sobota, 3 maja 2014

Słońce i Księżyc

rys. Rakothka

Czy zastanawialiście się kiedyś jak wygląda Ziemia widziana z Księżyca lub Słońca? 
My możemy oglądać Księżyc w różnych jego fazach 
i próbować spojrzeć w kierunku Słońca, w słonecznych okularach. 
Ale jak to jest z nimi? Czy mogą się zobaczyć? Porozmawiać ze sobą? 
Jak myślicie?

"Słońce i Księżyc" 

Po bezkresnym błękitnym niebie wędrowało Słońce. O poranku delikatnie budziło swymi promieniami wszystko co akurat się pod nim znalazło. W południe grzało bardzo mocno. Wieczorem zachodzącymi promieniami otulało miło i sprawiało, że inni uwielbiali na nie spoglądać.
Gdy Słońce znikało za horyzontem niebo stawało się coraz ciemniejsze. Po granatowym, nocnym niebie wędrował Księżyc. Towarzyszyły mu gwiazdy. Księżyc miał wiele twarzy. Raz jego buzia była pyzata i okrągła jak piłka, by po kilku dniach zmienić się w apetycznego rogala. Bywały też noce, gdy Księżyc całkowicie znikał. Księżyc dbał o to, by ludzie mieli piękne sny. Po kilku godzinach królowania na ciemnym niebie Księżyc udawał się wraz z gwiazdami w podróż na drugą stronę kuli ziemskiej. W tym czasie jego miejsce zajmowało promienne Słońce, które swoim blaskiem rozjaśniało niebo. Słońce spotykało się codziennie z chmurami. To one pierwsze opowiedziały mu o Księżycu. Słońce było bardzo zaciekawione i z wypiekami na twarzy wypytywało tego władcę nocy. Wieczorami chmury opowiadały gwiazdom o przygodach Słońca. Gwiazdy te opowieści przekazywały Księżycowi, który miał sny o delikatnych promieniach słonecznych. Słuchając gwiazd Księżyc zapragnął poznać Słońce i ogrzać się trochę w jego blasku. Godzinami wypatrywał złocistej kuli na niebie. Bez rezultatów. Mijały dni, tygodnie i miesiące. Księżyc ani razu nie spotkał Słońca. Słońce zaś bezowocnie wypatrywało Księżyca. Ilekroć jednak już, już miało go spotkać przychodziła pora zachodu i musiało się udać na spoczynek. Kiedy zaś wschodziło, po Księżycu nie było już ani śladu. Słońce było zmartwione tym, że nie może poznać Księżyca. Nie grzało już tak mocno, gdyż często chowało się za chmurami i rozmyślało o tym jaki wspaniały musi być Księżyc. Księżyc także rozmyślał o Słońcu.
Pewnego razu Księżycowi wydawało się, iż dostrzegł jeden ze porannych, słonecznych promieni. Jednak nim Słońce na dobre rozgościło się na niebie Księżyc zapadł w sen. Słońce tego dnia od świtu wypatrywało blasku Księżyca. Przedzierało się wytrwale przez gęste chmury, aż jego wzrok natknął się na taflę wody ogromnego jeziora. Słońce zeszło niżej i zbliżyło się do wody. Prawie zanurzyło się w głębokiej toni i wtedy usłyszało głos jeziora:

No proszę, proszę.  Dzisiaj w nocnej porze. 
Księżyc w pełni przeglądał się w jeziorze. 
Spytałem się kogo tak usilnie wypatruje.
Odrzekł, że ciebie – Słońca  poszukuje.

Opowiedziałem mu razem z szumem fali,
Iż nie jest możliwe żebyście się spotkali.
Bo wtedy kiedy ty wstajesz, on spać się udaje.
A kiedy ty zasypiasz, on wtedy właśnie wstaje.

Od lat Świat tak się rządzi swoimi prawami,
Że Księżyc i Słońce chodzą swoimi ścieżkami.
I choć się to w głowach niektórym nie mieści.
Poznać się jedynie możecie z opowieści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz