piątek, 13 czerwca 2014

Dobre rady Pani Heni


Czy zdarzyło Wam się radzić przyjaciołom i rodzinie, co powinni zrobić lub co powiedzieć? 
Pani Henia z naszego opowiadania bardzo lubiła radzić wszystkim dookoła. 
Lecz z jej radami wiązał się jeden mały problem... 
Przeczytajcie, aby dowiedzieć się, co Pani Henia robiła nie tak, jak powinna. 
Może sami będziecie mieć dla niej jakąś dobrą radę? :)

rys. Olga

"Dobre rady Pani Heni"

Wyobraźcie sobie kamienicę, w samym centrum sporego miasta. Zbudowaną ponad sto lat temu z czerwonej cegły. Pod jedynką mieszka Pan Staś, pod dwójką mały Krzyś z rodzicami, pod trójką Ola i Kasia z rodzicami oraz dziadkami, zaś pod czwórką Pani Henia. Całymi dniami Pan Staś z Panią Henią przesiadują pod kamienicą, obserwując bawiące się dzieci. W trakcie tych podwórkowych obserwacji Pani Henia bardzo lubi dawać dzieciom dobre rady. Pan Staś często słyszy jak jego sąsiadka narzeka, że dzieci mówią zbyt wiele i twierdzi, że "mowa jest srebrem, a milczenie złotem". Pan Staś uśmiecha się wtedy pod nosem, bo jeszcze nigdy Pani Henia nie siedziała na ławce przed domem obserwując dzieci w milczeniu. 
Pani Henia dobrych rad nie szczędzi również swoim dorosłym sąsiadom. Od kilku dni powtarza dziadkowi Oli i Kasi, że najlepiej "nie odkładać na jutro tego, co masz zrobić dzisiaj", po czym z lekkością Pani Henia odkłada plewienie ogrodowej rabatki na kolejny dzień, co wzbudza śmiech wszystkich jej sąsiadów. 
Gdy któremuś z mieszkańców kamienicy zabraknie mleka lub cukru dobrze wiedzą, że nie mogą liczyć na Panią Henię. Sąsiadka swoim zwyczajem odpowiada w takich sytuacjach "dobry zwyczaj - nie pożyczaj", jednakże sama często korzysta z uprzejmości swoich sąsiadów pożyczając np.: dwa jajka czy szklankę cukru. 
Koło kamienicy od lat rośnie jabłoń, rodząca wspaniałe i soczyste jabłka. Pani Henia godzinami poucza wszystkich mieszkańców kamienicy, że "co za dużo - to niezdrowo" - ograniczając ich zbiory, natomiast, gdy się ściemni sama zrywa wszystkie czerwone jabłka, nawet te, które rosną najwyżej. 
Niedawno mały Krzyś podczas zabawy upadł tak pechowo, że skręcił kostkę. Pani Henia musiała to skomentować w właściwy dla siebie sposób i powiedziała rodzicom Krzysia, gdy wracali z pracy, że "gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała". Niestety Pani Henia miała ogromnego pecha. Gdy wychodziła do pobliskiego warzywniaka potknęła się o kamień i dotkliwie potłukła kolano.
W kamienicy z czerwonej cegły nikt nie traktuje poważnie rad Pani Heni, gdyż sama nie stosuje się do nich. Pamiętajcie – dobre rady dawane innym mają magiczną moc tylko wówczas, gdy się samemu do nich stosuje.

1 komentarz:

  1. Super:) Świetne opowiadanie do zaprezentowania dzieciom powiedzeń:) Rysunek mnie intryguje, ta kreska....:)

    OdpowiedzUsuń