wtorek, 20 sierpnia 2013

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział V


Zapraszamy na kolejny cykl opowiadań Cioci Grażynki. 
Dzisiaj "Z pamiętnika pierwszoklasisty" nim za kilka dni zadzwoni pierwszy, powakacyjny dzwonek:)

Poprzednie opowieści Cioci Grażynki znajdziecie: 
TUTAJ - rozdział I
TUTAJ- rozdział II
TUTAJ - rozdział III
TUTAJ - rozdział IV


"Z pamiętnika pierwszoklasistki"

Na razie piszemy w zeszytach ołówkami. Pani nie pozwala nam jeszcze pisać długopisem. To nawet wygodnie, bo jak się coś źle napisze, to można wymazać i poprawić. Ale nie zawsze. Jeśli napiszemy cały rząd literek nieładnie, pani każe nam pisać cały rząd jeszcze raz! To bardzo męczące. Mnie się zdarzyło to tylko raz, przy małym „s”. Staram się teraz pisać ładnie, żeby jak najmniej przepisywać całe rządki.
Na przerwach porównujemy ołówki. Kto ma najdłuższy, ten wygrywa. Dziś miałam pecha, bo mój był prawie najkrótszy. To dlatego, że zgubiłam ten drugi, dłuższy. Zawsze mam w piórniku dwa ołówki, żeby nie tracić czasu na ostrzenie, kiedy mi się złamie. Ale ten drugi zgubiłam, więc zrobiło mi się trochę przykro. Wygrała Ania, drugie miejsce zajął Patryk.
Na dużej przerwie grałyśmy w gumę. Małgosia znów próbowała oszukiwać i chciała mi wmówić, że skusiłam. Ale Aneta i Marysia stanęły po mojej stronie i musiała wszystko odwołać! Była zła, bo jej ołówek też był krótki i tego dnia nic jej nie szło.
Po szkole nieraz chodzimy do sklepiku, gdzie są tanie słodycze i przybory szkolne. Kupiłam sobie gumę do żucia, owocową, za pieniądze z mojego kieszonkowego. Nagle za mną stanął Patryk. Kupił ołówek, długi, kolorowy, z gumką na końcu. I dał mi go! Powiedział – to dla ciebie, żeby ci nie było smutno. Bo w gumę też nie skusiłaś, patrzyłem, jak gracie.
Trochę mnie to zdziwiło, bo chłopcy zwykle bawią się osobno i nie patrzą na to, w co grają dziewczyny. Patryk w ogóle był dla mnie bardzo miły i odprowadził mnie aż do zakrętu, gdzie są światła.
Po powrocie do domu pokazałam mamie ołówek i powiedziałam, jak go dostałam. Mama zrobiła zdziwioną minę i powiedziała – „To teraz na ołówki się podrywa”. Zezłościłam się na to i zaczęłam tupać nogami, no bo to nie jest żadne podrywanie. Patryk jest moim kolegą z klasy i tyle! Wprawdzie siedzi za mną i często mnie woła, żeby coś pożyczyć, ale to nic nie znaczy!
Przyszedł Adaś i zapytał czemu tupię. I wtedy zrobiło się jeszcze gorzej, bo jak usłyszał o co chodzi, zaczął się ze mną drażnić, powtarzając – „Marta ma narzeczonego”. Kopnęłam go w nogę, a on dał mi prztyczka w ucho!
Ale jednak okazał się dobrym bratem. Poszedł do swojego pokoju i przyniósł mi ołówek – prawie półmetrowy, który kiedyś ciocia Ela przywiozła mu z Zakopanego.
Mama nie chciała pozwolić mi zabrać go do szkoły, bo bała się, że mogę komuś zrobić krzywdę, ale Adaś powiedział, że jutro zaczyna później lekcje, więc mnie odprowadzi do szkoły i wtedy pokażemy ołówek wszystkim. Ciekawe, czy ktoś ze mną wygra!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz