niedziela, 23 czerwca 2013

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział III


W ten niedzielny i słoneczny poranek chcemy się z Wami podzielić kolejnym opowiadaniem Cioci Grażynki:) Tym razem będzie to opowiadanie...

Z PAMIĘTNIKA PIERWSZOKLASISTKI

Dzisiaj uczyliśmy się, jak pisać cyfrę 8. To moja ulubiona liczba - mieszkamy pod numerem 8, na ulicy Topolowej. Babcia też mieszka pod numerem 8, ale na ulicy Klonowej.
8 można pisać na wiele sposobów. W ćwiczeniach szkolnych pokazują, jak pisać bez odrywania ręki, zaczynając od górnego kółka. Niektóre dzieci robią najpierw górne kółko, potem dolne. A ja odkryłam, ze 8 można pisać jeszcze na jeden sposób – najpierw pisze się 3, a potem zakręca „brzuszki” do wewnątrz. A więc 8, to taka zakręcona „trójka”.
Cyfrę 8 lubię też dlatego, że gra w „ósemkę” jest naszą ulubioną zabawą na boisku. Mamy tam przygotowany plac do zdawania na kartę rowerową. Między innymi jest tam  namalowana białą farbą wielka „ósemka”. My biegamy po niej i gonimy się a w środku „ósemki” są zamawiani. To znaczy, że kto wejdzie do środka, ten nie może być złapany. Poza tym na boisku gramy w gumę albo skaczemy na skakankach. Małgosia zawsze oszukuje przy graniu w gumę. Mówi, że nie nadepnęła, a wszyscy widzieli, że „skusiła”. Dlatego wolę bawić się z Aneta i Marysią, bo one nie oszukują. Julkę tez lubię, bo jak coś się jej nie uda, to od razu się przyznaje.
Z chłopakami nie bardzo lubię się bawić, choć czasami gram z nimi w piłkę nożną, żeby się nie nudzić z dziewczynami, gdy nie umieją wymyślić żadnej fajnej zabawy. Często dziewczyny kłócą się, w co się bawić i kto kim będzie. A ja nie lubię się kłócić i idę grać z chłopakami w nogę. Czasem uda mi się nawet strzelić gola.
Oprócz cyferek uczymy się pisać litery. Wprawdzie umiemy to z zerówki, ale teraz piszemy „na serio”. Dziś uczyliśmy się pisać „L”. jest łatwe, tylko kreseczka z zawiniętą do dołu laseczką, jak rączka od parasola. Takiego, jak ma tato. Bo mama ma składany, taki, co chowa się do torebki. Kiedyś nosiła taki, jak tato, ale go zgubiła i teraz nosi mały.
Dzięki „L” mogę napisać wyraz „lalka”. Mam kilka ulubionych lalek. Jedna, niemowlak, jest jeszcze po Karolinie. Ma na imię Ania i wygląda jak prawdziwe małe dziecko. Tato przywiózł ją z NRD. To był taki kraj, część Niemiec, skąd przywoziło się zabawki, tapety i ubranka dla dzieci.
Oprócz Ani mam kilka lalek Barbie. Gdy mama jest w dobrym humorze i ma czas, to szyje mi rzeczy dla nich. Zrobiła mi szydełkiem lalczyny sweterek. Ja też próbuję szyć, ale nie bardzo mi jeszcze wychodzi.
Z NRD jest też mój ulubiony pluszak – różowa świnka, trochę misiowata, którą nazwałam Świniśkiem. Mam jeszcze czerwonego pluszowego zająca, którego Karolina nazwała Poziomką, bo był taki zając dawniej w telewizji. Ale najbardziej lubię czerwonego, pluszowego dinozaura, którego dostałam od cioci Eli. Nazwałam go po prostu Dinusiem. Śpię z nim zawsze, bez niego chyba nie umiałabym zasnąć.

4 komentarze: