Wy tutaj robicie? – zapytał zdziwionym i nieco podniesionym głosem.
- Chcieliśmy zobaczyć tego żurawia – powiedział Paweł.
- Żurawia?! Kto Was tutaj wpuścił? – pan zapytał groźnie.
- Nikt, sami weszliśmy… - odpowiedział wystraszony Michaś.
- Nie możecie sami wchodzić na plac budowy! Tutaj jest niebezpiecznie, może Wam się coś stać – upomniał ich pan.
- Przepraszamy, nie chcieliśmy źle…
- No dobrze, to teraz zabierajmy Was stąd czym prędzej.
- A maszynoptak??? – zapytał nieśmiało Krzysio.
- Maszynoptak? – zdziwił się pan.
- Ten tam, wysoko – pokazał palcem malec.
- Haha, chodzi Ci o dźwig?
- Bo my proszę Pana chcieliśmy go z bliska popodziwiać – wyjaśnił Michaś.
- A no to zmienia postać rzeczy, tylko że musicie go podziwiać z daleka, ale jeśli chcecie to chętnie Wam o nim opowiem – pan, który tak naprawdę okazał się być kierownikiem budowy próbował znaleźć jakieś rozwiązanie. Albo wiecie co? Zróbmy inaczej. Jeżeli chcecie to w piątek po południu mogę Wam pokazać dźwig z bliska. Tylko przyjdźcie z kimś dorosłym, żebym miał pewność, że Wasi rodzice się zgadzają. To jak? W piątek o 18:00?



Olek (9 lat)

Ciąg dalszy nastąpi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz