niedziela, 1 września 2013

Pierwszy dzień szkoły


Pierwszy dzień szkoły czy przedszkola przynosi ze sobą dużo emocji. Często nieco poddenerwowani ruszamy w nowe miejsca. Obawiamy się nieznanego... Z reguły okazuje się, że zupełnie nie potrzebnie się obawialiśmy, bo szkoła czy przedszkole jest naprawdę fajnym miejscem. 
Trzymamy za Was kciuki i życzymy Wam samych sukcesów w nowym roku szkolnym!!!

rys. Rakothka 
"Pierwszy dzień szkoły"

Pawełek siedział na niskim taboreciku w korytarzu i zaciskał lekko trzęsące się rączki. Ten dzień pojawiał się w jego myślach już od dłuższego czasu. Trochę go prześladował. I trochę przerażał. "Czy sobie poradzę? Jak to teraz będzie? Nie będzie już wolnego czasu, nie będzie zabaw do późnego popołudnia, nie będzie spotkań z kolegami. Będzie trzeba siedzieć przy biurku, trzeba będzie ciężko pracować. Jak ja to wytrzymam?!" gorączkowo zastanawiał się Pawełek.
- Jesteś gotowy Pawełku? - zapytała mama.
- Mamo, czy naprawdę muszę? Ja tak bardzo nie chcę... - powiedział Pawełek smutnym głosem.
- Wszyscy Twoi koledzy też tam będą. Dlaczego nie chcesz? - zapytała zatroskana mama.
- Nie chcę, bo... Nie chcę, bo szkoła jest straszna! - wypalił zrezygnowany chłopiec.
Mama Pawełka spojrzała na synka i uśmiechnęła się lekko rozbawiona. Po chwili zastanowienia, usiadła na podłodze obok synka i podciągnęła kolana pod brodę.
- Powiem Ci w tajemnicy, że mamusia też się bała swojego pierwszego dnia szkoły, wiesz? Bardzo się bałam, ale ostatecznie wszystko okazało się nie tak straszne, jak mi się wydawało. Zaraz Ci opowiem, chcesz?
- Mamusiu, naprawdę się bałaś? Ale jak to!
- Też kiedyś miałam 7 latek jak Ty, Pawełku. Wiem, co teraz czujesz.
Pawełek przytulił się do mamy w pełnym wdzięczności uścisku. Cieszył się, że mama go rozumiała. Nie musiał udawać, że pierwszy dzień szkoły zupełnie go nie rusza. Mógł odetchnąć z ulgą i posłuchać opowieści mamy z dzieciństwa.
Mama najpierw opowiedziała Pawełkowi jak jej mama ubrała ją w granatową sukienkę do kolanka oraz białą prostą koszulę. Założyła jej też biały kołnierzyk zapinany z tyłu na jeden mały guziczek, który to kołnierzyk, pamiętała bardzo dobrze, drapał w szyję niemiłosiernie i bardzo nie chciała go nosić. Potem było śniadanie, którego nie mogła z nerwów przełknąć, więc mama przygotowała jej herbatkę rumiankową, żeby troszeczkę ją uspokoić.
- Gdy wychodziłyśmy z domu trzymałam mamę mocno za rękę, choć rączki mi drżały. Szkoła znajdowała się niedaleko naszego domu, więc droga nie zajęła nam zbyt wiele czasu. Pamiętam, że był to wysoki szeroki budynek, który swoim rozmiarem przerażał nawet najodważniejsze dzieci! Gdy podeszłyśmy pod wejście, zobaczyłyśmy rzędy dzieci ubranych na biało-granatowo i głośno rozmawiających ze sobą. Podeszłyśmy więc bliżej i zaczęłyśmy szukać klasy 1c, do której zostałam przypisana. I wiesz co? Jak tylko znalazłyśmy odpowiednią klasę, to niemal natychmiast humor mi  się poprawił, ponieważ okazało się, że w tej samej klasie były też moje dwie koleżanki z podwórka, które bardzo lubiłam. Podbiegłam więc, żeby się przywitać i od razu zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać, dzielić się wrażeniami, narzekać na sztywne wykrochmalone kołnierzyki, które drapały. W ten oto sposób część stresu bardzo szybko uleciała. – opowiadała mama Pawełka.
Potem mama powiedziała, że wszyscy zgromadzeni wysłuchali hymnu i pojawiła się pani dyrektor, która wyglądała jak wielka piłka lekarska – trzeba przyznać, że była to pulchna kobieta. Powiedziała parę słów i zaczęła wyczytywać uczniów w poszczególnych klasach, po czym wszyscy przeszli do sal lekcyjnych.
- W sali czekała nasza wychowawczyni. Bardzo miła, cicha blondyneczka, która przez późniejsze lata opiekowała się naszą klasą, traktując nas jak swoje własne dzieci. Spędziliśmy z nią naprawdę fajne chwile. Tyle zabaw, tyle wspomnień! Kiedyś jak będziesz chciał, to Ci opowiem. - powiedziała z uśmiechem Pawełkowa mama, a Pawełek od razu pokiwał głową na znak, że bardzo chętnie wysłucha nowych opowieści.
Na koniec mama Pawełka powiedziała, że pierwszy dzień szkoły skończył się bardzo szybko i jak wychowawczyni opowiedziała o czym będą się uczyć przez cały rok, to następnego dnia nie mogła się doczekać pójścia do szkoły. Cieszyła się, że zaczęła się nowa przygoda, która miała trwać kilka lat.
- Więc widzisz Pawełku, nie musisz bać się szkoły. Szkoła nie gryzie. Poznasz nowych kolegów i koleżanki, będziesz się uczył ciekawych rzeczy, a po szkole nadal będziesz mógł się bawić z Paluchem i Wojtkiem. - powiedziała uspokajająco mama.
- Obiecujesz?
- Obiecuję. A teraz wskakuj w buty i biegniemy do szkoły, żeby się nie spóźnić.
I mama miała rację. Szkoła nie była straszna. Tego pamiętnego pierwszego dnia po drodze spotkali Wojtka i Palucha, którzy ochoczo wędrowali kilka kroków przed swoimi rodzicami, rozmawiając i gestykulując zamaszyście. Gdy zobaczyli swojego druha z podwórka od razu wprowadzili go w rozmowę, o tym jak słyszeli, że szkoła ma duże boisko, na którym można nawet popołudniami grać w piłkę nożną. I już Pawełek był stracony dla świata – duże boisko było czymś, o czym chłopcy na podwórku marzyli od dawna.

Co prawda z pierwszego dnia szkoły Pawełek pamiętał niewiele, ale kilka rzeczy zapadło mu w pamięć. Zapamiętał jedną koleżankę, bo miała włosy tak czarne jak smoła. Zapamiętał panią wychowawczynię, bo stwierdził, że co jak co, ale musi wiedzieć, do kogo zwracać się z pytaniami. No i nie ukrywajmy, mama kazała mu ją zapamiętać. Nie było to trudne, ponieważ pani Ela była przeraźliwie chuda i miała krótkie nastroszone włosy w kolorze ognia. Jak tylko Pawełek ją zobaczył, to pomyślał, że wyglądała super i od razu ją polubił. Wiedział już, że z taką panią wychowawczynią szkoła nie będzie nudna. Ani tym bardziej straszna. A dodatkowo zaintrygowało go, że w szkole był taki mały schowek, z którego co jakiś czas wychodziła szaro-czarna kotka. To miejsce Pawełek poprzysiągł sobie sprawdzić przy najbliższej okazji, a to co odkrył jest już zupełnie inną historią.


Pokażmy wszystkim świat widziany przez nasze bajeczne okulary :)
Dołącz już dzisiaj do zabawy!!!
Szczegóły znajdziesz TUTAJ

2 komentarze:

  1. a ja od tygodnia czuję, ze już czas do szkoły, takie miłe mrowienie, myśl o nowych zewzytach, ksiazkach, koleżankach, tak podskórnie ... choc od dawnamnie to nie dotyczy ;-) ;-) nie płacze nad końcem wakacji, zaczyna się kolejny fajny czas w życiu mojej córeczki ;-)

    OdpowiedzUsuń