niedziela, 9 lutego 2014

Tęczowe rumaki

rys. Maja 

Co było pierwsze?
Bajka czy rysunek? 
Kto zgadnie? 
Bajka o tęczowych rumakach została napisana specjalnie dla Mai - wielbicielki kolorowych koni, mieszkanki pięknego Gdańska. Zainspirował nas piękny rysunek (zamieszczony powyżej) autorstwa Mai. 

„Tęczowe rumaki”
Maja mieszkała w starej, gdańskiej kamienicy z rodzicami i starszym bratem. Jej tata zbierał stare monety, brat modele czołgów a mama stare aparaty fotograficzne, zaś Maja godzinami rysowała konie. Jednak konie rysowane przez Maję to nie były takie zwyczajne konie mieszkające w stajni. Konie Mai miały skrzydła, dzięki którym mogły pofrunąć na drugą stronę tęczy. Wszystkie rysunki Maja wkładała do fioletowej teczki, którą każdej nocy, przed snem, chowała pod poduszkę, licząc, że skrzydlate konie odwiedzą ją chociaż w snach. Mijały kolejne noce i mimo że w snach Maja często gościła w krainie znajdującej się na drugim końcu tęczy, to jednak nigdy nie spotkała skrzydlatych koni. Jednak dziewczynka nie poddawała się i często dokładała nowe rysunki do swej fioletowej teczki. 
Pewnego bardzo szarego styczniowego dnia Maja narysowała wyjątkowo pięknego skrzydlatego konia. Tego wieczoru, wkładając teczkę pod poduszkę, bardzo mocno myślała o kranie po drugiej stronie tęczy. Mimo upływu czasu sen nie przychodził. Maja kręciła się, poprawiała poduszkę, zapalała i po chwili gasiła nocną lampkę. Bez rezultatu. Zrezygnowana usiadła na parapecie i zaczęła liczyć kamienie kostki brukowej. Nagle kostka brukowana pokryła się zieloną, wysoką trawą. Dziewczynka nie mogła uwierzyć własnym oczom. Już miała obudzić brata, by zapytać go, czy widzi to, co ona, gdy pojawiła się Fioletowa Wróżka, która zapytała dziewczynkę o jej największe marzenie. Maja bez chwili namysłu odparła, że najbardziej na świecie chciałaby wybrać się na przejażdżkę na grzbiecie skrzydlatego konia. Wróżka milcząco otworzyła okno i klasnęła w dłonie, a na zielonej trawie pojawiły się cztery skrzydlate konie. Zamiast szczupłego księżyca pojawiło się pyzate słońce, natomiast ciemne niebo pojaśniało, a wśród źdźbeł trawy rozkwitły stokrotki. Dwa fioletowe i dwa różowe konie stały w równym szeregu, prezentując swoje błyszczące skrzydła. Maja aż zapiszczała z radości, jednak Fioletowa Wróżka ostrzegła, iż dziewczynka nie może nikogo obudzić, bo zaczarowane konie mogą w każdej chwili zniknąć. Uśmiechnięta Maja obiecała, że będzie się zachowywać bardzo cicho. Dziewczynka podeszła do najmniejszego z koni i ostrożnie pogłaskała go po pysku. Po chwili nadleciała Fioletowa Wróżka, która zapytała Maję, czy chce wraz z nowymi skrzydlatymi przyjaciółmi polecieć na drugi koniec tęczy. Dziewczynka nie posiadała się ze szczęścia, gdyż takie właśnie było jej największe marzenie. Podczas gdy konie szykowały się do lotu, najmniejszy z nich opuścił grzbiet, by Maja mogła się na nim wygodnie usadowić. Gdy dziewczynka siedziała już wygodnie na grzbiecie konia, Fioletowa Wróżka ponownie klasnęła w dłonie, a na niebie ukazała się ogromna tęcza. Podekscytowana Maja zamknęła oczy i w myślach powtarzała wszystkie kolory tęczy, o jakich słyszała. Otworzyła ponownie oczy – rzeczywiście, tęcza, na którą wbiegały konie, miała takie kolory, o których wspominała pani w szkole. Nie była gładka tylko puszysta, a kopyta koni delikatnie się w niej zapadały. Konie gnały co sił w nogach, a Maja – bojąc się, że spadnie – kurczowo trzymała złotą grzywę konia, na którym siedziała. Gdy była na szczycie tęczy, miała wrażenie, że słońce jest na wyciągnięcie jej dłoni. Dziewczynce bardzo podobało się w powietrzu i chciała, by lot na drugi koniec tęczy trwał jak najdłużej. Jednak wkrótce konie zaczęły powoli zwalniać i dziewczynka zorientowała się, że zbliżają się do celu. Gdy wylądowali, Maja ostrożnie zeskoczyła z grzbietu konia, a jej oczom ukazała się magiczna kraina, którą już wielokrotnie odwiedzała w snach. Tymczasem skrzydlate rumaki pogalopowały w poszukiwaniu soczystej trawy. Gdy Maja bawiła się ze swoimi nowymi skrzydlatymi przyjaciółmi, nadleciała Fioletowa Wróżka. Dziewczynka zorientowała się, że jej przygoda powoli się kończy, jednak Wróżka obiecała, że wkrótce znów odwiedzą ją skrzydlate konie.
Tego ranka Maja obudziła się bardzo szczęśliwa, a na jej twarzy przez cały dzień gościł uśmiech. Z wielką radością zilustrowała swoją nocną przygodę, a gdy wkładała swój rysunek do teczki znalazła różdżkę, którą Fioletowa Wróżka zostawiła jej na pamiątkę.

rys. Olga /9 lat/ 

4 komentarze:

  1. Pszczółka dziękuje za piękną! piękną! bajkę o skrzydlatych rumakach. :) Podobno to najpiękniejsza bajka świata. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Podobno? Na pewno!!! :):):)

      pozdrawiamy

      Usuń
  2. Maja jest bardzo zdolną dziewczynką:) Nie dziwię się, że zachwycił Was jej rysunek:) jest taki prawdziwy:) A bajka świetna;) Zgrany duet:)

    OdpowiedzUsuń