wtorek, 11 lutego 2014

Przygody krokodyla Felka

Czy krokodyle są według Was przerażające? My uważamy, że nie - choć oczywiście zalecamy ostrożność, jak w przypadku wszystkich dzikich zwierząt. Zdarzają się jednak takie zupełnie sympatyczne osobniki. Na przykład takie jak Felek - mały krokodyl, bohater dzisiejszego opowiadania.

fot. Ada
wykonanie Wiktoria 

"Przygody krokodyla Felka" 
Po drugiej stronie kuli ziemskiej, na złotym piasku wygrzewała się rodzina krokodyli. Gdy upał był nie do zniesienia krokodyle przenosiły się do pobliskiego stawu, by się ochłodzić. Najmłodszy z nich Felek nudził się tym wylegiwaniem i zniecierpliwiony przebierał łapkami. Takie leżenie wydawało mu się stratą czasu. Wpadł na pomysł, że kiedy rodzice utną sobie poobiednią drzemkę – on wyruszy na małą wycieczkę. Jak zaplanował, tak zrobił. Gdy rodzice drzemali Felek ruszył przed siebie. Minął stado bawołów, wylegującego się na piasku lwa, chwilę porozmawiał z mrówkojadem i nim się obejrzał znalazł się przy ocenie. Fale uderzały rytmicznie o brzeg, podmywając jego łapki.  Felek zobaczył coś bardzo wielkiego – domyślił się, że to statek, bo słyszał jak jego tata rozmawiał o nim z wujkiem Stefanem. Jeszcze bardziej zdziwili go ludzie, o których też tylko słyszał. Poruszali się na dwóch łapach, a w przednich nosili drewniane skrzynki z owocami. Felek słyszał o takich statkach, które przypływają po owoce, żeby zawieźć je w dalekie kraje, na drugą stronę kuli ziemskiej. Słońce świeciło, a upał był nie do wytrzymania. Felek rozejrzał się, szukając zacienionego miejsca. Bez rezultatu. Nie myśląc długo podreptał w stronę statku i po długim podeście wdrapał się na jego pokład. Spostrzegł skrzynkę z ananasami i postanowił położyć się między nimi i chwilę zdrzemnąć. Najpierw nie mógł zasnąć, bo za bardzo był zajęty obserwowaniem ludzi, ale po chwili poczuł przyjemne kołysanie i poczuł, że powieki same mu się zamykają. Krokodyl spał długo, na tyle długo, by statek przepłynął cały ocean i zawinął do portu po drugiej stronie kuli ziemskiej. Nawet nie zauważył, że skrzynia, w której się schował została przeniesiona przez ludzi do ciężarówki, która czekała na statek w porcie. Kiedy się zbudził nic nie zobaczył, bo wokół było ciemno. Postanowił więc zdrzemnąć się jeszcze chwilę. W końcu zbudziło go burczenie w brzuchu. Otworzył oczy. Coś mocno go oślepiło, ale nie było to słońce. Nad jego głową wisiała duża świecąca kula, a obok niego leżały stosy bananów, pomarańczy i ananasów. Wystraszył się i chciał uciec, ale owoce, które były obok niego ograniczały jego ruchy. Wtedy poczuł, że ktoś go chwyta i podnosi do góry. Najpierw chciał capnąć ostrymi ząbkami tego kogoś, ale po chwili zauważył, że to jakiś człowiek z okularami na nosie (Felek wiedział co to okulary, bo kiedyś kuzynka Mariola wyłowiła takie ze strumienia). Człowiek był bardzo zajęty stukaniem palcami w jakiś mały prostokątny przedmiot i chyba pomyślał, że Felek jest ananasem, bo jak gdyby nigdy nic włożył go do wielkiego kosza z zakupami. W pierwszej chwili Felek chciał się podnieść i dać człowiekowi do wiwatu, ale zdecydował, że schowa się między dziwne pakunki znajdujące się w wózku i będzie obserwował z ukrycia. Koszyk z minuty na minutę zapełniał się nowymi przedmiotami, przygniatając leżącego na dnie wózka Felka. Najdziwniejsze jest to, że zamyślony pan nie zauważył również Felka przy wykładaniu produktów na taśmę przy kasie. Felek uczepił się ananasa i jechał w kierunku dziwnego urządzenia wydającego tajemniczy odgłos: pik...pik...pik... Słyszał echo tych odgłosów, niestety tym echem było jego własne serce, które biło coraz szybciej, gdyż Felek nie wiedział, co go zaraz czeka. Jechał wraz z resztą rzeczy w kierunku wydawane dźwięku i nagle podjął szybką decyzję, zwinął się w kłębek i usiadł obok ananasa „skoro do tej pory nikt mnie nie zauważył, może i teraz się uda” – pomyślał Felek. Gdy był coraz bliżej tego co wydawało ten straszny dźwięk, nagle usłyszał głosy, to człowiek, który „wyłowił” Felka ze skrzyni zaczął rozmawiać z panią przy kasie. Już miało się stać coś strasznego, gdy nieświadoma tego co trzyma w dłoni kobieta, wbiła na kasę „ANANAS SZTUK 2” a Felek wylądował znów w koszyku, tym razem w jakimś foliowym worku. Chwilę później wózek wypełniony pakunkami ruszył. Felek przyglądał się mijanym przez niego ludziom. Wszyscy byli bardzo dziwnie ubrani. W zasadzie nie było widać ich skóry. Gdy wózek wyjechał z budynku w kierunku przestraszonego krokodylka zawiał lodowaty wiatr. Felek rozejrzał się dookoła. Wszędzie leżało mnóstwo czegoś białego. Przypominało mu wielkie morze białych piór. Niestety, nie miał zbyt dużo czasu by przyglądać się nowemu otoczeniu, gdyż wózek nagle się zatrzymał, Felek znów poczuł, że coś go podnosi i wylądował w ciemnym i dość niewielkim pomieszczeniu, nim zdążył się zastanowić co się stało, poczuł że się przemieszcza.

ciąg dalszy nastąpi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz