sobota, 2 listopada 2013

Czarek

Dzisiaj jest taki szczególny dzień. Wspominamy w nim tych, których już nie ma z nami. 
Dzień zadumy i zastanowienia. 
Nie musi to być dzień smutny – wspominajmy dziś same radosne chwile, które z nimi spędziliśmy. 


"Czarek" 

To był słoneczny, piękny dzień.
Martusia jak co dzień, przed pójściem do szkoły, pobiegła powiedzieć Cześć swojemu ukochanemu Czarkowi. Czarek to pies rasy...właściwie bez rasy, bo to najpiękniejszy pod słońcem kundelek! Martusia mówi, że jej Czarek nie potrzebuje tytułów, rodowodów, ani żadnych innych dziwactw, wystarczy, że jest kimś ważnym w jej życiu - przyjacielem! takim od spacerów, zabaw, np. w płoszenie ptaków z pola, w przeskakiwaniu przez strumyk. Tak, to ulubiona zabawa ich obydwojga!
Historia Czarka wplata się w życie Martusi w piękny sposób. Od pewnych wakacji, dwa lata wstecz liczonych....Martusia, wracając od swojej babci na rowerze, przewróciła się i wpadła do rowu, skręcając nogę.
Leżała tam sama i płakała, gdy nagle poczuła, że coś polizało ją po policzku, a za chwilę poczuła czyjeś ręce pomagające jej wstać. To był pan Henryk. Sąsiad babci. Bardzo miły człowiek, a Martusię znalazł Czarek, jego wierny pies. Od tego czasu zaczęła się przyjaźń Martusi, Pana Henryka i Czarka. To było coś niesamowitego. Kiedy Martusia odwiedzała babcię, przychodził pan Henryk z Czarkiem i razem grali w szachy, karty albo po prostu rozmawiali zajadając babcine smakołyki. W marcu tego roku pan Henryk zachorował i trafił do szpitala. Podczas pobytu w szpitalu Czarkiem zajęła się babcia Martusi. Niestety choroba była bardzo ciężka i pan Henryk nie wrócił już do domu...
Czarek bardzo tęsknił za swoim panem. Nie był skory do zabawy, jak dawniej. Przeważnie leżał w kącie przy ulubionym fotelu pana Henryka i czekał.....Martusia zupełnie nie wiedziała jak mu pomóc. Na szczęście babcia wpadła na genialny pomysł. Powiedziała, że najlepsze, co można dla niego teraz zrobić, to zmiana otoczenia. Tutaj każdy kąt przypominał mu swojego pana. Dlatego Czarek powinien zamieszkać w nowym domu, ale z kimś, kogo zna i do kogo ma zaufanie.
- Babciu! Przecież Czarek mnie zna! Może zamieszkać ze mną!!!! Kiedy ja potrzebowałam pomocy był przy mnie,  teraz ja go nie zostawię.
Rodzice Martusi zgodzili się i od tej pory jej największy Przyjaciel zamieszkał z nią. Kilka dni zajęło mu oswojenie się z nowym otoczeniem, ale już wkrótce zaczął być ufny w stosunku do wszystkich domowników. Czarek pokochał Martusię bezgranicznie i stał się znowu wesołym pieskiem. Czasem tylko, kiedy odwiedzają babcię, przystaje przed drzwiami mieszkania, w którym kiedyś mieszkał pan Henryk i jakby się zamyśla. Martusia przytulała go wtedy mocno i szepcze do ucha “Ja też za nim tęsknię...”. 

1 komentarz: