poniedziałek, 28 października 2013

Listkowe duszki


czyli takie "Strachy na lachy"
bo nie takie straszne jak się wydaje:)
Nasze duszki są przyjazne i zabawne gdyż zostały stworzone przez małe ręce z wykorzystaniem nietypowego (jak na duchy) materiału, bo z listków!
Wyzwanie nie tylko dla odważnych. A dla Wszystkich, którzy lubią czasem postraszyć:)



Wykonanie:

1. Do wykonania listkowych duszków najlepsze będą liście klonu, które swoim kształtem przypominają troszkę ducha:)
2. Środkową część listka przycinamy nożyczkami tak, by uformowała nam się głowa 
3. Całą powierzchnię listka malujemy na biało
4. Pozostawiamy listki do wyschnięcia
5. Przyklejamy oczy i nos (można wykorzystać do tego czarny marker, papier lub plastelinę )
6. Duszki gotowe do straszenia.

Tylko, czy ktoś się ich w ogóle przestraszy?:)







sobota, 26 października 2013

Zmiana czasu

Dzisiaj w nocy przestawimy zegarki z czasu letniego na zimowy. Czas cofniemy o godzinę.
Nie zapomnijcie o tym i śpijcie dłużej. A jeśli ktoś nie będzie pamiętał, to może mu się przytrafić taka przygoda, jak Tomkowi z naszego wierszyka.

"Zmiana czasu"

Do  wyprawy w góry Tomek długo się szykował.
Rzeczy najpotrzebniejsze do plecaka dawno schował.

W niedzielę rano wstał i sam przygotował śniadanie.
Całusa na pożegnanie dał mocno zaspanej mamie.

Zarzucił plecak na ramię, a do ręki swej wziął mapę,
Dzięki niej nie wyjdzie w górach na wielką gapę.

Na miejsce zbiórki przybył o czasie wyznaczonym.
Lecz nikogo nie zastał i bardzo był tym zdziwiony.

Dziwił się, bo po drodze nie spotkał nikogo znajomego,
Na miejscu zbiórki nie było autokaru wycieczkowego.

Wyjazd miał być o siódmej i Tomek przybył punktualnie.
Czyżby się wszyscy pochorowali? To by było fatalnie...

Już miał wracać do domu, plecak na plecy zarzucił.
Gdy niespodziewanie w oczy wielki zegar mu się rzucił.

Oczy otworzył szeroko ze zdziwienia i ponownie zerknął,
Spojrzał na zegarek na ręce i głęboko westchnął.


Okazało się, że zegarek na ręce śpieszył się o godzinę.
Lecz Tomek o dziwo bardzo wesołą miał minę.

Sam sobie zrobił dowcip, tak był zajęty pakowaniem,
Że zupełnie zapomniał o sprawie z czasu przestawianiem.

Zajęty innymi rzeczami do zegarka już nie miał głowy.
Zapomniał go przestawić z czasu letniego na zimowy.

Dlatego nikogo nie zastał, a mama miała zaspaną minę.
Bo Tomek się obudził za wcześnie o całą godzinę.

Na szczęście nim się chłopak dwa razy obejrzał,
Autokar wycieczkowy na parking już powoli wjeżdżał.

Po chwili zaczęli się wszyscy na zbiórkę zbierać,
A przewodnik krzyknął "Czas w drogę się wybierać!".

środa, 23 października 2013

Jesienny lot

Za nami pierwsze dni jesieni, poranki są coraz chłodniejsze, wiatr rozwiewa nam włosy i płaszcze, chłodzi nasze nosy i uszy. Powoli zamieniamy krótki na długi rękaw, letnie na jesienne obuwie. Widok za oknem mieni się pełnią brązów i złocieni. Niebawem zacznie się deszcz spadających liści, które będą tworzyły przed nami wielobarwne dywany. A tymczasem zapraszamy na jesienny lot pewnego listka:)

Jesienny lot

Niepewnie z gałązki wyrasta maluszek
 Całkiem zielony ma swój mały brzuszek
 Jedną nóżką trzyma się wielkiej gałęzi
 Czuje, jak mocno gałąź ta go więzi
Słońce przygrzewa – dzięki niemu rośnie
 Czasem nawet wiatr nim mocno zatrząśnie
 Obserwuje niebo całymi godzinami
 Zazdrości ptakom dniami i nocami
  
Tak mijają tygodnie, a nawet miesiące
 Aż w końcu nabiera barwy krzepiące
 Niczym kameleon z zieleni brązowieje
 Z radości zaraz się gromko zaśmieje
 Wiatr go wychyla to w lewo to w prawo
 A on na drzewie się trzyma koślawo
 Ostatkiem swych sił gałęzi się trzyma
 A wiatr go mocnym podmuchem wydyma

Ogromnym podmuchem zerwany został
Z uwięzi swojej się w końcu wydostał
Piruety w powietrzu kręci, na wietrze tańczy
I zamiast brązowego ma kolor pomarańczy

Wnet podróż jego dobiega końca
Gdy na ziemie spada w promieniach słońca
I leży teraz u stóp swego ojca - drzewa
O kim mowa, każdy z Was już podejrzewa

Tak, o listku co rósł na drzewie powoli
I czekał aż ktoś na lot na wietrze zezwoli
Wolność dostał wraz z wiatru powiewem
A teraz czeka na Ciebie pod drzewem

Znajdź go czym prędzej i zabierz do domu
I wsadź go do książki zaraz po kryjomu
Po pewnym czasie wyjmij go z książki
Opraw go w ramkę przy użyciu wstążki

Na Wasze ramki z niecierpliwością czekamy
Do zabawy zapraszamy tatusiów i mamy
Listki zagoszczą w  Fabryce Bajecznej
Wszystkich zapraszamy bardzo serdecznie!!!



No to teraz maszerujemy w stronę parku i zbieramy liście do Galerii Jesiennego ListkaKluczem wyboru może być kształt, kolor, odmiana lub inne własne upodobania:) Wysuszone listki wkładamy do gotowej ramki lub przyklejamy na kolorowy papier. Udekorujmy nimi nasze ściany! Niech jesienny lot listka nieprzerwanie trwa:) Na Wasze listki czekamy pod adresem: bajecznafabryka@gmail.com


piątek, 18 października 2013

Kasztanek i Żołądek II

Po bardzo długiej przerwie chcielibyśmy Was zaprosić na drugą część opowiadania "Kasztanek i Żołądek". Z racji tego, że odsłona pierwsza miała swoją premierę bardzo dawno temu, proponujemy przenieść się na chwilę do części pierwszej KLIK by od początku wysłuchać opowiadania. To wyjątkowe wydarzenie, gdyż po raz pierwszy Bajeczna Fabryka publikuje dwa opowiadania jednego dnia!!! dlatego warto się zaczytać:)


Jak postanowili, tak zrobili. Kasztanek i Żołądek szli przez ciemny i ponury las, ale już się tak bardzo nie bali, bo mieli siebie nawzajem. Podczas wędrówki cały czas rozmawiali, śpiewali piosenki i grali w przeróżne gry. Cała wyprawa okazała się bardzo miłą przygodą.
Po paru dniach wędrówki, las zaczął się robić coraz rzadszy i coraz jaśniejszy. Kasztanek i Żołądek zaciekawieni co kryje się poza lasem zaczęli biec, żeby szybciej zobaczyć co tam jest. Na skraju lasu przystanęli i spojrzeli na siebie niepewnie.
-Co to jest – zapytał Żołądek – jakiś inny las?
-Chyba nie – odparł Kasztanek – nie ma tu mchu, ani drzew.
-To co dalej robimy? – zapytał Żołądek
-Ja idę dalej – odpowiedział Kasztanek -  doszedłem już tak daleko… Przecież nasza kraina musi być gdzieś niedaleko.
-W takim razie, idę z Tobą – powiedział Żołądek.
Kasztanek i Żołądek wyszli z lasu. Pod ich stopami, zamiast miękkiego mchu i dywanu z liści, znajdowało się coś szarego i twardego. Ponieważ w drodze tej były dziury i nierówności, naszym bohaterom trudno się szło, ale dzielnie brnęli dalej.
-Przynajmniej tu jest jasno – powiedział Żołądek.
-To prawda – przyznał Kasztanek – ale nie ma żadnych drzew, ani zieleni, tylko jakieś duże betonowe budowle – zauważył smutny Kasztanek.
-Zobacz tam – krzyknął Żołądek.
Obaj spojrzeli przed siebie. W środku tego wielkiego szarego miejsca zobaczyli mały las. Były tam drzewa, krzaki i kwiaty.
- Ale to piękne – powiedział Żołądek.
-Biegnijmy! Kto ostatni ten gapa! – wykrzyknął Kasztanek.
Kasztanek i Żołądek wbiegli niemalże równocześnie do zielonego miejsca, które widzieli z oddali. Bardzo im się tam podobało. Spędzili tak kilka wspaniałych dni, rozmawiając z innymi kasztanami i żołędziami oraz kwiatami. Od nich dowiedzieli się, że są w parku w mieście. Czuli się bardzo szczęśliwi.
Pewnego ranka, gdy zrobiło się zimno i zaczął padać deszcz, Kasztanek i Żołądek poczuli, że lecą do góry. Jakaś Pani trzymając ich na dłoni zaniosła ich do jednej z tych dużych betonowych budowli. Tam, pokazała ich dzieciom i opowiedziała uczniom, jak się urodzili, na jakich drzewach rośli oraz o tym jak ich znalazła w parku i przyniosła do klasy. Wspólnie z uczniami ustaliła, że zrobią jesienną dekorację.
Od tej pory Kasztanek i Żołądek stali na półce w klasie wśród kolorowych liści i kilkorga przyjaciół z parku. Przypominały dzieciom o pięknych darach jesieni.
-Tu jest trochę inaczej niż w moim domu na gałązce, ale jest tak samo fajnie – powiedział Żołądek.
- Zgadza się – powiedział Kasztanek. - Myślę, że znaleźliśmy to czego szukaliśmy

K O N I E C 

poniedziałek, 14 października 2013

Sen robaczka

Zapraszamy na kolejny jesienny wierszyk z dreszczykiem zimna. Tym razem o robaczku, któremu było bardzo zimno dlatego potrzebował ciepłego okrycia ale go nie znalazł....Czy mimo tego, uda się robaczkowi przespać do wiosny? i jaki sen wyśnił tej jesieni? Dowiecie się czytając :Sen robaczka":)


"Sen robaczka"

pod jesiennym liściem
schował się robaczek
myśli: przyjdzie zima
potrzebny kubraczek.

niestety, nic nie znalazł
co by się przydało
by zimową mroźną porą
robaczka ogrzało

ułożył się pod liściem
i zasnął biedaczek
marząc już o wiośnie....
a przyśnił się.... kubraczek!

bo jak często bywa
sny odzwierciedlają
czym mocno żyjemy
gdy troski targają

we śnie spotkał robaczka
znajomy pan pająk
a na imię miał Pasek
bo w paski miał ciało

gdy zobaczył robaczka
jak pod listkiem wtulony
cały blady, zziębnięty
w lesie śpi skulony

żal mu się zrobiło
i jak krawiec zdolny
uwił z pajęczyny
kubrak całkiem modny

tak zostawił robaczka
w błogim śnie śpiącego
a o czym teraz śni?
to już tajemnica jego :)

środa, 9 października 2013

Latawiec

Kawałek sznurka, kolorowy materiał, dwa patyki i podmuch wiatru, to wystarczyło, by na niebie zatańczył latawiec. A my wraz z nim! Przy tej okazji przypomnieliśmy sobie ile zabawy i radości kryje się na wyciągnięcie ręki, a raczej na wyciągnięcie sznurka:) Dlatego zachęcamy do powietrznych tańców. Niech dzisiejszy wiersz będzie dla Was zachętą:)

"Latawiec"

Zrobił go Maciek razem z tatą,
Kiedy kończyło się ciepłe lato.
Pomalowali go pięknymi kolorami,
ogon związali barwnymi wstążkami.  

Gdy wiatry były sprzyjające,
Na niebie miło iskrzyło słońce.
Zabrali go panowie ze sobą,
By wisiał Maćkowi nad głową.

Czekali na podmuch porywisty,
A gdy rozległ się szum i świsty,
Poderwał się pięknie do lotu,
Prawie z prędkością samolotu.

Wirował na wietrze niczym ptak,
Jakby czekał na to już od lat.
Tańczył między chmurami na niebie,
Nie patrząc przy tym wcale za siebie.

Gdy za daleko gdzieś odlatywał
Maciek go sznurkiem przywoływał.
A gdy już czas nastał powrotu
Mieli z nim odrobinę kłopotu.

Bo zerwał się i zawisnął na drzewie
Wtedy drabina przyszła w potrzebie.
A gdy go w końcu zdejmowali z góry.
Tęsknie spoglądał jeszcze w chmury.

Gdy znów silny wiatr wiał  na dworze
Od razu byli w dobrym humorze.
Maciek z latawcem biegając po trawie
Czas spędzał na cudownej zabawie.


piątek, 4 października 2013

Kraina kredek

Znacie taką krainę? Pełna kolorów i nie mającą granic? Wystarczy wziąć kredki do ręki i rysować i od razu się w niej znajdziecie.
Za rysunki dziękujemy Tomkowi i Zosi.



Jest taka kraina, w której jest mnóstwo kolorów.
Pełna kresek, zawijasów i przeróżnych wzorów.

Są tu rzeczy o jakich się nie śniło już dawno nikomu,
Każdy się tutaj czuje jak we własnym domu.




Fantazja tu nie zna granic, a marzenia się spełniają.
Gdy Ci co krainę odwiedzają kredki w rączki chwytają.

Kartka papieru to w krainie zbędny dodatek,
Wie o tym każdy, nawet najmniejszy gagatek.




Rysować można wszędzie, po ścianach i murach.
Chodnikach, stołach, blatach, a nawet i po chmurach.

Gdy tylko wkroczysz w nasz świat kolorowy.
Od nadmiaru kolorów dostaniesz zawrotu głowy.




Nie potrzeba do tej krainy żadnego zaproszenia.
Nie musisz też wysyłać specjalnego zgłoszenia.

Weź kredki i zmruż oczy, rysuj to na co masz ochotę.
Słonia, kwiatki, samochód czy grzybki całe złote.




Śledź zatem uważnie znaki na niebieskim niebie
One do kolorowej krainy zaprowadzą Ciebie.

Patrz też na zieloną trawę i zerkaj pod nogi,
A zobaczysz znaki które Cię zawiodą do drogi.




Do kolorowej krainy trafisz kiedy tylko masz ochotę.
Dojdziesz tam na pieszo lub dojedziesz samolotem.

Kolorowa kraina może być przecież wszędzie.
Tam gdzie Twoje kredki i gdzie Ty sam będziesz.