wtorek, 28 maja 2013

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział II

Kolejna opowieść Cioci Grażynki przed Wami! Tym razem Ciocia Grażynka oraz Bajkopisarze zapraszają Was na słodką historię Adasia. 

URODZINOWY TORCIK MIKROFALOWY

W tym roku urodziny Adasia przypadały w poniedziałek. Już w sobotę była babcia, ciocia i wujek, był torcik, świeczki i prezenty. Mama powiedziała Adasiowi, że pora już , aby na urodziny zapraszał nie tylko kumpli, ale też koleżanki. Adaś na to, że żadnych bab nie zaprasza. Mama więc odmówiła urządzenia mu imprezy.
W dniu urodzin Adaś wrócił ze szkoły zaaferowany.
- Mamo, oni sobie przypomnieli, że ja mam dziś urodziny. Gonili mnie po parkingu przed szkołą, żeby mi wlepić 13 klapsów!
- I co, dali ci te klapsy?
- Tak, ale nie wszystkie, bo na parkingu znaleźliśmy czyjś dowód rejestracyjny samochodu i poszliśmy go zwrócić właścicielowi.
- I co właściciel na to?
- Dał nam dychę. Poszliśmy za to kupić cukierki, zjedliśmy od razu. Ale najważniejsze to, że oni się wprosili na urodziny. Będą za niecałe dwie godziny !
- Ilu? Wpadła w panikę mama.
- Siedmiu! - Spuszczając głowę wyznał Adaś.
- No ładnie, a tort zjedzony. Co ja teraz przez ten czas upiekę ? Może tę wuzetkę cioci Asi ? Ją się szybko robi. Przełoży się dżemem… Tak, ale najpierw trzeba rozgrzać piekarnik, upiec, ostudzić, nie zdążymy… chyba, że…
Wzrok mamy padł na okrągłe naczynie żaroodporne, w którym gotowała warzywa w mikrofalówce. To jest ciemny placek, więc w kuchence musi wyjść.
- Do roboty! – zawołała mama – Co my tu mamy?
Otworzyła szafkę: mąka jest, cukier jest, kakao też.
- Proszku do pieczenia jeszcze zostało. W lodówce jest mleko i margaryna do pieczenia, bo za dużo kupiłam. Trzeba łyżkę smalcu  i dżem do przełożenia. Adaś, leć migiem do sklepiku na rogu, kup zwykły smalec i dżem, najlepiej porzeczkowy. Weź też colę i wodę niegazowaną do rozrobienia soków, trochę paluszków i chipsów.
- A jajka? - spytał Adaś. Jest tylko jedno.
-Starczy. To placek „jednojajowy”.
Gdy Adaś poszedł do sklepiku, mama wsypała do miski dwie szklanki mąki, szklankę cukru, 3 łyżki kakao i dwie łyżeczki proszku do pieczenia. Po namyśle dodała szczyptę imbiru i cynamonu. Pokroiła pół kostki margaryny i zalała mlekiem ze szklanki. Wstawiła do kuchenki mikrofalowej i wtedy wrócił Adaś. Zatrzymała więc kuchenkę  i dodała łyżkę smalcu, żeby się roztopił.
- Co mam robić?  – pytał Adaś.
- Pomieszaj w misce, a potem nalej zimnej wody do zlewu. Przedtem zatkaj korkiem! Ja wysmaruję tłuszczem naczynie.
Kuchenka zrobiła „pim”. Mama wyjęła na wpół roztopiony tłuszcz i energicznie go rozmieszała. Gdy wszystko się rozpuściło, dodała resztę mleka ze szklanki. Wstawiła to do zlewu z zimna wodą i kazała Adasiowi mieszać, żeby wystygło. Sama wymieszała dokładnie suche produkty w misce. Gdy roztopiony tłuszcz z mlekiem ostygł, dodała go do miski, zamieszała, na koniec wbiła jajko i wymieszała wszystko dokładnie. Wlała do naczynia.
- Na ile to nastawić? Na trzy czwarte mocy, tak, jak warzywa?
- Ja się na tym nie znam - odpowiedział szczerze Adaś.
- Dobrze, wstawię na siódmy poziom, 10 minut.
Kuchenka zaczęła szumieć a mama chodzić po kuchni, bo bała się, jaki będzie efekt. Po pięciu minutach nie wytrzymała i zajrzała do kuchenki.
- Rośnie Adaś, rośnie!
Zamknęła z powrotem drzwiczki. Po dziesięciu minutach placek był gotowy. Wierzch miał ładnie spieczony na błyszczącą skorupkę a boki odstawały od brzegów.
- Teraz musi ostygnąć. - Mama położyła go na mokrej ściereczce, żeby lepiej wyszedł z naczynia.
Adaś zwabiony zapachem wbiegł do kuchni.
- Ale pachnie!
- Bo dodałam cynamonu i imbiru. Będzie smakował trochę jak piernik. Za pół godziny go wyjmę, a gdy ostygnie, przełożę dżemem. A ty idź do ogrodu umyć stół i poustawiać krzesła. Ja rozrobię soki ze słoiczków na napoje.
 - Jak zwykle, dwóch przy komputerze, reszta gra w piłkę na trawniku? Powiedz tylko, żeby nie kopali za mocno, bo tata posadziła na wiosnę nowe drzewka. Dobrze, że dziś ładna pogoda! Jak ustawisz krzesła to wyjmij jednorazowe kubeczki do napojów i poustawiaj talerzyki. Ja poszukam szklanek do paluszków i miseczek do chipsów.
Zanim przyszli goście, wszystko było gotowe.

niedziela, 26 maja 2013

Dzień Matki



Dziś święto obchodzą wszystkie Mamy.
My z przyjemnością do życzeń się dołączamy.
Życzymy Mamom, by chwile radośnie mijały
i żeby ze swych dzieci wyłącznie pociechę miały.


środa, 22 maja 2013

Jak Karol z rabarbarem odwiedził Barbarę

Z pękiem rabarbaru do Barbary
przyszedł dziś Karol pełen wiary.

- Ugotować może coś się uda?
Ty Barbaro w kuchni czynisz cuda!


- Pęk rabarbaru bardzo mnie raduje!
Z radością ogromną Barbara wykrzykuje.

Upiekę chętnie pyszne bułeczki.
A zaraz po nich kruche babeczki.


Będzie i kompot z listkami mięty
i z leśnym miodem tak dla zachęty.

Wysmażę kilka słoiczków dżemu,
bo szybko znikają nie wiedzieć czemu?

Na ustach Karola uśmiech już gości.
Kwaśny rabarbar a tyle słodkości!


Gdy tak Barbara z Karolem gruchała,
 bo atmosfera temu sprzyjała.

Piekarnik rozgrzany do czerwoności
Bardzo zrumienił rabarbarowe słodkości.

Lecz nasza para zajęta w rozmowie
Nic nie poczuła, że w piekarniku płonie!!!

Dopiero, gdy dym uruchomił alarm
Na nogi zerwali się Karol i Barbara.

Barbara w przestrachu krzyczeć zaczęła:
- Pożar! Ratunku! Straż nam potrzebna!!!

Na szczęście Karol przytomnie zareagował.
Wyłączył piekarnik i dom uratował.

Wieczór się jednak zakończył miło.
Wszystko się dobrze w sumie skończyło.

Na pocieszenie i dla ochłody
Zrobili razem rabarbarowe lody.





niedziela, 19 maja 2013

"Piękny Jaś" dla Mamy


Wielkimi krokami zbliża się święto naszych Mam!!!
I właśnie z tej okazji, przygotowałyśmy dla nich coś specjalnego!
Będzie to coś ozdobnego, nietypowego i co każda mama chyba lubi nosić.
Domyślacie się co to może być?
Mała podpowiedź znajduje się na poniższym zdjęciu:)



Mamy tu:

- kawałek materiału, 

- kawałek tasiemki, 

- kawałek nitki, 

- kilkanaście nasion fasolki "Piękny Jaś"


Uprzedzamy, nie wyjdzie z tego żadna potrawa:) ale wyjdą KORALE! Mamy nadzieję, że udało nam się Was choć trochę zaskoczyć:):)

Korale robi się bardzo prosto, niemniej pewne czynności będą wymagały pomocy dorosłego dlatego mile widziane np. babcie przy dzisiejszym zadaniu:)



1. Materiał o wymiarach: 50 x 6 cm składamy lewą stroną na pół i zszywamy na maszynie bądź ręcznie (tylko najdłuższy bok tak, by powstał tunel ) To właśnie przy tej czynności pomoc dorosłego jest konieczna:)

2. Wywijamy materiał na prawą stronę i mamy gotowy tunel przez który przewlekamy tasiemkę - będzie ona pomocna przy wiązaniu korali na szyi:) Nasza tasiemka ma ok. 70 cm długości.

3. Do tunelu wkładamy po jednym "Pięknym Jasiu" i wiążemy nitką na tzw. cukierek. Oczywiście nie zapominamy o zawiązaniu supełków na końcach, by nasze ostatnie nasionka nie uciekły:)

4. Korale gotowe!!!

5. Dla urozmaicenia można dodać kolorowe tasiemki (u nas są to skrawki z różnych materiałów)

 I jak Wam się podoba nasz 'Piękny Jaś"?:)




wtorek, 14 maja 2013

Dźwig I

Czasem droga powrotna ze szkoły nieplanowanie wydłuża się w czasie... Zwłaszcza wtedy, gdy na drodze napotkamy na przykład...wielką budowę. Chłopców z naszego opowiadania na tej budowie zafascynowała szczególnie jedna wielka maszyna. Przeczytajcie co z tego wynikło. 

Był letni dzień, a Michaś wracał z kolegami ze szkoły. Wesoło podrygiwały im plecaki na plecach i słychać było dziecięce śmiechy. Nagle chłopcy przystanęli. Ich oczom ukazała się wielka brama, która po jednej i drugiej stronie sąsiadowała z wysokim płotem. Zaciekawieni zaczęli zaglądać przez szczeliny w bramie, ale niewiele mogli zobaczyć. Aż tu nagle usłyszeli dziwny dźwięk. Gdy tylko podnieśli głowy do góry ich oczom ukazał się dziwny widok.
Chłopcy zobaczyli coś niewyobrażalnie wysokiego, z wielkim ramieniem, na którym przy pomocy sznurów zamontowano jakąś platformę. Platforma pełna była wielkich cegieł.
- Niesamowite... - Wyszeptał pod nosem Michaś. Wygląda jak wielki potwór...
- Chyba wielki żuraw – poprawił go jeden z kolegów.
- W ogóle nie jest podobny to ptaka! – powiedział Krzyś, najmłodszy z chłopców, pierwszoklasista, brat Piotrka.
- Haha, nie młody, nie o takiego żurawia chodzi. Miałem na myśli taką maszynę, która pomaga na budowie, dokładnie jak ta! – wyjaśnił Paweł.
- Musimy go zobaczyć w akcji, chodźcie, znajdźmy jakaś dziurę w płocie! – zawołał radośnie Michaś i chłopcy pobiegli za nim.
Chłopcy znaleźli się na wielkiej budowie. Dookoła szum maszyn i pełno pyłu, bo akurat z ciężarówki wysypano piasek i przez chwilę nic nie było widać. Kiedy pył opadł, oczom chłopców ukazał się...pan w kasku i odblaskowej kamizelce.
- A co Wy tutaj robicie? – zapytał zdziwionym i nieco podniesionym głosem.
- Chcieliśmy zobaczyć tego żurawia – powiedział Paweł.
- Żurawia?! Kto Was tutaj wpuścił? – pan zapytał groźnie.
- Nikt, sami weszliśmy… - odpowiedział wystraszony Michaś.
- Nie możecie sami wchodzić na plac budowy! Tutaj jest niebezpiecznie, może Wam się coś stać – upomniał ich pan.
- Przepraszamy, nie chcieliśmy źle…
- No dobrze, to teraz zabierajmy Was stąd czym prędzej.
- A maszynoptak??? – zapytał nieśmiało Krzysio.
- Maszynoptak? – zdziwił się pan.
- Ten tam, wysoko – pokazał palcem malec.
- Haha, chodzi Ci o dźwig?
- Bo my proszę Pana chcieliśmy go z bliska popodziwiać – wyjaśnił Michaś.
- A no to zmienia postać rzeczy, tylko że musicie go podziwiać z daleka, ale jeśli chcecie to chętnie Wam o nim opowiem – pan, który tak naprawdę okazał się być kierownikiem budowy próbował znaleźć jakieś rozwiązanie. Albo wiecie co? Zróbmy inaczej. Jeżeli chcecie to w piątek po południu mogę Wam pokazać dźwig z bliska. Tylko przyjdźcie z kimś dorosłym, żebym miał pewność, że Wasi rodzice się zgadzają. To jak? W piątek o 18:00?



Olek (9 lat)

Ciąg dalszy nastąpi...

sobota, 11 maja 2013

Przygody Detektywa Szczurka - bajka poczytnika



Autorka dzisiejszej bajki ma 10 lat i niesamowitą wyobraźnię. 
Serdecznie zapraszamy Was na bajkę Kamilki! 

Detektyw Szczurek i zaginiony sernik Pani Luizy
Pewnego letniego dnia na wsi, a dokładniej w dziurze chatki, która znajdowała się na starym, cichym i dużym strychu. Myszki właśnie tam zbudowały osiedle i nazwały go "Osiedlem sera". Na osiedlu tym mieszkał Detektyw Szczurek. Mieszkał tam wraz ze swoim małym zwierzakiem Tropicielem, który był muszą. Jak co dnia Detektyw Szczurek poszedł wcześnie rano z Tropicielem do sklepu "Pyszny Serek", który prowadziła Luiza Szczurkowska. W pewnym momencie Detektyw zobaczył rudą kitkę właśnie uciekającą przez okno na dwór. Nie zdziwiło to Szczurka więc poszedł dalej. Gdy wszedł d sklepu usłyszał płacz dobiegający z zaplecza. Detektyw był bardzo zaskoczony i czym prędzej pognał na zaplecze. Tam zobaczył pannę Luizę, która siedziała na podłodze i, aż tonęła w łzach. 

rys. Emilka (lat 8,5)

Nasz Detektyw przestraszył się mocno, ponieważ nigdy nie widział pani Luizy w tak okropnym stanie. Pomógł jej wstać i zaczął ją uspokajać. Luiza opowiedziała mu całą historię o tym, że gdy przyszła do pracy około godziny szóstej zaczęła wypiekać swą nową specjalność - pyszny sernik. Gdy już skończyła wyjęła sernik i postawiła go na oknie, żeby wystygł. Sama poszła się napić herbaty z odrobiną owoców. Gdy skończyła herbatę poszła zdjąć z okna nowy wypiek i wtedy zobaczyła, że ciasto zniknęło! Płakała przez dwie godziny, aż zjawił się tam Detektyw Szczurek. Szczurek obiecał Luizie, że odnajdzie sprawcę! Detektyw popędził do sąsiadów i wszystkich po kolei przesłuchał,lecz niczego się nie dowiedział. Detektyw był tym bardzo zawiedziony i postanowił, że pójdzie z Tropicielem do kawiarni. 

rys. Olek (lat 9)

Gdy już dotarli na miejsce Szczurek przypomniał sobie o rudym ogonie i szybko pognał do okna, w którym widział rudy ogon. Przeskoczył przez okno i nie zbaczał ze śladu. Dotarł w końcu do drzewa i tam zobaczył Wiewiórkę kończącą sernik Luizy, następnie powiedział do Wiewiórki, że nie może kraść. Powinna przeprosić Luizę za to, że zjadła jej sernik. Następnie zaprowadziła Wiewiórkę do Luizy i Wiewiórka przeprosiła Luizę. Wszystko wróciło do normy, bo Luiza i jej wypieki mogły już być bezpieczne!

środa, 8 maja 2013

Czerwony stolik - bajka poczytnika


Dzisiaj przedstawiamy Wam bajkę autorstwa naszego poczytnika i wiernego ilustratora, który od kilku lat wspiera działalność Bajecznej Fabryki. Przed Wami bajka Olka :)

Był raz sobie czerwony i okrągły stolik. Mieszkał on w małym domku szczęśliwie i wesoło, ale pewnego dnia mama postanowiła wyrzucić stolik. Tata też się zgodził, ale dzieci nie i wtedy stało się coś, co nie miało się stać. Stolik zaczął mówić. 
A mówił tak:
- Dlaczego chcecie mnie wyrzucić?  
- No bo jesteś zniszczony i stary – powiedziała bardzo zdziwiona mama. 
Stolik faktycznie był stary i bardzo odrapany, a czerwona farba w wielu miejscach odpadała ze stolika. Dzieci stanęły w obronie starego mebla:
- Nie wyrzucajcie stolika. Prosimy. Ten stolik jest z nami od zawsze. Jest jak członek rodziny! Chcemy żeby został! Nie można nikogo, ani niczego wyrzucać tylko dlatego, że jest stare. 
Wtedy rodzice zdecydowali żeby stolik został i na dodatek naprawili stolik. Po naprawie stolik wyglądał jak nowy i wtedy powiedział:
 - Dziękuję bardzo. Będę wam z radością służył dalej. 
Olek /9 lat/

piątek, 3 maja 2013

Dzień Słońca



żółte     świecące     CIEPŁE         Jasne     okrągłe  Gorące  promienne
   

   A dla Was, jakie jest słońce?  


Dzisiaj obchodzony jest Dzień Słońca dlatego życzymy Wam słonecznego dnia!!! 
a w prezencie nowa rymowanka i słoneczne ilustarcje:)    



Olek (9 lat)


Wcześnie rano dnia pewnego
Pogodnego i słonecznego
Ptaszki radośnie ćwierkały
Dzieci wokoło biegały

A na kocyku, na polanie
Mała Ewa jadła śniadanie
Książkę w ręku trzymała
I obrazki w niej oglądała

Ewcia chyba ciut przysnęła
Bo gdy książkę znowu wzięła
Oniemiała z przerażenia
Ktoś obrazki w niej pozmieniał

Zamiast bajki o Calineczce
Jasne kartki są w książeczce
Co się stało? Nie wie Ewa
więc zagadkę odkryć trzeba!

Rozgląda się dookoła Ewa
lecz wokół te same drzewa
Nic się nigdzie nie zmieniło
Słońce świeci, że aż miło...

To tak! To się stało!
To słonko mocniej wyjrzało!
Promieniami zaświeciło
i Ewę troszkę oślepiło

Teraz Ewcia wie, że trzeba
kocyk przenieść gdzieś po drzewa
Bo gdy słońce mocniej grzeje
Cień najlepszym jest schronieniem.

"Ewa na polanie" Ewa (2,5 roku)