piątek, 6 grudnia 2013

Anielskie psoty


Czy odwiedził Was dzisiaj Święty Mikołaj? 
Powiadają, że przychodzi tylko do grzecznych dzieci. Pewnie byliście grzeczni przez cały rok, prawda? A nawet jeśli nie, to jesteśmy pewni, że bardzo się staraliście. Wierzymy, że nawet największym łobuziakom udaje się czasem zrobić jakiś dobry uczynek. A to najważniejsze!!!


"Anielskie psoty"

Wysoko na niebie, na puchatym różowym obłoczku mieszkały dwa Aniołki, które miały jedno wielkie marzenie - chciały mieć skrzydła. Jednak Aniołki lubiły bardzo psocić i z tego powodu pakowały się często w tarapaty. Liczba ich przygód rosła gwałtownie z dnia na dzień. Starsze Anioły każdego ranka zastanawiały się nad tym, co przytrafi się tej dwójce przyjaciół. Podczas jednej z licznych walk na poduszki, przypadkowo rozdarły ich materiał, a Ziemię pokryła gruba warstwa śniegu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że był wtedy środek wiosny. Zdziwieni ludzie z niedowierzaniem spoglądali w niebo, gdyż intensywne opady śniegu w maju były czymś niespotykanym, a dwa małe Aniołki chichotały w najlepsze ukryte za dużym niebieskim obłokiem i już obmyślały kolejną świetną zabawę. W momencie, gdy w głowach Aniołków zaświtał kolejny pomysł na żart, najpoważniejszy Anioł w niebie dostrzegł ich kryjówkę. Po jego minie Aniołki wywnioskowały, że nie spodobała mu się bitwa na poduszki. Anioł pogroził im palcem i ostrzegł, że usunie ich z anielskich szeregów jeżeli nadal będą płatać figle. Aniołki spuściły głowy i wróciły na swoją różową chmurkę. Całymi dniami obserwowały psocące przedszkolaki, zazdroszcząc im czasu wypełnionego zabawami zaproponowanymi przez wesołe panie przedszkolanki. Aniołki miały magiczną zdolność odczytywania dziecięcych myśli, dzięki czemu wiedziały, że dzieci bardzo lubią spędzać czas w przedszkolu. Aniołkom tak spodobało się obserwowanie przedszkolaków, że nawet się nie spostrzegły, gdy nadeszła jesień, a później długa zima. Pewnego zimowego dnia, dostrzegły małą dziewczynkę, kucającą na krawężniku i bawiącą się kolorowymi kapslami. Z jej myśli odczytały, że dziewczynka ma zbyt daleko do przedszkola i całe dnie spędza w domu. Pod zeszłoroczną choinką znalazła łyżwy, ale do tej pory nie miała okazji ich przetestować. Godzinami wyobrażała sobie jak jeździ na swoich śnieżnobiałych łyżwach po ogromnym lodowisku z kolorowymi lampkami. Aniołki nie bacząc na ostrzeżenie Anioła pofrunęły do Deszczowej Chmury po wiaro wody, a następnie wylały ją na plac znajdujący się obok krawężnika, na którym kucała dziewczynka. Po chwili z anielskich łóżek zerwały się prześcieradła i trzepocząc dmuchały zimnym powietrzem w stronę wielkiej kałuży. Kwadrans później przed dziewczynką ukazało się lodowisko. Wprawdzie nie miało kolorowych lampek, ale było wspaniałe. Aniołki były tak zadowolone z radości jaka malowała się na twarzy dziewczynki, że nawet nie zauważyły jak nadszedł najpoważniejszy Anioł. Aniołki już przeczuwały kolejną reprymendę, jednak patrząc na najpoważniejszego Anioła stwierdziły, że się uśmiecha. Zachęcone tym Aniołki zaczęły opowiadać Aniołowi o ich wspaniałym prezencie dla dziewczynki, która pierwszy raz od wielu dni była na prawdę szczęśliwa.Najpoważniejszy Anioł przyznał, że Aniołki z małych psotników stały się Dobrymi Aniołami i w nagrodę ofiarował im wymarzone skrzydła. Uskrzydlone Aniołki pofrunęły co sił w skrzydłach na ziemię, by nieść radość dzieciom.

Galeria Papierowych Aniołków:
- aniołki wykonały 4-letnie dzieci z Przedszkola Integracyjnego nr 314 w Warszawie










2 komentarze: