poniedziałek, 3 lutego 2014

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział VIII

rys. Rakothka

Widzieliście kiedyś krasnoludka? Małego, brodatego, z dużym brzuchem, olbrzymimi butami, rumianymi policzkami i czerwoną czapką? Bohaterka dzisiejszego opowiadania znalazła takiego krasnala pod muchomorem, zaś ich przygody spisała dla Was Ciocia Grażynka. 

"Bajki mamy Marty" 

Po tym bigosie bolał mnie brzuch. Zawołałam mamę, wstała zrobiła mi miętowej herbatki i postawiła miskę obok łóżka, żebym nie musiała w razie czego biegać do łazienki. Brzuszek bolał mniej, miska nie była potrzebna. Ale nie mogłam spać. Poszłam do łóżka rodziców i tak się rozpychałam, że tato wstał i poszedł spać na mój tapczan. A mama opowiedziała mi bajkę.
"Krasnoludek w lodówce"
W kącie ogródka rósł muchomor. Zamieszkał pod nim krasnoludek i dobrze mu się działo.
Niedaleko rosły truskawki i maliny, z drzew spadały jabłka, potem gruszki i śliwki. Krasnal jadł owoce, chodził po ogródku, rozmawiał ze ślimakami. Czasami słyszał małą dziewczynkę, która bawiła ssie na huśtawce zawieszonej na drzewie i śpiewała piosenki – polskie i francuskie – „Frere Jaacques” i „Quand trois poules”.
Niestety zaczęło się robić coraz chłodniej i krasnoludkowi coraz trudniej było znaleźć coś do jedzenia. Kiedy dojadł ostatnią śliwkę węgierkę, zobaczył znów dziewczynkę na huśtawce. Nieśmiało podszedł do niej i zapytał:
- Jak ci na imię?
- Marta - odpowiedziała dziewczynka. Mieszkam tutaj, w tym domu. A ty skąd się wziąłeś ?
- Mieszkam pod muchomorem. Ale już zrobiło się zimno i nie ma owoców do jedzenia A co ty jesz kiedy jest zimno na dworze ?
- Ja mam jedzenie w lodówce. Owoce też można tam przechowywać. Jeśli chcesz, możesz zamieszkać tam u mnie.
- W lodówce?
- Tak. Wiesz co, kupię na targu pieczarkę. To taki grzyb, jak muchomor, tylko nie wygląda tak ładnie. I można go jeść.
 - A będziesz dawała mi owoce ?
- Ile tylko będziesz chciał.
Zrobili jak powiedziała Marta. Krasnoludek zamieszkał na najniższej półce lodówki pod pieczarką a Marta dawała mu do jedzenia owoce. Ile razy tylko zajrzała do lodówki, żeby wyciągnąć swój ulubiony serek albo plasterek szynki, zawsze znalazła coś dla swojego przyjaciela.
I tak minęła zima. A wiosną, kiedy zrobiło się ciepło, krasnoludek wrócił do ogródka. Siadał często przy huśtawce i śpiewał razem z dziewczynką. Nauczyła go francuskich piosenek, które nuciła jej mama. A kiedy krasnoludek chciał pobawić się z Martą, a ona była w domu, stawał pod oknem i śpiewał jej:
My jesteśmy krasnoludki, hopsasa, hopsasa
Pod grzybkami mamy butki, hopsasa, hopsasa.
I żyli długo i szczęśliwie.
… Dwie dziurki w nosie, trzecia w papierosie, a czwarta tam, gdzie skończyło się…
Myślałam o tym krasnoludku aż usnęłam.

Poprzednie opowieści Cioci Grażynki znajdziecie: 
TUTAJ - rozdział I
TUTAJ - rozdział II
TUTAJ - rozdział III
TUTAJ - rozdział IV
TUTAJ - rozdział V
TUTAJ - rozdział VI
TUTAJ - rozdział VII

4 komentarze:

  1. Bajki cioci Grażynki podobają mi się wszystkie bez wyjątku, a bohater tejże jest rozczulający:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nas to cieszy! Ciocię Grażynkę jeszcze bardziej:):):)
      pozdrawiamy

      Usuń
  2. Niezwykle uroczy obrazek i piękna bajka :)

    OdpowiedzUsuń