sobota, 1 marca 2014

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział IX


rys. Rakothka

Ciocia Grażynka i jej opowiadania goszczą w Bajecznej Fabryce dziewiąty raz. Poprzednie opowiadania znajdziecie: 
TUTAJ - rozdział I
TUTAJ - rozdział II
TUTAJ - rozdział III
TUTAJ - rozdział IV
TUTAJ - rozdział V
TUTAJ - rozdział VI
TUTAJ - rozdział VII
TUTAJ - rozdział VIII 

Zebrał się już ich spory zbiór. Mamy nadzieję, że Ciocia Grażynka zostanie z nami dłużej, zaś jej opowiadania będą nam umilały czas wieczornej lektury.  

"Z pamiętnika pierwszoklasistki" 
Dziś pisałam list do świętego Mikołaja. Gwiazdka za dwa tygodnie, więc już czas najwyższy. Od Mikołaja, tego co przychodzi 6 grudnia, dostałam słodycze i książeczki do czytania. Musiałam sama wyczyścić swoje buty, wypastować je i wypolerować. Trochę z tym było pracy, bo w tym roku mam długie kozaczki.
Tato kazał nam zostawić listy do Świętego Mikołaja w szufladzie swojego biurka, bo on je potem wysyła dalej. Adaś i Karolina nie piszą już listów, bo są za duzi. Mówią tylko, co chcą dostać.
Ja poprosiłam o pluszowego pieska, którego widziałam na wystawie sklepu z zabawkami. Chciałabym też pastele w 36 kolorach, bo na razie mam tylko 16, a czasami potrzebuję jakiś kolor, którego nie mam.
Bardzo lubię rysować, zwłaszcza pastelami. Moje ulubione zajęcia w szkole, to lekcje plastyki. Lubię rysować na zadane tematy, ale najlepiej mi wychodzi, jak musimy wymyślać sami, co mamy zrobić. Ja z wymyślaniem nie mam żadnych kłopotów, czasami wymyślam też dla koleżanek, które nie mogą same na nic wpaść.
Dziś rysowaliśmy w szkole projekty kartek dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Najlepsze kartki będą wydrukowane i sprzedawane!
Poprosiłam też świętego Mikołaja o książkę „Nowe przygody Mikołajka”. Znam już kilka książek o Mikołajku i bardzo je lubię. Jedną mam w domu, inne pożyczałam z biblioteki. Ta książka   jest bardzo gruba, ale wszystkie książki o Mikołajku mają krótkie rozdziały i dobrze je się czyta.
Po lekcjach poszłam na lodowisko. Wprawdzie u nas jest rzeka i jezioro, ale ślizgać się po nich jest niebezpiecznie. Dlatego u nas na boisku za szkołą strażacy wylali wodę i zamarzła. Dotychczas ślizgałam się na butach, ale okazało się, ze stare buty łyżwiarskie po Karolinie. Są na mnie dobre i tato poszedł ze mną mnie uczyć. Szło mi dobrze, ale tato musiał iść do domu, zostałam trochę sama. Patryk był też, ślizgał się i patrzył, jak jeżdżę z tatą. Przyszły też Kasia i Małgosia.
W pewnym momencie zauważyłam, że Kasia płacze. Podeszłam do niej i zapytałam, co się stało. Okazało się, że Małgosia wyśmiewała się z niej, bo Kasia dostała dziś chmurkę z liczenia. Zdenerwowałam się okropnie i podeszłam do Małgosi. 
- Wstrętna jesteś - krzyknęłam - To co, że Kasia dziś dostała chmurkę! Jutro ty możesz dostać i zobaczymy co zrobisz, jak się będą z ciebie śmiali! 
- A ty, Kasiu nie martw się! Będziesz przychodziła do mnie się uczyć, ja ci pomogę. Dzisiaj dostałam słoneczko za liczenie. A jak nie będziemy czegoś wiedziały, to moja mama nam pomoże.
Wieczorem mama odebrała telefon. Dzwoniła mama Kasi i pytała, czy możemy odrabiać lekcje razem. Kasia będzie po szkole przychodziła  do mnie i będziemy wspólnie liczyć zadania i robić ćwiczenia. Mama się zgodziła i powiedziała też, że nam pomoże, jak nie będziemy czegoś wiedziały.
Na koniec listu do Świętego Mikołaja poprosiłam też o słodycze. Ozdobiłam go rysunkami, włożyłam do koperty i wsunęłam do szuflady taty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz