niedziela, 15 grudnia 2013

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział VI


Zapraszamy na kolejne opowiadanie Cioci Grażynki. 

Poprzednie opowieści Cioci Grażynki znajdziecie: 
TUTAJ - rozdział I
TUTAJ - rozdział II
TUTAJ - rozdział III
TUTAJ - rozdział IV
TUTAJ - rozdział V

rys. Rakothka

"Z pamiętnika pierwszoklasistki"

Wczoraj miałam urodziny. Mama pozwoliła mi zaprosić koleżanki z klasy – Kasię, Anetę, Marysię i Anię. Bawiłyśmy się fajnie moim nowym prezentem: od rodziców dostałam dużą plastikową kuchnię z różnymi  naczyniami. Ta kuchnia z jednej strony ma piekarnik a z drugiej zmywarkę do naczyń. Jest bardzo fajna.
Ale zacznę od początku: Mama upiekła mi torcik czekoladowy z masą kokosową. Włożyła w niego siedem świeczek i zanim je zdmuchnęłam, pomyślałam marzenie. Nikomu o tym nie powiedziałam, bo by się nie spełniło. Ale w pamiętniku je napiszę, bo to chyba nie to samo: Chciałabym kiedyś dostać wielki bukiet tulipanów – to są moje ulubione kwiaty.
Na podwieczorek była jeszcze galaretka i placek z jabłkami oraz różne ciasteczka i chipsy. Do tortu piłyśmy herbatkę owocową a potem  soki. Ale szybko uporałyśmy się z jedzeniem, bo spieszyłyśmy się, żeby wykorzystać moją nową kuchnię.
Każda dziewczyna chciała gotować, więc na początku było trochę zamieszania. Wtedy przyszła mama i pomogła nam podzielić się – najpierw dwie osoby gotowały a trzy były klientkami w restauracji i one zamawiały potrawy. Piekłyśmy w piekarniku kurczaka, robiłyśmy różne zupy, hamburgery i hot-dogi. Kasia zamówiła zupę z owoców morza, Ania i Marysia – rosół i pomidorową. A na drugie danie zamawiały pizzę, pieczonego kurczaka (był w kuchni, gotowy, z plastiku) i kotlet schabowy z ziemniakami i surówką. Na deser podawałyśmy kawę i lody. Potem się zmieniałyśmy.
Wreszcie zabawa w restaurację nam się znudziła i chciałyśmy trochę potańczyć przy muzyce. Tylko, że był kłopot z płytami, bo ja swoich jeszcze nie mam. Właściwie, to ja słucham już „dorosłych” płyt, takich jak Adaś i Karolina albo rodzice. Włączyłam więc jedną z płyt Adasia, ale dziewczynom nie bardzo się podobała i nie umiały przy niej tańczyć. Znów zrobiło się zamieszanie. Wtedy z pomocą przyszedł tato i włączył nam radio . Tam była fajna muzyczka i mogłyśmy wreszcie potańczyć.
Ale tańce też nam się znudziły i Ania zaproponowała zabawę w ciuciubabkę. Wzięłam mój szalik i zawiązałam najpierw Marysi. Goniła nas po całym pokoju, wreszcie złapała mnie. Ja miałam kłopoty ze znalezieniem kogoś, bo potknęłam się o fotel i stłukłam sobie kolano. Ale w końcu udało mi się złapać Kasię. Szło nam dosyć dobrze, dopóki Ania nie zderzyła się ze stołem i nie nabiła sobie guza. O mało co nie wylądowała w torcie!
I znów z pomocą przyszła mama. Przyłożyła Ani na guza na głowie łyżkę oziębioną w zimnej wodzie, sprzątnęła tort ze stołu i przyniosła papier i kredki. Ogłosiła konkurs na najładniejszą laurkę dla solenizantki. Ja też rysowałam -mój nowy prezent. Dziewczyny zrobiły mi piękne laurki – w nagrodę za to dostały cukierki. Trochę się uspokoiłyśmy przy tym rysowaniu.
Mama kazała sprzątnąć stół i podała pizzę na kolację. Potem bawiłyśmy się w głuchy telefon. Wychodziły śmieszne zdania. Na początku powiedziałyśmy: „Adam ma szelki” a na końcu wyszło – „ nie bądź wielki”. Albo „dziś  jest piękna pogoda” przemieniło się w „wylewa się woda”.
Czas już było kończyć urodziny, bo po Anetę i Marysię  przyjechali rodzice. Kasia i Ania miały blisko, więc szły same.
Potem przyszła Karolina i oglądałyśmy prezenty od koleżanek. Dostałam torebkę, puszysty notesik, kubek z Barbie, małego pluszowego misia i słodycze, po których zostały tylko papierki. Potem odbierałam telefony: dzwoniła babcia, ciocia Alinka i ciocia Ela z życzeniami  do mnie. Jeden telefon był do Karoliny. Koleżanka pyta -czy jest Ania a ja na to -tak i wołam: Karolina, do telefonu! Bo właściwie to moja siostra ma na imię Anna Karolina, ale w domu używamy drugiego imienia. Ale gdy Karolina poszła do  liceum, przedstawia się wszystkim pierwszym imieniem, dlatego wszystkie  nowe koleżanki mówią do niej Ania.
To były fajne urodziny. Wieczorem byłam tak zmęczona, że usnęłam na kanapie w pokoju rodziców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz