piątek, 22 listopada 2013

Dzień Kredki 2013


Bez kredek Bajeczna Fabryka byłaby szara i ponura. 
Niech w dniu dzisiejszym kredki kręcą piruety na białych kartkach bez żadnych ograniczeń. 
Z okazji Dnia Kredki zapraszamy Was do krainy pełnej tęczowych kredek. 
(poniżej, pod kredkową bajką znajdziecie kilka spadających *gwiazdeczek* - nie przegapcie ich!)  


"Pawełek w Kredkolandii"
Za oknem padał rzęsisty deszcz. Padał i padał i nie chciał przestać. Pawełek już dawno znudził się liczeniem kolorowych parasoli na ulicy. Zdecydował narysować coś wyjątkowego dla mamy.
Chłopiec pomyślał jednak, że za rysowanie trzeba się zabrać porządnie. Najpierw przygotował sobie mały stoliczek i krzesełko. Wszystkie szpargały, które leżały na owym stoliku najwidoczniej nie były na tyle ważne, ponieważ Pawełek jednym ruchem ręki zrzucił je wszystkie na podłogę. Krzesełko dokładnie wytarł rękawem z czerwonej plamy po soku z marchewki. Następnie wszystkie kredki, które wydobył z przeróżnych zakamarków swojego pokoju (jedną znalazł pod łóżkiem, a inną w koszu na śmieci!) ułożył na stoliku, jedna obok drugiej. Oczywiście kolejność była ustalona i każda kredka była oceniana przez chłopca według stanu zużycia. Na początku były kredki najbardziej sfatygowane, krótkie lub wręcz połamane, a ku końcowi prężyły się kredki smukłe, ładnie zastrugane i błyszczące nowością. Dopiero po takich przygotowaniach Pawełek mógł zacząć pracować nad swoim dziełem - rysunkiem dla mamy.


Co prawda nie wiedział jeszcze, co chciałby mamie narysować, ale wierzył, że jak tylko usiądzie z kredkami nad czystą kartką, to na pewno coś pojawi się w jego pomysłowej głowie. Po kilku minutach siedzenia w bezruchu, Pawełek w końcu rzucił ze złością trzymaną w ręku niebieską kredkę. Podparł brodę na obu rękach i zaczął się gorączkowo zastanawiać, co by tu mamie narysować. Myślał i myślał, ale nic mu do głowy nie przychodziło. Żeby jednak nie siedzieć bezczynnie wziął do ręki najkrótszą i najbardziej zużytą kredkę i zastrugał ją. Potem zastrugał kolejną i jeszcze jedną, aż wszystkie kredki mogły być dumne ze swoich kolorowych główek. Po tym jak ułożył je wszystkie w dwóch rzędach rysikami do siebie, ułożył też piękne słoneczko oraz wiatraczek. Niestety samo układanie równie szybko go znudziło, co wcześniejsze liczenie kolorowych parasoli za oknem, a pomysłu na rysunek dla mamy jak nie było, tak nie było. I z tego zmęczenia Pawełek zasnął z głową na czystej kartce papieru...


Sen otulił chłopca swoimi ramionami i zabrał w kolorową podróż do Kredkolandii. Jak się okazało, Kredkolandia była krainą, w której mieszkały przeróżne kredki. Po ulicach chodziły kredki świecowe, których główki pięknie lśniły w słońcu. Na ławkach siedziały i rozmawiały cieniutkie kredki Conte, a w parku biegały kredki ołówkowe bawiąc się ze swoimi małymi kredeczkami. Dostojne kredki pastelowe przechadzały się po mieście, obserwując i pilnując ogólnego porządku. Oczarowany Pawełek podszedł do huśtawki na placu zabaw i z wrażenia na niej usiadł. Nie zdążył się nawet porządnie na niej rozhuśtać, jak obok siebie zobaczył małą zieloną kredeczkę, która z zaciekawieniem patrzyła mu prosto w oczy. Nic nie powiedziała, tylko wzięła Pawełka za rączkę i ciągnąc za sobą pobiegła w głąb parku. Tam czekała na nią gromadka uśmiechniętych wielobarwnych kredeczek. Gościa z innej krainy przyjęły bardzo ciepło, zgodnie ze swoim zwyczajem dotykając jego głowy swoją własną kolorową główką. Gdy już wszystkie przywitały się z Pawełkiem, podyskutowały chwilę i podeszły po leżącą obok piłkę. Rozpoczynała się gra w butelkę. Potem bawili się również w chowanego i w berka, a w każdej z tych gier inna kredeczka okazywała się najlepsza. Pawełek, dzięki dawnym naukom dziadka, wygrał krótki turniej szachów rozgrywany miniaturowymi ołówkami. Zabawom nie było końca, a Pawełkowi uśmiech nie schodził z twarzy. Bawił się znakomicie i bardzo polubił swoich nowych przyjaciół. Już mieli wybrać się na przejażdżkę na diabelskim młynie, gdy niespodziewanie Pawełek obudził się.
Magiczny świat Kredkolandii był tak niesamowity, że chłopiec nie mógł uwierzyć, że to wszystko mu się tylko śniło. "To było takie prawdziwe...", powiedział do siebie. I pomyśleć, że Pawełek już prawie stracił nadzieję na to, że narysuje cokolwiek dla mamy, a tu taka niespodzianka! Sen o Kredkolandii pokazał chłopcu, co dokładnie chciałby mamie narysować, więc czym prędzej złapał kredki w dłoń i zaczął rysować.


(spadające gwiazdy)
* zdjęcia pochodzą z blogu "piegowate myśli moje" (dziękujemy za udostępnienie kredkowych zdjęć!), zaś do zdjęć pozują: Alusia, Emilka i ich kredki! 
** pozostałe kredkowe bajki znajdziecie TUTAJ i TUTAJ
*** trwają przygotowania do wspólnych obchodów Dnia Pluszowego Misia, przygotowaliście już swoje maski? (szczegóły TUTAJ). 

2 komentarze: