poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dzień Ziemi



- O tym, że trzeba dbać o Ziemię chyba nie muszę Was przekonywać? – spytała któregoś dnia mama Antka i Ali.
- No pewnie, że nie! – jednocześnie zakrzyknęły bliźnięta.
- No właśnie. Zbliża się Dzień Ziemi i pomyślałam sobie, że każdy w naszej rodzinie mógłby złożyć jakieś ekologiczne postanowienie z tej okazji – zaproponowała mama.
Antek podrapał się po głowie. Ala zaczęła się bawić swoimi rudymi warkoczami. Dzieci badawczo zerkały na siebie, ale nie zabrały głosu w tak ważnej sprawie. Mama widząc ich zakłopotanie zaczęła:
- Postanawiam, że od dzisiaj postaram się kupować więcej płynów w szklanych, zwrotnych butelkach i że na zakupy będę zawsze zabierała płócienną torbę!
Tata, który cały czas przysłuchiwał się rozmowie zabrał głos:
- Wyobraźcie sobie, że jeszcze kilka lat temu nie było w sklepie mleka w kartonowych lub plastikowych butelkach. Mleko dostępne było tylko w szklanych butelkach, które nie miały nakrętek, tylko miały kapsle ze sreberka.
- To w waszych czasach było bardziej ekologicznie – zauważył Antek
- Można tak powiedzieć – odpowiedział tata. - No, ale i ja chcę tutaj złożyć moje postanowienie: W tym roku sadzonki pomidorów posadzę w opakowaniach po jogurtach i nie będę kupował w tym celu nowych plastikowych doniczek!
- Brawo tato! – pochwaliła tatę Ala.
- Faktycznie to dobry pomysł – powiedziała mama. - Ale teraz pora na postanowienia Ali i Antka. Wymyśliliście coś?
Antek wyprostował się na krześle i rzekł:
- Będę zakręcał wodę, gdy myję zęby, będę odkręcał ją tylko na początku i na końcu mycia. Mamo, czy to dobre postanowienie?
- Wspaniałe! – powiedziała mama. - A ty Alu?
- Pomyślałam sobie..., ale nie wiem czy to dobry pomysł..., że opowiem o Dniu Ziemi w naszym przedszkolu i powiem dzieciom żeby nie śmieciły. I będę tego pilnowała.

Olek (9 lat)

- Alu, to wspaniały pomysł! – powiedział tata. - Ja mam też jeszcze jeden. Zapraszam was na ekologiczny spacer po lesie. Spacerując zbierzemy wszystkie napotkane śmieci i w ten sposób już dzisiaj przygotujemy kawałek Ziemi do jej święta.
Chwilę później cała rodzina ruszyła na ekologiczny spacer wyposażona w wielkie worki przeznaczone na odpady. Worki szybko się zapełniły, co było dowodem na ogromne zaśmiecenie naszej planety. W przyszłą sobotę cała rodzina planuje kolejny spacer ekologiczny - wybierzesz się z nimi? 

sobota, 20 kwietnia 2013

Tymek i Afryka dzika - 14 zakończeń jednej bajki

Jedna bajka i czternaście (14!!!) zakończeń.
Smak Afryki na wyciągnięcie ręki.
Kilka zdań (początek bajki) napisanych przez Bajkopisarzy stało się inspiracją dla Poczytników. 
Efektem ich twórczej pracy są wspaniałe historie małego Tymka, na które Was serdecznie zapraszamy.

POCZĄTEK NAPISANY PRZEZ BAJKOPISARZY:
Tymek od zawsze marzył o wyprawie do dżungli. Wieczorami planował swoje podróże i rysował zieloną kredką trasy w atlasie pełnym map, który dostał od Babci Basi. A wszystko zaczęło się, gdy Tymek na swoje 4 urodziny dostał album. Nie był to taki zwykły album, w którym chowa się zdjęcia . Był to album przyrodniczy, pełny wielkich, kolorowych i przepięknych zdjęć z Afryki. Były na nich słonie, lwy, tygrysy, żyrafy i wiele innych zwierząt o jakich Tymek nigdy nawet nie słyszał. Od tej pory, dżungla stała się Tymkową pasją. Chłopiec oglądał filmy przyrodnicze, rysował rysunki dzikich zwierząt i z zacięciem zapełniał kolorowanki kupowane mu przez rodzinę. W pokoju roiło się od rysunków i plakatów dzikich zwierząt. Na tymkowym łóżku od lat mieszkał pluszowy Lew Fryderyk, który w snach przenosił Tymka do zielonej, gęstej dżungli. Cała rodzina wiedziała o pasji Tymka, na urodziny, imieniny, święta i inne okazje dostawał prezenty związane z dżunglą. Aż pewnego dnia, a był to szczególny dzień, gdyż Tymek obchodził swoje 10 urodziny, znalazł na biurku nie jak co roku wielkie pudło z kokardą, a małą kopertę ze swoim imieniem wypisanym odręcznym pismem. Zdziwił się bardzo, wziął kopertę w dłoń i powoli zaczął ją otwierać. Zajrzał do środka i z ogromnym zdziwieniem spojrzał raz jeszcze. Nie mógł uwierzyć, więc zszedł w pidżamie na dół do kuchni, w której mama przygotowywała śniadanie. Stanął za mamą, pokazał jej kopertę i zapytał:
- Mamo, co to jest? 
ZAKOŃCZENIA NAPISANE PRZEZ POCZYTNIKÓW

MŁODSI  POCZYTNICY
Zosia (9 lat) - KLIK
Kamilka (10 lat) - KLIK
Piotruś (lat 7,5) - KLIK
Olek (9 lat) - KLIK
Rozalka (14 lat) - KLIK
Agata (15 lat) - KLIK

NIECO STARSI POCZYTNICY
Michał Pączko - KLIK
Bietka Nowicka (www.czerwonekalosze.blogspot.com) - KLIK
Amber (www.kuchennymidrzwiami.blogspot.com) - KLIK 
Oczko (www.czytelniczy.blogspot.com) - KLIK
Asia (www.mamaizonabyc.blogspot.com) - KLIK
Arek (www.eatafterreading.blogspot.com) - KLIK

BAJKOPISARKI
część składu bajkopisarskiego nie mogła sobie odmówić napisania zakończenia :)
Siri - KLIK
Aciri (www.bajkorada.blogspot.com) - KLIK


Pan Tata i Pani Mama są autorami prześlicznych zdjęć, które towarzyszą tymkowej akcji.
DZIĘKUJEMY za udostępnienie tak pięknej fotograficznej dokumentacji!

Wszystkie zakończenia zostały zebrane w jednym miejscu - KLIK

rys. Iga (7 lat)

rys. Kamila (10 lat)

rys. Olek (9 lat)


wtorek, 16 kwietnia 2013

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział I


rys. Rakothka
Ciocia Grażynka (KLIK) ma włosy w kolorze gorzkiej czekolady, szufladę pełną niesamowitych bajek i głowę pełną bajecznych pomysłów. Dzisiejsze opowiadanie otwiera cykl opowieści Cioci Grażynki, na który Was serdecznie zapraszamy. 

Z PAMIĘTNIKA PIERWSZOKLASISTKI
Mam na imię Marta i chodzę do pierwszej klasy. Przeczytałam ostatnio „Dziennik  pierwszoklasistki  Viveki Sundwal” , dlatego piszę ten pamiętnik. Mimi pisała go na maszynie a ja w komputerze. To komputer mojego brata ale mam w nim folder „Marta” i różne pliki „Moje rysunki.jpg”, „Bajki. pps”  a teraz jeszcze „Pamiętnik.doc”. Mój brat ma na imię Adam i chodzi do drugiej klasy gimnazjum. Czasami go denerwuję i wtedy mówi – „idź sobie mała” a czasami ma dobry humor  i pokazuje mi jakieś fajne rzeczy w komputerze albo gra ze mną w piłkę.
Piszę teraz, bo Adaś poszedł do Jasia naprzeciwko pomóc mu, bo w jego komputerze coś się zepsuło. Potem pewnie będą grać w piłkę nożną – na podwórku albo w komputerze. Ja też czasem gram , ale rodzice nie pozwalają mi za dużo. Mogę za to w komputerze oglądać różne encyklopedie – moje ulubiona to encyklopedia kotów.
Chciałabym mieć własnego kota, ale nie mogę, bo Mama ma uczulenie na sierść. Poza tym, co by robił w wakacje, kiedy wyjeżdżamy ? A czasami  wyjeżdżamy nagle na kilka dni. Tato przychodzi z pracy i mówi – muszę jechać w kilka miejsc, gdzie  są piękne jeziora, jedziemy wszyscy. Wtedy pakujemy namiot, dmuchane materace i śpiwory, kuchenkę z butlą turystyczną i wyjeżdżamy. Zatrzymujemy się tam, gdzie nam się podoba. Kiedyś latem kąpałam się w dziesięciu jeziorach !
Pływać jeszcze nie umiem, ale odpycham się trochę nogą i prawie pływam. Bardzo lubię bawić się w wodzie. Chodzę często na basen, ale najbardziej lubię lato i wodę w jeziorach. Lato- to maja ulubiona pora roku. Ulubione potrawy to rosół z makaronem i pieczona golonka. Ulubiona książka to „dzieci z Bullerbyn”. Mama czytała mi ją kiedy byłam chora latem, zanim poszłam do zerówki. Najpierw  rozdział do połowy i potem zostawiała, a ja musiałam dalej czytać sama, bo byłam ciekawa, co jest dalej.
Umiałam czytać, jak miałam pięć lat. Duże litery poznałam z klawiatury komputera a małe ze starej książki do pierwszej klasy mojego brata. U nas w domu wszyscy czytają, a najwięcej moja siostra Karolina, która jest już studentką. Jak ja szłam do pierwszej klasy, to ona zaczęła studia. Tylko nie jest w pierwszej klasie ale na pierwszym roku. We wrześniu miała wolne i odprowadzała mnie do szkoły. A w październiku wyjechała do innego miasta i przyjeżdża do domu na sobotę i niedzielę co dwa albo trzy tygodnie. Smutno mi bez niej, bo miałyśmy wspólny pokój, ale teraz mam jakby trochę pokój dla siebie. Czasem jak mam jej coś ważnego do powiedzenia, wysyłam jej SMS-a z komórki mamy albo maila. Mam swoje konto internetowe – Pingwin@ i jeszcze coś tam.
Muszę już kończyć, bo pora odrabiać lekcje.

piątek, 12 kwietnia 2013

Dzień Czekolady II

Dzisiaj jest bardzo miły dzień.
Dzień Czekolady.
Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że czekolada jest dobra na poprawę humoru, na wzmocnienie sił, na miły upominek i na wiele, wiele innych rzeczy. A najlepiej smakuje, gdy się ją zajada w miłym towarzystwie.

Mamo, mamo,
a wiesz kto to był Montezuma?

Mama wiedziała,
lecz się nie przyznała
i tak odpowiedziała: No kto?

Franek wyjaśnił:
To był Król Azteków mamo.

A czemu pytasz?
Mama podstęp podejrzewała...

Wiesz mamo...
On wypijał czekoladę co rano...


A czy ja bym mógł?
Poczuć się jak Aztecki król?

Mama się uśmiechnęła.
Dwie filiżanki na stole postawiła.

Czy mogę z Tobą?
Poczuć się Aztecką Królową?

Mamusiu - zakrzyknął Franek.
Inaczej nie wypada, nie ma innej rady!


Dzisiaj jest przecież Dzień Czekolady!

sobota, 6 kwietnia 2013

Gdzie się podziała wiosna?

To pytanie chyba wszyscy sobie zadajemy. Jest kwiecień, a my dalej brodzimy w śniegu, jakby zima dopiero co się zaczęła. A stare dobre przysłowie uspokaja nas: "Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata". Tylko dlaczego nie dał nam jeszcze lata? :) I tutaj z pomocą przychodzi nam mała Anielka, która chyba odkryła co się stało z Wiosną i znalazła sposób na to, by przegonić Panią Zimę. Posłuchajcie....



Ja wiem, gdzie się Wiosna podziała!
Krzyknęła do mamy Anielka mała.

Mama Anielkę wzięła na kolona:
To powiedz mi wszystko kochana.

Tak sobie właśnie pomyślałam,
że Wiosna się z Zimą zagadała.

Szła do nas, ale do Zimy wstąpiła
i zimnej herbaty za dużo wypiła.

Od tego zamarzła, ruszyć się nie może
i z tego powodu nie wyrusza w drogę.

Na to mama: to co my teraz zrobimy?
Jak się pozbędziemy tej długiej Zimy?

Anielka pomyślała i zaproponowała:
To może ja bym Wiosnę narysowała?

Pokażemy rysunek i Zimę przegonimy
Słonkiem narysowanym Wiosnę odmrozimy.



Teraz już wiecie, jak to Anielka sprytnie wymyśliła:) Nie pozostaje Wam nic innego, jak wyciągnąć kredki, papier i rysować wiosenne obrazki z duuuużą porcją słońca! Może podziała i Zima wreszcie sobie pójdzie:)

Z ostatniej chwili!!! 
Dotarły już do nas Wasze pierwsze prace!
Kolorowe! Słoneczne! 
Zima nie ma wyjścia! Musi odejść:)
Prace przygotowały dzieci z grupy 3,4-latków "Słoneczka" z Przedszkola Publicznego w Rogowie

Zuzia (3lata)










 Błażej (4 lata)







 Ksawery (4 lata)




Sonia (4 lata)

Prace nadesłane przez Jaskółki z Miejskiego Przedszkola nr 57 w Katowicach