wtorek, 14 stycznia 2014

Pan Patyczek


Czy zdarza Wam się denerwować przed spotkaniem, a może miewacie dziwne uczucie w brzuchu, gdy trzeba coś powiedzieć przed publicznością? Nieśmiałość nie jest niczym złym, wystarczy tylko znaleźć swój sposób, by sobie z nią poradzić. Czy chcecie poznać jeden z nich? Zatem poznajcie historię Antosia...
Dzisiejszą bajkę publikujemy w wyjątkowym dniu - w Dniu Osób Nieśmiałych! 

"Pan Patyczek" 

Za wielką górą, obok rwącej rzeki w równych rzędach stały dęby, buki i kasztanowce. Pnie olbrzymich drzew otulały rozczochrane źdźbła trawy. Pod największym dębem, w najwyższej trawie, przykryty żółtymi liśćmi leżał, przez nikogo niezauważony, stos patyczków. Patyczki były różnej grubości i długości, leżały bezużytecznie, czekając na pierwszy śnieg. 
Pewnego dnia ścieżką, biegnącą obok stosu patyczków przechodził Antoś. Chłopiec pokonywał tę trasę każdego dnia, idąc w odwiedziny do swojej Babci, która była jego jedyną przyjaciółką. Antoś był cichym i wstydliwym dzieckiem. Całą trasę pokonywał zazwyczaj w milczeniu. Jednak tego dnia idąc do Babci nucił ulubioną piosenkę i zbierał kasztany. Aby umilić sobie końcówkę podróży Antoś stukał znalezionymi w lesie kasztanami.  Nie wiedział jednak, że stukot kasztanów ma magiczną moc i budzi patyczkowego ludzika ze snu. Chłopiec był tak zajęty zabawą kasztanami, że o mały włos rozdeptałby Pana Patyczka, który właśnie się obudził. Na szczęście w ostatniej chwili dostrzegł wystający patyczek i zaciekawiony schylił się, by go podnieść. Jakież było jego zdziwienie, gdy spostrzegł, że patyczek swoim kształtem przypomina niewielkiego ludzika. Antoś pomyślał, że koniecznie musi o swoim odkryciu powiedzieć Babci, schował Pana Patyczka ostrożnie do kieszeni i czym prędzej pobiegł przed siebie. Biegnąc rozmyślał o tym, aby patyczkowy ludzik stał się jego talizmanem, przynoszącym szczęście i dodającym mu odwagi. Biegł co sił w nogach, w połowie drogi odkrył, że jego kieszeń porusza się delikatnie. Zatrzymał się, sięgnął do kieszeni, a jego dłoń objęły dwa patyczki. Po wyjęciu dłoni z kieszeni Antoś był już pewny, że patyczkowy ludzik porusza się. Na wysokości jego oczu, na jego dłoni, stał Pan Patyczek. Miał żołędziowy kapelusz, elegancką patyczkową laskę i ciemne, drewniane ubranie. Antoś ze zdziwieniem spostrzegł, że drewniany ludzik uśmiecha się do niego.
- Dzień dobry. Nazywam się Patyczek - przedstawił się Pan Patyczek. 
- Antoś - wyszeptał zdumiony i zawstydzony chłopczyk.
- Bardzo mi miło cię poznać, Antosiu. Teraz już wiem, kto obudził mnie z mojej popołudniowej drzemki - powiedział z uśmiechem Pan Patyczek. 
- Przepraszam, Panie Patyczku, nie chciałem Cię obudzić. Biegłem do mojej Babci - odparł Antoś - Skąd się wziąłeś? Nie wiedziałem, że w lesie żyją patyczkowe ludziki. 
- Widzisz, Antosiu, dąb z którego powstałem jest bardzo bardzo stary i wyrósł z zaczarowanego żołędzia - Pan Patyczek starał się jak mógł najlepiej odpowiedzieć na pytanie chłopca - Jesienią, gdy dąb gubi swoje liście, na liściastym dywanie lądują również małe patyczki, z których, po wystukaniu kasztanami magicznego zaklęcia, powstają patyczkowe ludziki - tłumaczył Pan Patyczek - Nie każdy może nas zobaczyć. 
- Patyczku, koniecznie musisz poznać moją Babcię - Antoś już szykował się do dalszej drogi, gdy Pan Patyczek powstrzymał go:
- A może to spotkanie pozostanie naszą tajemnicą? - wyszeptał Pan Patyczek - sądzę, że Twoja Babcia nie zobaczy mnie. Pamiętaj! Nie każdy może mnie zobaczyć.
Antoś zamilkł. Zastanawiał się, czy to możliwe, by jego Babcia nie miała zdolności, o których mówił patyczkowy ludzik. Jego rozmyślania przerwał Pan Patyczek - Antosiu, czy na czas zimy mogę zamieszkać w Twojej kieszeni? 
- Panie Patyczku, oczywiście! - wykrzyczał z radością Antoś - A gdy będę smutny albo będę się czegoś bał to włożę dłoń do kieszeni, a Ty mnie uszczypniesz, dodając mi otuchy.  
Pan Patyczek zamieszkał w antosiowej kieszeni i całą zimę dodawał mu otuchy. Wspólnie z Panem Patyczkiem Antoś pokonywał napotkane trudności. Z dnia na dzień Antoś rzadziej wkładał dłoń do kieszeni, szukając pomocy Pana Patyczka. Wiosną, z uśmiechem na ustach i w towarzystwie kolegów z klasy bawił się w berka, a Pan Patyczek... a Pan Patyczek zamieszkał na biurku Antosia i podziwiał poczynania swojego przyjaciela.









Ilustracje do dzisiejszej bajki wykonały Pszczółki z Przedszkola w Wilczy! Dziękujemy! 

2 komentarze:

  1. Pszczółki dziekują a cudowna bajka już zagościła w naszych zbiorach do czytania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dziękujemy Pszczółkom za piękne ilustracje:)
      Pozdrawiamy

      Usuń