piątek, 11 kwietnia 2014

Dzień Radia

rys. Rakothka 
Radio jest obecne w naszym życiu od bardzo dawna. Dzięki niemu nasi dziadkowie i pradziadkowie dowiadywali się co się dzieje na świecie. I choć dziś telewizja jest bardziej popularna to i tak radio jest z nami w podróży lub w czasie sprzątania pokoju. A wy kiedy słuchacie radia?
Do radiowego tematu powrócimy niebawem. Bajeczna Fabryka udostępni Wam, drodzy Czytelnicy, rymowankę okraszoną wspaniałymi ilustracjami nadesłanymi przez Karolinę i Kubę :))) 

Pawełek i nowe Muzeum Radia

Po długim tygodniu nadeszła sobota. Długo wyczekiwana sobota! Pawełek nie mógł doczekać się soboty, ponieważ dziadek obiecał mu, że wybiorą się na wycieczkę. Nie wiedział jednak dokąd wybiorą się na tę wycieczkę. To miała być niespodzianka. Pawełek był więc podekscytowany od samego rana. Obudził się bardzo wcześnie, ubrał i zbiegł do kuchni na śniadanie. I dopiero wtedy zauważył, że za oknem okropnie padało. Chmury były ciemnoszare i ciężkie. Wyglądały jakby mieściły w sobie wszystkie oceany i morza świata i tylko minuta dzieliła je od pęknięcia i rozlania się po chodnikach. W jednej chwili Pawełek posmutniał. „Nici z wycieczki. W taką pogodę nigdzie nie pojedziemy…”, pomyślał chłopiec.
Dzwonek do drzwi rozległ się głośno i niespodziewanie. Mama wpuściła do środka starszego pana z siwym wąsem w mokrym granatowym płaszczu i z jaskrawożółtym parasolem w ręku. Dziadek odwiesił płaszcz w korytarzu i skierował swoje kroki do kuchni, gdzie zauważył swojego wnuczka zrezygnowanego, leżącego na kuchennym blacie. Podniósł go na ręce i przytulił.
- Co się stało Mistrzu? – zapytał dziadek.
- Dzisiaj mieliśmy jechać na wycieczkę, pamiętasz dziadku? Ale nie pojedziemy, bo okropnie leje. – odpowiedział ze smutkiem chłopiec.
- Ależ oczywiście, że pojedziemy. Tam, gdzie się wybieramy nie będzie nam potrzebna ładna pogoda.
Pawełek spojrzał na dziadka zaskoczony. W jego małej główce zaczęły śmigać tysiące myśli. Dokąd w takim razie mieli jechać? Chłopiec nie musiał się długo zastanawiać. Dziadek szybciutko opowiedział mu dokąd się wybierają. Powiedział, że właśnie w tę sobotę otwierają nowe Muzeum Radia i był przekonany, że Pawełkowi spodobają się stare radia, których nigdy nie miał okazji widzieć. Uśmiech wrócił na twarz dziecka. Po wspólnym śniadaniu, dziadek i Pawełek pojechali do muzeum.
Nowe Muzeum Radia znajdowało się na drugim końcu miasta i zajmowało niski, ale bardzo szeroki budynek. Dookoła tegoż budynku był zielony park, w którym w głębi na ławeczkach siedzieli staruszkowie i rodziny z dziećmi. Dziadek z Pawełkiem podeszli pod ogromne mosiężne drzwi i stanęli w kolejce do kasy. Było jeszcze bardzo wcześnie, muzeum było jeszcze zamknięte i nikt nie wiedział, że pierwszego dnia otwarcia bilety nie będą potrzebne. Punktualnie o 10:00 wyszła wysoka pani w czarnej sukience i powiedziała, że zaprasza do zwiedzania. Tłum ucieszył się i wmaszerował do środka.
Muzeum zachwyciło Pawełka! Nie przypuszczał, że stare radia mogą być aż tak interesujące. I jakież one były różnorodne! Wśród eksponatów były ogromne radia, które wyglądały jak Pawełka szafa na ubrania, były mniejsze odbiorniki, które nie zajmowały więcej miejsca niż współczesny telewizor i było też mnóstwo małych radyjek kieszonkowych bardzo popularnych przed dwudziestoma laty. Były radia okrągłe, podłużne, kwadratowe, z długą antenką lub bez antenki w ogóle! Niektóre miały całe mnóstwo guziczków, a inne z kolei tylko dwa spore pokrętła.
Pawełek oglądał wszystkie eksponaty i był coraz bardziej zafascynowany. Dziadek chodził za chłopcem i opowiadał mu ciekawe historie na temat różnych odbiorników radiowych. Tak się złożyło, że dziadek Pawełka był wielkim miłośnikiem radia. W swoim domu nie miał telewizora ani video. W jego domu ciągle grało radio. Tylko co jakiś czas wymieniał starszy odbiornik na nowszy. Jednak było u dziadka jedno radio, którego nigdy nie wymienił. Było to stare radio nazywane "Stuart" z 1933 roku. To było ukochane radio dziadka. Dbał o nie bardzo starannie, choć od dawna już nie działało.
Pawełek słuchał opowieści z zapartym tchem. Gdy obeszli już całe muzeum chłopiec poczuł niedosyt. Widział tak wiele różnych odbiorników radiowych i miał ochotę na więcej! Obiecał sobie, że przyjdzie do muzeum jeszcze raz, z tatą lub mamą, żeby móc napatrzeć się na te niezwykłe rzeczy.
W drodze do domu dziadek zatrzymał się i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni swojego płaszcza małe zawiniątko. Wręczył je Pawełkowi i powiedział, że to w prezencie, na dobry początek przygody z radiem. Chłopiec niecierpliwie rozerwał kolorowy papier i w środku zobaczył małe radyjko w starym stylu z dwoma pokrętłami i krótką antenką. Podziękował dziadkowi gorąco i resztę drogi do domu prawie przebiegł, nie mogąc doczekać się aż pokaże swój skarb mamie i tacie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz