wtorek, 3 czerwca 2014

Dmuchawce na wietrze


Na łąkach jest wciąż wiele dmuchawców. Marzyliście kiedyś zdmuchując drobne spadochroniki z dmuchawców? Na pewno wiele z Was wie, jak to się robi. Tych, którzy nie do końca wiedzą, zapraszamy na nasze dzisiejsze krótkie opowiadanie. Pozwólcie, że Majka opowie Wam, jak marzyć z dmuchawcami. 
Autorami ilustracji do dzisiejszej bajki są: Błażej i jego Mama - Ewelina. Dziękujemy! 

rys. Błażejek 

"Dmuchawce na wietrze"

Pewnego wiosennego dnia cała łąka rozkwitła żółtymi kwiatami. Majka wiedziała, że to mniszek lekarski. To dziadek jej o tym powiedział. Dziewczynka wiedziała, że mniszek ma dwie postaci, jedną żółtą, na którą właśnie patrzyła, oraz drugą - białą. To właśnie na tę drugą czekała z utęsknieniem. Pamiętała dzień, w którym dziadek zapoznał ją z mniszkiem, miała wtedy 4 latka, dzień był ciepły jak tego dnia. Dziadek poczęstował ją miodem z mniszka, a konkretnie to herbatką z miodem. Była pyszna. Wtedy Majka zapytała, co się robi z białych mniszków, a dziadek uśmiechnął się i powiedział: doskonale się z nimi marzy...
Majka długo nie mogła się doczekać, kiedy wreszcie zobaczy zmienione mniszki. Aż pewnego dnia, kiedy wyszła na podwórko, zobaczyła unoszące się w powietrzu małe, białe spadochroniki. Leciały unoszone lekkimi podmuchami wiatru, wirowały, aż wreszcie opadały na trawę. Uradowana dziewczynka uśmiechnęła się od ucha do ucha, rozejrzała się dookoła i wypatrzyła białego mniszka wystającego z trawy. Podbiegła do niego, schwyciła w dłonie, lekko pociągnęła, tak by nie wzburzyć spadochroników w powietrze, zerwała kwiatek i przybliżyła do ust. Nabrała nieco powietrza w usta i w kierunku mniszka dmuchnęła. Spadochroniki zaczęły się odrywać od łodygi i wirować w powietrzu. Majka uśmiechnęła się radośnie i zaczęła wirować wśród białego puszku, który wypuścił z siebie mniszek. „Tak długo na Was czekałam!!!” – zaśmiała się głośno. Przypomniała sobie o tym, co mówił dziadek. Dmuchawcowe spadochroniki były zabawne, ale Majka nie rozumiała co miały wspólnego z marzeniami.
Pobiegła szybko do dziadka, a po chwili już wędrowali razem w kierunku łąki. Dziadek rozłożył koc. Położyli się na nim i patrząc w niebo zdmuchnęli z mniszków biały puszek. Spadochroniki pofrunęły w górę, wirowały, tańczyły i pomału znikały z pola widzenia. Majka na chwilę przymknęła oczy i wyobraziła sobie gdzie lecą. Pomyślała, że sama unosi się na jednym z nich i leci w kierunku błękitnego morza... Kiedy otworzyła oczy powiedziała do dziadka: już wiem! Rzeczywiście doskonale się z nimi marzy!

6 komentarzy:

  1. dmuchawce są uwielbiane przez moją córkę... dzięki niej przypomniałam sobie jaką magię wprowadzały do dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A my dzisiaj trochę tej magii dmuchamy w Waszą stronę:):)

      Usuń
  2. Dmuchawce mają w sobie coś magicznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza gdy odfruwają w nieznaną stronę:):)

      Usuń
  3. Dmuchawcowe spadachroniki.....pięknie brzmi:) Bardzo ładna bajka, ale ilustracje, zarówno mamy jak i zdolnego Błażejka zdecydowanie ładniejsze:)

    OdpowiedzUsuń